Znaleziono 14 wyników

Re: 4401 15th Avenue Bridge

Gdy David usłyszał, że Beatrice widzi zmarłego męża, nie wyśmiał kobiety ani jej przyjaciela. Wiedział, że takie istoty istnieją. Zareagował poprzez uniesienie brwi i przekrzywienie głowy w geście niedowierzania. Duchy nie były często spotykanymi istotami i wampir skłaniał się ku innemu wyjaśnieniu. Beatrice najzwyczajniej przeżyła silne załamanie nerwowe po śmierci męża, które trwale odcisnęło się na jej psychice. Jednak to co powiedziała malarka miało dla niego dużo większe znaczenie. Stephen pytał o nieprzyjemne rzeczy. Szukał wiedzy, która jest niebezpieczna dla śmiertelnych. Jeśli posiadał dużo determinacji czy też szczęścia, mógł dotrzeć do osób, które były w stanie odpowiedzieć na jego pytania. Lub też, co mogło się właśnie stać, uciszyć bezdomnego, który wiedział więcej niż powinien.
- Powiedzieliście wystarczająco dużo, choć wrócę, jeśli uznam, że możecie powiedzieć więcej. – Knightley spojrzał prosto w oczy mężczyzny. – Jednak zanim to wszystko usłyszałem, zostałem bardzo niegrzecznie potraktowany. Nie obraża się gościa, który przychodzi z pomocą. Ten gieroj zasłużył na karę. – Kiwnął głową w kierunku pijaczka, nie przerywając kontaktu wzrokowego. – Idź go pobij.
Knightley zrobił już wszystko co chciał tu zrobić. Gdy tylko facet odszedł wykonać zadanie, David skierował się ku ulicy. Nie musiał patrzeć jak kara zostaje egzekwowana, nie widział w tym żadnej przyjemności. Wystarczała mu sama świadomość, że człowiek odbiera lekcję, która mu się należy, że zbiera plony swego wywyższania się. A kto się wywyższa, będzie poniżony – dodał się cichym głosem Alfredo w głowie Knightleya.

Re: 4401 15th Avenue Bridge

- Co się z nią w ogóle dzieje? Wygląda jakby kompletnie zwariowała. – David raz jeszcze, na chwilę, spojrzał na Beatrice. Wydawał się być zażenowany jej zachowaniem. Skierował wzrok z powrotem na mężczyznę. Miał zamiar wywoływać u niego jak największą presję. – Uspokój ją jakoś i zapytaj o czym ostatnio rozmawiała z Stephenem.
No, dalej szczurki, przydajcie się jeszcze. Dajcie mi porządne informacje, takie, po które tu przyszedłem. Knightleyowi dłużyła już się ta rozmowa i nietrudno było to zauważyć. Chciał już opuścić to towarzystwo wątpliwej jakości. Ale prócz rozmowy, miał jeszcze zamiar udzielić szybką lekcję pokory.
Przywrócony post z 31.10.2018

Re: 4401 15th Avenue Bridge

Czy ten pijaczek był niespełna rozumu? Czy on całkiem zatracił instynkt samozachowawczy? Wychodziło na to, że Beatrice była o wiele mądrzejsza od niego, bo nie przeszkadzała w tak bezczelny sposób.
- Milcz! – Warknął David w stronę bezdomnego z butelką, Spojrzał ponownie na tego, przy którym stał. – A ty mów dalej. Miał jakieś schronienie? Jakichś innych przyjaciół? Może gadał o czymś dziwnym?

Re: 4401 15th Avenue Bridge

Knightley słuchał mężczyzn, a na jego ustach pojawiał się uśmiech. Zaczynała go bawić harda postawa bezdomnych. A Beatrice… Ona była szalona. Nie podążył wzrokiem za jej spojrzeniem. Przyglądał się jej tylko przez kilka sekund, po czym przestał zwracać na nią uwagę. Przez głowę przemknęła mu myśl, dlaczego ten facet wypowiedział imię Stephen. Nicole mówiła o jakimś Johnie. Czy ktoś tu się poważnie pomylił, czy rozmawiali oni o dwóch różnych ciałach? Nie było to jednak najważniejsze w tym momencie. Knightley musiał najpierw zmusić bydło do mówienia, jeśli nie słownie, to w bardziej bezpośredni sposób.
- Potwornie się właśnie nie zrozumieliśmy. Nie miała miejsca żadna scenka współczucia. Ludzie umierają i będą umierać, a wasze życia mam głęboko w dupie, podobnie jak życie waszego martwego koleżki. Chcę znaleźć sprawcę, a wy macie informacje, których potrzebuję. – David ruszył powoli w stronę tego, który się obejmował. Mówił coraz ciszej, tak, by reszta towarzystwa miała problem z usłyszeniem jego słów. – Rozumiesz, włóczęgo? To jest oferta, najlepsza na jaką możecie liczyć. Powiesz mi wszystko, ja odejdę, a wy wszyscy będziecie żyć długo i szczęśliwie. A jeśli nie będziecie chętni do pomocy, to Bóg jeden raczy wiedzieć kiedy i z czyjej ręki spotka was nieszczęsna śmierć. Może to będzie ręka mordercy Stephena, a może czyjaś inna. – Wampir stał już tuż przed mężczyzną. Miał go na wyciągnięcie ręki. Po uśmiechu na twarzy Knightleya nie został żaden ślad, widać było tylko irytację.

Re: 4401 15th Avenue Bridge

- Wiesz. Wszyscy coś wiecie. – Oderwał wzrok od swojego rozmówcy i spojrzał po kolei na pozostałych ludzi. Który pierwszy zacznie mówić? Oby nie ta kobieta. Jeśli faktycznie była to Beatrice, to jej stan był dużo gorszy, niż można by zrozumieć z akt. David miał nadzieję, że pozostali będą bardziej poczytalni.
-Jestem tu, żeby pomóc wam. Żeby odnaleźć mordercę. Chyba nikt z was nie chce, żeby znaleziono kolejnych martwych bezdomnych, prawda? – jego głos był nieprzyjemny i zimniejszy niż noc.

Re: 4401 15th Avenue Bridge

Gdy podchodził, kobieta jako pierwsza rzuciła mu się w oczy. Czy mogła być to Beatrice, zbzikowana malarka z listy, którą dostał od Nicole? Ciężko stwierdzić, jednak David już zdecydował, że lepiej będzie nawiązać rozmowę z kimś innym. Wampir zatrzymał się kilka kroków przed ogniem i przyjrzał się pobieżnie wszystkim bezdomnym. To już nawet nie jest bydło – pomyślał. – to szczury. Brudne, płochliwe i zdradzieckie.
- Parę dni temu, w lasach Blue Ridge znaleziono ciało. – Skupił wzrok na obejmującym się człowieku. – Starszy mężczyzna, jeden z was. Został brutalnie zamordowany. Co o tym wiesz? – Cała postawa Knightleya mówiła wyraźnie, że nie ma wiele czasu, a i cierpliwością nie grzeszy. Cała postawa, za wyjątkiem jego oczu. Te były ledwo widoczne, skryte w cieniu, jakby ogień palący się w pojemniku bał się rzucić na nie więcej światła.

Re: 4401 15th Avenue Bridge

Z Cowgirls Inc Bar

David zdecydował udać się na miejsce samochodem, razem z Nicole oraz Markiem. Droga, pomimo panujących warunków, minęła mu dość szybko, co nie znaczy przyjemnie. Mercedes mijał kolejne zaśnieżone ulice, kiedy mężczyzna walczył z myślami. Nie był przekonany, czy wysyłanie dwójki ghuli na Harbor Island jest dobrym pomysłem. Właściwie nic złego nie powinno się stać. Nikt nie powinien wiedzieć, że Nicole oraz Mark są związani krwią, a co dopiero przez wampira takiego jak Knightley. Nie będą też w instytucie gośćmi z przypadku i wątpliwe jest by mieli zwiedzać pozostałą część wyspy. Wątpliwości jednak były. Blackbird i Goodnam pchali się w samo serce Sabatu w Seattle, gdzie zamierzali pytać o sprawę, która z daleka krzyczała „Uwaga, wampir!”.
Nie ma już miejsca na odwrót – pomyślał po raz wtóry tej nocy David. Od morderstwa minęło już dużo czasu. Należy się spieszyć. Każda kolejna minuta oznaczała dla zbrodniarza więcej czasu na ucieczkę, zatarcie śladów lub nawet dokonanie kolejnego mordu. Knightley spodziewał się, ba, oczekiwał nawet, że nastąpi kolejny atak. Oznaczałoby to dla niego przede wszystkim kolejne tropy mogące przyczynić się do rozwiązania sprawy.
W pobliżu mostu wampir nakazał kierowcy się zatrzymać. Pożegnał się krótko z Nicole oraz polecił Markowi słuchać się kobiety. Wyciągnął ze schowka swoją broń i po wyjściu z samochodu schował ją za paskiem. Pewnym krokiem ruszył pod most, poprawiając przy tym skurzaną kurtkę. Trzymał się cienia i wypatrywał obozujących tu ludzi.

Re: 421 1st Avenue South, Cowgirls Inc Bar

- Szansę… - Mężczyzna powtórzył po Nicole i pokręcił głową. Z jakiegoś powodu zabrzmiało to dla Davida śmiesznie. Chyba już za dużo widział podobnych szans kończących się wyłącznie zmarnowanymi okazjami. Sam jednak nie zamierzał do niczego takiego dopuścić. Można było mu zarzucać różne grzechy i wypominać niezliczone wady, ale determinacji miał zawsze pod dostatkiem. I potrafił ją należycie wykorzystać.
- Będziemy w kontakcie. – Potwierdził Knightley po czym wrócił do dokumentów. Podczas wczytywania się w listę osób powiązanych z denatem uderzyło go silne wrażenie, że zapomniał o istotnym szczególe. Olśnienie przyszło jednak szybko – nie znał podstawowych danych o zamordowanym. – Nicole? Policji udało się ustalić nazwisko ofiary, prawda? – Brak wprawy w zabawie w detektywa, ot co.
Usłyszawszy odpowiedź mężczyzna wstał, gotów do wyjścia z Cowgirls razem z Nicole.

Re: 421 1st Avenue South, Cowgirls Inc Bar

David słuchał uważnie słów Nicole. Przyjął podane przez nią dokumenty i przejrzał je pobieżnie. Rany denata były bardzo nietypowe. Mężczyzna zmarszczył brwi na informacje o całkowitym braku krwi w ciele. Sytuacja robiła się coraz bardziej interesująca. Najprawdopodobniej w całą sprawę mógł być zamieszany Kainita. Kolejne notatki przyjął z większym zainteresowaniem. Znajomi zamordowanego byli kolejnym, równie obiecującym tropem.
- Oczywiście, sprawa jest drobna, a do tego na tyle… specyficzna, że Buyakowsky nie jest pewny czy da się ją rozwiązać. Nic dziwnego, że woli zajmować się sprawami z pierwszych stron gazet, a bezdomnego rzucić „konsultantom”. – Knightley miał jednak nadzieję, że on sam będzie w stanie sobie poradzić i odkryć prawdę. W końcu jeśli sprawa nie zostanie doprowadzona do końca, to ciężko będzie mówić o jakichkolwiek przysługach ze strony inspektora. – Jeśli to wszystko, to nie ma sensu tracić więcej czasu. Poszukam znajomych naszego biedaka i wydobędę z nich jakieś informacje. Chciałbym, abyś ty w tym czasie udała się po wyniki autopsji. Meliny to nie miejsca dla ciebie, ptaszyno. – Podobnie jak Harbor Island nie jest miejscem dla mnie. – Wypytasz się dokładnie patologów o ich opinie na temat tego, co mogło mieć miejsce, zbierzesz jak najwięcej informacji. Goodman cię tam zawiezie.
Wampir spojrzał ponownie na listę osób związanych z denatem. Jeśli któryś z nich widział lub słyszał cokolwiek, David miał zamiar to z niego wydobyć. Pozostawało tylko wybrać pierwszy cel i rozpocząć polowanie na informacje.

Re: 421 1st Avenue South, Cowgirls Inc Bar

- Problemów? Absolutnie żadnych. – Mężczyzna pokręcił głową. Sprawiał wrażenie, jakby sama sugestia, że ochroniarz mógłby być problemem, była dla niego bolesna. Rzucił też szybkim spojrzeniem na kartki Nicole. Zastanawiał się czy dotyczą sprawy zagadkowego zgonu.
– A jak tobie mija wieczór? Wyciągasz z kapelusza inspektora z niecodziennym problemem, nabijasz kolejne nadgodziny nad drinkiem w barze i zapraszasz mnie na bardzo dziwną randkę. Musisz się wspaniale bawić. – Uśmiech Davida stał się bardzo szeroki. - Dokładnie tak, można powiedzieć, że umieram z ciekawości.

Re: 421 1st Avenue South, Cowgirls Inc Bar

- Pewnie, doskonale to rozumiem. Są rzeczy, którymi grzechem byłoby się dzielić. – Wampir uśmiechnął się. Był zadowolony z tego, jak perfekcyjnie zadziałała moc dominacji na biednym gorylu. Ale goryl nie musiał wiedzieć, skąd na jego twarzy wziął się uśmiech, ba, przy odrobinie szczęścia może uzna to nawet za jakąś oznakę sympatii.
– Bardzo dobrze, że jesteś tego świadom. Cowgirls musi się cieszyć z takiego pracownika. – Nie było sensu ciągnąć tej konwersacji. Po ostatnim klepnięciu David zbyt wyraźnie widział kość wystającą ze złamanej ręki idioty. Knightley minął ochroniarza i ruszył w głąb baru.
Po kilku krokach wampir dostrzegł Nicole i od razu skierował się w jej stronę. Przeszedł przez bar z źle skrywaną nonszalancją, po czym usiadł naprzeciwko kobiety. Zapracowana, jak zwykle. Nigdy nie dopuszczała. David poczuł dumę.
- Dobry wieczór, Nicole. – Powitanie było powściągliwe, jednak tak właśnie wyglądały ich rozmowy i relacje w miejscach publicznych. Nie odpowiadało to Knightleyowi, ale nie wątpił, że jest to konieczne.

Re: 421 1st Avenue South, Cowgirls Inc Bar

Davidowi nie dane było w spokoju rozejrzeć się po barze w poszukiwaniu Nicole. Zaraz po wejściu wyrósł przed nim ochroniarz. Chociaż goryl był wyższy od wampira, ten nie miał żadnych problemów z spoglądaniem na niego z góry. Knightley otwierał już usta, by coś powiedzieć, kiedy idiota położył na nim rękę. Nie było innej możliwości, ochroniarz musiał być idiotą, choć z pewnością sam o tym nie wiedział.
Gdzie z tymi łapami… chłoptasiu… – David zacisnął mocno szczęki. Nie chciał dać się tak łatwo sprowokować.
- Spokojnie, szefie. – Powiedział powoli Knightley. Nie spuszczał z niego wzroku, wymuszając tym kontakt wzrokowy - Mam tu pewną sprawę do załatwienia. Nie będzie mnie tutaj za nie więcej jak pół godziny, więc przepuść mnie.

Spoiler | 
Używam Rozkazu z dyscypliny Dominacji

Re: 421 1st Avenue South, Cowgirls Inc Bar

Na parkingu pod Cowgirls Inc zaparkował elegancki, czarny Mercedes. W jego wnętrzu, siedzący na tylnej kanapie mężczyzna, odezwał się znużonym głosem. – Zaczekaj w samochodzie. Gdybyś był potrzebny, zadzwonię. – Odłożył gazetę, po czym wyszedł z samochodu. Szybkim krokiem skierował się do baru.
Knightley skrzywił się z niesmakiem po wejściu do Cowgirls. Wiedział oczywiście czego się spodziewać, lecz w żaden sposób nie mógł powstrzymać grymasu niezadowolenia. Miejsce było pełne bydła, w dodatku takiego, które nie miało do zaoferowania sobą niczego więcej poza vitae. W innym przypadku, najpewniej wysłałby do lokalu Goodmana. Ghul był przecież stworzony do wykonywania prostych, acz uciążliwych zadań. Teraz jednak David szedł po Nicole. Nie miał zamiaru pozwalać sobie na żadne zaniedbania. Nie, kiedy chodziło o nią.
Mężczyzna rozejrzał się uważnie po barze.

Wyszukiwanie zaawansowane