10301 Greenwood Ave N, Jefferson Court Apartments, Simmons PI

#1
  Blokowisko na rogu Greenwood Avenue i North 103th Street, o dość kiepskiej reputacji ze względu na stan bardzo starego budynku oraz dziko rosnące drzewa, krzewy i trawę dokoła. Nie byłoby w tym nic dziwnego ani złego, bo w końcu większość Seattle jest bardzo stara, a drzewa rosną prawie wszędzie, ale Jefferson Court Apartments to po prostu paskudne miejsce. Drzwi skrzypią, nie domykają się, na klatce schodowej panuje brud, niektóre stopnie się kruszą, barierki tylko czekają by pęknąć, w rogach pod sufitami jest pleśń czy nawet i grzyb (o piwnicach to lepiej nie wspominać, chociaż raz stara pani Watson widziała tam ogromnego szczura, który nie miał ponoć ogona i czmychnął prędko do dziury w ścianie), niektóre okna nie są szczelne, ściany w mieszkaniach krzyczą o nową farbę, meble się rozpadają...

Tyle dobrego, że po drugiej stronie ulicy jest stomatolog, apteka, warsztat samochodowy, mnóstwo sklepików osiedlowych, wybieg dla psów, kilka przystanków autobusowych, parę kiosków, a sąsiedzi są cudowni i w miarę możliwości naprawdę chcą pomagać. Na drodze ku ogólnemu polepszeniu warunków w JCA stoją jednak przeszkody natury finansowej - wszelkie remonty i naprawy kosztują i nie są to małe sumy. O ile położenie nowego tynku i odmalowanie ścian nie jest szczególnie drogie i nie zajmuje zbyt wiele czasu, tak wymiana drzwi czy okien, czy remont piwnicy i schodów to już kwota przekraczająca możliwości kilku mieszkańców.

Gdyby było ich na to stać, to nie mieszkali by w tym bloku. Są jednak zmuszeni do życia w takich warunkach; nie muszą się jednak martwić o przestępców, bo ci bardo rzadko zapuszczają się w tę okolicę, a nawet jeśli, to wybierają albo aptekę, albo gabinet stomatologiczny, albo warsztat samochodowy - łup, jaki mogą znaleźć w każdym z tych miejsc jest znacznie cenniejszy, niż to co można spotkać w starym, rozsypującym się bloku. I jest mniejsza szansa, że ktoś zostanie ranny, czy o zgrozo, straci nawet życie.

Z drugiej strony ta nikła popularność u przestępców może być spowodowana mieszkaniem numer 13, będącym jednocześnie domem i biurem prywatnego detektywa, Johna J. Simmonsa, czterdziestoletniego byłego gliniarza pomagającego każdemu w potrzebie. Nie jest to mężczyzna ani szczególnie wysoki, ani dobrze zbudowany, nie wyróżnia się z tłumu, ot, twarz jedna z wielu, nie zapadająca w pamięć. Średniego wzrostu, dość szczupły czarnoskóry detektyw w okularach w żaden sposób nie kojarzy się ze stróżem prawa i to może być jego siłą... nikt go nie podejrzewa o prowadzenie śledztwa, niezależnie od tego, czy chodzi o niewiernego męża, zazdrosnego współpracownika, albo siostrę zakonną która podejrzewa jednego z księży o dziwne skłonności - JJ Simmons bierze się za wszystko.

Jego mieszkanie jest małe i ciasne. Drzwi wejściowe posiadają tylko małą mosiężną plakietkę informującą, że urzęduje tutaj prywatny detektyw. Wąski korytarz, ze ścian którego zaczyna odłazić płatami stara, paskudna tapeta, prowadzi do "biura" urządzonego w pokoju gościnnym; na regałach i półkach jest pełno teczek z dokumentami starych spraw i mnóstwo pustych butelek i puszek po najtańszym możliwym piwie. Na biurku, obok starego ale sprawnego komputera i drukarki, najczęściej można zauważyć leżący rewolwer i sprzęt do czyszczenia broni. Przy narożnej lampce z kolei piętrzą się lokalne gazety oraz listy, w których JJ szuka informacji w trakcie prowadzonych spraw.

W blaszanym koszu na śmiecie, jaki stoi kawałek dalej, też jest pełno papierów. Podobnie jak w sypialni, gdzie nie ma żadnych mebli poza materacem leżącym na podłodze i małym telewizorem z podłączonym odtwarzaczem kaset. Kuchnia jest jeszcze bardziej zagracona i ciężko się w niej poruszać, a o toalecie lepiej nie wspominać, dla własnego zdrowia.

Re: 10301 Greenwood Ave N, Jefferson Court Apartments, Simmons PI (02.14.1999)

#2
Z okolic Green Lake do Greenwood nie było aż tak daleko i przy normalnej, porządnej pogodzie podróż nie powinna trwać dłużej niż kilka minut. Teraz jednak, kiedy z nieba nieprzerwanie sypał śnieg, a większość ulic była po prostu zasypana tym przeklętym białym puchem, wszystko się niemiłosiernie wydłużało w czasie. Dla wampira nie stanowiło to na szczęście zbyt wielkiego problemu; Thomas wiedział, że czarnoskóry fotoreporter będzie w swoim mieszkaniu. Wiedział, że dziewczyna nie opuści boku swego ukochanego aż do świtu. Wiedział, że śmiertelnicy są łatwi do zmanipulowania.
Walker wiedział, że niezależnie od tego, co się stanie, noc zaliczy do udanych.
Samochód z trójka pasażerów zajechał na róg Greenwood i 103th. Ponury gmach blokowiska wyrastał ponad łysymi drzewami i zaśnieżonymi górkami, jakie tworzą zaparkowane przy krawężnikach stare i tanie samochody, nie nadające się nawet na złom. Jedynym źródłem światła w tej części miasta były stare i masywne lampy uliczne, jednak ich znaczna część była daleka od ideału. Niektóre w ogóle nie świeciły, inne mrugały nieustannie, a jedna rzucała słabe, blade światło na chodnik. Nierówne płyty prowadzące tam i z powrotem były całkiem dobrze wyraźne mimo ogromnej ilości śniegu; wydeptane w nich ścieżki prowadziły do budynków mieszkalnych, sklepów oraz przejść dla pieszych.
- Gdzieś w tej okolicy mieszka mój były. - rzuciła cichym głosem Michelle, z nosem przyklejonym do szyby samochodu. - Kutas z niego. - dodała nieco głośniej. Tyrone zaśmiał się gorzko, ale nie skomentował tego. Minę miał nietęgą i chyba aż za dobrze rozumiał, o czym mówi dziewczyna, bo od razu zmienił temat na znacznie ważniejszy. Wyglądał przez samochodowe okna, przypatrując się chodnikom oraz skrytym w półmroku wejściu do blokowiska Jeffersona.
- Co teraz? Wbijamy na chama, posyłamy cwaniaka czy czekamy? - spytał, rozsiadając się wygodniej w fotelu i patrząc na budynek. Tylko w kilku oknach tliło się słabe światło, reszta była pogrążona w nieprzeniknionej ciemności. Śnieg padał bez przerwy, wiatr huczał coraz mocniej i mocniej, więc prawdopodobieństwo spotkania kogoś niepożądanego było bardzo nikłe.
K o l e j k a | 
→ Kontuzja ręki.
 → Prawdopodobnie do końca lipca.
  → Posty będą pisane tak często, jak mi ból pozwoli.
   → Przepraszam.
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 10301 Greenwood Ave N, Jefferson Court Apartments, Simmons PI

#3
Zaparkował naprzeciwko wejścia do budynku. Uwagę Michelle skwitował tylko lekkim poruszeniem w kąciku ust. Spojrzał przelotnie na Tyrone’a, a następnie powodził wzrokiem po budynku szukając okien z zapalonym światłem jakby to tam mieli się udać po zdjęcia. Z początku nic nie mówił tylko zadartą głowa wpatrywał się w blok stojący przed nim. Te zdjęcia tam były. Wystarczyło wejść, udać dobrą duszę i je stamtąd zabrać. Jeżeli dwójka śmiertelników nie spieprzy roboty to może załatwią całą sprawę nawet w 15 minut. Spoglądał na Simonnsa to na dziewczynę chcąc wyczytać która z tych dwóch osób będzie bardziej odpowiednia do zadania. Gangster z pewnością dodałby grupce powagi, jednak Michelle mogła pomóc załatwić sprawę bardziej polubownie. Wybór nie należał do najprostszych.
-Dziewczyna idzie ze mną - wycedził w końcu. - Ty, Simmons zostajesz na korytarzu jako wyjście awaryjne gdyby główny plan się nie udał. Jeżeli Cię wezwę wpadasz i robisz kipisz. - Ciemnoskóry olbrzym był idealną osobą do tego typu zadania. Będzie ubezpieczał tyły, a w razie konieczności wesprze drużynę swoją tężyzną fizyczną choć, może nie tylko tym - Masz ze sobą klamkę?
-Ty
- zwrócił się Michelle nie czekając nawet na odpowiedź - Będziemy udawać agentów federalnych. Nie ważne z jakiej agencji, ja będę mówił. Twoim zadaniem jest zaopiekowanie się dziewczyną fotografa gdy ja go odciągnę na prywatną rozmowę i niedopuszczenie jej by nam przerwano. Możesz ją zagadać, udawać przesłuchanie, cokolwiek zechcesz, byle nic siłowego. - przerwał na chwilę by dziewczyna przetrawiła całość informacji - Musisz wyglądać poważnie ale opiekuńczo, tak by Ci zaufali. Staraj się też nie odzywać za dużo chyba, że na potwierdzanie moich stwierdzeń bądź jakichś innych ogólników. Jakieś pytania?
KARTA POSTACI: Thomas Walker
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: ?
Opis Postaci | 
Ten spokrewniony zawsze wygląda elegancko. Koszula, marynarka i krawat to nieodłączne elementy conocnej stylizacji Walkera, a nienagannie wypastowanie buty czy zegarek na srebrnej bransolecie tylko dodają mu uroku. Ostatnio najczęściej można go zobaczyć w błękitnej koszuli i garniturze w kolorze navy blue razem z kontrastującym, najczęściej czerwonym krawatem. Do tego kompletu, podczas chłodniejszych nocy za ubranie wierzchnie służy mu czarny płaszcz, którego kołnierz często wywija do góry.

Re: 10301 Greenwood Ave N, Jefferson Court Apartments, Simmons PI (02.14.1999)

#4
- Żadnych. Nie, nic. - odpowiedzieli niemal jednocześnie, może tylko Simmons z lekkim wyprzedzeniem zapewnił wampira, że wszystko jest w porządku i nie ma żadnych pytań. Na pytanie o broń palną - potocznie zwaną klamką - murzyn nie odpowiedział. Poruszył się tylko niespokojnie i podciągnął ciuch do góry, ukazując nieco przybrudzony metal pistoletu. Sądząc po wielkości lufy, Tyrone musiał bardzo uważać, by sobie czegoś nie uszkodzić. Pistolet nie był co prawda szczególnie duży, ale wetknięty za spodnie od przodu wydawał się ogromny. Beretta albo Sig Sauer, coś takiego.
Oczywiście bez numerów seryjnych i tak dalej, broń, którą można i trzeba po użyciu wyrzucić do kanalizacji.
Michelle natomiast nie wydawała się być zachwycona opuszczeniem samochodu jako pierwsza, ale kiwnęła ostatecznie głową i pchnęła drzwi, wysiadając. Przez tę krótką chwilę do wozu wpadło bardzo dużo śniegu, nawiewanego przez zimny wiatr. Dziewczyna otuliła się mocniej futrzanym płaszczem, chowając twarz w białym futerku kaptura. Simmons poprawił czapkę-uszankę i broń, uważając na swoje krocze i również wyszedł. Zaklął szpetnie, gdy prosto w twarz dostał śniegiem.
- Babskie pogaduchy. - burknęła, ale z uśmiechem. Tyrone również się uśmiechnął, aczkolwiek z innego powodu. "Kipisz", jak to nazwał Walker, był co prawda planem awaryjnym, ale na to właśnie liczył ten bandyta. Nie czekając już na nieumarłego ruszyli przodem, gotowi do wykonania zleconych im zadań. Byli profesjonalistami, chociaż stali po tej "złej" stronie prawa. Michelle szła nieco na uboczu, w pewnej odległości od Tyrone'a, i, co za tym idzie, Thomasa. Stawiała ostrożnie kroki, bo mało komu chciało się tutaj odśnieżać chodniki, dlatego gdy w pewnym momencie mocno się zachwiała, czarnoskóry bandzior tylko zaśmiał się ochrypłym głosem. "Butelka? Czy puszka?" zapytał, ciągle się śmiejąc. W odpowiedzi dostał oczywiście środkowy palec.
Drzwi do budynku były, o dziwo, otwarte. Michelle, zirytowana i zmarznięta, przyspieszyła kroku i jako pierwszy weszła do środka, na pogrążoną w półmroku klatkę schodową. Nie padał tam śnieg, nie wiał wiatr, ba, nie było nawet żadnych pijaków ani innych ćpunów. Patrząc jednak na jej buźkę, marszczyła nos tak, jakby śmierdziało moczem.
K o l e j k a | 
→ Kontuzja ręki.
 → Prawdopodobnie do końca lipca.
  → Posty będą pisane tak często, jak mi ból pozwoli.
   → Przepraszam.
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 10301 Greenwood Ave N, Jefferson Court Apartments, Simmons PI

#5
W przeciwieństwie do Tyrone'a Thomas liczył na to, że uda się załatwić sprawę bez przemocy. Kluczem do sukcesu było dobre pierwsze wrażenie i szybkie zdobycie zaufania fotografa. To powinno zapewnić mu rozmowę w 4 oczy a gdy uda się mu to osiągnąć sprawy powinny potoczyć się znacznie łatwiej. Wychodząc z auta wykorzystał moment zapinania płaszcza by poprawić lekką kamizelkę kuloodporną, która po zmianie pozycji z siedzącej na stojąca zaczynała mu lekko przeszkadzać. Przy okazji sprawdził też czy beretta leży pewnie w kaburze, nie chciał jakiejkolwiek niemiłej niespodzianki już w pomieszczeniu.

Z całej trójki był zdecydowanie najlżej ubrany. Koszula z marynarką i na to nałożony płaszcz, bez żadnego okrycia głowy bądź dłoni. Jednak to on jako jedyny nie wykazywał żadnych oznak przebywania na takim zimnie. Wręcz przeciwnie, szedł pewnie nie oglądając się za siebie nawet gdy Michelle prawie wywinęła orła na chodniku. Swoją drogą musiał przyznać, że dziewczyna miała temperament. Wyglądało także na to, że łączą ją z Simmonsem głębsze kontakty niż tylko profesjonalne. Nawet jeśli nie jest wysokim członkiem struktur gangu to przynajmniej musi często z nimi współpracować. Dość istotna informacja. Gdyby chciał kiedykolwiek sprawdzić co Tyrone robi za jego plecami Michelle wydawała się dobrym do tego kandydatem. Oczywiście po odpowiednim zmiękczeniu i manipulacji.

Wszedł do klatki zaraz po dziewczynie. Nawet jeśli tam śmierdziało to tego nie skomentował ani nawet nie skrzywił ust. Człowiek w chwili śmierci czasami wydała z siebie różne płyny z których nie wszystkie są tak przyjemne jak krew. Można więc powiedzieć, że Thomas był dobrze zaznajomiony z tym zapachem. Na tyle, by nie robił on na nim żadnego wrażenia. Nie było zresztą czasu na degustowanie się atmosfera klatki schodowej. Nie czekając na nic ruszył do góry wspinając się po schodach i szukając drzwi do mieszkania fotografa. Gdy już je w końcu znalazł przyłożył do nich ucho i przez jakiś czas nasłuchiwał dźwięków z wewnątrz. Chciał się upewnić, że są tam tylko we dwoje i nikt trzeci nie popsuje im planu. Jego nadnaturalny słuch powinien zdecydowanie pomóc mu w tej sytuacji.

Na koniec spojrzał w oczy swojej ekipy chcąc wyczytać ich emocje. Tyronowi wskazał palcem półpiętro by tam czekał na ewentualne wezwanie. Do Michelle kiwnął głową i czekał na potwierdzenie, że jest gotowa. Gdy wszyscy byli gotowi zapukał trzy razy w drzwi na tyle głośno by dźwięk rozszedł się po mieszkaniu lecz też na tyle ostrożnie by nie zbudzić sąsiadów. Przedstawienie czas zacząć.
KARTA POSTACI: Thomas Walker
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: ?
Opis Postaci | 
Ten spokrewniony zawsze wygląda elegancko. Koszula, marynarka i krawat to nieodłączne elementy conocnej stylizacji Walkera, a nienagannie wypastowanie buty czy zegarek na srebrnej bransolecie tylko dodają mu uroku. Ostatnio najczęściej można go zobaczyć w błękitnej koszuli i garniturze w kolorze navy blue razem z kontrastującym, najczęściej czerwonym krawatem. Do tego kompletu, podczas chłodniejszych nocy za ubranie wierzchnie służy mu czarny płaszcz, którego kołnierz często wywija do góry.

Re: 10301 Greenwood Ave N, Jefferson Court Apartments, Simmons PI (02.14.1999)

#6
Michelle co jakiś czas rzucała nieumarłemu ciekawskie spojrzenia. Nie wiedziała, że ma do czynienia z prawdziwym wampirem, monstrum żywcem wyjętym z filmów, książek i komiksów, z podań i legend. W sumie to mało co o nim wiedziała, ale nie zadawała żadnych zbędnych i, co ważniejsze, niebezpiecznych pytań. Robiła swoje, dlatego milczała. Głos zabrała dopiero pod drzwiami mieszkania fotografa. Jason Daniel Brodeur, wskazany przez samą Danielle Shaw, nie miał pojęcia co go czeka - wedle słów informatorów Walkera spędzał Walentynki ze swoją dziewczyną.
Krótka chwila spędzona na nasłuchiwaniu dźwięków dobiegających zza tanich, dość cienkich drzwi tylko to potwierdzała.
W środku były dwie osoby, żywo dyskutujące na temat mniejszych i większych głupotek jakiegoś filmu lecącego w telewizji. Dźwięk płynący z głośników był jednak zbyt cichy, by Thomas mógł rozróżnić poszczególny głosy, ale nie było to ani ważne, ani ciekawe. Liczyło się to, że Jason Brodeur i Amanda Hale byli w środku. Byli zajęci. Świętowali dzień zakochanych, być może leżąc wtuleni w siebie na kanapie, oglądając film i jedząc popcorn lub na wpół zimną pizzę. Michelle westchnęła, poprawiła futrzany płaszcz, by bardziej pasować do agentki federalnej albo cholera wie kogo i rozstawiła szerzej nogi, przybierając postawę dominującą.
Bandyta trzymał się z tyłu, nieco znudzony przedłużającym się czekaniem. Oparł się plecami o brudną ścianę, pomazaną mało wyszukanym graffiti przedstawiającym uśmiechniętego penisa. Tyrone rozbudził się dopiero, gdy usłyszał pukanie do drzwi fotografa, ale nie opuścił swego posterunku. Nie był głupcem. Nie chciał narażać całej operacji z powodu swej ciekawości.
- Kogo do cholery tam niesie? - głos, o dziwo, należał nie do mężczyzny a do kobiety. Thomas słysząc delikatne, niespieszne kroki, szczęk zamka i skrzypienie zawiasów, a po chwili ujrzał młodą, chudą dziewczynę z piegami, w dużych okularach zsuniętych na czubek nosa. Miała na sobie oficjalną, acz nieco starą bluzę uniwersytetu i czarne, damskie bokserki, poza tym była była goła. Na widok Thomasa i Michelle cofnęła się o krok, tracąc całą pewność siebie.
K o l e j k a | 
→ Kontuzja ręki.
 → Prawdopodobnie do końca lipca.
  → Posty będą pisane tak często, jak mi ból pozwoli.
   → Przepraszam.
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 10301 Greenwood Ave N, Jefferson Court Apartments, Simmons PI

#7
Hmm... Dziwne. W taką noc spodziewałby się raczej odgłosów dzikiej kopulacji aniżeli ożywionego komentarza dotyczącego lecącego w telewizji filmu. Czyżby związek tej dwójki śmiertelników powoli acz nieubłaganie chylił się ku upadkowi? Sam znał ten scenariusz jeszcze ze swoich śmiertelnych czasów. Na początku wielka miłość która po roku, dwóch zaczyna się wypalać. Aż w końcu kobieta znajduje inną, lepszą partię. Jak małpa przechodząca na gałąź na której ma więcej bananów, lecz która nie puści się starej dopóki nie złapie pewnie nowej. Jednak czy miało to jakiekolwiek znaczenie w tej sytuacji? Oczywiście, że nie.

Byłby głupcem gdyby nie wykorzystał cofnięcia się Amandy, toteż wszedł pewnie otwierając szerzej drzwi i pozwalając by Michelle podążająca tuż za nim zamknęła je delikatnie. - Jestem agent Sullivan, to jest agentka May. Jesteśmy z NSA. Musimy niezwłocznie porozmawiać z Panem Brodeur. - Stał wyprostowany, skupiając się na tym co mówi. To była bardzo ważna chwila. Musiał od początku zdobyć zaufanie tej dwójki śmiertelnych. Musieli uwierzyć iż rzeczywiście wraz z Michelle jest agentem federalnym. Niestety nie posiadał w swojej świcie fałszerza dokumentów, a taki z pewnością przydałby się w tej sytuacji. Miał jednak inne atuty. Jak każdy Ventrue roztaczał wokół siebie pewną nieznoszącą sprzeciwu aurę. Tak samo charyzma jaką emanował i wygląd powinny pomóc mu w przekonaniu do siebie Jasona i Amandę. Później wystarczy znaleźć się z fotografem w jednym pomieszczeniu i jeżeli będzie trzeba wymusić na nim dyscypliną podanie miejsca gdzie przechowuje fotografie mogące osłabić Maskaradę. Chociaż, szczerze mówiąc wolał do tego wykorzystać swój srebrny język niż wampirze moce.


Spoiler | 
Rzut na oddziaływanie + przebiegłość
Wydaję punkt woli na automatyczny sukces
KARTA POSTACI: Thomas Walker
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: ?
Opis Postaci | 
Ten spokrewniony zawsze wygląda elegancko. Koszula, marynarka i krawat to nieodłączne elementy conocnej stylizacji Walkera, a nienagannie wypastowanie buty czy zegarek na srebrnej bransolecie tylko dodają mu uroku. Ostatnio najczęściej można go zobaczyć w błękitnej koszuli i garniturze w kolorze navy blue razem z kontrastującym, najczęściej czerwonym krawatem. Do tego kompletu, podczas chłodniejszych nocy za ubranie wierzchnie służy mu czarny płaszcz, którego kołnierz często wywija do góry.

Re: 10301 Greenwood Ave N, Jefferson Court Apartments, Simmons PI (02.14.1999)

#8
Amanda Hale zbladła, jakby co najmniej ujrzała ducha gdy z ust wampira padło magiczne słówko dotyczące jednej z agencji zajmujących się bezpieczeństwem kraju. Wyraźnie drżącą dłonią poprawiał swoje okulary i przygryzła wargę, nie wiedząc, gdzie i na kogo spojrzeć. Michelle uśmiechnęła się lekko, starając się wypaść możliwie jak najlepiej w roli agentki May, ale nie było to konieczne. Thomas już o to zadbał. Głosem nie znoszącym sprzeciwu, twardym spojrzeniem oraz naprawdę magnetyczną osobowością (jeśli w ogóle takie określenie tutaj pasuje) zaczął dosłownie rozstawiać ludzi po kątach. Chuda, piegowata dziewczyna nic nie odpowiedziała, ale po chwili wskazała roztrzęsioną dłonią na wnętrze mieszkania, ukazując zarazem kierunek, z którego dobiegały odgłosy filmu.
- Danny! - krzyknęła. Bała się, co można, a nawet trzeba było wykorzystać w taki bądź inny sposób. Gromkie "czego", dochodzące z pokoju, mieszało się ze sztucznym, nienaturalnie piskliwym śmiechem dochodzącym z telewizora. "Danny", czyli Jason Daniel Brodeur, nie miał pojęcia kto właśnie pojawił się w jego życiu. Nie ruszał się z miejsca, ba, sądząc po jego dość chamskiej odpowiedzi można było sądzić, że ta para lada moment ze sobą skończy. Może to i dobrze? Michelle zrównała się z Thomasem, zajmując całą szerokość korytarza.
Uśmiechnęła się szerzej do chudej okularnicy, a potem przyłożyła palec wskazujący do swoich ust, nakazując jej milczenie. Drobny, acz wymowny gest.
Z pokoju wyszedł zirytowany, czarnoskóry chłopak, w postrzępionych, niebieskich dżinsach z rozpiętym rozporkiem, przez który widać było różowe bokserki. Nic więcej na sobie nie miał. Był dość wysoki, ale nie chudy; nie był jednakże też i nadmiernie umięśniony, miał chude ramiona i początki brzuszka piwnego. Cienkie warkoczyki odznaczały się od jego czaszki, podobnie jak dwa, błyszczące kolczyki. Na widok Thomasa i Michelle zatrzymał się gwałtownie, zaskoczony.
- Co się dzieje? Amy, coś ty znowu odjebała? - zaczął nerwowo, również zdradzając oznaki niepokoju i zwyczajnego, ludzkiego strachu. Walker mógł zrobić z nimi co tylko chciał, przynajmniej w teorii... nikt nie kwestionował jego osoby, nie domagał się dokumentów potwierdzających tożsamość, ani nawet nie korzystał z nieśmiertelnego "chcę adwokata!". Wampir osiągnął imponujący sukces, a przecież tylko powiedział kilku słów!
K o l e j k a | 
→ Kontuzja ręki.
 → Prawdopodobnie do końca lipca.
  → Posty będą pisane tak często, jak mi ból pozwoli.
   → Przepraszam.
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 10301 Greenwood Ave N, Jefferson Court Apartments, Simmons PI

#9
Fakt, Thomas zdobył całkowitą psychologiczną przewagę nad śmiertelnikami. Pierwsze kilka sekund akcji przebiegało nad wyraz dobrze. Może nawet za dobrze? Widać było pierwsze oznaki paniki, co nie było dobrym znakiem. Walker potrzebował by się jego słuchali, nie panicznie bali. I chociaż strach jest dobrym narzędziem utrzymującym bydło w ryzach to w tej sytuacji, jeżeli przerodził by się w panikę, mógłby tylko skomplikować osiągnięcie celu.

-Spokojnie, nie przyszliśmy tutaj nikogo aresztować - powiedział wyciągając prawą dłoń w stronę kobiety w uspokajającym geście. Gdy tylko mężczyzna pojawił się w przejściu postanowił natychmiast zaatakować. - Pan Jason Daniel Brodeur? Muszę z Panem porozmawiać. Czy jest tu jakieś miejsce gdzie możemy pomówić na osobności. - By wyciągnąć od niego informacje i zmienić wspomnienia musiał znaleźć się z nim sam na sam i mieć gwarancję, że nikt nie będzie im przeszkadzał. Amandą miała zająć się Michelle, jednak nakłonienie Jasona do rozmowy w cztery oczy leżało już po jego stronie. Właśnie! Amanda. Cały czas pozostawiała dziką kartą. W zależności od tego jak się zachowa i jak bardzo Jasonowi na niej zależy może im pomóc bądź przeszkodzić. - Proszę się nie martwić o Pannę Hale. W tym czasie zostanie ona pod opieką agentki May. Zapewniam, że nie mogła by być bardziej bezpieczna. - Thomas nie ukrywał się z tym, że zna ich imiona i nazwiska. To tylko potęgowało przeświadczenie iż faktycznie jest z jednej z agencji rządowych. Gdyby Jason zaczynał zadawać niewygodne pytania, Walker zawsze miał w zanadrzu jeszcze informacje z kartoteki policyjnej na jego temat. Zwykłe zbiry chcące ich obrabować z pewnością nie miałyby dostępu do tak czułych informacji.
KARTA POSTACI: Thomas Walker
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: ?
Opis Postaci | 
Ten spokrewniony zawsze wygląda elegancko. Koszula, marynarka i krawat to nieodłączne elementy conocnej stylizacji Walkera, a nienagannie wypastowanie buty czy zegarek na srebrnej bransolecie tylko dodają mu uroku. Ostatnio najczęściej można go zobaczyć w błękitnej koszuli i garniturze w kolorze navy blue razem z kontrastującym, najczęściej czerwonym krawatem. Do tego kompletu, podczas chłodniejszych nocy za ubranie wierzchnie służy mu czarny płaszcz, którego kołnierz często wywija do góry.

Re: 10301 Greenwood Ave N, Jefferson Court Apartments, Simmons PI (02.14.1999)

#10
Umiejętne kierowanie strachem wymagało nie lada umiejętności. Przodowali w tym oczywiście chyba wszystkie wampiry należące do Sabatu, a w szczególności przedstawiciele najbardziej złowrogich klanów - Tzimisce i Lasombra - ale nie znaczy to, że w Camarilli nie było nikogo kto nie znał się na potędze którą można wywołać zwyczajnym, ludzkim lękiem. Thomas zaskoczył śmiertelników. Sprawił, że z lękiem właśnie spoglądają na "agentów", więc wszystko powinno być już zwyczajną, niemal zbędną formalnością... przynajmniej w teorii. Jak będzie w praktyce, nie do końca wiadomo. Wszystko się może bowiem zdarzyć.
Dosłownie wszystko.
- No... - zaczął zdezorientowany fotoreporter. - Tak, jasne. Tędy. Amy, ogarnij dupę, dobra? - zrobił krok w stronę kuchni, zapraszając tam Walkera i jednocześnie posyłając swoją wybrankę serca do pokoju, by się najpewniej przebrała, albo chociaż założyła spodnie. Amanda zmarszczyła tylko brwi, słysząc ton głosu Jasona i spojrzała pytająco na Michelle. Ta zaś, trzymając się narzuconej jej roli, tylko się uśmiechnęła i kiwnęła głową. Żywe przedstawicielki płci pięknej już po chwili zniknęły, przymykając za sobą drzwi.
Brodeur znalazł się sam na sam z wampirem, ale nie miał o tym pojęcia. Wszedł pierwszy do pogrążonej w nieprzeniknionych ciemnościach kuchni, pstryknął przełącznikiem i zmrużył oczy, gdy ostre, białe światło z buczącej jarzeniówki zalało ciasne pomieszczenie. Nie było tu stołu ani krzeseł, tylko niewysoka lodówka, na której stała stara mikrofala, brunatny blat z zżółkniętymi szafkami (drzwiczki tej wiszącej się nie domykały), zlew pełen niedomytych naczyń oraz zatłuszczona kuchenka. Półnagi mężczyzna oparł się plecami o lodówkę i sięgnął do najbliższej mu szuflady; pogrzebał tam chwilę i wyciągnął paczkę papierosów i zapalniczkę.
- Pali pan? - spytał, odpalając papierosa drżącymi z nerwów rękoma. Mimo zapewnień, że Walker nie ma złych intencji ani nic takiego, Brodeur mu nie ufał. Zgodnie z tym, co Thomas o nim wiedział, miał ku temu powody; za młodu miał konflikt z prawem. Niewielki, ale najwyraźniej wystarczający, by odcisnąć jakieś piętno/
K o l e j k a | 
→ Kontuzja ręki.
 → Prawdopodobnie do końca lipca.
  → Posty będą pisane tak często, jak mi ból pozwoli.
   → Przepraszam.
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 10301 Greenwood Ave N, Jefferson Court Apartments, Simmons PI

#11
Thomas bez słowa podążył za fotografem. Na koniec tylko odwrócił się w stronę Michelle szukając jej spojrzenia. Jego zielone oczy, które, dosłownie przez ułamek sekundy, utkwił w tęczówkach kobiety wyrażały tylko trzy słowa: "nie spierdol tego". Czy włamywaczka potrzebowała dodatkowej motywacji w postaci owego spojrzenia? Może tak, a może nie. Walker wolał niczego nie pozostawiać przypadkowi, zresztą miała to być raczej mentorska rada niż wyraźna groźba.

Na włączenie oświetlenia zareagował podobnie jak Jason tylko bardziej intensywnie, gdyż przystanął na sekundę w progu kuchni odwracając głowę w bok. Lęk przed ostrym światłem był zakodowany w każdym spokrewnionym, w końcu umysł potrzebował kilku chwil by poznać czy jest to sztuczne źródło światła, czy może przeklęte słońce, które lada moment zamieni wampira w kupkę prochów. Gdy już przyzwyczaił się jasnych barw rozejrzał się po pomieszczeniu. Było dokładnie takie jak je sobie wyobrażał zważając na okolicę w jakiej się znaleźli. - Nie. - rzucił zdawkowo odpowiadając na pytanie. Nie mógł jednak na tym poprzestać. Bycie gburem nikomu jeszcze nie pomogło w manipulacji ludźmi, a on chciał ich sobie owinąć wokół palca. - Przestałem odkąd mój poprzedni partner kopnął w kalendarz przez raka płuc. - Kolejne małe kłamstewko, które uwiarygadniało jego przykrywkę. Przy okazji także pogłębiało charakter agenta Sullivana w którego się wcielał. - Byłbym także wdzięczny gdybyś uchylił okno. - Nie zamierzał pytać czy mogą przejść na "Ty". Zresztą było to jednostronne zacieśnienie kontaktu. Brodeur w swoim obecnym stanie nie ośmieli się odezwać do niego spoufale. Po krótkim wstępie przyszedł jednak czas na akt główny przedstawienia.

- Przychodzimy tu dzisiaj w bardzo konkretnej sprawie. - zaczął robiąc dwa kroki w jego stronę. Starał się jednak nie podejść za blisko by go nie wystraszyć. - Mamy informacje, że udało Ci się zrobić niedawno bardzo niepokojące zdjęcia. Myślę, że wiesz o które fotki mi chodzi. - Mówiąc to patrzył mu w oczy chcąc wychwycić nawet najmniejszą zmianę w mimice twarzy bądź postawie pozwalającą odczytać emocje fotografa. Thomas nie widział owych zdjęć, jednak jeżeli wierzyć Danielle Jasonowi udało się uchwycić jedną z grup Sabatu, a coś takiego na pewno musiało utkwić jego pamięci. - Chciałbym zobaczyć te zdjęcia. Ale najpierw opowiedz mi o okolicznościach w jakich udało Ci się je zrobić.
KARTA POSTACI: Thomas Walker
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: ?
Opis Postaci | 
Ten spokrewniony zawsze wygląda elegancko. Koszula, marynarka i krawat to nieodłączne elementy conocnej stylizacji Walkera, a nienagannie wypastowanie buty czy zegarek na srebrnej bransolecie tylko dodają mu uroku. Ostatnio najczęściej można go zobaczyć w błękitnej koszuli i garniturze w kolorze navy blue razem z kontrastującym, najczęściej czerwonym krawatem. Do tego kompletu, podczas chłodniejszych nocy za ubranie wierzchnie służy mu czarny płaszcz, którego kołnierz często wywija do góry.

Re: 10301 Greenwood Ave N, Jefferson Court Apartments, Simmons PI (02.14.1999)

#12
Dziewczyna była częścią przestępczego świata. Michelle jak mało kto wiedziała, kiedy jest czas na zabawę, a kiedy czas, by zachować się profesjonalnie i skupić na pracy. Wykonała tylko ledwo zauważalny ruch głową, zapewniając w ten sposób Thomasa, że zrobi wszystko co w jej mocy by nie zawieść potwora. Co zaś się tyczy Jasona, to niechętnie przystał na prośbę (lub wręcz rozkaz) uchylenia okna. Zaciągnął się mocniej papierosem, strzepnął popiół do jednej ze szklanek w zlewie i sięgnął do okna. Szczęknął zamek i już po chwili dało się wyczuć chłodny powiew zimowego powietrza.
Czarnoskóry, nie mając na sobie wcale tak wiele odzieży, taktycznie odsunął się od okna by zminimalizować chłód.
- To nie są nawet dobre ujęcia. - zaczął, odzyskując pewność siebie, bo temat zszedł na coś na czym naprawdę się znał. - Kurwa, najchętniej to bym wyrzucił je w cholerę, bo coś takiego jest poniżej moich umiejętności i mało kto by je kupił, ale... chodzi o tych ziomków, no nie? - zniżył głos, tak, jakby nie chciał, gdy Amanda dosłyszała o czym mówi. Nie było to oczywiście potrzebna, bo panna Hale była zajęta rozmową z "agentką May", ale takie zachowanie mówiło więcej niż nieskończenie wiele słów. Pewnych rzeczy się nie da po prostu opisać, a dreszcz, jaki właśnie wstrząsnął ciałem fotografa, był nawet bardziej niż wymowny.
Oczywiście mógł też być naturalną reakcją jego organizmu na niską temperaturą, bo przecież otwarto okno, ale kto by się tam tym przejmował. Walker dopiął swego. Potwierdził, że Brodeur ma zdjęcia i wie o co chodzi, a to było najważniejsze. Czarnoskóry znowu wciągnął tytoniowy dym do płuc i przytrzymał go tam przez zaskakująco długi czas; ponownie też strzepnął drobinki popiołu do szklanki.
- Odstawiłem Amy do domu, bo mieszka niedaleko, a że było późno, a ja trochę już wypiłem, to do kumpla chciałem iść. Wiadomo jak to bywa w tych rejonach w weekend, więc skręciłem w taki jeden skrót, a tam było trzech skurwysynów. Dorwali dwie laski kilka przecznic za UP Apts i... sporo widziałem, niewiniątkiem nie jestem, ale nigdy bym czegoś takiego nie zrobił. - wypuścił dym i wyrzucił z siebie na wydechu, ale nie dokończył, kręcąc tylko głową. Possał jeszcze przez chwilę końcówkę papierosa, po czym odłożył go ostrożnie na blat. Podszedł do lodówki, drżąc z zimna i sięgnął do mikrofalówki, podnosząc nieznacznie pudło. Wyciągnął stamtąd papierową, przybrudzoną grubą kopertę, w której były negatywy. Nie zdjęcia, ale to nawet lepiej. Fotografie nie zostały wywołane! W tej kopercie prawdopodobnie były jedyne możliwe kopie!
Brodeur bez słowa podał wampirowi negatywy, podnosząc drugą ręką papierosa.
K o l e j k a | 
→ Kontuzja ręki.
 → Prawdopodobnie do końca lipca.
  → Posty będą pisane tak często, jak mi ból pozwoli.
   → Przepraszam.
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 10301 Greenwood Ave N, Jefferson Court Apartments, Simmons PI

#13
Nie odpowiedział na pytanie. Wolał teraz słuchać niż mówić. Także tego co działo się w pokoju obok. Odgłosy rozmowy kobiet świadczyły korzystnym rozwoju sytuacji, jednak ile czasu mogło to trwać? Kilka minut najwyżej. Amanda w końcu będzie chciała wrócić do swojego chłopaka wokół którego czuła się bezpieczniej a Michelle nie będzie mogła długo jej powstrzymywać jeżeli nie będzie chciała wywołać paniki. Póki co udało mu się zastosować starą maksymę Divide et Impera. Musiał jednak działać szybko, jeżeli chce wykorzystać nadarzającą się okazje.
Kiedy to było? - To było jego pierwsze pytanie, jeszcze zanim dostał negatywy. Walker chciał poznać jak najwięcej szczegółów z tamtego wieczoru, choć musiał przyznać iż Jason całkiem dokładnie opisał wydarzenia do tej pory. - Wiem, ze to może być trudne ale musisz mi opowiedzieć co dokładnie zrobili. Może zauważyłeś jakiś szczegół z ich wygląd bądź zachowania, który nam pomoże. - Musiał sprawdzić jak dużo widział Brodeur i jakie miał na to wytłumaczenie. Czy jego umysł wymyślił jakąś historyjkę na to co udało mu się zobaczyć? Czy może już podejrzewał istnienie spokrewnionych. A może nie zauważył zbyt wiele i Walker niepotrzebnie się martwił? - Mówiłeś o tym komuś? Zgłaszałeś lokalnej policji? - To było chyba najważniejsze pytanie. Każda osoba o której by o tym powiedział komplikowała sprawę. Gorzej nawet gdyby okazało się, że w archiwum policyjnym leżą akta w tej sprawie do których ktoś mógłby się dokopać za jakiś czas. Nagle jednak stało się coś nieoczekiwanego. Fotograf po prostu oddał mu negatywy. Czyżby za bardzo przestraszył się tego co na nich było? Wolał pozbyć się tego brzemienia, które ciążyło mu na psychice? Wspomnienia jednak zostaną, jeszcze nie raz i nie dwa będzie budził się spocony w nocy. Chociaż, jeśli Thomas chce porządnie wykonać zadanie dla Danielle, musi znaleźć remedium także i na ten problem. - Nie wywołałeś ich? - Spytał. Z pewnością było to podejrzane. Fotograf, który nie ma skrpułów niszczyć życie rodzinne robiąc zdjęcia.
KARTA POSTACI: Thomas Walker
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: ?
Opis Postaci | 
Ten spokrewniony zawsze wygląda elegancko. Koszula, marynarka i krawat to nieodłączne elementy conocnej stylizacji Walkera, a nienagannie wypastowanie buty czy zegarek na srebrnej bransolecie tylko dodają mu uroku. Ostatnio najczęściej można go zobaczyć w błękitnej koszuli i garniturze w kolorze navy blue razem z kontrastującym, najczęściej czerwonym krawatem. Do tego kompletu, podczas chłodniejszych nocy za ubranie wierzchnie służy mu czarny płaszcz, którego kołnierz często wywija do góry.

Re: 10301 Greenwood Ave N, Jefferson Court Apartments, Simmons PI (02.14.1999)

#14
Brodeur zamyślił się, patrząc na trzymane przez wampiry negatywy.
- Noc z czwartku na piątek. Dokładnej godziny nie pamiętam. - odpowiedział praktycznie od razu, wzruszając przy tym ramionami, tak, jakby nie miało to akurat żadnego większego znaczenia. Fakt, że powiedział o nocy, mówił dla nieumarłego wystarczająco wiele; świat po zmroku należał do Spokrewnionych. Sabat, Camarilla czy nawet i anarchistyczne ścierwa, nie ma znaczenia. Wszyscy muszą kryć się za dnia. Wszyscy są dziećmi nocy.
- Zachowywali się jak zwierzęta. - zaczął, znowu zaciskając wargi na filtrze papierosa. - Szarpali, bili, kopali, pluli, te sprawy, norma, każdy to widział przynajmniej raz w życiu, ale to, co było potem... no, czegoś takiego nie widuje się na co dzień. Dwóch rzuciło się na jedną dziewczyną i zaczęło ją po prostu gryźć i bić, a trzeci, ten z porwanymi dżinsami, w starej ramonesce i włosach spiętych w kucyk, szef chyba czy co, zgwałcił drugą pannę butelką. Gdy skończył i panna nie mogła się już ruszać, też zaczął ją gryźć i... - urwał, zaciągając się mocniej papierosem. Przetrzymał dym w płucach przez tak długą chwilę, aż zaczął się krztusić. Moment później do uszu Thomasa i Jasona dotarł kobiecy, perlisty śmiech, nieco stłumiony z racji odległości i drzwi, ale nie było wątpliwości, że to śmiech i Amandy, i Michelle.
Dziewczyny się najwyraźniej dobrze bawiły.
- Nie wiem, czy to byli sataniści czy co, ale poderżnęli sobie nadgarstki i zmusili te biedne dziewuchy do wypicia krwi, a potem poszli sobie w cholerę. Pojebane gówno, tyle powiem. A na policje nie poszedłem, bo po co? Zadzwoniłem do Times'a, powiedziałem, ze mam fotki zwyroli robiących dym na kampusie i chuj, można z tego zrobić dziennikarskie śledztwo i kto wie, może nawet i jakaś nagroda wpadnie. - dodał, machając niemalże do cna wypalonym papierosem w stronę Walkera. Bestia w duszy wampira zadrżała, widząc ten gest; żar nie stanowił oczywiście żadnego zagrożenia, ale irytował. Przypominał o zagrożeniu.
Brodeur powiedział dużo i choć z pewnością pominął jakieś szczegóły, to wiadomo, czego był świadkiem. Jakaś sfora urządziła sobie polowanie i najwyraźniej "z nudów" związała krwią biedne dziewczyny, czyniąc z nich ghule nieświadome tego, co się właśnie stało.
K o l e j k a | 
→ Kontuzja ręki.
 → Prawdopodobnie do końca lipca.
  → Posty będą pisane tak często, jak mi ból pozwoli.
   → Przepraszam.
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 10301 Greenwood Ave N, Jefferson Court Apartments, Simmons PI

#15
Z pewnością opowiedzenie tego wszystkiego nie było łatwe dla Jasona. W końcu był śmiertelnikiem, zwykłym bydłem. Na dodatek nie miał pewnie wcześniej styczności z prawdziwą stroną nocy. Dla Thomasa słuchanie, bądź oglądanie podobnych scen nie należało do niczego niezwykłego. Ba, nawet w kilku podobnych wydarzeniach uczestniczył. Te jednak, były oczywiście dobrze ukryte, przed nieproszonymi gośćmi.
Co ważniejsze, udało mu się ustalić dwa fakty. Liczebność gangu i rysopis ich lidera, który był odpowiedzialny za to bezprecedensowe złamanie maskarady oraz to, że ich kłopoty powiększyły się właśnie o dwójkę osieroconych ghuli, którymi trzeba będzie się zająć. Wiadomość o poinformowaniu Seattle Times, mimo iż dla osoby nie poinformowanej mogłaby być źródłem ataku serca, nie zrobiła większego wrażenia na Walkerze. Dobrze wiedział, że Danielle posiada tam ogromne wpływy i zajmie się tą sprawą. Chociaż bardziej prawdopodobne było to, że właśnie w taki sposób dowiedziała się o całej sprawie.
KARTA POSTACI: Thomas Walker
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: ?
Opis Postaci | 
Ten spokrewniony zawsze wygląda elegancko. Koszula, marynarka i krawat to nieodłączne elementy conocnej stylizacji Walkera, a nienagannie wypastowanie buty czy zegarek na srebrnej bransolecie tylko dodają mu uroku. Ostatnio najczęściej można go zobaczyć w błękitnej koszuli i garniturze w kolorze navy blue razem z kontrastującym, najczęściej czerwonym krawatem. Do tego kompletu, podczas chłodniejszych nocy za ubranie wierzchnie służy mu czarny płaszcz, którego kołnierz często wywija do góry.

Re: 10301 Greenwood Ave N, Jefferson Court Apartments, Simmons PI (02.14.1999)

#16
- Amy! - zawołał. - Chcesz kawę? - zapytał, zaciągając się po raz ostatni papierosem. Przytrzymał przez moment dym w płucach, niespiesznie go wypuścił i zaczął nieznacznie sprzątać bałagan. Dopiero chwilę później zamknął okno, kiedy poczuł na sobie zimny wiatr oraz pojedyncze płatki śniegu. Wizyta "agentów federalnych" dobiegła końca. Dokąd teraz uda się Thomas, to już zupełnie inna sprawa. To, czym miał się zająć, zajął się niemal idealnie. Danielle Shaw i jej problem w ciągu paru chwil zniknął, a sam wampir z pewnością zyska sobie jej przychylność i wdzięczność. A jej dobre słowo było warte więcej, niż można się było spodziewać!
K o l e j k a | 
→ Kontuzja ręki.
 → Prawdopodobnie do końca lipca.
  → Posty będą pisane tak często, jak mi ból pozwoli.
   → Przepraszam.
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 10301 Greenwood Ave N, Jefferson Court Apartments, Simmons PI

#17
Wyszedł ostatni,głośno zamykając za sobą drzwi. Kopertę z bezcennymi negatywami schował do wewnętrznej kieszeni płaszcza wyraźnie uśmiechnięty. -Sukces - skwitował, pukając jeszcze dwa razy palcami w płaszcz, w miejscu w którym znajdowała się owa kieszeń. Następnie przeszedł obok niego sprowadzając całą ferajnę na dół z powrotem do auta.
I jak się podobało nasze małe przedstawienie? - Zapytał dziewczynę gdy siedzieli już w aucie. Musiał przyznać iż była całkiem niezła. A przynajmniej na tyle dobra by wszystkiego nie zepsuć. Michelle z pewnością mogła być użyteczna i nawet jeśli nie jako samodzielny członek jego świty to przynajmniej jako pewnego rodzaju bezpiecznik, gdyby Simmonsowi ambicja za bardzo uderzyła do głowy. - Gdzie was odwieźć? - Pomimo swoich talentów Tyrone tak naprawdę był teraz zbędny. Wykonali swoje zadanie i nie było powodu by trzymać go przy sobie. Tym bardziej, że pewnie miał już jakieś plany na ten wieczór, nawet jeśli składały się tylko z uchlania w trupa z koleżkami. Michelle za to, to co innego. Walker chciał ją bliżej poznać. Wiedział już, że ma pewne umiejętności, teraz chciał się dowiedzieć czy jest na tyle rezolutna i ambitna by zrobić z nich użytek.
KARTA POSTACI: Thomas Walker
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: ?
Opis Postaci | 
Ten spokrewniony zawsze wygląda elegancko. Koszula, marynarka i krawat to nieodłączne elementy conocnej stylizacji Walkera, a nienagannie wypastowanie buty czy zegarek na srebrnej bransolecie tylko dodają mu uroku. Ostatnio najczęściej można go zobaczyć w błękitnej koszuli i garniturze w kolorze navy blue razem z kontrastującym, najczęściej czerwonym krawatem. Do tego kompletu, podczas chłodniejszych nocy za ubranie wierzchnie służy mu czarny płaszcz, którego kołnierz często wywija do góry.

Re: 10301 Greenwood Ave N, Jefferson Court Apartments, Simmons PI (02.14.1999)

#18
Amanda - Amy, jak to pieszczotliwie zwracał się do niej fotoreporter - pewnie będzie trochę marudzić, ale ostatecznie da sobie ze wszystkim spokój. Agenci w końcu nie przyszli do niej, tylko do jej wybranka, a skoro on sam zostawił ten temat, to i dziewczyna nie będzie go ruszać. Bo i po co? Było, minęło, nie ma co się martwić. Trzeba wykorzystać do końca walentynkową noc!
W pewnym sensie Tyrone był rozczarowany, ale w ten specyficzny, pozytywny sposób. Cieszył się, że wszystko poszło zgodnie z planem i nie trzeba się było o nic martwić, ale był też zawiedziony, że po prostu stał na klatce schodowej jak ostatni kretyn, aczkolwiek sam użyłby z pewnością znacznie bardziej wulgarnego słowa. Co innego Michelle, ona była naprawdę zachwycona, a zabawa w "agentkę federalną", będąca przecież przestępstwem naprawdę sporego kalibru, wprawiła ją w doskonały nastrój.
- Było po chuju fest. - stwierdził, rozsiadając się wygodniej na tylnej kanapie samochodu. - Możesz nas wysadzić przy Bobrze. - dodał chwilę później, na co Michelle tylko się roześmiała. Żaden ze śmiertelników nie wiedział, że The Angry Beaver Pub to nic innego, jak bar dla żywych i umarłych, pełniący obowiązki Elizjum dla sekty Anarchistów. Nic im jednak nie groziło w tamtym miejscu, jeśli oczywiście nie będą szaleć bardziej, niż zwykle. Sądząc jednak po ich zachowaniu, to Tyrone chciał się tylko urżnąć, a Michelle wypić kilka drinków dla uczczenia tego cudownego wieczoru.
- A tam, marudzisz. Ja się bawiłem zajebiście, ta cała Amy to jest spoko babka, taka cicha woda! Chce go rzucić, ale nie wie jak, więc trochę jej podpowiedziałam jak się łamie serca by nie bolało za mocno, tylko tak troszkę kłuło i szczypało. - odparła wesoło, przyciskając nos do szyby i spoglądając w stronę budynku który nie tak dawno opuścili.
K o l e j k a | 
→ Kontuzja ręki.
 → Prawdopodobnie do końca lipca.
  → Posty będą pisane tak często, jak mi ból pozwoli.
   → Przepraszam.
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 10301 Greenwood Ave N, Jefferson Court Apartments, Simmons PI

#19
Dobrze było wiedzieć, że Michelle podobało się podczas tej krótkiej akcji. Wprawdzie zawsze mogła mówić to co chciał usłyszeć, w końcu tak robi większość kobiet, jednak nie wyczuwał w jej wypowiedzi żadnej nuty fałszu.
Ruszył, na początku bez słowa. Dobrze wiedział gdzie znajduje się tzw "Bóbr". Gościł tam rzadko, lecz jak każdy szanowany się kainita Seattle wiedział jak trafić do Elizjów szmaragdowego miasta.
- Doprawdy? A co takiego jej powiedziałaś? Tyrone i ja z chęcią usłyszymy czego się wystrzegać w przyszłości. - Opuścił nieco swoją maskę, przybierając nieco koleżeński, może nawet flirciarski ton. Lecz czy na pewno? Czy manipulator może kiedykolwiek opuścić gardę? Wyluzować? Odpuścić sobie? Choćby i na moment. A może tak naprawdę to była kolejna maska, kolejna rola w którą się wcielał. Alias, dzięki któremu mógł osiągnąć jakieś daleko idące cele bądź realizować długofalowe plany. W końcu miał całą wieczność na planowanie i wykorzystywanie nadarzających się okazji. Dla niego i jemu podobnych, cierpliwość była cechą wrodzoną.
KARTA POSTACI: Thomas Walker
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: ?
Opis Postaci | 
Ten spokrewniony zawsze wygląda elegancko. Koszula, marynarka i krawat to nieodłączne elementy conocnej stylizacji Walkera, a nienagannie wypastowanie buty czy zegarek na srebrnej bransolecie tylko dodają mu uroku. Ostatnio najczęściej można go zobaczyć w błękitnej koszuli i garniturze w kolorze navy blue razem z kontrastującym, najczęściej czerwonym krawatem. Do tego kompletu, podczas chłodniejszych nocy za ubranie wierzchnie służy mu czarny płaszcz, którego kołnierz często wywija do góry.

Re: 10301 Greenwood Ave N, Jefferson Court Apartments, Simmons PI (02.14.1999)

#20
Harpia będzie zadowolona, to jest pewne. Danielle Shaw poleciła mu zdobyć zdjęcia, a on nie tylko zdobył negatyw, ale i upewnił się, że fotoreporter i jego panna nie będą nic pamiętać z tej wizyty lub w ogóle nie będą zwracać na nią uwagi. Noc była zatem udana. Bardziej niż udana, można rzec! Nic więc dziwnego, że Walker mógł sobie teraz pozwolić na niezobowiązująco rozmowę. Droga do The Angry Beaver Pub w takich warunkach trochę potrwa, niestety.
- Ja się nie muszę niczego wystrzegać! - zawołał wesoło Tyrone, któremu humor trochę się już poprawił. Będąc w pubie wypije kilka szklaneczek whisky lub wódki, poprawi piwem lub czteropakiem tegoż alkoholu i będzie dobrze. Michelle pewnie ograniczy się do jednego, może dwóch albo trzech drinków, pogadają, być może kogoś poderwą i tyle. Nic więcej. Nic złego. Nic prowokującego. Najgorsze było już za nimi. Chwila ryzyka, zarówno tego naturalnego, ze strony stróżów prawa (bo podszywanie się pod agentów federalnych było surowo zabronione) jak i nadnaturalnego (w postaci prawdziwego wampira) minęła.
- Ty mi tutaj nie udawaj mądrego. - zbeształa żartobliwie gangstera, dając mu przyjacielskiego kuksańca w ramię. - Powiedziałam jej tylko, żeby zadzwoniła, rzuciła coś w stylu "między nami koniec, ale to nie jest twoja wina, tylko moja, naprawdę jesteś cudownym facetem, zasługujesz na kogoś lepszego, pa" i odłożyła słuchawkę zanim biedaczek zdąży jej coś odpowiedzieć. A potem musi tylko go ignorować, parę miesięcy wystarczy by o wszystkim chłop zapomniał. - zaczęła wyliczać na palcach co ogólnie poradziła Amandzie by zakończyć związek szybko, sprawnie i bez bólu. Choć to, jak się właśnie okazało, było kwestią baaaardzo teoretyczną.[/b]
- To już kurwa lepiej podesłać mu jakąś dupę, by mógł zamoczyć. Wiecie, najlepiej smutek jest utopić. W butelce wódki, albo w... - Michelle nie dała mu dokończyć, bo znowu uderzyła go w ramię. Tym razem zdecydowanie mocniej, bo przecież to ona miała mówić, miała wszystko wyjaśnić i odpowiednio zaprezentować, a Tyrone bezczelnie się wtrącił. Wszystko wydawało się być teraz naprawdę miłe i przyjemne, aż nie pasujące do okrutnego potwora żywiącego się krwią innych. Thomas wiedział jednak doskonale, jak odgrywać kogoś innego, jak udawać.
Był już agentem federalnym. Teraz był luzackim kolesiem, który wiezie znajomych do pubu.
K o l e j k a | 
→ Kontuzja ręki.
 → Prawdopodobnie do końca lipca.
  → Posty będą pisane tak często, jak mi ból pozwoli.
   → Przepraszam.
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 10301 Greenwood Ave N, Jefferson Court Apartments, Simmons PI

#21
Wampir nie wtrącał się w rozmowy swoich pasażerów. Zamiast tego przysłuchiwał się ich żartobliwym kłótniom i przekomarzaniom od czasu do czasu wtrącając kilka słów od siebie by poprowadzić dyskusję na upatrzone przez siebie tory. W takich sytuacjach czuł się najwygodniej. Sam nie mówił wiele, prawie nic, jednak poprzez zręczne komentarze i zadawane pytania mógł wyciągnąć dużo od swoich rozmówców. Weźmy na przykład tych dwoje. Dla Thomasa było jasne, że dzieje się tu coś więcej niż oko zwykłego śmiertelnika mogło dostrzec. To oczywiste iż Michelle i Tyrona łączyły nie tylko więzi zawodowe, w końcu gdyby jej nie ufał nie wziął by ją dzisiaj na akcje. Podobnie w drugą stronę. Musisz mieć naprawdę komuś ufać by zgodzić się iść z nim w walentynki na spotkanie z jakimś tajemniczym nieznajomym który potem każe Ci udawać agentkę federalną. Nie wspominając już o dziwnej rozmowie w kuchni mieszkańcami i tym, że jak gdyby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki nikt nie zapytał się was o odznaki.
Tyle można było wywnioskować do tej pory. Jednak zachowanie tej dwójki, a szczególnie Michelle w aucie zdradzało nowe okoliczności. Będąc już po, zapewne stresującej dla niej, sytuacji wykazywała wzmożone zainteresowanie Tyron'em. Te wszystkie kuksańce nie brały się przecież znikąd. Patrząc na tą sytuację przez wsteczne lusterko Thomas mógł się zastanawiać co tak naprawdę oznaczał wcześniejszy śmiech Simmonsa, gdy podjeżdżali pod blok.
Walker nie miał zamiaru tego komentować bądź wkraczać w prywatne sprawy swoich pasażerów. Prawdę mówiąc jeśli między nimi miało by do czegoś dojść mogło by to tylko ułatwić trzymanie na smyczy czarnoskórego bandziora. A rola, jaką mogła by spełniać Michelle w jego przyszłych planach, mogła się tylko poszerzyć.
Śnieg dalej padał bezlitośnie, gdy czarne BMW sunęło po ulicach Seattle. Co jakiś czas mijali pług należący do służb miejskich, jednak w takich warunkach odśnieżanie ulic było iście syzyfową pracą. Pomimo wysiłków większość dróg w mieście zaczynała być nie przejezdna i tylko jadąc głównymi ulicami człowiek miął pewność, że nie zakopie się w białym puchu.
- A tak na marginesie, nie wiecie gdzie tu jest jakiś całodobowy lombard? Bądź sklep z elektryką? - Musiał przerwać wesołą rozmowę swoim dość niecodziennym pytaniem. Prawda była taka, iż od jakiegoś czasu zmagał się z myślą kupienia telefonu komórkowego. Ten w aucie stawał się bardziej nieporęczny. Szczególnie, że większość spokrewnionych już nie rozstawała się ze swoimi komórkami co zdecydowanie ułatwiało z nimi kontakt. - Moja ostatnia komórka padła i muszę szybko kupić nową - wytłumaczył na prędce. Oczywiście oczekiwał, że Tyrone nie zapyta o poprzednią komórkę. Zresztą nawet jeśli, zawsze może skłamać, że służyła ona do innych kontaktów.
KARTA POSTACI: Thomas Walker
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: ?
Opis Postaci | 
Ten spokrewniony zawsze wygląda elegancko. Koszula, marynarka i krawat to nieodłączne elementy conocnej stylizacji Walkera, a nienagannie wypastowanie buty czy zegarek na srebrnej bransolecie tylko dodają mu uroku. Ostatnio najczęściej można go zobaczyć w błękitnej koszuli i garniturze w kolorze navy blue razem z kontrastującym, najczęściej czerwonym krawatem. Do tego kompletu, podczas chłodniejszych nocy za ubranie wierzchnie służy mu czarny płaszcz, którego kołnierz często wywija do góry.

Re: 10301 Greenwood Ave N, Jefferson Court Apartments, Simmons PI (02.14.1999)

#22
- W jebanych supermarketach dostaniesz komórkę na kartę, tak zwanego burnera, a jeśli chodzi o konkrety, to wszystko a nawet więcej znajdziesz na Pike Place. - rzucił luźno Tyrone, wzruszając ramionami. - Kurwa, Toscana Pawnbroker prowadzi git funfel, sukinsyn mnie jeszcze nie zawiódł. - wyjaśnił, dzieląc się szczegółami. Nazwa konkretnego lokalu oraz jego lokalizacja w zupełności wystarczały, bo faktycznie na Pike Place Market można było znaleźć naprawdę wszystko. Od sklepów z odzieżą, poprzez bary szybkiej obsługi, aż po antykwariaty i lombardy właśnie. Rekomendacja przez Tyrone'a była wystarczają.
- Radio Shack w Ballard jest otwarty do późna. - wtrąciła Michelle, ale reakcja gangstera zdawała się mówić wystarczająco wiele. "Do późna" nie było tym, co miał na myśli wampir, no i choć to był sklep z elektroniką, to nie sposób dostać tam takiego sprzętu jak w lombardzie który zna i poleca człowiek żyjący z łamania prawa. Kto wie, może Toscana Pawnbroker to także i dziupla, gdzie znajdują się fanty z różnych fajnych i nielegalnych imprez organizowanych przez złodziejską część przestępczego świata?
Tyrone prychnął, zirytowany. Dla niego coś takiego nie miało żadnej większej wartości, o. Albo cała doba, albo nic. Niezręczne milczenie między tą dwójką trwało jednak bardzo krótko, bo Thomas ledwo co przejechał z jednego skrzyżowania na drugie, a już zaczęli się znowu przekomarzać i docinać sobie, rzucając nazwami miejsc i nazwiskami osób, które w taki czy inny sposób handlowali sprzętem. Większość tych informacji nie była ważna ani interesująca, bo wspomniany już lombard i sklep rtv w zupełności Walkerowi wystarczały.
Sunęli dalej przez zaśnieżone, śpiące miasto.
Front Wściekłego Bobra, czyli niewielki parking oraz kawałek chodnika przed wejściem do sportowego pubu będącego także głównym siedliskiem Anarchistów oraz Elizjum (aczkolwiek nieformalnym, bo to przecież anarchistyczna sekta) był widoczny już w oddali. Zaparkowane jeden obok drugiego motocykle były na wpół przykryte śniegiem. Betonowy chodnik był na całe szczęście odśnieżony, ale kwestią czasu jest to, zanim znowu przykryje go biała, puchata kołderka - nawet mimo rosnących w pobliżu drzew padający śnieg został tylko opóźniony, nie powstrzymany.
Michelle zaczęła klepać się po udzie, wybijając nieznany wampirowi rytm.
K o l e j k a | 
→ Kontuzja ręki.
 → Prawdopodobnie do końca lipca.
  → Posty będą pisane tak często, jak mi ból pozwoli.
   → Przepraszam.
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 10301 Greenwood Ave N, Jefferson Court Apartments, Simmons PI

#23
Pike Place. To było rzut beretem od Moore Theatre do którego i tak miał się wybrać by złapać Danielle. Postanowione więc. Uda się tam w pierwszej kolejności. W sumie, mógł zlecić to zadanie Tyronowi, lecz wiedział, że nie będzie z niego zadowolony. Czarnoskóry gangster po prostu nie miał za grosz poczucia stylu. Gdyby Walker miał odebrać w Elizjum telefon i na czarnym tle jego garnituru ukazałaby się niebieska, bądź co gorsza różowa, plama tak zwanej "komórki" mogłoby to wywołać nieciekawe spojrzenia u co niektórych spokrewnionych. Nie, lepiej będzie jak sam to załatwi. Może nie zna się na nowoczesnych technologiach za dobrze ale przynajmniej Danielle nie będzie na niego krzywo patrzeć.
Zanim się obejrzał, dojeżdżali już do Pubu. Wtedy też pewne niepokojące myśli zaczynały zaprzątać mu głowę. Beaver mimo, że był elizjum to należał do anarchistów. Czy naprawdę było mądrym podjeżdżać pod wejście i podwozić tam swojego ghula? W tej chwili nic im nie groziło ze strony spokrewnionych z rywalizującej sekty jednak kto wie co się może stać w przyszłości. Paradowanie ze swoim podwładnym przed de facto bazą główną grupy o niepewnym nastawieniu było proszeniem się o kłopoty.
- Tutaj was zostawię. - Rzucił krótko zatrzymując się przed skrzyżowaniem za którym znajdował się pub. - Tak będzie lepiej. Właściciel za mną nie przepada. Miło było Cie poznać Michelle. Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy. - Gdy to mówił patrzył się jej głęboko w oczy. Oczywiście, że chciał ja wybadać ale chciał też zrobić jak najlepsze wrażenie. W końcu proces urabianie sobie osoby trzeba rozpoczynać wcześnie. - Simmons przyjdź do mnie jutro do mieszkania. Tak w okolicach dwudziestej drugiej. Mamy kilka spraw do omówienia. - Miał pewne plany względem the Kingz i musiał je przedyskutować z Tyronem. Chociaż bardziej pasowało by tutaj słowo "oznajmić". Gdy pozbył się już pasażerów ruszył ostrożnie swoim BMW kierując się ku centrum.

Do Pike Street
KARTA POSTACI: Thomas Walker
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: ?
Opis Postaci | 
Ten spokrewniony zawsze wygląda elegancko. Koszula, marynarka i krawat to nieodłączne elementy conocnej stylizacji Walkera, a nienagannie wypastowanie buty czy zegarek na srebrnej bransolecie tylko dodają mu uroku. Ostatnio najczęściej można go zobaczyć w błękitnej koszuli i garniturze w kolorze navy blue razem z kontrastującym, najczęściej czerwonym krawatem. Do tego kompletu, podczas chłodniejszych nocy za ubranie wierzchnie służy mu czarny płaszcz, którego kołnierz często wywija do góry.
Odpowiedz

Wróć do „Greenwood”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość