2300 SW Webster St, SPD Southwest Precinct

#1
  Jeden z posterunków policji w mieście. Z zewnątrz jest to kompleks prostopadłościanów, zbudowanych z bloczków szarego kamienia oraz szkła, którego tafle tworzą nieprzerwane pasma okien na kondygnacjach powyżej oraz kilka na poziomie parteru. Same drzwi wejściowe są zbudowane z tego transparentnego materiału oraz są nim obudowę ze wszystkich stron. Cała brama do siedziby stróżów prawa jest zwieńczona napisem “Seattle Police Departament”, ułożonym z podświetlanych plastikowych liter, umieszczonych na daszku z metalowych szyn i matowego pleksi. Po wejściu, pierwsze co rzuca się w oczy to drewniany, jasny stół na podeście, który zazwyczaj błyszczy równie jasno, jak wypastowana, kamienna podłoga z polerowanego granitu. W tym miejscu przyjmowane są bezpośrednio zgłoszenia i stanowi to swoisty punkt informacyjny dla osób, które zostały wezwane na przesłuchanie lub po prostu, szukają danego pokoju.

Kapitanem jest czarnoskóry PIerre Davis, weteran o trzydziestu latach służby na ulicach w Seattle Police Department. Swoją karierę zaczynał od najzwyklejszych patroli, a gdy w końcu udało mu się osiągnąć stopień detektywa, związał się z wydziałem walki z narkotykami. To miły, otwarty mężczyzna, który swego czasu budził postrach w każdym ćpunie w tej części miasta i chociaż teraz mięśnie ustąpiły obwisłemu brzuszkowi, to kapitan Davis ciągle cieszy się lękiem pośród niektórych narkomanów.

Spośród jego załogi bez wątpienia wyróżnia się porucznik Claire Oakley i nie chodzi bynajmniej o jej urodę. Ta młoda, niesamowicie urodziwa kobieta o skórze koloru kawy z mlekiem i krótkimi, czarnymi jak noc włosami spiętymi w koński ogon jest pyskatą, wulgarną, agresywną gliną, która z pewnością miałaby przed sobą świetlaną karierę - na drodze stoi jej jednak agresja i przemoc. Ale zna się na swojej robocie i to się liczy. Niestety, nie można tego powiedzieć o sierżancie Mike'u Kesslerze, który choć odnajduje się w aktach i dokumentach wszelkiego rodzaju (zarówno tych papierowych, jak i komputerowych), to na ulicy prędzej sam zrobi sobie krzywdę niż pomoże kolegom i koleżankom. A oprócz tej dwójki kapitan Davis ma jeszcze całą gromadkę innych gliniarzy, gotowych do walki o prawo i sprawiedliwość w Seattle...

Re: 2300 SW Webster St, SPD Southwest Precinct

#2
14 II 1999

Z BLOODBATH

Rozmowa z kierowcą zdecydowanie się nie kleiła, ale żadnemu z nich na tym nie zależało. Taksówkarz był skoncentrowany na swoim zadaniu, być może na chwilę uciekał myślami do domu, do ciepłego łóżka. Hunter zaś próbował udawać zmęczenie i znużenie, rzucił parę zdań o ostro zakrapianej imprezie, aby ukryć denerwującą go prawdę. Otóż młody Ventrue się denerwował, niemalże bał, bo oto miał dobrowolnie wejść do paszczy lwa. Był przestępcą z krwi i kości, który zaraz miał wejść do posterunku policji i spotkać się z ich oficerem. Każdy zimny neuron w jego martwym truchle wydawał się napięty, jakby nagle powróciły do życia, pobudzone zwierzęcym wręcz strachem. Wydłużająca się podróż nie pomagała mu w uporaniu się z tym uczuciem, wręcz przeciwnie, czuł się jak skazaniec wieziony na miejsce ścięcia. Nie mógł się jednak poddać temu uczuciu, gdyby teraz się złamał i uciekł, musiałby uciekać przez resztę swojego nieżycia. A pośród Kainitów było tylko jedno zastosowanie dla tchórzy: pionki, które można było bez żalu poświęcić. Spychając lęki do najdalszych zakamarków duszy, Hunter zapłacił taksówkarzowi, po czym wyszedł na ulicę Webstera.

Dla uspokojenia własnych nerwów Joshua podał adres położony parę ładnych metrów od posterunku, aby kierowca nie znał jego właściwego celu. Tak naprawdę ten krótki spacer do policji miał mu pomóc zebrać myśli w głowie, żeby nie wzbudzał podejrzeń wśród gliniarzy. Raz jeszcze zerknął na wiadomość od Jethro, aby mieć choć cień planu działania. Wziął głęboki oddech, bardziej z przyzwyczajenia niż potrzeby, po czym przekroczył próg posterunku.

W środku czekał na niego znany widok, może odrobinę bardziej ospały, niż normalnie widział. Dziwki, pijacy i drobne złodziejaszki. Ci skuci podejrzani czekali na ławkach, obserwowani przez funkcjonariuszy, oczekując spisania swoich danych i wrzucenia do celi. Parę biurek w głównej sali było obsadzonych przez gości zajmujących się jedynie papierkową robotą, sporadycznie można było zobaczyć młodego psa, czekającego z niecierpliwością na jakąś większą akcję. Choć noc była wciąż młoda, widać było, że wszyscy zgromadzeni byli już znudzeni tą dobą.

Hunter podszedł do biurka dyżurnego, który obdarzył go zmęczonym spojrzeniem, na co Kainita zareagował w pełni urzędowym uśmiechem. Całkowicie wypranym z radości, spełniającym minimalne wymagania grzeczności i niepasującym do zimnych oczu wiszących nad nim. -Dobry wieczór, czy zastałem może sierżanta Novaka-rzucił cichym, ale wyraźnym głosem-funkcjonariusz Jethro wysłał mnie z ważną wiadomością, którą pan sierżant powinien usłyszeć-dodał, rozglądając się po posterunku, jakby miał w najbliższej przyszłości sporządzić na jego temat raport.
KARTA POSTACI: Joshua Hunter
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: Hiszpański Dominacja
Opis Postaci | 
W tym momencie Hunter biega w stylu tzw business casual. Czarne, skórzane buty w nienagannym stanie. Ciemnogranatowe dżinsy z brązowym, skórzanym pasem. Czarna koszula, zapięta na dworze, ale gdy tylko wchodzi do środku budynku górne dwa guziki są natychmiast odpinane. Nieodłączny elegancki zegarek na prawym nadgarstku i srebrny pierścień na prawym środkowym palcu. Do tego jeszcze granatowa marynarka, pasująca kolorem do spodni. Ponieważ jest luty, nosi dodatkowo ładny szary szal i czarny płaszcz.

Re: 2300 SW Webster St, SPD Southwest Precinct (02.14.1999)

#3
Każdego innego dnia taki ruch na posterunku mógłby budzić niepokój, czy wręcz grozę. Były jednak Walentynki. Więcej nawet! To był walentynkowy wieczór, czas, gdy wszyscy lub prawie wszyscy albo miło spędzali czas ze swoją drugą połówką, albo odreagowali stres związany z nieudanym świętem miłości, albo ciągle, rozpaczliwie, próbowali skraść komuś serce. Czasem zbyt dosłownie, co z kolei prowadziło do udziału stróżów prawa... Hunter chyba był jedynym, który miał nieco inną sprawę do gliniarzy, nie związaną z miłością, radością oraz zabawą.
Posterunek na terenie Delridge nie wyglądał zbyt dobrze. Była to w sumie toporna bryła stali, szkła i betonu, W środku było bardzo podobnie, nie licząc drobnych dodatków w postaci rozwieszonych tu i tam papierowych girland z serduszkami i - a jakże - zakutymi w kajdany cherubinami. Przewrotne poczucie humoru? Być może. Jedynie biurko oficera dyżurnego było pozbawione wszelkich ozdób. Ich rolę spełniały notesy, zeszyty, papierowe teczki pełne niedbale powsuwanych kartek papieru, kubek z resztką kawy i drugi, pełniący tymczasową rolę popielniczki; stojący obok pękaty, masywny monitor był z kolei obklejony żółtymi karteczkami.
Mężczyzna zerknął przelotnie na Spokrewnionego.
- O'Connel? - spytał półprzytomnym głosem dyżurny. - Dawnom go tu nie widział. Polaczek jest tam, kończy spisywać zeznania jakiejś kurwy, bo alfons się nad nią znęca, jakby to była jakaś nowina... - gliniarz tylko raz zerknął na nieumarłego. Widząc, że ma do czynienia z dobrze ubranym, białym, całkiem przystojnym młodym mężczyzną. Nie musiał zachowywać żadnej większej ostrożności, był w końcu na posterunku i mimo panującej, paskudnej pogody oraz wieczorno-nocnej pory, dokoła było pełno ludzi.
Tylko szaleniec, prawdziwy idiota, spróbowałby czegoś głupiego.
A Joshua taki nie był. Owszem, zgodził się pomóc starszym i potężniejszym od siebie wampirom, ale jednocześnie dobrze na tym wychodził. Na litość, miał dług wdzięczności u jednego z Ogarów Szeryfa! Teraz zaś, gdy powiedział wprost kogo szuka, niemalże od razu otrzymał odpowiedź. Dyżurny wskazał niedbale ręką gdzieś w bok; co prawda w tej części sali było kilku funkcjonariuszy pracujących przy biurkach, ale tylko przy jednym z nich była zdecydowanie zbyt skąpo ubrana jak na środek lutego dziewczyna.
Nie była młoda, to fakt, jednak ogromna ilość przesadnego, mocnego makijażu dodawała jej przynajmniej pięć, a może nawet i dziesięć lat. Pod krótką, skórzaną minispódniczką widniały czarne pończochy, a tuż za kolanami kończyły się długie i masywne kozaki, na skandalicznie wysokiej szpilce. Puchaty, biały sweter oraz narzucone na to przykrótkie futerko w jasnym, szarym kolorze już z daleka krzyczały o profesji - były zbyt wulgarne, krzykliwe, rzucające się w oczy. Podobnie zresztą z pełną cekinów torebką, kręconymi, rudymi włosami oraz krwawą szminką i fioletowym cieniu do powiek.
Sierżant Novak także nie wyglądał zbyt młodo. Miał ciemne włosy z początkami zakoli, cień zarostu na policzkach i masywnej szczęce, przepoconą koszulę z podciągniętymi do łokci rękawami. Czerwone, modne i eleganckie szelki, wybór najpewniej obeznanej ze światem mody córki bądź żony. Pasujący krawat, wyprasowane spodnie, bardzo drogi zegarek, obrączkę z czegoś, co wyglądało jak srebro i złoto...
I przerażone spojrzenie zmęczonych oczu.
K o l e j k a | 
→ Sprawy Administracyjne i Fabularne
 → Nosferatu
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 2300 SW Webster St, SPD Southwest Precinct

#4
Skinął głową dyżurnemu, po czym zaczął rozglądać się po sali, kiedy nagle poczuł pewną...nostalgię.

Minęło już kilka lat, odkąd Hunter odwiedził swój ostatni posterunek, ale wspomnienia wciąż nie zatarły się w jego pamięci. Może to przez zapach? Jeden z jego dawnych znajomych chciał zostać neurochirurgiem i wspominał kiedyś, że ze wszystkich zmysłów budujących pamięć, zapach był najsilniejszy. Ale to był facet, który próbował okraść jego szefową z należnej jej forsy, więc nie zaliczał się do grona geniuszy. W Chicago wciąż można było znaleźć stare i opuszczone rzeźnie, które nietrudno było przywrócić do działania, a ich rury wciąż prowadziły do jeziora. Pan neurochirurg skończył na jego dnie, jako zlepiona masa mięsa i tłuszczu, która pewnie nigdy nie wypłynie.

Mógł jednak mieć rację, z tym całym gadaniem o węchu i pamięci. Inne miasto, inni ludzie, ale aromat wciąż ten sam. Dym z tanich papierosów, zmieszany z lekkim smrodem rozlanej, kiepskiej kawy, do tego jeszcze chmura powstała z tanich dezodorantów. Czasami, jak tej nocy, doprawiona intensywnymi perfumami dziwek i alkoholem najgorszego rodzaju, wydychanego przez pijaczka lub dwóch. Czy nawet dwunastu, zależnie od okazji i święta. W tej chwili Hunter czuł się jak uczeń, który wrócił do dawnej szkoły, takiej gdzie dzieciaki są regularnie lane. Chciał jak najszybciej ogarnąć sprawę z Novakiem i czym prędzej zmykać z tego miejsca. Zbliżając się do biurka oficera, którego uznał za szukanego sierżanta, skręcił nieznacznie i podszedł do aneksu kuchennego. Wziął prawie pusty czajnik i wylał resztkę zimnej lury z niego, po czym zaczął powoli robić krótką scenkę pod tytułem "gdzie jest kawa."

Tak naprawdę próbował dyskretnie przyjrzeć się gliniarzowi i kobiecie, której zeznania spisywał. Słowa dyżurującego mundurowego była najlepszym podsumowaniem podejścia policji do takich spraw.... obyczajowych-pomyślał Joshua, znajdując odpowiednie słówko. Prostytutki były, są, i będą bite. Nic i nikt tego nie zmieni, bo zmiana ta wymagałaby czasu i wysiłku, którego nikt nie chce poświęcić. Novak jako sierżant na pewno wiedział o tym najlepiej, w końcu z takimi sprawami stykał się pewnie co 2-3 dni. Jednak lęk w jego oczach sugerował, że spotkał się z wyjątkową sytuację.

Drogi zegarek, droga obrączka i pot strachu na czole. Bierzesz w łapę kolego? Dziwka przyszła do ciebie z nowiną o tym, że ją zbrzuchaciłeś? Co takiego się dzisiaj dzieje?- pomyślał sobie Kainita, który znalazł prawie pustą paczkę po kawie i odłożył ją obok pustego dzbanka, aby dokończyć odgrywaną szopkę.

Wyciągnął telefon i zaczął pisać wiadomość, niby mimochodem zbliżając się do biurka Elijaha. Wystukał szybko do Jethro Novak jest brudny czy po prostu zaradny? Bo gust do akcesoriów ma drogi-po czym wysłał wiadomość i dalej udawał, że coś pisze. Powoli, dyskretnie, starał się zbliżyć do biurka na tyle, by cokolwiek usłyszeć z toczonej przy nim rozmowie.
KARTA POSTACI: Joshua Hunter
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: Hiszpański Dominacja
Opis Postaci | 
W tym momencie Hunter biega w stylu tzw business casual. Czarne, skórzane buty w nienagannym stanie. Ciemnogranatowe dżinsy z brązowym, skórzanym pasem. Czarna koszula, zapięta na dworze, ale gdy tylko wchodzi do środku budynku górne dwa guziki są natychmiast odpinane. Nieodłączny elegancki zegarek na prawym nadgarstku i srebrny pierścień na prawym środkowym palcu. Do tego jeszcze granatowa marynarka, pasująca kolorem do spodni. Ponieważ jest luty, nosi dodatkowo ładny szary szal i czarny płaszcz.

Re: 2300 SW Webster St, SPD Southwest Precinct (02.14.1999)

#5
Nikt nie zwracał na Huntera większej uwagi. Jeden czy dwóch gliniarzy - tych starszym stażem i doświadczeniem, nie stopniem - przez moment patrzyło w jego stronę, ale szybko dali sobie z tym spokój. Przeżyli już tyle, by wiedzieć, kiedy zignorować swoje instynkty i wrócić do niesamowicie nudnego, ale i zarazem niesamowicie bezpiecznego przesłuchiwania pijaczków. Najgorsze, co mogło ich tu spotkać, to zostać obrzyganym. Albo oplutym. Już rozmowa z dziwką była groźniejsza,
Sierżant Novak zdawał się o tym wiedzieć, bo z rozmysłem zachowywał zdrowy dystans od przesłuchiwanej prostytutki.
Kobieta ta nie miała co prawda nad wyraz długich paznokci, jak to zwykle bywa, ale i tak przekraczały przeciętną długość. Mocny lakier tylko to podkreślał, zwłaszcza, gdy zaczęła gestykulować i wskazywać, gdzie - rzekomo - została uderzona przez alfonsa. Gliniarz tylko kiwnął głową i zapisał parę kolejnych słów, leniwie stukając w klawisze, patrząc to na klawiaturę, to na monitor i dopiero na nią.
"Nie biezre. Robi na lkika zmian, doriba też jakoohcrona w jakiś supermarket i narobił długów które leledwo może spłacic."
Wiadomość zwrotna od Jehtro przyszła praktycznie od razu, ale była dość chaotycznie napisana i niezbyt czytelna - był chyba bardzo zajęty, ale miał tyle rozumu, by jej nie ignorować. I chyba wszystko stało się jasne, co jest powodem stresu gliniarza oraz tego, że jest praktycznie związany z Jethro więzią porównywalną do mocy przeklętej krwi, płynącej w żyłach nieumarłych. Jeśli Novak ma horrendalne długi na którego musi tyrać bez końca, to jest w garści. Zrobi wszystko, co tylko będzie w stanie, by uniknąć komornika. A i tak komornik może być najmniejszym jego zmartwieniem.
- Nie wierzysz mi. - stwierdziła nagle, głośniejszym tonem. - Myślisz, że to wszystko zmyśliłam, tak? Że jestem jeszcze jedną głupią pizdą? Ale ja nie kłamię! Nie pierdolę bez sensu, on naprawdę kiedyś mnie zabije. Jedną dupę już posłał na dno Waszyngtona, czaisz? - dopiero teraz, gdy padło bezpośrednie oskarżenie o morderstwo wraz z potencjalnym miejscem pochowania zwłok, Novak przestał pisać i przez chwilę patrzył na prostytutkę, zaciekawiony, ale i zaniepokojony coraz bardziej.
K o l e j k a | 
→ Sprawy Administracyjne i Fabularne
 → Nosferatu
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 2300 SW Webster St, SPD Southwest Precinct

#6
Wiadomość od Jethro nie należała do najbardziej czytelnych, ale za to przyniosła Hunterowi ważny kawałek układanki. Zadłużony gliniarz, szukający dodatkowej gotówki, ale wciąż obwieszony złotem. Widać Novak był przyzwyczajony do pewnego standardu życia, od którego nie zamierzał ustępować lub też nie chciał wyglądać na biedaka. Niezależnie od tego, czy bardziej się kierował chciwością czy dumą, pieniądze i powiązany z nimi status były odpowiednią na niego przynętą.

Niewiele myśląc o powodach pośpiechu ghoula Grimm, skupił się na scenie rozgrywającej się przy biurku sierżanta. Zeznania ulicznicy nabrały w tym momencie rumieńców, o ile oczywiście nie przesadzała, czego nie można było wykluczyć. Reakcja Polaczka-jak go określił dyżurny-sugerowała, że były powody by tej kobiecie uwierzyć. To oczywiście komplikowało sytuację Joshowi, bo tak poważne oskarżenie mogło w tym momencie znacząco wydłużyć czas spisywania sprawy, a przy tak palącym zadaniu młody Kainita nie mógł się bawić w cierpliwe czekanie. Musiał w tym momencie zadziałać bardziej stanowczo.

Sięgając do rezerwy poruszającej go mocy, spróbował przypomnieć sobie lekcje jakie otrzymał od swojej Stwórczyni-lekcji, do których dawno nie powracał. Vitae, w tej chwili żarzące się w nim jak węgle z ogniska, starał się rozpalić w rozbłyskujący płomień. Ten blask miał być oślepiający, zachwycający, wypalający wszelki upór i niechęć jaką obecni mogli żywić do niego. Moc tą starał się zogniskować na zasiadającym przy biurku policjantowi, choć jak nauczała go jego Pani, nigdy nie wiadomo kto ulegnie tej mocy.

Podszedł do Novaka i dziwki stanowczym krokiem, uśmiechając się do nich z całą pewnością siebie, jaką mógł z siebie wykrzesać. –Sierżancie Novac, nie chcę Wam w pracy przeszkadzać, ale muszę Wam przekazać wiadomość niecierpiącą zwłoki. Funkcjonariusz Jethro O’Connel mnie przysyła-dodał, po czym spojrzał na siedzącą kobietę-To zajmie tylko parę minut, będę się streszczał.

Spoiler | 
Rzut na Zachwyt[Prezencja]
KARTA POSTACI: Joshua Hunter
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: Hiszpański Dominacja
Opis Postaci | 
W tym momencie Hunter biega w stylu tzw business casual. Czarne, skórzane buty w nienagannym stanie. Ciemnogranatowe dżinsy z brązowym, skórzanym pasem. Czarna koszula, zapięta na dworze, ale gdy tylko wchodzi do środku budynku górne dwa guziki są natychmiast odpinane. Nieodłączny elegancki zegarek na prawym nadgarstku i srebrny pierścień na prawym środkowym palcu. Do tego jeszcze granatowa marynarka, pasująca kolorem do spodni. Ponieważ jest luty, nosi dodatkowo ładny szary szal i czarny płaszcz.

Re: 2300 SW Webster St, SPD Southwest Precinct 02.14.1999

#7
Dziwka zwróciła swoje mocno podkreślone cieniem oczy w stronę Josha. Wampir zaś, będąc tak blisko dziewczyny, widział wyraźnie jak białka oczu miała poprzecinane czerwonymi żyłkami, jak nos miała zaczerwieniony najpewniej od płaczu (aczkolwiek nie było wykluczone wciąganie kokainy bądź innych narkotyków), a nawet był w stanie usłyszeć przyspieszone i bardzo nerwowe bicie jej serca. Naprawdę, przeklęta krew, jaka płynęła w żyłach nieumarłego działała cuda.
Najlepszym ku temu dowodem było spojrzenie prostytutki. W pierwszej chwili wyrażała tylko czystą, nieskrępowaną nienawiść, bo oto jakiś elegancik po prostu wpieprzył się w jej rozmowę z gliniarzem. Minęła jednak jedna, króciutka chwila, a nienawiść zniknęła, ustąpiła miejsca czemuś, co można było określić jednym, bardzo wymownym słowem.
Zachwyt.
- Co? - spytała nieprzytomnie, nie będąc w stanie odwrócić wzroku od Spokrewnionego. Stróż prawa westchnął tylko ciężko i przymknął na moment powieki, szykując się na najgorszy możliwy scenariusz. Kto wie, może nawet oczekiwał jakiegoś ciosu ze strony wampira, ale gdy nic takiego nie miało miejsca. Przeciwnie! Hunter po prostu grzecznie przeprosił, wytłumaczył, powiedział co i jak i czekał. Zarówno dziwka, jak i gliniarz spoglądali na wampira z mieszanką wspomnianego już zachwytu, jak i ciekawości. Nie było tu żadnej grozy, strachu. Przerażenia. Nic.
- Jethro pana przysłał? - zapytał zaskoczony Polaczek. - Ale... o co chodzi? - spytał Novak i dopiero teraz Joshua mógł wyczuć w jego głosie prawdziwy lęk. Strach o swoją własną, polską dupę. Dziwka i jej problemy, jakiekolwiek by nie były, zeszły tymczasowo na dalszy plan, co nie do końca pasowało prostytutce, ale nie zdradzała żadnych obiekcji. Ba, nie sprzeciwiała się w żaden sposób, a początkowe, niechętne spojrzenie stanowiło tylko coraz bardziej odległe wspomnienie. Hunter miał przed sobą dwójkę śmiertelników, którzy w teorii mogą mu jeść z ręki. Jak będzie w praktyce, czas pokaże.
K o l e j k a | 
→ Sprawy Administracyjne i Fabularne
 → Nosferatu
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 2300 SW Webster St, SPD Southwest Precinct

#8
Jesteś Ventrue, przedstawicielem najszlachetniejszej Krwi i jednym z Władców Potępionych. Twoim dziedzictwem jest Majestat i Autorytet, a prostym odruchem Vita możesz sprawić, aby wszyscy te dziedzictwo uznali. Taką lekcję odebrała jego Stworzycielka od swojego Mistrza i słowa te przekazała Hunterowi, ale dodała do nich ważne ostrzeżenie. Moc ich Dyscyplin niewoliła nie tylko cel, przeciwko którym są używane, ale też i użytkownika. Kiedy jednym spojrzeniem łamiesz komuś wolę, kiedy jednym uśmiechem sprawiasz by cię wielbiono, to po co się starać? Po co rozmawiać, manipulować i naprowadzać ludzi na właściwą drogę, skoro Dyscypliny wszystko rozwiążą? Wpierw Kainita przyzwyczaja się do Dyscyplin, potem na nich polega, a na koniec uzależnia się od nich. Bardzo łatwo jest się zatracić w mocy.

Josh starał się o tym pamiętać, kiedy pławił się w zachwycie siedzącej kobiety, a wylewająca się z niego moc podbudowała jego pewność siebie do niemalże chorych poziomów. [Kurs] Nie przesadzaj w tym momencie chłopie. To tylko dziwka, pewnie jeszcze ćpunka, a nie królowa świata. Ty zaś jesteś zwykłym dilerem, a nie bożyszczem-przestrzegł się w myślach, starając się skupić na powierzonym mu zadaniu.

-O co chodzi? – powtórzył za gliniarzem-O pewną sprawę niecierpiącą zwłoki, z którą Jethro przysyła mnie do pana. Dzisiejszej nocy potrzebny jest właściwy człowiek na właściwym miejscu i Jethro wskazał pana, panie sierżancie, jako właśnie takiego człowieka. Ale o szczegółach powinniśmy porozmawiać w bardziej ustronnym miejscu-zniżył głos, spoglądając wpierw na innych policjantów, a następnie kierując swoją uwagę na ulicznicę.
-Wybacz proszę, muszę porwać sierżanta na minutkę lub dwie, ale zaraz do Ciebie wróci- obdarzył ją najbardziej czarującym uśmiechem, jaki był w stanie z siebie wykrzesać. –Przy okazji pogadam z nim, żeby poważnie przyjrzał się Twojej sprawie. Nie mogę pozwolić, aby tak czarującej kobiecie coś złego się działo-dodał z udawaną rycerskością, po czym spojrzał na sierżanta i kiwnął głową w głąb Sali, na znak że powinni już ruszać.
KARTA POSTACI: Joshua Hunter
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: Hiszpański Dominacja
Opis Postaci | 
W tym momencie Hunter biega w stylu tzw business casual. Czarne, skórzane buty w nienagannym stanie. Ciemnogranatowe dżinsy z brązowym, skórzanym pasem. Czarna koszula, zapięta na dworze, ale gdy tylko wchodzi do środku budynku górne dwa guziki są natychmiast odpinane. Nieodłączny elegancki zegarek na prawym nadgarstku i srebrny pierścień na prawym środkowym palcu. Do tego jeszcze granatowa marynarka, pasująca kolorem do spodni. Ponieważ jest luty, nosi dodatkowo ładny szary szal i czarny płaszcz.

Re: 2300 SW Webster St, SPD Southwest Precinct 02.14.1999

#9
Dziwka kiwnęła tylko głową. Jak przystało na zwyczajną ulicznicę, kurwę, która za odpowiednią (i często niską) kwotą pieniędzy rozkładała nogi, teraz sama trwała w zauroczeniu. Hunter kilkoma prostymi, acz odpowiednio dobranymi słowami wspomógł efekt Dyscypliny i zapewnił, że wesprze jej sprawę. Nie było nawet ważne to, że nie miał praktycznie pojęcia, o co dokładnie chodzi. Dziwka miała problem z alfonsem, czy coś; nic więcej nie trzeba było wiedzieć. Novak zaś, słysząc coraz więcej i więcej szczegółów, westchnął tylko i przygryzł wargę.
Nie miał wyjścia.
Krzesło zaskrzypiało złowrogo, gdy je odsunął. Jeden z pracujących po sąsiedzku gliniarzy z ciekawością zerknął w jego stronę, ale Novak tylko zbył go ręką. Dla lepszego efektu poprawił krawat i drugą, wolną dłonią wskazał na kawę majaczącą w oddali. Doskonały pretekst, by odsunąć się od dodatkowych par uszu i w spokoju przedyskutować naprawdę ważne sprawy. Polaczek ruszył więc przodem i, na ile Joshua mógł dostrzec, co kilka chwil poprawiał swój elegancki krawat. Facet się denerwował i to bardzo.
- Przysięgam, oddam mu wszystko. Z nawiązką nawet, Biorę jutro dodatkowy dyżur, święto jest płatne ekstra, wiesz przecież. - urodziny Waszyngtona, czyli tak zwany President's Day wypadał w tym roku dzień po Walentynkach. Piętnasty dzień lutego dla wielu nie różni się absolutnie niczym od innych dni tygodnia, nie licząc okazjonalnych zbiórek pieniędzy na jakieś szczytne cele czy jednej, nieco tylko większej imprezy organizowanej w jakimś lokalu. Polaczek zignorował wcześniejsze słowa wampira i za wszelką cenę starał się go przekonać, że można mu ufać, że zrobi co trzeba, że dotrzyma słowa. Musiał.
Huknęły drzwi wejściowe, ukazując przykryty śniegiem patrol prowadzący dwóch nietrzeźwych młodzików. Jeden miał podbite oko, drugi zmiażdżoną wargę oraz nos i krew rozmazaną na całej twarzy. O dziwo ubranie miał wolne od krwi, czego nie można było powiedzieć o jego koledze; krwawe plamy były na rękawach i torsie, ale oprócz tego żadnych ran nie było widać. Sierżant Novak odwrócił prędko wzrok i nalał sobie kawy, gdy już dotarł wraz z Hunterem do celu.
K o l e j k a | 
→ Sprawy Administracyjne i Fabularne
 → Nosferatu
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 2300 SW Webster St, SPD Southwest Precinct

#10
Gdy tylko oddalili się od reszty posterunku, gliniarz od razu przeszedł do sedna sprawy. A przynajmniej tego sedna, którego sam się doszukiwał. Hunter uśmiechnął się jedynie, w myślach dokonując ostatnich szlifów historii, którą zamierzał sprzedać Novakowi. Nalał sobie kawy do plastikowego kubeczka, po czym wziął z niego maleńki łyk, pilnując by ta brązowa lura nie przekroczyła granicy jego gardła. Chciał tylko zwilżyć sobie zęby i odegrać scenę, dzięki której nie zdradzi swojej prawdziwej natury.

Josh upewnił się, że nikt im się nie przygląda, a gdy już uspokoił swoje obawy to zaczął pleść swoją sieć. -Skoro już poruszyłeś temat długu, to nie musimy się już bawić w żadne podchody. O'Connel nie jest już twoim wierzycielem, sierżancie, lecz sam Wujaszek Sam-rzucił mocnym głosem, wskazując polaczkowi kanapę, a sam przysunął sobie krzesło. Po chwili wahania, Novac zajął swoje miejsce, a Hunter kontynuował swoją historię.

Zacznijmy od podstaw: Nigdy nie byłem w tym posterunku, to spotkanie nie miało miejsca, a Departament Sprawiedliwości nie wysyłał nikogo do tego pięknego miasta-zaczął z rozmachem, aby bardziej wyprowadzić psa z równowagi. Nie dając Novacowi czasu, by ochłonąć, kontynuował-Pewnie dotarły do ciebie wieści o tych zmodyfikowanych narkotykach, co nie? Póki co sytuacja nie wydaje się poważna, ludzie ćpali, ćpią i będą ćpać. A nam pozostaje łapać największych głąbów, w nadziei, że doprowadzą nas do swoich dostawców i szefów-o tak, o wojnie z narkotykami Josh mógł długo gadać. W końcu znał ją z autopsji, choć z przeciwnej strony, niż pies z którym gadał. -Jednak coś tutaj nam nie gra. Nie zaglądamy kartelom w ich księgi handlowe, nie jesteśmy na ty z każdym studentem chemii w naszych pięknych Stanach, ale zazwyczaj wiemy więcej niż to, co można w gazetach przeczytać. Ale te nowe dragi pojawiły się nie tylko w Seattle, ale też w innych częściach Zachodniego Wybrzeża, zupełnie jakby spadły z nieba-rzucił, starając się wykrzesać z siebie jak najbardziej sfrustrowany ton, nie podnosząc przy tym głosu. Nie spuszczając wzroku z polaczka, kontynuował-Departament Sprawiedliwości chce to gówno uciąć w zarodku, zanim rozrośnie się do skali epidemii, tak jak to eksplodowało z opioidami. Stąd też nie możemy siedzieć na tyłku, tylko musimy od razu przejść do działania-zawiesił na chwilę głos, po czym dokończył myśl-szczury, na które polujemy, mogą coś więcej wiedzieć o tym nowym szajsie. Jak się pewnie domyślasz, zmykają na samą myśl o odznace policyjnej, dlatego musimy działać w tym momencie bardziej subtelnie.

Podniósł szybko kubek do ust, jakby chciał zwilżyć gardło, ale ciecz ledwie dotknęła jego zamkniętych warg. Nie dając czasu na odpowiedź Novacowi, zbliżał się do końca swojej nici, skupiając się na roztaczaniu wokół siebie uroku Dyscypliny. -Potrzebny jest nam w tej chwili właściwy człowiek we właściwym miejscu, sierżancie. Jak rozmawiałem z Jethro, to wskazał właśnie pana, jako funkcjonariusza na którym można polegać. Co więcej, wspomniał, że jeśli wykonacie to zadanie to spłacicie w ten sposób swoje dawne zadłużenie.-będzie musiał potem podpytać ghoula, jak wielki to był dług. Póki co, był gotów gliniarzowi zaproponować wszystko, aby tylko zechciał współpracować.

-Przechodząc do sedna tego, z czym przychodzę. Macie w tej chwili, sierżancie Novac, okazję przysłużyć się swojemu krajowi i miastu, a także pozbyć się obciążenia finansowego. Co więcej!-dodał, podkreślając te punkt podniesionym palcem-wywiążecie się z jednego zadania, a pomogę wam zyskać uznanie w tym mieście. Uznanie, na które zasługujecie w pełni, a zamiast tego dorabiacie wypruwając sobie żyły. Wszystko sprowadza się do w tym momencie do waszej jednej decyzji.

Podniósł jedną otwartą dłoń-zgadzacie się "NAM" pomóc w jednej, niecierpiącej zwłoki sprawie-akcentował słówko nam wyraziście, jakby był aktorem w thrillerze szpiegowskim-Nie znajdziecie się w niebezpieczeństwie, nie będziecie musieli opuszczać posterunku, za to wspomożecie swoje miasto i dług u Jethro odejdzie w niepamięć i będziecie mogli się cieszyć "naszym" zaufaniem-podniósł drugą rękę-Lub też uznacie, że Jethro obarczył was zbyt wielką odpowiedzialnością. Wtedy sytuacja staje się banalnie prosta-ta rozmowa się nigdy nie odbyła, mnie nie było nigdy w tym posterunku, a dilerów rozprowadzających ten nowy, groźny narkotyk chłopaki dorwą innym razem. Pan zaś powróci do swojego spokojnego życia, a przynajmniej do życia, które będzie spokojne po spłaceniu długów-zakończył swoją historię, spoglądając na polaczka z udawaną nonszalancją i spokojem, ale cały czas uderzając w niego mocą swojej osobowości.
KARTA POSTACI: Joshua Hunter
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: Hiszpański Dominacja
Opis Postaci | 
W tym momencie Hunter biega w stylu tzw business casual. Czarne, skórzane buty w nienagannym stanie. Ciemnogranatowe dżinsy z brązowym, skórzanym pasem. Czarna koszula, zapięta na dworze, ale gdy tylko wchodzi do środku budynku górne dwa guziki są natychmiast odpinane. Nieodłączny elegancki zegarek na prawym nadgarstku i srebrny pierścień na prawym środkowym palcu. Do tego jeszcze granatowa marynarka, pasująca kolorem do spodni. Ponieważ jest luty, nosi dodatkowo ładny szary szal i czarny płaszcz.

Re: 2300 SW Webster St, SPD Southwest Precinct 02.14.1999

#11
Kiedy Joshua poczuł smak kawy, jego ciałem wstrząsnął nieprzyjemny dreszcz. Był wampirem i jako taki mógł bezpiecznie spożywać tylko jeden rodzaj pokarmu - krew - a każdy inny wiązał się z mało przyjemnym widokiem wymiotów. Joshua nie mógł sobie na coś takiego pozwolić, dlatego starał się jak mógł, by udać przez Novakiem picie kawy. Całkiem mu to wyszło, głównie dlatego, że policyjna kawa była po prostu zwyczajną lurą. Rzadką, wodnistą, brunatną breją, której smak nie odpowiadał nawet stróżom prawa. Sam Novak się skrzywił, gdy upił łyk ze swojego kubeczka - aczkolwiek tutaj można doszukiwać się też zwyczajnej reakcji na słowa Huntera.
- Narkotyki. - powiedział cicho gliniarz, bardziej do siebie samego, niż do wampira. Joshua podał się za przedstawiciela Wujaszka Sama, za kogoś ważnego, wysoko postawionego i tak dalej, i tak dalej. Nie zrobiło to na doświadczonym sierżancie wielkiego wrażenia, w końcu za coś musiał dostać taki stopień... co innego obietnica umorzenia długu oraz znaczna poprawa jego sytuacji życiowej. Uśmiechnął się nieco pewniej i upił kolejny łyk lurowatej, nieprzyjemnej kawy. Przełknął go, z niemałym trudem zresztą, zanim zdołał zebrać siły by mówić dalej.
- Jestem kryminalnym, mam trochę wtyczek tu i tam, kurwa, mam jednego dilera jako zarejestrowanego informatora. - zaczął, trochę bardziej rozluźniony. - O co konkretnie chodzi? Co mam robić? Dorwać jakiegoś ćpuna i przetrzepać mu dupę? Sprawdzić coś, kogoś? - zaczął się dopytywać, chcąc wiedzieć więcej i więcej. Był kupiony. Zgodził się. Chciał działać, zwłaszcza, że miał naprawdę wielki dług do spłacenia. Wystarczyło po prostu użyć odpowiednich słów, by wszystko nabrało sensu.
Arystokrata mógł być z siebie dumny.
K o l e j k a | 
→ Sprawy Administracyjne i Fabularne
 → Nosferatu
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 2300 SW Webster St, SPD Southwest Precinct

#12
Sieć została w pełni utkana, a ofiara już do niej wlazła, bez żadnych problemów. Teraz wystarczyło już zlecić niebieskiemu zadanie, pożegnać się i wyjść zanim sprawa się niepotrzebnie skomplikuje. Hunter wiedział jednak, że był to bardzo niebezpieczny moment, który mógł wszystko zruinować. Będąc tak blisko celu, można było ulec zniecierpliwieniu i zbyt mocno nacisnąć manipulowanego człowieka, co zawsze kończyło się klęską.

Ciesząc się z tego, że nie musiał się zmagać z trzepotaniem serca czy innymi reakcjami ciała na stres, Hunter pokiwał głową i obdarzył Novaka lekkim uśmiechem, -Gratuluję świetnej decyzji, panie sierżancie, z takim podejściem zajdziecie daleko-w myślach zanotował sobie, że gliniarz ma dilera, który kablował. Będzie musiał w lepszej chwili wyciągnąć z polaczka tożsamość tego szczura, żeby w przyszłości nie nadziać się na kolejną akcję policyjną. Teraz jednak musiał odegrać profesjonalistę rządowego i zakończyć rozpoczętą scenkę-Informator może się przydać w przyszłości, ale tej nocy mamy konkretne zadanie, wymagające Waszych talentów-udał, że bierze kolejny łyk kawy, ale tym razem ciecz nie zbliżyła się nawet do jego warg.

-Tej nocy, w Green Lake, nasi ludzie mają umówione spotkanie z gówniarzami, którzy podobno mają dostęp do tego nowego szajsu. To są jeszcze dzieciaki, ale już wykształcili wszystkie instynkty, jakie mają starzy dilerzy-odłożył kubek na pobliski stolik-Jeśli zostaną spłoszeni, to albo uciekną nam sprzed nosa albo też zaczną strzelać, co jest zawsze kurewskim problemem. My chcemy ich dzisiaj dorwać, schować w bezpiecznym miejscu i złożyć im propozycję nie do odrzucenia. Albo sprzedadzą nam swojego szefa i oficjalnie nigdy nie zostali aresztowani albo będą milczeć, co skończy się długą odsiadką dla nich. I teraz Wasza rola w tym, sierżancie-zawiesił na sekundę głos, dla dramatycznego efektu-Umówienie dzisiejszego spotkania zajęło nam od cholery czasu, a szczyle, na których polujemy mają ostrą paranoję. Dlatego też tej nocy, tak do bladego świtu, policja nie może się kręcić koło sąsiedztwa Green Lake. Ta noc ma być całkowicie nudna, żaden radiowóz czy nawet policjant po służbie nie może się kręcić po okolicy, bo inaczej naszym gówniarzom coś odbije. Chcemy, żebyście wykorzystali swoje talenty i powiązania i trzymali resztę Seattle Finest z dala od tego miejsca. Do Szóstej rano wszystko będzie już ogarnięte-wziął ponownie kubek, znowu udał, że bierze łyk-Co Wy na to, sierżancie Novak? Wykonalna robota?-spojrzał na niego badawczo, jakby powierzone zadanie miałoby być testem dla policjanta.
KARTA POSTACI: Joshua Hunter
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: Hiszpański Dominacja
Opis Postaci | 
W tym momencie Hunter biega w stylu tzw business casual. Czarne, skórzane buty w nienagannym stanie. Ciemnogranatowe dżinsy z brązowym, skórzanym pasem. Czarna koszula, zapięta na dworze, ale gdy tylko wchodzi do środku budynku górne dwa guziki są natychmiast odpinane. Nieodłączny elegancki zegarek na prawym nadgarstku i srebrny pierścień na prawym środkowym palcu. Do tego jeszcze granatowa marynarka, pasująca kolorem do spodni. Ponieważ jest luty, nosi dodatkowo ładny szary szal i czarny płaszcz.

Re: 2300 SW Webster St, SPD Southwest Precinct 02.14.1999

#13
Prostytutka - choć ciągle wpatrzona w Josha jak w obrazek - zaczynała zdradzać oznaki znudzenia i, o zgrozo, zniecierpliwienia. Bębniła długimi paznokciami o blat biurka Novaka, bawiła się kosmykiem włosów, to owijając go wokoło palca, to rozwijając i coraz częściej spoglądała na Polaka. Sam sierżant, wysłuchawszy kolejnej litanii ze strony nieumarłego podającego się za przedstawiciela wyższej instancji, kiwał co jakiś czas głową, zgadzając się z jego słowami. Robił tak do czasu, aż nie padła nazwa jednego z licznych w Seattle jezior.
Novak zasępił się.
- Green Lake? - spytał wyraźnie zaniepokojony gliniarz. - Tak daleko... no, obdzwonię chłopaków i pogadam ze wszystkimi, ale wie pan, to nie mój rejon. Za wiele nie mogę nie mogę obiecywać. - upił łyk kawy, krzywiąc się jeszcze bardziej. Sierżant był dość wysoko w policyjnej hierarchii, co do tego nie było wątpliwości i Novak doskonale o tym wiedział. Wiedział jednakże również o tym, że nie miał władzy absolutnej; w przypadku południowej części Seattle miał więc znacznie więcej możliwości, niż gdy chodziło o pozostałe rejony Szmaragdowego Miasta.
- Łańcuch dowodzenia i te sprawy. Niby mam znajomego w komendzie głównej, ale nie wiem, czy dziś ma dyżur... w sumie to mogę też wziąć nockę za kumpla i poprosić go, by pilnował rewiru... albo obiecać coś komuś, gdzieś. Mimo to wątpię czy do szóstej zagwarantuję ciszę i spokój. Ale trzecia, może nawet i czwarta? Skończę tylko spisywać zeznania dziwki i siądę na telefonie. Może być? - mówił dalej, wpatrując się w kawę. Brązowa lura nie wyglądała przyjemnie, ale Hunter podskórnie wiedział, że Polak woli patrzeć właśnie na tę obrzydliwą, wodnistą kawę, niż spojrzeć w oczy kogoś takiego jak nieumarły.
Czekał na odpowiedź. Nie mógł ot tak, porzucić obecnej roboty i zająć się czymś innym, zwłaszcza, że chodziło tutaj o niezbyt oficjalną, policyjną robotę. Jeśli tylko Joshua nie będzie miał nic przeciwko, wszystko powinno być dobrze. Szeryf w końcu prosił go tylko o tę jedną, drobną rzecz, prawda? Tak samo teraz Hunter prosi sierżanta o jedną, malutką sprawę.
K o l e j k a | 
→ Sprawy Administracyjne i Fabularne
 → Nosferatu
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 2300 SW Webster St, SPD Southwest Precinct

#14
Trzecia albo czwarta-powtórzył w myślach, starając się oszacować możliwe wymagania Szeryfa i jego drużyny. Wyskoczył z tą godziną szóstą, bo to była najbardziej pewna opcja, do tego czasu cała akcja na pewno się zakończy. Starcia pomiędzy wampirami zawsze były krótkie i brutalne, wyrównane wielogodzinne walki zaliczały się do grona plotek i mitów, które krążyły po Elizjach i salonach. Większym problemem czasowym było zatarcie wszelkich śladów i poszlak, które mogłyby zagrozić Maskaradzie i pozwolić śmiertelnej Trzodzie na odkrycie ich społeczności.

Szeryf Parker jest piekielnie skuteczny w swojej robocie, no i nie działa tej nocy sam-zaczął sam siebie przekonywać-tak naprawdę zlecił Ci te zadanie, żeby sobie oszczędzić trochę kłopotów. Gdybyś nie wyskoczył z tą propozycją pomocy, gdybyś się nie wmieszał w tą sprawę i tak poradziłby sobie bez problemu. Jesteś tylko dodatkowym zabezpieczeniem-uspokoił swoje obawy. Do tej czwartej w nocy wszystko się na pewno rozwiąże.

Hunter podjął już decyzję, ale udawał jeszcze przed Novakiem, że w jego głowie wciąż obracają się zębatki. -Czwarta? Wymagałoby to szybkiej modyfikacji planu, pewne rzeczy trzeba będzie po prostu wyciąć, żebyśmy zmieścili się w czasie-mówił w tym momencie bardziej do siebie niż do gliniarza, jakby myślał na głos-ale też wyszliśmy z założenia, że ta godzina szósta jest najbardziej optymistycznym wariantem. Jeśli dacie nam czas do tej czwartej, jeśli Green Lake nie będzie miało policyjnego obstawienia do tej godziny, to mamy szansę złapać diabła za ogon. A wtedy przysłużycie się nie tylko miastu ale też i Wybrzeżu, a Wasz dług pójdzie w niepamięć-z tymi słowami wstał z krzesła i pokazał dłonią w stronę ulicznicy-W takim razie, nie ma czasu do stracenia. Nie będę Wam przeszkadzał w robocie, spiszcie tą nierządnicę jak najszybciej i do dzieła, panie sierżancie. Czy też może już wkrótce, panie poruczniku?-zawiesił na chwilę głos, aby wyobraźnia jego rozmówcy wypełniła luki i niedopowiedzenia. Po chwili podał rękę mundurowemu na pożegnanie i dodał jeszcze-W razie jakichkolwiek pytań i wątpliwości, dzwońcie śmiało do Jethro i pytajcie o Jacka z Waszyngtonu, będzie wiedział o kim mowa. Ja lecę teraz zdać raport moim przełożonym, jeszcze raz dziękuję Wam za pomoc, nie zostanie ona zapomniana-z tymi słowami skierował się do wyjścia, po drodze obdarzając wpatrzoną w niego prostytutkę łagodnym uśmiechem. Przez chwilę zastanawiał się nad użyciem mocy, aby ją przekonać do tego, by już dała sobie spokój z gadaniem i opuściła posterunek, ale skreślił ten pomysł. Nie powinien zwracać na siebie więcej uwagi, niż jest to konieczne, a rozmowę z Novakiem mógł rozegrać bardziej subtelnie. Polegając w tej chwili na doświadczeniu sierżanta w radzeniu sobie z "petentami", opuścił posterunek głównymi drzwiami, wychodząc ponownie na mroźne zimowe powietrze.

Po chwili poszukiwań znalazł sobie ławkę, którą oczyścił szybko z warstwy śniegu, a następnie usiadł i wyjął telefon. Napisał szybko smsa do Jethro-Gadałem z Novakiem. Ile wynosi jego dług? Chętnie go przejmę-postanowił nie zdradzać się, że już tym długiem dysponował tej nocy-Jakby pytał o Jacka z Waszyngtonu, to chodzi mu o mnie. Wyślij mi jeszcze nr do Grimm. Muszę jej raport wysłać-z tymi słowami puścił smsa w eter, po czym schował telefon do kieszeni i czekał na odpowiedź. O tej godzinie, przy takim mrozie, ciszę nocną przerywały jedynie przejeżdżające samochody. Oblepiany spadającymi płatkami śniegu, Hunter wsłuchiwał się w senny rytm miasta, czekając.
KARTA POSTACI: Joshua Hunter
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: Hiszpański Dominacja
Opis Postaci | 
W tym momencie Hunter biega w stylu tzw business casual. Czarne, skórzane buty w nienagannym stanie. Ciemnogranatowe dżinsy z brązowym, skórzanym pasem. Czarna koszula, zapięta na dworze, ale gdy tylko wchodzi do środku budynku górne dwa guziki są natychmiast odpinane. Nieodłączny elegancki zegarek na prawym nadgarstku i srebrny pierścień na prawym środkowym palcu. Do tego jeszcze granatowa marynarka, pasująca kolorem do spodni. Ponieważ jest luty, nosi dodatkowo ładny szary szal i czarny płaszcz.

Re: 2300 SW Webster St, SPD Southwest Precinct 02.14.1999

#15
Dodatkowe zabezpieczenie.
Tak, to brzmi dobrze. Joshua był niczym więcej jak dodatkowym zabezpieczeniem, narzędziem w rękach Szeryfa. W żadnym wypadku nie zaszkodzi, a może tylko pomóc. I kto wie, może kiedyś - następnej nocy, kolejnej, albo i jeszcze późniejszej - Parker podziękuje Hunterowi za tę mała, pozornie nie mającą wielkiego wpływu robotkę? Tak samo, jak Novak miał dług u O'Connela, tak teraz Szeryf miał pewne zobowiązanie wobec Ventrue. Nie ten kaliber oczywiście, ale mimo wszystko...
Sierżant Novak potarł policzki w zamyśleniu, usłyszawszy kolejne słowa "Jacka". Wspomnienie o Waszyngtonie zrobiło swoje; w stolicy urzędowali chyba tylko ważniacy, ludzie, którzy mieli ogromną władzę i jeszcze większe możliwości. Gliniarz nie wiedział oczywiście, że to zwyczajny blef, bo i nie miał ku temu podstaw. Był ciągle pod wpływem zachwytu, więc kiwnął parę razy głową.
- Postaram się nie zawieźć. - zapewnił, dopijając kawę. Tym razem nie krzywił się już tak bardzo, bo paskudny smak ustąpił miejsca skondensowanej kofeinie, która w mig rozpłynęła się po ciele polskiego stróża prawa. Novak zasalutował wampirowi i ruszył prędko do dziwki. Ta, najwyraźniej już poza wpływem jednej z flagowych dyscyplin Kainitów, pokazała Joshowi środkowi palec. Kiedy jednak zauważyła sierżanta (zmartwionego, ale i paradoksalnie uśmiechniętego) błyskawicznie opuściła rękę i zaczęła od nowa opowiadać, co się jej przytrafiło i jak bardzo gardzi policją.
Gdy Joshua wyszedł z posterunku i wysłał dość obszernego esemesa, pod budynek zajechała taksówka.
Kierowca zainkasował opłatę i kilkoma bluzgami pożegnał zataczającego się klienta; zataczającego się mężczyznę w średnim wieku, o nalanej twarzy, roztaczającego wokoło mocny zapach gorzelni. Bełkotał coś do siebie, coś, z czego można było wyłuskać tylko część słów. Prawdopodobnie przyjechał na posterunek wpłacić kaucję za kogoś znajomego lub bliskiego, co nie powinno dziwić. Był w końcu walentynkowy wieczór i...
Telefon komórkowy ożył. Wiadomość od Jethro, jaką uzyskał po paru minutach nieumarły, składała się w sumie tylko z samych cyfr. Pierwsze cztery dotyczyły kwoty, jaką Novak był winien i wbrew pozorom, nie było to wcale tak dużo. Niecałe półtora tysiąca dolarów dla kogoś nieśmiertelnego, kto obracał niebotycznymi sumami mogło się wydawać śmiesznie niskie, ale dla śmiertelnika mającego na utrzymanie rodzinę... dla śmiertelnika, który lubił przepych i bogactwo... no, Novak miał problem.
Kolejny szereg oznaczał numer do Euniki Grimm. Wampirzycy i zarazem Ogara Szeryfa.
K o l e j k a | 
→ Sprawy Administracyjne i Fabularne
 → Nosferatu
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 2300 SW Webster St, SPD Southwest Precinct

#16
Odebrawszy wiadomość, od razu napisał do Grimm- Green Lake będzie czyste do czwartej. Udanego polowania. Może wiadomość ją złapie zanim akcja się rozpocznie, a może przeczyta ją, gdy już będzie po wszystkim. Równie dobrze mogła swój telefon wyłączyć. Hunter w każdym bądź razie raport swój już zdał i mógł się zająć mniej palącymi sprawami. Otworzył smsa od Jethro raz jeszcze i spojrzał na pierwszą wysłaną liczbę.

Piętnaście setek?-uśmiechnął się pod nosem, widząc kwotę długu. Był przekonany, że to będzie co najmniej dwadzieścia kafli, biorąc pod uwagę reakcję Novaka. Z drugiej strony, Hunter nie miał okazji spotkać Jethro, więc równie dobrze strach zadłużonego gliniarza mógł być w pełni zasłużony. Odpisał szybko O'Connelowi-Dobra, to przejmę jego dług. Pięć stów mogę Ci podrzucić nawet jutro, powiedz tylko gdzie i o której-po czym skierował swój wzrok na zmierzającego do posterunku pijaka.

Facet ewidentnie był ledwo przytomny, kierując się bardziej pijackim autopilotem zamiast świadomą myślą. Każdy stawiany krok był bardzo niepewny, rozmyty wzrok próbował się skupić na posterunku-powalenie go i posilenie się byłoby banalnie proste. Problemem oczywiście była lokacja. [Kurs] Za blisko chlewu, żebym mógł sensownie zapolować-skwitował. W sumie, to nawet nie był w tym momencie jakoś strasznie głodny. W tym mieście, tej nocy, na pewno znajdzie się bezpieczniejszy kąsek.

Byłeś w Rzeźni. Załatwiłeś sprawę z Sierrą, wykonałeś polecenie Szeryfa. Wiesz, czym teraz powinieneś się zająć?-spytał sam siebie, po czym postanowił napisać jeszcze jedną wiadomość. Czekając na odpowiedź, przeczesywał swoją pamięć w poszukiwaniu kogoś, kto mógłby mu więcej powiedzieć o Duwamish.
KARTA POSTACI: Joshua Hunter
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: Hiszpański Dominacja
Opis Postaci | 
W tym momencie Hunter biega w stylu tzw business casual. Czarne, skórzane buty w nienagannym stanie. Ciemnogranatowe dżinsy z brązowym, skórzanym pasem. Czarna koszula, zapięta na dworze, ale gdy tylko wchodzi do środku budynku górne dwa guziki są natychmiast odpinane. Nieodłączny elegancki zegarek na prawym nadgarstku i srebrny pierścień na prawym środkowym palcu. Do tego jeszcze granatowa marynarka, pasująca kolorem do spodni. Ponieważ jest luty, nosi dodatkowo ładny szary szal i czarny płaszcz.

Re: 2300 SW Webster St, SPD Southwest Precinct 02.14.1999

#17
Kolejne chwile spędzone z telefonem w dłoni.
Czy tak ma wyglądać przyszłość? Coraz mniej spotkań twarzą w twarz, coraz więcej korzystania z elektronicznych, często skomplikowanych urządzeń które rzekomo mają zadanie ułatwiać wszystko? Czy tak będzie wyglądała egzystencja nieumarłych potworów? Joshua w niczym nie przypominał stereotypowego wampira, czającego się w mroku i atakującego powabne dziewice. Był nowoczesnym trupem, korzystającym z dorobku technologii by osiągnąć swój cel. Teraz, gdy wpatrywał się w ekranik telefonu, stało się jasno, że świat poszedł naprzód.
- Jedziesz pan? - zawołał kierowca taksówki, z której przed momentem wyszedł pijaczyna. - Czy czekasz na kogoś? - dodał, trochę niecierpliwym tonem. Było mu zimno; uchylił okna zarówno od strony kierownicy, jak i pasażera, chcąc pozbyć się najpewniej odoru alkoholu jaki wydzielał z siebie świętujący Walentynki facet. Chuchnął w dłonie i patrzył się na Josha, wyczekując jakiejkolwiek odpowiedzi. Twierdzącej, odmownej, bluzgu, groźby, czegokolwiek. Była przecież zimna, lutowa noc, a taksówkarz po prostu chciał zarobić.
Kilka ulic dalej rozległ się stłumiony dźwięk klaksonu. Nawet mimo huczącego wiatru było go bardzo dobrze słychać, ale chyba nikt nie zwracał na niego uwagi. Był przecież czternasty dzień lutego. Święto. Można było oczekiwać każdego dźwięku niezależnie od pory dnia bądź nocy, od krzyków i śmiechów, poprzez głośną muzykę, aż po wycie syren. Tych ostatnich, na całe szczęście, było jak najmniej.
Z posterunku Soithwest Precinct wyszło dwóch rosłych gliniarzy. Pierwszy wyciągnął z kieszeni spodni papierosy i przez kilka naprawdę długich chwil próbował bezskutecznie zapalić jednego; nieprzerwanie padający śnieg oraz huczący wiatr znacznie mu to utrudniały. W końcu się poddał i, z wyraźnym zniesmaczeniem na twarzy, wcisnął paczkę z powrotem do kieszeni. Jego kolega nie miał takiego problemu; przyspieszył nieco kroku, zmierzając w stronę parkingu i stojących tam radiowozów.
K o l e j k a | 
→ Sprawy Administracyjne i Fabularne
 → Nosferatu
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 2300 SW Webster St, SPD Southwest Precinct

#18
Gdy już przeczytał wiadomość, która do niego przyszła, Hunter przeklnął cicho pod nosem, po czym wystukał szybko odpowiedź zwrotną. Harbor Island było na pewno ostatnim miejscem, w którym chciałby się teraz znaleźć. Każdy Spokrewniony, który siedział w Seattle dłużej niż parę godzin w mieście, wiedział że jest to teren Sabatu. Nikt nie znał ich konkretnej liczny, było ich jednak wystarczająco wiele, że pozbycie się ich wymagałoby większej akcji zbrojnej. A takie akcje zawsze trudno jest potem ukryć, dlatego do problemu Wyspy potrzebne było subtelne podejście, a nie brutalna siła. Przynajmniej taką odpowiedź Josh usłyszał, gdy zapytał, czemu Sabat wciąż tam siedzi.

Dopóki nie będziesz próbował przekroczyć bieżącej wody, to nic ci się nie stanie-pomyślał sobie żartobliwie, przypominając sobie dawne przesądy o wampirach-W razie czego, jesteś w mieście nowy, to może uda Ci się podszyć pod Anarcha. Z takich to rozmyślań wyrwał go okrzyk taksówkarza, który musiał go uznać za potencjalnego klienta. W sumie słusznie uznał, bo Hunter nie zamierzał już siedzieć dłużej na tej ławce, nie kiedy miał jeszcze sprawy do załatwienia tej nocy. Równie dobrze mógł czekać na odpowiedź w taksówce, czy nawet w samym Duwamish.

Skierował swoje kroki do wozu, kątem oka wyłapując jeszcze ruch ze strony posterunku. Na widok dwóch gliniarzy uśmiechnął się pod nosem, widząc, że jego obawy przed posilaniem się były w pełni uzasadnione. Zanim kierowca by odjechał, zanim zdążyłby podkraść się do ofiary, mundurowi już wyszliby na świeże powietrze. Z uśmiechem na twarzy podszedł do czekającego na niego kierowcy i zawołał-Czekać, czekałem i się odpowiedzi doczekałem. Z nieba mi pan spada-rzucił, wsiadając na tylne siedzenie wozu. Zamknął drzwi za sobą, dodał- Do Showbox w SoDo, to będzie ulica...-po czym zamilkł, bo taksówkarz kiwnął głową, że znał miejsce. Hunter zapiął jeszcze pas i samochód ruszył przed siebie, rozgniatając brudną pluchę leżącą na ulicy.

Do Showbox SoDo >>>
KARTA POSTACI: Joshua Hunter
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: Hiszpański Dominacja
Opis Postaci | 
W tym momencie Hunter biega w stylu tzw business casual. Czarne, skórzane buty w nienagannym stanie. Ciemnogranatowe dżinsy z brązowym, skórzanym pasem. Czarna koszula, zapięta na dworze, ale gdy tylko wchodzi do środku budynku górne dwa guziki są natychmiast odpinane. Nieodłączny elegancki zegarek na prawym nadgarstku i srebrny pierścień na prawym środkowym palcu. Do tego jeszcze granatowa marynarka, pasująca kolorem do spodni. Ponieważ jest luty, nosi dodatkowo ładny szary szal i czarny płaszcz.
Odpowiedz

Wróć do „High Point”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron