Thirteen!

#1


THIRTEEN!
Alexander Le Roi, Blake, Calpurnia, Eunika Grimm, Eve Barton, Felix Ouellette, Frank Richmond, Harold Grey, Harry Richmond, Joshua Hunter, Kwiatuszek,Maria Schiller, Mits, Nathan Gray, Randy White, Thomas Walker, Victor Reev
i inni
Ballard Carnegie Library, Bloodbath, Church of True Path, Hitt's Hill, Laurelhurst Triangle, La Salle Building, Moore Theatre, North Beach Trailer Park, The Jungle, Washington State Patrol, ZymoGenetics
i inne



Wigilia dnia zakochanych były naprawdę gorącym tematem na językach nieumarłych, nie tylko tych przebywających w jednym w dziesiątkach, setkach barów i knajp, ale także tych siedzących w Elizjum. Od eleganckiego i pięknego Moore Theatre, gdzie szczupła i delikatna, ale zarazem twarda Elizabeth Page trzymała pieczę nad wszystkim, poprzez agresywny, dziki i krwawy klub Bloodbath, prowadzony przez charyzmatycznego, acz ciągle wyniosłego Travisa Sinclair'a, aż po skromny i, oficjalnie nie mający nawet statusu Elizjum, anarchistyczny pub dla motocyklistów pod wodzą Alexandra Thorburna, The Angry Beaver. Od Tractor Tavern, Leary Traveler, Waterwheel Longue, Caroline Tavern, The Kraken Lounge, aż po Pasty's Nightclub, Fiddler's Inn, Tavern Law, Cowgirls Inc. i tak dalej, i tak dalej.
Wszyscy, lub prawie wszyscy Spokrewnieni przebywający na terenie Seattle wiedzieli przynajmniej trochę na temat tego, co się wydarzyło minionej nocy. Spora w tym zasługa Harpii, które w typowy dla siebie sposób rozpoczęły szaleńczy rajd po mieście, dzieląc się informacjami, sugerując, kto zawinił, a kto zasłużył na pochwalę, ale nie w sposób bezpośredni, nie mówiąc tego wprost, raczej po prostu podszeptując innym wampirom co i jak. A potem wszystko poszło już z górki, mówiąc wprost.
Zanim nadszedł świt, chyba nie było w Emerald City Kainity, który by nie miał choćby ogólnego pojęcia o tym, co się wydarzyło od chwili, gdy słońce skryło się za horyzontem. Niektórzy, zwłaszcza ci, którzy byli w Seattle dopiero od niedawna, nie chcieli wierzyć, że za sprawą eksplozji na parkingu kamperów stały wampiry. Inni twierdzili, i co ciekawsze, szli w zaparte, że w istocie było to dzieło Spokrewnionych. Tylko parę osób, w tym jeden, dość paskudny Nosferatu, znali prawdę i kiwali z politowaniem głową. W końcu chodziło tutaj tylko o bydło, Rodzina zaś pozostawała bezpieczna, jako iż Tradycje nie zostały przez nikogo naruszone.
Księżna nie zwracała na to uwagi. Miała inne rzeczy na głowie.
Jak choćby dwie masakry, które w dość jasny sposób wskazywały na działania istot nadnaturalnych. Pierwsza, które rozegrała się zdecydowanie zbyt blisko Moore Theatre, skupiała się na burdelu i urzędujących tam dziwkach oraz wykorzystujących ich bandytach - świadkowie zajścia nie widzieli początkowo nic konkretnego, ale gdy polała się krew (a polała się, och, jakże się polała!) od razu podejrzenia padły na Nosferatu. Kto, jak nie oni, jest w stanie gdzieś wejść bez zwracania na siebie uwagi? Gangrel? Brujah? Przecież to śmieszne!
Ta dość żywa dyskusja, była częstym elementem całkiem brutalnych i agresywnych sporów w kilku klubach i barach. Ktoś nawet sugerował Ventrue, ponieważ podobno jeden z nich krzątał się gdzieś na południu miasta, gdzie łamał nogi, wybijał zęby oraz wyważał drzwi wszędzie, gdzie tylko się dało. Mimo wszystko to jednak wyłącznie plotki. Prawdę znały wyłącznie najważniejsze persony w mieście. W przypadku drugiej masakry, jaka zaprzątała głowę Księcia Seattle, nie było jednak tak miło. Na terenie Roosevelt życie straciło niemal tuzin osób w wyjątkowo odrażający, brutalny sposób - część Spokrewnionych rozważa rozpoczęcie własnego polowania i obławy, by dorwać sprawcę tego zamieszania.
Szeryf póki co nie zabrał głosu, ale wszystko się może jeszcze zdarzyć... noc jest młoda, a zdarzenia poprzedniej będą niewątpliwie odbijać się w mieście echem przez bardzo długi czas.
Zablokowany

Wróć do „Rozdzial IV: Wydarzenia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość