1000 Denny Way, The Seattle Times, redakcja, parter

#1
  Parter redakcji jest przestronnym, dobrze oświetlonym holem, ze ścianami ozdobionymi reprodukcjami pierwszych stron gazety - artykuły, które wywołały największe poruszenie, które zostały obsypane nagrodami, które relacjonowały najważniejsze wydarzenia dla Seattle, dla kraju i dla całego świata znajdują się w szklanych gablotkach, rozwieszonych wzdłuż korytarzy. Od najstarszych po najnowsze, a trzeba dodać, że The Seattle Times nie tak dawno świętował sto lat swojego istnienia; artykułów jest więc naprawdę mnóstwo i jeśli ktoś ma ochotę, wystarczy się przespacerować wzdłuż ścian, by prześledzić historię miasta.

Wnętrze prezentuje się podobnie jak front budynku. Duże, jasne, proste, funkcjonalne, utrzymane w jasnych, ciepłych barwach, z donicami pełnymi rozłożystych kwiatów, roztaczających wokoło przyjemny, słodkawy aromat. W holu, poza schodami prowadzącymi na wyższe piętra oraz do mieszczącej się na niższym poziomie drukarni, znajduje się oczywista recepcja z punktem informacyjnym, sala konferencyjna dla dziennikarzy spotykających się z czytelnikami i ważniejszymi osobistościami oraz mała czytelnia, gdzie można za darmo zapoznać się z najnowszym numerem lokalnego dziennika.

Sophie Delaney, słodka i urocza stażystka o buzi jasnowłosego dziecka pod czujnym okiem znacznie starszej i znacznie bardziej doświadczonej koleżanki pełni rolę sekretarki, asystentki, kelnerki i sprzątaczki na parterze redakcji. Dopiero się uczy, wiele rzeczy stanowi dla niej tajemnicę i nie jest rzadkością zobaczyć jak biegnie korytarzem z rozwianym włosem i zaróżowioną, dziecięcą twarzą, trzymając przy piersi stos dokumentów. Dopiero gdy stukot jej obcasów zniknie za jednymi z drzwi, Wilma Ives, potężna kobieta o rdzawych, kręconych włosach sięgających łopatek i prawdziwy weteran z dumą pokiwa głową, że jej protegowana tak dzielnie sobie radzi.

Inaczej mówiąc - jeśli ktoś chce coś załatwić w redakcji, musi odezwać się do pani Ives, inaczej tylko straci czas. Rudzielec nie jest wcale tak wredny, jak się może wydawać, chociaż bywa dość szorstki i bezpośredni w stosunkach międzyludzkich, ale co poradzić... lata pracy tak działają na człowieka. Mimo to Wilma Ives jest jedną z osób, które doskonale orientują się w świecie prasy i bez żadnego problemu potrafi wejść do każdego z pomieszczeń, niezależnie od tego, kto w nim urzęduje i co się aktualnie dzieje.

W sali konferencyjnej na przykład, gdzie ustawione jest kilka rzędów krzeseł, parę stołów oraz z pół tuzina telewizorów, czuje się jak w domu. W przytulnej, choć dość małej czytelni rządzi i dzieli, decydując o tym, kto może a kto nie korzystać ze zgromadzonych tam wydań gazety. Znacznie rzadziej można ją zobaczyć w pobliżu biblioteki, ale to dlatego, że w tej części budynku próżno szukać telewizora czy nawet radia; książki i archiwalne numery The Seattle Times to nie jest coś, co interesuje starą i doświadczoną plotkarę.

Re: 1000 Denny Way, The Seattle Times, redakcja, parter

#2
Droga taksówką spod Moore Theatre przebiegła spokojnie.
Dzięki wszystkim bogom woźnica nie rozpoczynał bezsensownych rozmów o tragicznej pogodzie albo o ostatnich celebryckich wydarzeniach z tabloidów które do życia takich prostych istot nie wnosiły nic poza tematem do bezsensownych rozmów własnie. Edward mógł o tym mówić, sprawiać pozory, zniżać się do poziomu zwykłych ludzi ale wiązało się to z przyjemnością pokroju kolacji w chlewie. Naznaczony zapachem curry taksówkarz wspaniałomyślnie oszczędził tego Edwardowi, czym zasłużył sobie na napiwek w wysokości czterech dolarów.
Ghul stanął przed drzwiami Redakcji.
Zyskane w samochodzie cenne minuty ciszy pozwoliły mu przemyśleć wstępną strategię.
Dostanie się do Danielle Shaw nie powinno być trudne.
Gdy wszyscy wiedzą że coś jest niemożliwe, przychodzi kto kto o tym nie wie i on to robi

Von Bern skontrolował jeszcze swój ubiór i dopiero wtedy wkroczył do wnętrza budynku.
Całą swoją postawą, mimiką, gestami, starał się sprawiać wrażenie ważnej osobistości. Co drugi krok skoordynowany był ze stuknięciem laski o podłogę a spojrzenie mężczyzny powoli, niezainteresowanie omiatało otoczenie nieco ponad głowami osób które miałyby znaleźć się w środku. Nie mógł iść szybciej - szedł więc powoli, dumnie wyprostowany w kierunku pierwszej osoby która wydawała się być kompetentną. A gdy już znalazłby taką, miał zamiar mówić pierwszy, przejąć znienacka inicjatywę swoimi słowami.

Spoiler | 
Rzut na pierwsze wrażenie - Wygląd + Autorytet
KARTA POSTACI: Edward von Bern
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: niemiecki
Opis Postaci | 
Równo uczesany, dokładnie ogolony, na głowie nosi homburg. Ma na sobie ciemnoszary, wełniany (naturalna faktura) płaszcz dwurzędowy. Pod płaszczem ubrany jest w szary, wełniany garnitur trzyczęściowy. Koszula ma klasyczny kołnierzyk, pod którym związany węzłem Victoria wisi jednolitego koloru, ciemnozielony krawat z widoczną z bliska teksturą skosu.Edward nosi oksfordy z ciemnej, brązowej skóry.

Re: 1000 Denny Way, The Seattle Times, redakcja, parter (02,14,1999)

#3
Parter redakcji największej i najpoczytniejszej gazety w mieście świecił pustkami. Był cichy, spokojny, pogrążony we śnie, tam samo jak reszta Seattle, ale zarazem był rozświetlony mocnym, bladym światłem, uwypuklającym każdą, najmniejszą nawet drobinkę kurzu i innych zanieczyszczeń na posadzce. Naniesiona przez von Berna szarawy, na wpół roztopiony śnieg nie pasował do tego miejsca pod żadnym względem, ale nie było w tym nic złego. Oprócz Edwarda bowiem nie było tutaj nikogo.
Mężczyzna idąc pewnym, acz wolnym krokiem słyszał dobiegające gdzieś z daleka mechaniczne szmery i zgrzyty pras drukarskich, czyjś nerwowy, acz bardzo przytłumiony śmiech i coraz głośniejszy, coraz wyraźniejszy stukot niskich obcasów. Dopiero po kilku chwilach, z jednych z bocznych drzwi, wyszła szybko młodziutka, zaspana i wyraźnie zmęczona dziewczyna. Odgarnęła nerwowym ruchem jasne kosmyki włosów, klejące się do zaróżowionego, spoconego czoła i z głośnym westchnięciem dopadła biurka, przy którym urzędowała. Odłożyła na blat niedużą, papierową teczkę popisaną jakimiś cyframi i literami, ale nie usiadła na krześle, nie kontynuowała pracy.
Wzrokiem przestraszonej sarny, czekającej na ostateczne spotkanie z nadjeżdżającą ciężarówką, wpatrywała się w Edwarda.
- Och nie... - szepnęła zmęczonym i zrezygnowanym głosem. Mimo woli spojrzała na laskę, na której wspierał się von Bern i zmusiła się do współczującego uśmiechu. Niezbyt to jej wyszło, trzeba przyznać, ale liczyły się same dobre chęci. Była młoda, niedoświadczona i harowała jak tylko mogła, by wyrobić sobie nazwisko i osiągnąć cokolwiek w tej ciężkiej branży. Paradoksalnie to ghul bardziej pasował do tego miejsca, nie ona. I co ciekawsze, młodziutka blondynka doskonale zdawała sobie z tego sprawę.
K o l e j k a | 
→ Thomas, Joshua, Chloe
 → Kwiatuszek, Randy, Mits
  → Michelle
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 1000 Denny Way, The Seattle Times, redakcja, parter

#4
Stażystka, sekretarka, recepcjonistka czy jak wolała się zwać, weszła do pomieszczenia.
Zmęczona, przestraszona, młoda i prawdopodobnie niezbyt dobrze radzi sobie w stresujących sytuacjach.
Idealna.
Edward zignorował uśmiech, z głośnym stuknięciem laski przystanął zaraz przed blatem i spojrzał kobiecie prosto w oczy. Zaczął mówić...
- Edward von Bern Junior, dobry wieczór. Jeśli zrozumie Pani powagę sytuacji, obiecuję zająć niewiele czasu i będzie Pani mogła wrócić do przerzucania papierów, porządkowania listów czy co tam należy do Pani obowiązków. - machnął ręką bez zainteresowania - Proszę mi wierzyć, nie przychodziłbym o takiej nieludzkiej godzinie zadręczając Panią gdyby sprawa nie była tak istotna. - kiwnął głową i bez zwłoki przeszedł do dalszej części wypowiedzi.
- Proszę mi powiedzieć gdzie spotkam Panią Danielle Shaw... - podniósł rękę jak gdyby kobieta miała zamiar własnie mu przerwać - ... i proszę pomyśleć i zapamiętać, zanim uraczy mnie Pani stwierdzeniem że Pani Shaw tutaj nie ma albo żebym przyszedł jutro, iż wracam właśnie z ostatniego piętra Moore Theatre i nawet jeśli dla Pani nic to nie znaczy, inne zdanie o tym będzie miała osoba której szukam. - odwrócił lekko głowę i spojrzał w zupełnie niezobowiązującym kierunku. Odetchnął.
- Mam nadzieję że uszanuje Pani mój czas tak jak ja to w Pani kierunku czynię. - mruknął i przez chwilę może nawet uśmiechnął się kącikiem ust do kobiety.
KARTA POSTACI: Edward von Bern
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: niemiecki
Opis Postaci | 
Równo uczesany, dokładnie ogolony, na głowie nosi homburg. Ma na sobie ciemnoszary, wełniany (naturalna faktura) płaszcz dwurzędowy. Pod płaszczem ubrany jest w szary, wełniany garnitur trzyczęściowy. Koszula ma klasyczny kołnierzyk, pod którym związany węzłem Victoria wisi jednolitego koloru, ciemnozielony krawat z widoczną z bliska teksturą skosu.Edward nosi oksfordy z ciemnej, brązowej skóry.

Re: 1000 Denny Way, The Seattle Times, redakcja, parter (02,14,1999)

#5
Pod pewnymi względami nastąpiła zmiana o sto osiemdziesiąt stopni. We foyer teatru to Edward był zagubionym, zdanym na łaskę i niełaskę potworów biedakiem i to on musiał odpowiednio dobierać słowa oraz zwracać szczególną uwagę na każdy, najmniejszy nawet detal, drobiazg. Teraz jednak to on był górą. To on, w żyłach którego krążyła przeklęta przez samego Boga krew był potworem, kimś więcej niż zwyczajny śmiertelnik, kimś, kto zrobił ogromne wrażenie na młodziutkiej dziewczynie z rozwianym włosem.
Wystarczyło nawet, że powiedział kilka prostych słów-kluczy, nie zdradzając praktycznie nic wielkiego, by tylko wzmocnić ten efekt.
Mając na uwadze wampirze Tradycje, których wszyscy Spokrewnieni muszą przestrzegać ze szczególnym uwzględnieniem Maskarady. I chociaż Edward nie wspominał nawet o wampirach, o poszczególnych klanach, o tym, co naprawdę kryło się na ostatnim, najwyższym piętrze Moore Theatre to samym swoim zachowaniem, delikatną sugestią oraz pewnością siebie zrobił wystarczająco wiele. Dziewczyna nerwowo założyła kosmyk włosów za ucho i rozejrzała się dokoła, po cichym i spokojnym parterze redakcji. Nie było tu jednak nikogo, kto mógłby jej pomóc. Żadnego dziennikarza. Ani jednego ochroniarza. Nawet starszych kolegów i koleżanek pracujących na podobnych stanowiskach.
- Shaw? - powtórzyła nieprzytomnym głosem, próbując nieudolnie zyskać na czasie. - Danielle... to znaczy pani Shaw jest na drugim piętrze, dzieli się swoimi uwagami co do składu nowego wydania... jako udziałowiec ma do tego prawo, panie Bern. Von Bern, przepraszam. - nie dość, że powiedziała gdzie jest Brygadzistka i czym się obecnie zajmuje, to jeszcze podzieliła się informacją, że Times z Seattle w pewnym stopniu jest jej własną gazetą. Nie jest chyba przesadą, że w obecnej chwili Edward mógłby zrobić z nią wszystko, co tylko będzie chciał.
K o l e j k a | 
→ Thomas, Joshua, Chloe
 → Kwiatuszek, Randy, Mits
  → Michelle
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 1000 Denny Way, The Seattle Times, redakcja, parter

#6
Moc.
Edward dokładnie wysłuchał wszystkich słów.
Jej niepewność, zmęczenie i uległość tylko wzmocniły pewność siebie intruza. Obiecał że zajmie niewiele czasu, jednak zdaje się że skłamał a ta istota nie będzie miała nic przeciwko.
- Drugim piętrze... - powtórzył za recepcjonistką i zamilknął na moment, nie ruszywszy się z miejsca. Ciężkie, kamienne spojrzenie von Berna padło na oczy kobiety. Mógłby tam pójść sam, oczywiście, jednak każdy ochroniarz i każda sekretarka, asystentka czy inny dowolny pracownik mógłby spytać go o cel tej schadzki po zapleczach The Seattle Times a Edward, nawet jeśli miał dobry powód, nie miał zamiaru się powtarzać. Ta bezbronna istota, nawet jeśli słaba i wątła, ma autorytet pracownika. Wsparta autorytetem von Berna bez problemu będzie mogła poprowadzić go aż pod drzwi pomieszczenia w którym znajdowałaby się Danielle Shaw. Eskortuje go a w nagrodę dostanie dobre słowo i pochwałę, tak.
W końcu mężczyzna wyciągnął przed siebie dłoń wnętrzem do góry i odezwał się.
- Mam nadzieję że nie sprawię tym problemu. - powiedział tonem wcale nie oczekującym potwierdzenia ani tym bardziej zaprzeczenia.
- Proszę, Pani przodem. - rozkazał bardziej niż poprosił, opuścił dłoń i przygotował się do podążania za kobietą zmieniając środek ciężkości z laski na zdrową nogę.
- Nalegam. - dodał, na wypadek gdyby recepcjonistka miała jeszcze wątpliwości lub obiekcje.
KARTA POSTACI: Edward von Bern
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: niemiecki
Opis Postaci | 
Równo uczesany, dokładnie ogolony, na głowie nosi homburg. Ma na sobie ciemnoszary, wełniany (naturalna faktura) płaszcz dwurzędowy. Pod płaszczem ubrany jest w szary, wełniany garnitur trzyczęściowy. Koszula ma klasyczny kołnierzyk, pod którym związany węzłem Victoria wisi jednolitego koloru, ciemnozielony krawat z widoczną z bliska teksturą skosu.Edward nosi oksfordy z ciemnej, brązowej skóry.

Re: 1000 Denny Way, The Seattle Times, redakcja, parter (02,14,1999)

#7
Czy tak właśnie czuły się wszystkie wampiry? Czy to, czego doznał w tej chwili Edward było dla nieumarłych monstrów codziennością, normą? Był śmiertelnikiem, tak jak ta młoda sekretarka, a jednak różnił się od niej. Płynęła w nim inna krew. On nie mówił, on żądał. Wydawał rozkazy. Rządził. Był... panem i władcą. Być może dlatego, gdy wyciągnął dłoń w stronę dziewczyny, ta westchnęła ciężko i kiwnęła lekko głową. Zerknęła jeszcze tęsknie w stronę swego miejsca pracy, poprawiła znowu włosy i powoli, z pewnym wahaniem, ruszyła przodem.
Wyminęła Edwarda i, być może ze zdenerwowania, być może ze zwyczajnego zmęczenia, pospieszyła w stronę schodów. Dopiero gdy weszła na pierwszy z wielu stopni, zatrzymała się. Z coraz większym rumieńcem na twarzy obróciła się na pięcie i obdarzyła von Berna przepraszającym uśmiechem. No tak, nie pomyślała o czymś tak oczywistym, jak jego laska. Mruknęła pod nosem "przepraszam" i szybko podeszła do ghula, ofiarnie podsuwając mu swoje ramię. Chciała najwyraźniej za wszelką cenę naprawić ten mały błąd.
indent]Dla Edwarda nie było to chyba nic złego. Przeciwnie nawet, mógł wykorzystać dziewczynę jeszcze bardziej, jeszcze dosadniej.[/indent]
- Przepraszam pana, zagapiłam się. - powiedziała trochę pewniejszym głosem, ale nie patrzyła mu w oczy. Wzrok miała utkwiony gdzieś z boku, myślami zaś krążyła najpewniej wokoło swoich przełożonych. W końcu jeśli do budynku redakcji przychodzi ktoś w garniturze, i domaga się spotkania z kimś ważnym już, teraz, zaraz... to sprawa musi być poważna. Po prostu.
Drugie piętro czeka!
K o l e j k a | 
→ Thomas, Joshua, Chloe
 → Kwiatuszek, Randy, Mits
  → Michelle
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S
Odpowiedz

Wróć do „1000 Denny Way, The Seattle Times Main Office”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość