The Seattle Times #44, 02/13/1999

#1
DAR OD LOSU
Seattle, WA
by Frank A. Blethen

"Nie wiem, jak mamy dziękować", odpowiedziała jedna z wiernych. Inna nie odezwała się w ogóle, zalewając się łzami. Jeden z wiernych kościoła Seattle First United Methodist Church wygrażał pięścią, obiecując, że "zbrodniarzy spotka gniew pański". Kolejny nie mógł opanować śmiechu. Ilu parafian, tyle reakcji na wieść o przeszło trzech tysiącach dolarów datku, przeznaczonych na pogrzeb świętej pamięci pastora Erica Roundsa, darowanych przez Russell Investments. Tragiczna śmierć pastora, o której pisaliśmy w wydaniu 02/12//99, stała się jednak początkiem coraz większej socjalizacji i wsparcia wiernych parafian. Do rozwiązania tragedii ciągle jest daleka droga, jednak jak kapitan Michael Teeter z SPD West Precinct zapewnia, wpłata tak znacznej sumy nie jest w żaden sposób powiązana z morderstwem. Twierdzi ponadto, że jest to "wyraz solidarności wierzących oraz zwyczajny, ludzki gest". Uroczysta msza święta w pamięci zamordowanego odbędzie się piętnastego lutego, o świcie, w kościele First Methodist. Więcej na ten temat na stronie trzeciej, w kolumnie pierwszej.

WALENTYNKOWA NOC PRZEBOJÓW
Seattle, WA
by Alan Fisco

Każdy - lub prawie każdy - klub, bar i pub w centralnej części Emerald City organizuje mniejsze i większe zabawy walentynkowe. Oprócz tak zwanej happy hour, kiedy to wszystkie drinki będą w jednej czwartej normalnej ceny dla par, przewidziane są także liczne zabawy karaoke, zabawy okolicznościowe oraz zawody, z główną nagrodą z postaci wycieczki do Gór Kaskadowych! Każde większe kino oferuje całonocne maratony filmów romantycznych, a większość miejskich parków zapewnia imprezy na otwartym powietrzu. Wywiady z właścicielami poszczególnych miejsc oraz szczegółowy plan Święta Zakochanych można przeczytać na stronie czwartej, w kolumnie trzeciej.


ZADZIWIAJĄCA KRADZIEŻ
Seattle, WA
by Carey Butler

Damien Petersen, właściciel antykwariatu przy Combs Street na terenie Madrony padł ofiarą kradzieży. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że łupem złodziei padła jedynie nieduża figurka, podniszczony krucyfiks i parę starych książek, natomiast kasa, sejf oraz liczne wartościowe przedmioty zostały na swoich miejscach. Jak dowiedzieli się nasi reporterzy od przedstawicieli Seattle Police Department oraz samego pana Petersena, złodzieje zdemolowali praktycznie cały antykwariat w poszukiwaniu tej jednej, konkretnej figurki, zabierając pozostałe przedmioty "przy okazji". Sam właściciel twierdzi zresztą, że owa figurka przedstawiająca dość pokracznego bożka z Afryki nie była specjalnie wartościowa i od lat miał trudności z pozbyciem się jej ze swoich zasobów. Utrata książek, z których jedna jest przysłowiowym "białym krukiem", boli znacznie bardziej. Więcej na temat kradzionych książek na stronie drugiej, w kolumnie drugiej.
ŻART PRAWIE ŚMIERTELNY
Seattle, WA
by Carey Butler

Grupa licealistów z Roosevelt High School dla żartu zamknęła koleżankę w jednej z większych szafek - nieszczęśnika przed zaduszeniem uratowała jedynie interwencja pracowników. Wszyscy zaangażowani licealiści zostali zawieszeni w prawach ucznia na miesiąc, jednak prowadzone są dyskusje mające na celu wydalenie młodzieńców z placówki. Ofiara, Xian Hua, była przez kolegów szykanowana i dręczona niemal od początku roku szkolnego i teraz znajduje się w szpitalu psychiatrycznym Broadview Sanitarium pod opieką lekarską. Co gorsza, nie był to pierwszy ani odosobniony wybryk tego typu, jednak dopiero teraz cała sytuacja wyszła na światło dzienne. Na stronie drugiej, w kolumnie trzeciej znajduje się obszerna relacja z rozmów z uczniami oraz kadrą RHS.


POMOC PRZY SAMOBÓJSTWIE
Seattle, WA
by Colin Riley

W nocy z dwunastego na trzynastego lutego miało miejsce niepokojące wydarzenie. John Adam Wilde został aresztowany za podanie 21-letniej Susan Nyman kilkudziesięciu pigułek nasennych, co doprowadziło do jej śmierci wskutek przedawkowania. Z tego, co udało się reporterom "Times'a" dowiedzieć, kobieta sama zgłosiła się do Wilde'a i zaoferowała mu niebagatelną sumę półtora tysiąca dolarów za to, że pomoże jej umrzeć w bezbolesny, szybki i skuteczny sposób. Podejrzany powiedział funkcjonariuszom Seattle Police Department, że został poproszony o "nadzorowanie" samobójstwa, nie zaś popełnienie zbrodni. Nie znane są jednak motywacje Nyman, ani powód, dla którego poprosiła o tak drastyczną pomoc. Rodzina zmarłej jest zszokowana, tak samo jak opinia publiczna. Pytanie jednak brzmi, czy Wilde jest winny, czy też nie? Teoretyczną odpowiedź w wywiadzie z profesorami University of Washington można przeczytać na stronie drugiej, w kolumnie pierwszej.
Odpowiedz

Wróć do „Gazeta "The Seattle Times"”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość