5099 Gold Ct SW, GCS Mansion

#1
  Na gęsto zalesionym szczycie całkiem stromego wzgórza znajduje się piętrowa, luksusowa rezydencja, odgrodzona od reszty Seattle nie tylko prawdziwym morzem drzew, ale także i wysokim murem z wielobarwnego, łupanego kamienia, zwieńczonym łukami z kutego żelaza. Miejsce wyjątkowe i słynące z głośnej muzyki, szalonych imprez pełnych alkoholu, narkotyków i wyuzdanego seksu. Prywatny teren, zamknięta i strzeżona posiadłość George'a Colina Springfielda, bardzo cwanego i co ważniejsze, bardzo majętnego pięćdziesięciolatka.

Do posiadłości prowadzi tylko jedna droga. Asfaltowa wstęga Canada Drive przechodzi bardzo sprawnie w węższą, wyłożoną wielokątną kostką brukową uliczkę Gold Court tworzącą jednocześnie mały dziedziniec. Stamtąd można się dostać do potężnego garażu gdzie zwykle stoją zaparkowane dwa albo i trzy samochody z tak zwanej górnej półki, a także do ogrodu - ogromnego kawałka ziemi porośniętej drobną, regularnie przycinaną trawą, oferującego zapierający dech w piersiach widok na wody Puget Sound oraz widniejący w oddali masyw górski.

A jakby tego było mało, to jest tutaj jeszcze duży balkon który na dobrą sprawę można uznać za najzwyklejszy punkt widokowy, aczkolwiek przeznaczony tylko dla wybrańców, bo mało kto może wejść na ten teren. Springfield naprawdę troszczy się o swoją prywatność i nie chodzi tutaj wcale o to, że po całej posiadłości i działce biegają trzy dobermany, doskonale ułożone suki zapatrzone w swego właściciela jak w obrazek ani o to, że GCS Mansion jest pilnowana przez dwie firmy ochroniarskie.

George ma broń. Dużo broni. Wie jak się z nią obchodzić. Wie jak strzelać, by nie zabić, a jedynie trwale okaleczyć. To weteran wojenny z Wietnamu, który zbił fortunę w dość podejrzanych okolicznościach i cieszy się życiem w samotności, z dala od wszelkich problemów. Kilka razy w miesiącu urządza jednak huczne imprezy dla siebie i swoich nielicznych przyjaciół oraz młodych (nawet bardzo młodych) dziewczyn, które dla pieniędzy i narkotyków są gotowe na wszystko.

W piwnicach GCS Mansion mieszczą się kuchnie, spiżarnie, piwniczki z winem, whisky, rumem i wódką, mały warsztat i wejście do garażu. Wszystko jest urządzone w bardzo stylowym, modernistycznym stylu z drobną zmianą - George wykorzystał antyki, starsze meble i dodatki, tworząc jedyny w swym rodzaju miks, mieszankę idealnie oddającą charakter gospodarza. Skromnie, minimalistycznie, ale gustownie, z wyraźnym charakterem. Na parterze widać to najlepiej w sali gimnastycznej z basenem, w bardzo dobrze wyposażonej biblioteczce, w małej sali kinowej gdzie są dziesiątki kaset wideo, w obszernych salonach gdzie przyjmowani są ważniejsi goście...

Bo na piętrze odbywa się zabawa. Dzika, nieskrępowana, szalona. Jest tam prawie tuzin pomieszczeń pełniących rolę sypialni oraz sauny, bo inaczej się tego nie da opisać. Przestronne pokoje z ogromnymi wręcz, podwójnymi i niskimi łóżkami, łączące się z łazienkami z dużymi jakuzzi i wannami, pełne luster i poduszek...
Odpowiedz

Wróć do „Seaview”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość