1011 NE 126th St, DJ Juicy Jay

#1

  Nazwanie tego miejsca "klubem muzycznym" jest przesadą i obrazą dla prawdziwych klubów pod każdym względem. Tak, nawet jeśli chodzi o muzykę, bo chociaż dominują tutaj elektroniczne rytmy, zgrzyty, trzaski oraz piski i potężne basy, to jednak słuchanie czegoś takiego przez dłuższy czas nie jest wskazane. To, co w innym, dowolnym klubie w Seattle jest prawdziwą sztuką, tutaj jest najzwyklejszą chałturą, z góry skazaną na porażkę próbą odtworzenia czyjegoś sukcesu.

Fanów jednak nie brakuje i w każdy weekend w parterowym domku z drewna i cegły pod numerem 1011 odbywają się głośne, chaotyczne imprezy, pełne alkoholu, narkotyków oraz seksu, gdzie średnia wieku wynosi coś koło osiemnastu lat. A może i mniej nawet, bo ochrona nie jest szczególnie bystra i nie do końca sprawdza dowody tożsamości, prawa jazdy, paszporty czy inne legitymacje, gdzie widnieje data urodzin.

O ile z zewnątrz ten parterowy dom nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle innych, tak już wewnątrz zburzono wszelkie ściany działowe i wyrzucono praktycznie wszystkie meble. Jedyne pomieszczenie, które nie zostało zmienione w żadnym stopniu, to sypialnia gospodarza, właściciela oraz muzyka, Jay'a, mieszcząca się na tyłach, tuż przy porośniętymi wysokimi świerkami i sosnami podwórku. Jest tam szerokie, wygodne łóżko pełne poduszek, duży telewizor i ogromna ilość kaset wideo zalegających na podłodze, szafkach i parapetach, jest zabudowana szafa z ubraniami, są porozwalane pudełka po pizzy i chińszczyźnie, są rozrzucone ubrania, słuchawki, kasety magnetofonowe, płyty winylowe oraz zeszyty i książki.

Toaleta została troszeczkę przerobiona, dlatego kafelki pokrywające ściany i podłogę są chaotyczne i nierówne. Pomieszczenie jest mniejsze, posiada tylko sedes oraz kabinę prysznicową (pralka, suszarka i cała reszta jest w piwnicy). Kuchni nie ma jako takiej i najważniejsze sprzęty agd trafiły do piwnicy. Reszta domku to klub, całkiem przestronny, ale niezbyt dobrze oświetlony i nagłośniony. Parkiet jest najzwyklejszą betonową wylewką, bo drewniane klepki zostały zerwane już dawno; ściany niedbale odmalowano na kremowy, lekko brązowy kolor, a na szybko i prowizorycznie skleconym podeście postawiono konsolę oraz sprzęt do odtwarzania muzyki.

Jason "Juicy Jay" Gardner to tak zwany odpad z uniwersytetu, dwudziestoparoletni blondyn o kręconych, tłustych od żelu włosach. Studiował historię sztuki na University of Washington, ale po dwóch-trzech latach dał sobie z tym spokój i zajął się czymś innym, czymś, o czym rzekomo marzył od maleńkości. W domu należącym do jego świętej pamięci babci zorganizował więc klub, dyskotekę której jest panem i władcą. Zatrudnił swoich kolegów jako ochroniarzy i muzyków i kręci biznes, czerpiąc z niego dość liche zarobki.

Nie narzeka jednak na pieniądze. Fakt, że jest "didżejem" i "muzykiem" i ma swój własny klub sprawia, że w jego sypialni goszczą praktycznie co tydzień inne dziewczyny. Nastolatki, studentki, absolwentki, wszystkie młode, śliczne i będące pod tak głębokim wpływem środków odurzających, że nie zdają sobie sprawy z obecności kamery. Jason Gardner nagrywa swoje miłosne przygody i po prostu je sprzedaje za dość grubą kasę, skrzętnie zapisując co, komu, gdzie i kiedy sprzedał, tak samo jak zapisuje imiona, nazwiska i adresy dziewczyn które wykorzystał.

Oczywistością jest też to, że jego kumple i pracownicy również mają w tym udział i wykorzystują półprzytomne, zaćpane dziewczyny. Bo mogą. Bo nikt im niczego nie udowodni, zresztą... jak sam Juicy Jay z nieukrywaną dumą mówi, "dupy mogły siedzieć w domach, nikt ich do mnie nie zapraszał, a ja ich z łóżka nie wygonię."

Re: 1011 NE 126th St, DJ Juicy Jay (02.14.1999)

#2
"To daleko!", jęknęła Grace, gdy zdała sobie sprawę dokąd Harold chce ją zabrać. Podróż z parkingu aż do klubu Gardnera w taką pogodę była prawdziwą męczarnią i nie ma znaczenia, czy skorzystało się z taksówki, autobusu, tramwaju czy własnych nóg. Przedostanie się przez wysokie zaspy, w zamieci, nie należało do rzeczy łatwych ani przyjemnych, ale nastolatka wbrew własnym słowom pierwsza rzuciła się do drogi.
Chciała spędzić Walentynki na zabawie. Chciała tańczyć. Może nawet miała ochotę na coś więcej, skoro zamierzała poświęcić ten wieczór swojemu nazistowskiemu kochankowi... inną rzeczą było już to, czy Eric naprawdę chciał cokolwiek zrobić z tą dziewczyną, czy tylko porzucić ją i zająć się swoimi interesami. Bo wizyta w barze, gdzie w praktyce jest więcej trupów niż żywych, jakoś tak nie bardzo pasowała i rodziła więcej pytań. Czy nazista, któremu Grey skopał dupę był czyimś ghulem? Czy działał z polecenia Spokrewnionego? Czy - o zgrozo - był może kandydatem na członka Rodziny?
Te i wiele, wiele innych pytań musiało jednak zaczekać.
Wampirzy włóczęga i dziewczyna z parkingu barakowozów po bliżej nieokreślonym czasie dotarli pod klub Jay'a. Niski, parterowy domek w żaden sposób nie przypominał klubu ani nawet podrzędnej dyskoteki. Jedyne, co mogło świadczyć o trwającej w środku zabawie znajdowało się w zaspach dokoła w postaci zgniecionych puszek po tanim piwie i dziesiątkach petów oraz w powietrzu dokoła. Oprócz aromatu tytoniowego dymu, zmieszanego z lekką nutką marihuany huczący wiatr niósł potężny, elektroniczny bas oraz inne, zgrzytliwe i pozornie chaotyczne dźwięki muzyki.
Grace uśmiechnęła się szerzej i strzepnęła z włosów nadmiar śniegu.
- Na pewno mogę tu wejść? - spytała nagle Harolda, zatrzymując się w pół kroku i patrząc na budynek. Z drzwi wejściowych wyszedł właśnie jakiś nietrzeźwy Azjata w pasiastym swetrze i kurtką pod pachą, zrobił kilka kroków i stanął, przypatrując się nieumarłemu i śmiertelniczce. Pomachał im na powitanie i sięgnął do kieszeni, próbując wyciągnąć kluczyki do samochodu. Przez kilka chwil naciskał guziczki i rozglądał się dokoła, aż w końcu dojrzał migoczące światła zaparkowanego niedaleko samochodu. Niebieska Toyota Hilux zamrugała światłami, dając w ten znak, że czeka na swego kierowcę.
K o l e j k a | 
→ Thomas, Joshua, Chloe
 → Kwiatuszek, Randy, Mits
  → Michelle
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 1011 NE 126th St, DJ Juicy Jay (02.14.1999)

#3
Pytania, które mimowolnie orbitowały wokół łaźni Harolda były istotne wyłącznie przez moment. Stało się - Grey naraził się skinheadom, a jeżeli ich przywódca był Spokrewnionym, a do tego Anarchistą, z całą pewnością odpłaci się członkowi Camarilli. Jedyną ważną kwestią było odkrycie tożsamości gościa stojącego za tymi łysymi cwelami, reszta pytań jedynie obciążała nieumarłą mózgownicę.
Harold pamiętał o kondycji nastolatki. Jej ciało nie potrafiło przemieszczać sporych dystansów bez odczuwania zmęczenia, dlatego Grey musiał zorganizować jakiś ciepły napój i posiłek dla młodej. Być może w tym pseudo klubie coś kupiłby albo skombinowałby. Włóczęga słyszał o tej wylęgarni narkomanów, jednakże nigdy nie przekroczył jej progu. Miejsce wydawało się dobrą pijalnią krwi, nos podpowiadał Gangrelowi, że Anarchiści zatapiali kły w rozpalonych ciałach młodzieży, odurzonej elektrycznymi brzmieniami i wszelakimi substancjami zaburzającymi percepcję.
Harold zauważył nieznajomego, który wyszedł z budynku. Odmachał mu.
- Jasne. Ze mną tam wejdziesz - rzucił szybki komunikat. - Poczekaj tu momencik, spróbuję pewnej sztuczki - dokończył tajemniczo.
Wampir raz jeszcze nawiązał kontakt wzrokowy z Azjatą, spojrzał na niego niby z zakłopotaniem w oczach, a następnie zmniejszył dystans, żeby obaj mężczyźni mogli porozmawiać.
- Stary, zamierzasz prowadzić w tym stanie? W taką pogodę? - zapytał Harold z udawanym przejęciem w głosie.
Niezależnie od odpowiedzi rozmówcy, Harold postanowił wykonać akcję kradzieży kieszonkowej. Bezdomny rytmicznymi i szybkimi ruchami rąk zaczął poprawiać ubranie na kierowcy w fałszywym geście troski, a w rzeczywistości poszukiwał charakterystycznego wybrzuszenia typowego dla portfela. Jeżeli takie wybrzuszenia w kieszeni spodni znalazł, Spokrewniony spróbowałby przywłaszczyć sobie zawartość.
- Cholernie ryzykowne.

Spoiler | 
Wydaję jeden punkt SW na 1 automatyczny sukces przy próbie kradzieży.
KARTA POSTACI: Harold Grey
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: ?
Opis Postaci | 
Spokrewniony wygląda na istnego buntownika. Ubrany w ramoneskę, z rozprutym materiałem pod lewym rękawem, i dżinsy z dziurami. Taka kreacja wzmacnia wrażenie niechlujności Harolda, lecz zarazem podkreśla jego pewność siebie. Być może gardzi on pogodą, być może spluwa na przeciętych szaraczków noszących na sobie niczym niewyróżniające się szmaty, a być może... Mężczyzna zamierza podkreślić swą wolność ducha w tę i przyszłe noce? Pod skórzaną kurtką, czerwona koszula w kratę opina klatę faceta. Rękawice bez palców nadal ochraniały dłonie Gangrela, a ciężkie trapery stopy. Natomiast mimika jego twarzy ukazuje coś przeciwnego od buntowniczego stylu, wykreowanego przez noszone ciuchy. Beznamiętność i znużenie.

Re: 1011 NE 126th St, DJ Juicy Jay (02.14.1999)

#4
Wampir nie zwlekał, od razu ruszył "na pomoc" pijanemu. Od razu zaczął odwracać jego uwagę i wykorzystywać to, że był pod wpływem alkoholu - a może nawet i czegoś jeszcze, kto to wie - obmacując go dokładnie, niby poprawiając odzież oraz pomagając zachować równowagę. Przypadkiem, niechcący, dłonie nieumarłego zawędrowały do kieszeni Azjaty zanim te zdołał cokolwiek zrozumieć.
- Spieprzaj! - burknął Azjata, próbując odepchnąć Harolda. Nie udało mu się, ba, nawet sam zaczął się chwiać i pewnie gdyby nie obecność Harolda, to wylądowałby w najbliższej zaspie. Grace zachichotała, obserwując całe zajście; w porównaniu do tego, czego była świadkiem na parkingu, teraz wszystko wyglądało znacznie lepiej, przyjaźniej i co ważniejsze, nie zwiastowało nic złego ani groźnego. Nastolatka zrobiła nawet krok do przodu, w stronę nieumarłego i azjatyckiego pijaczyny, ale szybko się zatrzymała.
Najwyraźniej uznała, że lepiej nie ingerować.
- Żem powiedział, spieprzaj! - zawołał jeszcze głośniej chłopak, ponawiając z góry skazana na porażkę próbę odepchnięcia wampira. W końcu jednak się poddał i cofnął się o krok, lądując jedną nogą w dość głębokiej zaspie. Zamrugał kilka razy, próbując zogniskować wzrok najpierw na Haroldzie, a potem na swoim samochodzie. Toyota przypominała śnieżną górkę i nie wyglądała na wóz, którym można jechać. Kierowca zresztą tak samo, bo teraz zaczął poklepywać się po kieszeniach, szukając kluczyków.
Kluczyków, które były bezpiecznie ukryte w dłoni nieumarłego. Był to mały, zgrabny kawałek metalu z plastikową obudową i niedużym, futrzanym breloczkiem. Królicza łapka naprawdę przynosiła szczęście! Zarówno Haroldowi, który w sumie mógł teraz wozić się po Seattle samochodem mającym może z dziesięć, piętnaście lat i pijanemu Azjacie, który nie będzie ryzykował swoim i cudzym życiem oraz zdrowiem.
Chłopaczyna jeszcze przez kilka chwil stał w śniegu, starając się odnaleźć kluczyki, a kiedy zrozumiał, że musiał je zostawić u Jay'a, niechętnie ruszył w stronę domu. Grace patrzyła na niego, jak wraca do budynku i przekracza próg - gdy otworzył drzwi, na wieczorne, nocne wręcz Seattle wylała się trochę kakofoniczna, elektroniczna muzyka oraz głośne śmiechy. Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko i spojrzała wyczekująco na Harolda. Raz nawet zerknęła na stojący nieopodal samochód. Toyota Hilux nie była nowa, to pewne, nie należała też do szczególnych zadbanych maszyn, ale w porównaniu do tego, co Grace widziała i czego doświadczyła mieszkając na parkingu nawet taki wóz jawił się jak prawdziwa limuzyna.
Chuchnęła w ręce, by je rozgrzać.
K o l e j k a | 
→ Thomas, Joshua, Chloe
 → Kwiatuszek, Randy, Mits
  → Michelle
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 1011 NE 126th St, DJ Juicy Jay

#5
W chwili, w której Harold zacisnął pięść na zdobytych kluczykach od samochodu, jego wzrok odprowadził imprezowicza idącego z powrotem do Jaya. Moment później oczy mężczyzny skupiły się na drobnej postaci Grace. Grey powolnym krokiem zbliżył się do dziewczyny i pokazał jej upolowaną zdobycz.
- Zobaczmy, co jest w środku.
Spokrewniony odwrócił się, szybkim krokiem udał się do śnieżnej górki będącej Toyotą. Chyżymi ruchami rąk zaczął on odśnieżać wejście do pojazdu, a kiedy zakończył, za pomocą kluczyków wszedł do środka pojazdu, zajmując miejsce kierowcy. Zaprosił do siebie nastolatkę.
- Pomóż mi szukać, być może znajdziemy jakieś ciekawe fanty.
Harold postanowił przeszukać wnętrze wozu. Liczył na znalezienie małej floty banknotów.
KARTA POSTACI: Harold Grey
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: ?
Opis Postaci | 
Spokrewniony wygląda na istnego buntownika. Ubrany w ramoneskę, z rozprutym materiałem pod lewym rękawem, i dżinsy z dziurami. Taka kreacja wzmacnia wrażenie niechlujności Harolda, lecz zarazem podkreśla jego pewność siebie. Być może gardzi on pogodą, być może spluwa na przeciętych szaraczków noszących na sobie niczym niewyróżniające się szmaty, a być może... Mężczyzna zamierza podkreślić swą wolność ducha w tę i przyszłe noce? Pod skórzaną kurtką, czerwona koszula w kratę opina klatę faceta. Rękawice bez palców nadal ochraniały dłonie Gangrela, a ciężkie trapery stopy. Natomiast mimika jego twarzy ukazuje coś przeciwnego od buntowniczego stylu, wykreowanego przez noszone ciuchy. Beznamiętność i znużenie.

Re: 1011 NE 126th St, DJ Juicy Jay (02.14.1999)

#6
- Ukradłeś mu kluczyki? - zawołała nastolatka. Nie była zła, ani nawet zaskoczona, co kazało sądzić, że sama mimo relatywnie młodego wieku miała już swoje za uszami. W końcu jej wybrankiem był neonazista, planujący lub biorący udział w planie jakiegoś ataku czy napaści. Grace ruszyła szybko w stronę zaparkowanego samochodu i przez chwilę patrzyła na nieumarłego; dopiero gdy wnętrze wozu stanęło otworem, wydała z siebie cichy jęk zadowolenia. Jednocześnie stało się też jasne, co było prawdziwym powodem, dla którego Azjata wyszedł od Jay'a.
Na miejscu pasażera stała zgrzewka piwa.
Budweiser, w czteropaku szklanych butelek, obok był Coors Light, w puszkach pakowanych po sześć sztuk i, sądząc po cyrylicy, jakiś rosyjski szampan albo coś takiego. Grace zerknęła niepewnie na Harolda i sięgnęła po puszkę, rozrywając opakowanie. Pstryknęło, a moment później nastolatka wlewała już w swoje młode gardło piwsko z wprawą wieloletniego alkoholika. Była jednak ciągle dziewczyną, a nie dorosłą kobietą, więc po kilku łykach musiała przerwać; otarła usta i sapnęła, zadowolona i szczęśliwa.
- Hej, a co to jest? - spytała, wskazując na tylną, wąską kanapę. Z dużego, turystycznego plecaka ze stelażem wystawał dość dziwny, szklany wazon czy też dzbanek mieniący się kolorami tęczy. Na siedzisko obok leżała pusta paczka papierosów i zapalniczka Zippo. Skóra była tam nieco popękana i wytarta, ba, w jednym miejscu można było nawet zauważyć żółtą gąbkę i próby naprawy zniszczeń oraz zużycia, ale niezbyt udane. Najwyraźniej Azjata próbował zszyć skórę grubą dratwą, brakło mu jednak umiejętności i cierpliwości.
Nastolatka spróbowała wejść do samochodu, nie patrząc już na Harolda, ciągle zajętego przeszukiwaniem. Wampir w schowku znalazł skórzane, eleganckie rękawiczki z małymi guziczkami, postrzępioną mapę samochodową miasta i stanu, kolejną paczkę papierosów, pusty kartonik po prezerwatywach oraz zgniecioną torebkę z McDonald's i mały, prostokątny portfel z symbolem sierpa i młota. W środku jednak, zamiast pieniędzy, było prawo jazdy i dowód rejestracyjny!
K o l e j k a | 
→ Thomas, Joshua, Chloe
 → Kwiatuszek, Randy, Mits
  → Michelle
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 1011 NE 126th St, DJ Juicy Jay (02.14.1999)

#7
Spokrewniony, siedzący po stronie kierowcy, lekko się uśmiechnął. Znalazł wraz z kompanką interesujące fanty, w szczególności prawo jazdy, dowód rejestracyjny oraz intrygujący dzban. Gangrel wyniuchał sposobność zarobienia szybkiej forsy w poniedziałek, kiedy byłyby otwarte lombardy. Sam samochód był zbyt problematyczny, warunki pogodowe uniemożliwiały sprawne przemieszczanie się po ulicach Szmaragdowego Miasta. Natomiast dane podane na prawie jazdy mogłyby wystarczyć do skorzystania z usług lichwiarzy.
Grey schował do swojego portfela prawo jazdy i dowód rejestracyjny Azjaty.
- Weź browary i szampana. Ja wezmę ten plecak. Pan Azjata nie obrazi się, jak mu to... Wyparuje - przedstawiał sprawę Harold, patrząc przez ramię na małolatę.
Po krótkiej chwili Harold wraz z nowym, zapiętym plecakiem i jego zawartością wyszedł z pojazdu. Rozejrzał się. Wykorzystując doświadczenie w sztuce ulicznego przetrwania, postarał się znaleźć dobrą kryjówkę na bagaż. Jeżeli było to możliwe, zakopałby łupy w jakieś pobliskiej górce śniegu, zapamiętałby położenie miejsca, w którym złożył swój skarb, zaś na końcu raz jeszcze zerknąłby na Grace. Zachęciłby ją do pozostawienia gdzieś szampana i paru piw na jutrzejszego cleana. W wewnętrznej kieszeni ramoneski Gangrel schował jednego browca.
- Dobra, idziemy się bawić. Panie przodem - Wskazał na chatę Jaya, przy okazji wyrzucając kluczyki z króliczą łapką w cholerę.
Parka udałaby się do środka gniazda rozpusty i pijaństwa.
KARTA POSTACI: Harold Grey
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: ?
Opis Postaci | 
Spokrewniony wygląda na istnego buntownika. Ubrany w ramoneskę, z rozprutym materiałem pod lewym rękawem, i dżinsy z dziurami. Taka kreacja wzmacnia wrażenie niechlujności Harolda, lecz zarazem podkreśla jego pewność siebie. Być może gardzi on pogodą, być może spluwa na przeciętych szaraczków noszących na sobie niczym niewyróżniające się szmaty, a być może... Mężczyzna zamierza podkreślić swą wolność ducha w tę i przyszłe noce? Pod skórzaną kurtką, czerwona koszula w kratę opina klatę faceta. Rękawice bez palców nadal ochraniały dłonie Gangrela, a ciężkie trapery stopy. Natomiast mimika jego twarzy ukazuje coś przeciwnego od buntowniczego stylu, wykreowanego przez noszone ciuchy. Beznamiętność i znużenie.

Re: 1011 NE 126th St, DJ Juicy Jay (02.14.1999)

#8
Dla nieumarłego wszytko co znajdowało się w samochodzie nie miało praktycznie żadnej wartości. No, można to było sprzedać i zarobić parę groszy, ale to tyle, nic więcej. W przypadku nastolatki jednak sytuacja wyglądała zupełnie odwrotnie, Grace od razu złapała sześciopak (teraz już pięciopak) Coors i wsunęła go pod jedną pachę. Pod drugą umieściła butelkę szampana pochodzące z Ukrainy, Rosji bądź innego wschodnioeuropejskiego kraju. Budwesiera pominęła, za to z ciekawością przyglądała się poczynaniom swego towarzysza na dzisiejszą noc.
Harold sięgnął bowiem po plecak i po chwili schował go w bezpiecznym miejscu.
Śniegu było pod dostatkiem. Gdzie nie spojrzeć, tam piętrzyły się masywne zaspy, tworząc małe wzgórza i płytkie doliny. Pługi ledwo dawały radę z zamiecią, bo nie minęło kilka, kilkanaście minut i wszystko szlag trafiał. Zakopanie plecaka w jednej z zasp i zapamiętanie jej położenia było więc całkiem sprytnym posunięciem ze strony wampira... chociaż istniało ryzyko, że ktoś odnajdzie tę kryjówkę. Choćby i po pijaku, gdy straci równowagę i wyrżnie łbem w śnieg.
Grace upiła kolejny łyk zimnego piwa, uśmiechnęła się szerzej i radośnie pospieszyła do klubu, który w gruncie rzeczy był czymś w rodzaju meliny, speluny, gdzie się ćpało, chlało i waliło po kątach. Otworzyła drzwi i pierwsza weszła do środka, ciesząc się jak dziecko - którym przecież ciągle była. Wewnątrz było ciepło, duszno wręcz, a uszy były nieustannie atakowane przez głośną muzykę o bardzo wątpliwej jakości. Grace przeszła kilka kroków i, widząc nieznacznie tylko starszego od siebie "ochroniarza", rozebrała się i poczęstowała piwem. Teraz, gdy nie miała już na sobie ciężkiej, wierzchniej odzieży, odgarnęła mokre od roztopionego śniegu włosy i rozsunęła brązową bluzę z suwakiem.
- Fajnie tu! - zawołała do Harolda, nie odwracając się. Patrzyła na młodych ludzi, kołyszących się hipnotycznie w elektroniczny rytm oraz tych podpierających ściany, z puszkami i butelkami, z plastikowymi, czerwonymi kubeczkami i z papierosami oraz skrętami. Była zafascynowana tym miejscem i gdy jeszcze jeden raz przechyliła puszkę, sama zaczęła się kołysać do muzyki. Lokal gdzie urzędował Juicy Jay nie wyglądał imponująco, ale swoje zadanie spełniał bardzo dobrze. Ludzie się bawili, a ktoś nawet zadbał o odpowiednie dekoracje - tu i tam wisiały na wpół zeschnięte róże, na podłodze zaś, obok resztek roztopionego śniegu, niedopałków papierosów i pogniecionych kubeczków leżało konfetti.
K o l e j k a | 
→ Thomas, Joshua, Chloe
 → Kwiatuszek, Randy, Mits
  → Michelle
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 1011 NE 126th St, DJ Juicy Jay

#9
Spokrewniony wszedł do siedliska ludzkich uzależnień, drżącego od elektrycznej kakofonii wypluwanej przez głośniki. Wampir kierował się za Grace, ujrzał on, jak dziewczyna poczęstowała ochroniarza tanim piwem. Gangrel wysłał chłoptasiowi drapieżne spojrzenie, jego umysł atakowały bodźce drażniące Bestię. Uczucie głodu dało o sobie znać, kiedy zapachy spoconych ciał przeniknęły nozdrza potwora. Pragnienie pobudziło Harolda, jego nieumarłe ciało poczęła napędzać energia, towarzysząca drapieżnikom w czasie każdego polowania. Grey zamierzał przebić kłami skórę jakiegoś śmiertelnika, jedynie jego silna wola oraz samokontrola powstrzymywała go przed ślepym zaatakowaniem roztańczonej trzody. Harold był Gangrelem, myśliwym, postanowił w wyrafinowany sposób zapolować.
Mężczyzna zbliżył się do nastolatki, lekko ją złapał - prawie przytulając - i poprowadził ją ku bawiącym się ludziom. Wilk rozpoczął taniec. Odwołując się do swojej pierwotnej natury oraz zwinności, począł poruszać ciało w rytm muzyki. Pozwalał rytmowi wniknąć w jego cielesność, aby jak najlepiej dostosować swoje ruchy. Harold chciał zwrócić na siebie uwagę, począł spoglądać wyzywająco na otaczające go bydło.
Chciał wyłowić - poza Grace - wśród tłumu spojrzenie, które się nim zainteresowało. Któż okazałby się ofiarą czekającą po pochwycenie?
KARTA POSTACI: Harold Grey
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: ?
Opis Postaci | 
Spokrewniony wygląda na istnego buntownika. Ubrany w ramoneskę, z rozprutym materiałem pod lewym rękawem, i dżinsy z dziurami. Taka kreacja wzmacnia wrażenie niechlujności Harolda, lecz zarazem podkreśla jego pewność siebie. Być może gardzi on pogodą, być może spluwa na przeciętych szaraczków noszących na sobie niczym niewyróżniające się szmaty, a być może... Mężczyzna zamierza podkreślić swą wolność ducha w tę i przyszłe noce? Pod skórzaną kurtką, czerwona koszula w kratę opina klatę faceta. Rękawice bez palców nadal ochraniały dłonie Gangrela, a ciężkie trapery stopy. Natomiast mimika jego twarzy ukazuje coś przeciwnego od buntowniczego stylu, wykreowanego przez noszone ciuchy. Beznamiętność i znużenie.

Re: 1011 NE 126th St, DJ Juicy Jay (02.14.1999)

#10
Grace obdarzyła Harolda wdzięcznym uśmiechem. Wizyta w takiej mordowni, jak Juicy Jay, może nie była idealną, walentynkową randką ale jeśli jedyną alternatywą było spędzenie nocy w przyczepie na parkingu lub w innej mordowni, w dodatku w towarzystwie neonazistów... no, Grey zaimponował nastolatce. Bardzo zaimponował. Uśmiech na jej twarz wyrażał więcej niż tysiąc słów i nie miało tu znaczenia, że dziewczyna była obecnie pod wpływem alkoholu; była młoda, nie miała dużej tolerancji na tę truciznę, więc pewnie jedno czy dwa piwa wystarczą, by był pijana.
Póki co Harold się tym nie przejmował. Tańczył, kołysząc się mniej więcej zgodnie z dzikim, chaotycznym rytmem muzyki, podobnie jak otaczający go śmiertelnicy.
Nie robił tego jednak po to, by dotrzymać towarzystwie dziewczynie, przynajmniej nie do końca. Szukał ofiary. Słabej jednostki. Kogoś, kto przypatrywał się wampirowi, kogoś, kto wydawał się być słabszym ogniwem imprezowego łańcucha i... nieumarły dostrzegł trzy takie osoby. Czarnoskórego grubasa z dredami, w czerwono-żółtym swetrze, palącego skręta i kiwającego głową Haroldowi. Widocznie uznał, że wampir i Grace są parą i doceniał w ten sposób gust Spokrewnionego, nawet, jeśli brzmiało to upiornie.
Drugą osobą była wysoka, blada dziewczyna, o burzy gęstych, kręconych włosów w kolorze rdzy. Rudzielec spoglądał nie tyle na Harolda, co na jego kurtkę. Sama miała na sobie ramoneskę, w znacznie lepszym stanie rzecz jasna, ale to tyle; kurtka to kurtka. Skóra to skóra. Mało kto jednak decyduje się na coś takiego, chyba, że jest zwolennikiem albo jakiejś modowej niszy, albo równie niszowej muzyki. Rudowłosa podniosła do góry puszkę taniego, wodnistego piwa którym najwyraźniej gardziła Grace i pozdrowiła wampira.
Ostatnią osobą był sam Juicy Jay.
- Kto to? - spytała Grace, wskazując ręką na wspomnianego. Był to nieszczególny blondyn o tłustych, pociągniętych żelem włosach i masywnych słuchawkach wiszących u szyi; nie różnił się od innych bywalców tego "lokalu", ale uśmiechał się do Harolda i towarzyszącej mu nastolatki. Stał w miejscu, przy prostej konsoli podpiętej do głośników, z rękoma w kieszeniach krótkich spodenek, ale patrzył na wampira. Muzyka płynęła sama.
K o l e j k a | 
→ Thomas, Joshua, Chloe
 → Kwiatuszek, Randy, Mits
  → Michelle
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 1011 NE 126th St, DJ Juicy Jay (02.14.1999)

#11
Wampir wyłowił trzy potencjalne cele, jeden z nich wyostrzył zmysł czujności drapieżnika. Rudowłosa dziewczyna była blada, niby nic szczególnego, jednakże Harold zmrużył oczy, obserwując tę konkretną dziewczynę. Spokrewniony nie potrafił jeszcze wykrywać członków rodziny na zwołanie, dlatego zwracał on uwagę na cechy charakterystyczne fizjonomii nieumarłych krwiopijców - blada karnacja była jedną z nich.
Czarnoskóry palacz wydawał się łatwą ofiarą, zaś pokaźna tusza z całą pewnością zawierała w sobie więcej krwi w odróżnieniu od przeciętnej budowy śmiertelników. Gangrel miał nadzieję, że męski posiłek wypalił jedynie zioło, Wilkowi nie uśmiechało się teraz pogrążać w narkotycznym stanie po spożyciu vitae nasyconej psychodelicznymi substancjami.
Ostatnim obiadem był sam gospodarz.
- Chyba to Juicy Jay. Wiem, że zarządza on od jakiegoś czasu imprezy pod tym dachem - wytłumaczył nastolatce spokojnym głosem. - Nic więcej o nim nie wiem - dodał po chwili.
Harold Grey lekko objął nastolatkę, aby powiedzieć do jej uszka nowe słowa.
- Pobaw się przez chwilę sama, Grace. Muszę zagadać do tamtego gościa z dredami - rzekł do dziewczyny nieco głośniejszym tonem, żeby przebić się przez muzykę.
Niedługo później Grey zmniejszył dystans do grubasa.
- Cholera. Nieźle zostało to zorganizowane, jak na amatorkę. Kurwa, zajebiście tu, stary, jest! - zagadał do palacza zioła, rozpoczynając próbę konwersacji.
KARTA POSTACI: Harold Grey
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: ?
Opis Postaci | 
Spokrewniony wygląda na istnego buntownika. Ubrany w ramoneskę, z rozprutym materiałem pod lewym rękawem, i dżinsy z dziurami. Taka kreacja wzmacnia wrażenie niechlujności Harolda, lecz zarazem podkreśla jego pewność siebie. Być może gardzi on pogodą, być może spluwa na przeciętych szaraczków noszących na sobie niczym niewyróżniające się szmaty, a być może... Mężczyzna zamierza podkreślić swą wolność ducha w tę i przyszłe noce? Pod skórzaną kurtką, czerwona koszula w kratę opina klatę faceta. Rękawice bez palców nadal ochraniały dłonie Gangrela, a ciężkie trapery stopy. Natomiast mimika jego twarzy ukazuje coś przeciwnego od buntowniczego stylu, wykreowanego przez noszone ciuchy. Beznamiętność i znużenie.

Re: 1011 NE 126th St, DJ Juicy Jay (02.14.1999)

#12
Nastolatka mruknęła coś w odpowiedzi, czego niestety Harold nie dosłyszał. Muzyka i gwar dość mocno utrudniały komunikację, ale nic złego nie powinno się dziewczynie stać. Była młoda, to prawda, ale wywodziła się z dość surowego środowiska, gdzie każda słabość była mocno piętnowana... i miała chłopaka-nazistę. Poradzi sobie. Musi!
- No. - czarnoskóry pokiwał głową, zgadzając się z Haroldem. - Jay nie tylko się na muzyce zna. Bucha chcesz? Zajebioza towar, wzlatujesz na wyższy plan. Własna hodowla, żaden skun, stopro natury. - kolejne słowa, jakie padły w kierunku nieumarłego, były już wypowiedziane znacznie luźniejszym, bardzo swobodnym tonem. Murzyn potrząsnął głową, odrzucając dredy z twarzy i zaciągnął się głęboko skrętem, wypinając do przodu masywną klatkę piersiową. Dopiero teraz, z bliska, Grey mógł się przekonać, że jego narkotyczny kolega wcale nie był takim tłuściochem.
Owszem, był grubszy niż chyba każdy znajdujący się pod tym dachem, ale samego tłuszczu nie było tak wiele, w przeciwieństwie do mięśni. To, w połączeniu z relatywnie młodym wiekiem nasuwało wręcz skojarzenia ze studentem UoW oraz graczem w futbol. Teraz zostawało tylko pytanie, czy był to gracz Huskies, czy Seahawks? Niewłaściwa odpowiedź mogła w teorii pogrzebać szanse wampira na posiłek i, co gorsza, na wyciągnięcie jakichkolwiek informacji.
Wypuścił z mięsistych ust sporą chmurę szarego, nieco słodkawego dymu. Moment później, uśmiechając się i patrząc na Harolda spod półprzymkniętych powiek wysunął w jego stronę dłoń z na wpół wypalonym skrętem. Miły gość, można powiedzieć, nawet, jeśli był po prostu naćpany i nie do końca kontaktował co się z nim działo. Nie był jednak sam; bardzo wiele osób korzystało z wszelkich używek. Alkohol był po prostu najtańszy i najłatwiejszy do dostania. Grace była tu dobrym przykładem, bo właśnie męczyła się, by zgnieść pustą już puszkę i szła po kolejną.
Zniknęła na moment wampirowi z oczu.
K o l e j k a | 
→ Thomas, Joshua, Chloe
 → Kwiatuszek, Randy, Mits
  → Michelle
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 1011 NE 126th St, DJ Juicy Jay

#13
Harold uśmiechnął się prawie pogodnie - jak zwykle nakładał na swoją twarz maskę wyrażającą imitację emocji - gdy usłyszał słowa czarnoskórego. Spoko z niego był koleś i zapewne też sporo miał w sobie krwi. Gangrel najchętniej wyszedłby z tym facetem na dwór, sprowokowałby, a następnie spróbowałby pokonać go w walce, żeby wysuszyć z krwi pokonanego. Grey w czuł kościach, że ten konkretny śmiertelnik stanowiłby zacne wyzwanie.
Chociaż z drugiej strony palacz naturalnej maryśki wydawał się w porządku, dlatego ulicznik postanowił dalej pociągnąć rozmowę w celu zaklasyfikowania potencjalnej ofiary. Wilk lubił polować na gnidy społeczne, najgorszego sortu skurwysynów, po których nawet matka nie zapłakałaby. Zaspokajanie głodu na przeciętnych obywatelach Seattle pozostawiał... Dziwny niesmak. Poza tym Harold nadal pamiętał kazania Kadewy. Czarnoskóry mięśniak także wydawał się cennym źródłem informacji.
- Wiesz, pierwszy raz tutaj jestem. Czyli mówisz, że Juicy Jay to spoko ziom jest? Długo się znacie? - rozpoczął krwiopijca temat dotykający osoby Jaya z powodu pogłębienia swojej wiedzy o nim.
Dawny mechanik samochodowy przyjął jointa i zmienił pozycję. Stanął u boku dobrze zbudowanego zawodnika i lekko go objął prawym ramieniem. W lewej dłoni oparł skręta między palcem wskazującym a środkowym. Wskazałby na rudowłosą dziewczynę, która jakiś czas temu uniosła puszkę piwa w kierunku spokrewnionego.
- Niezła, co? - zaczął temat żywym głosem. - Daję słowo, że kilka razy na ciebie zerknęła, stary. - Grey zaczął wkręcać palacza, ponieważ był zainteresowany jego reakcją. Druga kwestia była także prozaiczna, jeżeli murzyn bez refleksji udałby się w kierunku kobiety, bezdomny mógłby ją poobserwować i ocenić jej zachowanie.
KARTA POSTACI: Harold Grey
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: ?
Opis Postaci | 
Spokrewniony wygląda na istnego buntownika. Ubrany w ramoneskę, z rozprutym materiałem pod lewym rękawem, i dżinsy z dziurami. Taka kreacja wzmacnia wrażenie niechlujności Harolda, lecz zarazem podkreśla jego pewność siebie. Być może gardzi on pogodą, być może spluwa na przeciętych szaraczków noszących na sobie niczym niewyróżniające się szmaty, a być może... Mężczyzna zamierza podkreślić swą wolność ducha w tę i przyszłe noce? Pod skórzaną kurtką, czerwona koszula w kratę opina klatę faceta. Rękawice bez palców nadal ochraniały dłonie Gangrela, a ciężkie trapery stopy. Natomiast mimika jego twarzy ukazuje coś przeciwnego od buntowniczego stylu, wykreowanego przez noszone ciuchy. Beznamiętność i znużenie.

Re: 1011 NE 126th St, DJ Juicy Jay (02.14.1999)

#14
Muzyka się trochę zmieniła. Basy osłabły, tempo również opadło i gdyby nie typ lokalu, można by odnieść wrażenie, że lada moment miała nastąpić jakaś zmiana repertuaru z ciężkiego i agresywnego, na znacznie lżejszy, łagodniejszy, tak bardzo pasujący do święta. Ale DJ Juicy Jay to była tylko trochę lepsza speluna, więc pewnie winę za to wszystko ponosił sam Jay. Szybkie zerknięcie w stronę konsoli pokazywało jednak, że właściciela, szefa i głównego didżeja tam już nie było.
- Drugi albo i trzeci rok bujamy się razem. Żeśmy się w udub spiknęli, ja miałem tylko chemiczny szajs, wiesz, skuny same dobre dla plebsu i frajerów na głodzie, nie to co ja, a Jay stopro natury z własnej hodowli. Konkurencja taka, on i ja, powiem, ale Jay szybko mnie wygryzł, to przylazłem mu obić twarzyczkę, ale powiedział mi o swoich planach, tych dalszych i tych bliższych i jakoś tak wyszło, że ziomami jesteśmy. Wpadam do niego co tydzień, bawię się, biorę zioło i hulam po udubie.- wzruszył ramionami i, jak to zwykle bywa po wypaleniu skręta, zaczął mówić... i mówić... i mówić o swym i Jay'a życiu na University of Washington. Pewnie jego monolog nie miałby końca (co samo w sobie może nie jest do końca złe, a nie jest też dobre), gdyby wampir nie zwrócił uwagi na jedną z dziewczyn bawiących się u Jay'a.
Czarnoskóry pokiwał głową, a dredy zakołysały się dość mocno, gdy przez kilka chwil milczał i patrzył na rudowłosą dziewczynę w ramonesce.
- No spoko towar z niej, chyba. - zaczął niezbyt pewnym głosem. - Słuchaj no ziom, ona to se można patrzeć i patrzeć, wolny kraj, ale ja penetruję inne dziury, kumasz? Ale czaj to, Sebastian nie jest byle ciotą, nie biorę się każdego. Jay co prawda bierze w obroty każdą dupę jaka mu w oko wpadnie, ja tam wolę wybrać dobrze. - otyły narkoman (a nie miłośnik rekreacyjnego palenia naturalnego zioła, sądząc po jego zachowaniu oraz na wpół nieprzytomnym spojrzeniu) powiedział coś, co mogło naprawdę mocno pokrzyżować plany nieumarłego potwora. To, jak zignorował dziewczynę zdawało się mówić wprost, że nie bardzo interesuje go płeć piękna. Przeciwnie, powiedział, że preferuje coś zupełnie innego, a szeroki uśmiech tylko to potwierdzał.
No i Harold poznał przy okazji orientacji też i imię czarnego grubasa. Sebastian. Grace nigdzie nie było widać. Zniknęła gdzieś w tłumie, ale znając życie, to pewnie bawiła się bardzo dobrze, pijąc piwo, kołysząc się zgodnie z chaotycznym rytmem muzyki.
K o l e j k a | 
→ Thomas, Joshua, Chloe
 → Kwiatuszek, Randy, Mits
  → Michelle
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 1011 NE 126th St, DJ Juicy Jay (02.14.1999)

#15
Sebastian okazał się dilerem zioła, to jeszcze nie skazywało go na śmierć, jednak jego styl wypowiedzi zachęcał do tego, żeby wyssać z niego ostatnią kroplę krwi. Orientacja seksualna czarnoskórego mięśniaka nie w żaden sposób nie wpłynęła na postawę Gangrela, bowiem jego zdobycie ofiary nie koncentrowało się na relacji seksualnej. Plan był prosty - wyjść razem z Sebastianem z chaty, pobić go, wypić jego krew. Harold już się prawie zdecydował, ale nagle usłyszał wzmiankę o preferencjach Jaya.
Maska przyjaznej miny zniknęła z lica spokrewnionego. Blada twarz drapieżcy przybrała pierwotny wyraz: beznamiętność i surowość.
Zupełnie ignorując dilera, Harold Grey raz jeszcze rozejrzał się po dużym pokoju, aby odnaleźć wzrokiem Grace. Nie znalazł jej. Potem spojrzał na konsolę - DJ również zniknął. A następnie przypomniał sobie zerknięcie gospodarza, który być może nie spojrzał na samego wampira, a na nastolatkę, która była u boku Harolda.
Harold wiele się nie zastanawiając, wyruszył na poszukiwania jego utraconej towarzyszki. Nawet się nie pożegnał z czarnoskórym. Łowca rozglądał się po parterze, starając się dobrze przyjrzeć większości imprezowiczom. Mężczyzna, żwawym ruchem, badałby pomieszczenia dostępne - kible też - dla bawiących się. Pytałby także ludzi czy przypadkiem nie widzieli Grace, opisując jej wygląd. Jeżeli wampir nie mógł jej odnaleźć, przeczucie podpowiadało mu tylko jedno - ten skurwiel się za nią zabrał. Ten parszywiec: Juicy Jay.
Gangrelowi przyszedł do głowy tylko jeden sposób, aby się dowiedzieć prawdy. W stylu jego klanu.
Mężczyzna spróbowałby wejść do sypialni właściciela z przysłowiowego buta. Zapewne było to głupie i nierozważne, lecz w tym momencie Harold nie zawracał sobie głowy takimi szczegółami. Zacisnął pięści, które teraz przypominały dwa twarde głazy spragnione obicia czyjeś mordy. Dyplomacją sierpów i prostych zamierzałby powitać każdego skurwiela próbującego go powstrzymać, mając gdzieś własną obronę. Szarżował.
KARTA POSTACI: Harold Grey
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: ?
Opis Postaci | 
Spokrewniony wygląda na istnego buntownika. Ubrany w ramoneskę, z rozprutym materiałem pod lewym rękawem, i dżinsy z dziurami. Taka kreacja wzmacnia wrażenie niechlujności Harolda, lecz zarazem podkreśla jego pewność siebie. Być może gardzi on pogodą, być może spluwa na przeciętych szaraczków noszących na sobie niczym niewyróżniające się szmaty, a być może... Mężczyzna zamierza podkreślić swą wolność ducha w tę i przyszłe noce? Pod skórzaną kurtką, czerwona koszula w kratę opina klatę faceta. Rękawice bez palców nadal ochraniały dłonie Gangrela, a ciężkie trapery stopy. Natomiast mimika jego twarzy ukazuje coś przeciwnego od buntowniczego stylu, wykreowanego przez noszone ciuchy. Beznamiętność i znużenie.

Re: 1011 NE 126th St, DJ Juicy Jay (02.14.1999)

#16
- Ej, ziom, co jest? Zdupiłem? - zawołał jeszcze Sebastian, gdy Harold zorientował się, jak bardzo tragiczna jest sytuacja. Czarnoskóry wzruszył jednak ramionami i przez kilka chwil przyglądał się bawiącym ludziom, po czym poszedł się czegoś napić. Piwo, wódka, tanie wino... byle miało procenty. Poszukiwanie dziewczyny było krótkie, bo i mało było miejsc, gdzie Grace mogła przebywać. W głównej sali (aczkolwiek to zbyt wyszukane słowo jak na DJ JJ) jej nie było, a jakiś napruty brunet powiedział, że pasująca do opisu pannica jest obok niego. Istotnie, była obok niego dziewczyna całkiem podobna do Grace. Jedyną różnicą był kolor skóry, skośne oczy oraz krótka fryzura w kolorze hebanu.
Blondynka, z trudem zachowująca pion, wspomniała jednak o dziewczynie pasującej do rysopisu Grace. Szła "gdzieś w stronę kuchni", mówiła, ale po zajrzeniu do tego miejsca Grey ujrzał tylko jakiegoś mięśniaka ze spuszczonymi spodniami i kucającą przed nim, trochę zbyt chudą szatynkę. Koleś na widok Harolda uniósł kciuk do góry i rzucił jakimś prostackim tekstem w stylu "dziewczyna nic ciepłego w ustach nie miała od rana".
Dopiero gdy nieumarły skierował się do sypialni Jay'a, otwierając zamykające ją drzwi w prosty, acz skuteczny i zwracający uwagę sposób, poszukiwania zakończyły się. Na łóżku siedziały dwie osoby, nastolatka z parkingu barakowozów oraz uniwersytecki odpad. I on, i ona nie mieli na sobie kompletnej odzieży. Na podłodze stała na wpół opróżniana flaszka jakiejś taniej, zagranicznej wódki z wizerunkiem bizona czy innego byka.
- Jack! - krzyknęła wystraszona i zawstydzona nastolatka. Grace zaczerwieniła się i prędko sięgnęła po bluzę, próbując zakryć swoje ciało. Nie była naga, ale Harold zdążył jeszcze dojrzeć jej chude, blade ciało i małe piersi, skryte za ciemnoszarym biustonoszem. Spodnie miała zsunięte do połowy ud, więc wampir był też w stanie dojrzeć jej czarne majteczki. Bielizna nastolatki najpewniej pochodziła z "magazynu" Andy'ego, albo była prezentem od tego nazistowskiego łysola. Ale nie to było ważne; teraz liczyło się tylko to, że dziewczyna spanikowała i starała się zakryć przed wzrokiem nieumarłego.
Harold nie mógł jej za to winić. Znali się w końcu ile, jeden wieczór? Mniej nawet. A i tak cała ta znajomość zaczęła się w dość przykry sposób.
- Wyjebać ci lepe z ucha w pysk na ryj szmato? Co kurwa, podglądać się zachciało? - didżej, Juicy Jay, był w samych slipkach. Niebieskie, z tuzinem czerwonych tarcz z literą "S", logo Supermana. Jego spodenki i koszulka leżały rzucone niedbale na podłodze, ale słuchawki już były odłożone z należytym szacunkiem tuż przy telewizorze. Pociągnięte horrendalną ilością żelu włosy były w tak zwanym artystycznym nieładzie; być może to sama Grace tarmosiła czuprynę wulgarnego i podchodzącego do wampira Jay'a.
Śmiertelnik nie wyglądał imponująco, nie był jakoś szczególnie chudy ani gruby, czy umięśniony. Zacisnął jednak dłonie w pięści i z wyzywającą miną zmierzał w stronę Harolda, gotów do walki. Albo przynajmniej gotów zachować pozory walki, bo co kilka chwil zerkał w stronę Grace, do której powoli docierało, co się miało właśnie wydarzyć. Czerwień, jaka pokrywała jej policzki i czoło, szybko znikała. W ich miejsce pojawiła się biel strachu. Przerażenia. Szybko podciągnęła spodnie i założyła bluzę, pomijając żółtą koszulkę z długim rękawem, z nieco spraną, uśmiechniętą buźką.
K o l e j k a | 
→ Thomas, Joshua, Chloe
 → Kwiatuszek, Randy, Mits
  → Michelle
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 1011 NE 126th St, DJ Juicy Jay

#17
Zamknął oczy.
Impuls.
Potwór drgnął na widok śmiertelnika, łupnął na niego zimnym spojrzeniem jak zamarznięta stal. Ciemność wzbierała się w Haroldzie, która podsycała jego pierwotne instynkty pochodzące z trzewi Bestii. Była ona głodna, dawała o sobie znać, jej niemal przebudzona obecność zniekształcała świadomość Gangrela. Świadomość, która była echem utraconego życia.
Wystarczyło sięgnąć ku Bestii, pozwolić jej na przejęcie kontroli nad ciałem, nasycić martwą powłokę mroczną potęgą. Stać się jednością z ogniem, którego przeznaczeniem było pożeranie wszystkiego, aż do ostatecznego zgaśnięcia.
Wystarczyło porzucić odpowiedzialność, sumienie, zaakceptować fakt bycia Bestią, bowiem to ona była prawdziwą naturą wampira.
Impuls, mowa.
„Jack”.
Harold Grey uniósł powieki. To była prawda, nie mógł winić Grace za takie postępowanie, bowiem dziewczyna i znacznie starszy od niej mężczyzna niczego sobie nie obiecywali. To on chciał zapewnić dzierlatce rozrywkę... W celu wyciągnięcia z niej informacji. Czy to było zwyczajne wykorzystywanie śmiertelnika? Być może, lecz dlaczego wampir teraz ratował nastolatkę? Z poczucia odpowiedzialności.
Odpowiedzialność nie była emocją. To zaprzysiężenie wobec samego siebie, aby podejmować słuszne decyzje i konfrontować się z konsekwencjami.
- Grace, wracaj na parking. Ten człowiek jest zepsuty - wypowiedział dwa zdania z niemal przeszywającym spokojem, głosem nie zdradzającym niczego. Odwagi, strachu, podniecenia. Głos bez głębi, głos nieumarłego.
Gdy mówił, nieustannie wpatrywał się w Jaya.
W następnej chwili wampir zamarzł w geście otwartych ramion niczym wybawca próbujący przytulić słabszych i zgnębionych. Jednak wzrok, tak jak wypowiedziane słowa, był martwy. Matowy. Bez blasku.
Ulicznik zbliżał się powoli do didżeja z zamiarem przyzwolenia mu na zadawanie ciosów. Harold chciał przyjmować na siebie uderzenia gospodarza, pozwalał napastnikowi wyładować swoją agresję. A on - Harold - stałby się niczym dąb, czekając, aż ogień opuściłby śmiertelnika.
A gdyby to nastąpiło, spokrewniony złapałby mocno podbródek Jaya. Chwilę później spuszczając nieumarłe czoło wprost na nos gnoja.

KARTA POSTACI: Harold Grey
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: ?
Opis Postaci | 
Spokrewniony wygląda na istnego buntownika. Ubrany w ramoneskę, z rozprutym materiałem pod lewym rękawem, i dżinsy z dziurami. Taka kreacja wzmacnia wrażenie niechlujności Harolda, lecz zarazem podkreśla jego pewność siebie. Być może gardzi on pogodą, być może spluwa na przeciętych szaraczków noszących na sobie niczym niewyróżniające się szmaty, a być może... Mężczyzna zamierza podkreślić swą wolność ducha w tę i przyszłe noce? Pod skórzaną kurtką, czerwona koszula w kratę opina klatę faceta. Rękawice bez palców nadal ochraniały dłonie Gangrela, a ciężkie trapery stopy. Natomiast mimika jego twarzy ukazuje coś przeciwnego od buntowniczego stylu, wykreowanego przez noszone ciuchy. Beznamiętność i znużenie.

Re: 1011 NE 126th St, DJ Juicy Jay (02.14.1999)

#18
Bestia ryczała. Wyła. Krzyczała, domagając się rozlewu krwi, trzasku łamanych kości i widocznego bólu oraz cierpienia na twarzach ofiar. Chciała tego, bardziej niż wszystkiego innego na świece. Harold doskonałe czuł, jak monstrum łomocze w jego piersiach, jak próbuje się wyrwać na wolność i przejąć kontrolę nad ciałem wampira. Na całe szczęście, Grey ciągle miał ostatnie słowo do powiedzenia; to on rządził. To on podejmował decyzję, nie ulegając podszeptom złego - w tym wypadku Bestii.
Nienaturalnie spokojnym głosem polecił nastolatce wyjść na zewnątrz, za co usłyszał tylko "kutas jesteś". Grace podniosła się z miejsca i rzucając wampirowi pełne nienawiści spojrzenie, pospiesznie opuściła sypialnię Jay'a. On natomiast, coraz bardziej wkurzony, pokazał nastolatce środkowy palec. Rozejrzał się po swojej sypialni, starając się ocenić swoje szanse i - co było zresztą oczywiste - dokonał mylnej oceny sytuacji. Uśmiechnął się zawadiacko, wypiął chudą pierś do przodu i raz jeszcze wykonał obelżywy gest.
- Zepsuty?! - zawołał Juicy Jay, podciągając nieco bokserki. - Chuju zaraz będziesz miał twarz zepsutą! - krzyknął, wymachując groźnie pięścią, po czym rzucił się do ataku. Nie miał żadnych szans, ale nie wiedział o tym. Chciał po prostu spuścić łomot obwiesiowi, który wtargnął do jego pokoju i pogonił jego dziewczynę. Zaatakował Harolda prawą ręką, wykonując całkiem poprawny hak, jak na amatora. Trzepnął wampira w szczękę, ale to wszystko. Nic tym nie osiągnął, może tylko zrobił sobie krzywdę, bo niemalże od razu odskoczył i zaczął masować dłoń.
Knykcie miał zaczerwienione.
- No kurwa! - warknął. Złapał w połowie pustą butelkę wódki i uderzył nią o posadzkę; trzasnęło szkło, alkohol rozlał się dokoła. Jay uśmiechnął się szerzej i pokazał nieumarłemu język, przerzucając z ręki do ręki świeżo utworzonego tulipana. Stłuczona butelka stanowiła naprawdę dobrą, improwizowaną broń, ale w starciu z nieśmiertelnym potworem nie miała praktycznie żadnego sensu. Jay jednak o tym nie wiedział, chociaż twarz miał nieco zmartwioną. W końcu trafił Harolda w szczękę, uderzył go całkiem mocno, ale żadnego efektu nie osiągnął...
K o l e j k a | 
→ Thomas, Joshua, Chloe
 → Kwiatuszek, Randy, Mits
  → Michelle
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 1011 NE 126th St, DJ Juicy Jay

#19
Spokrewniony pozwolił Grace na wyjście. Teraz w sypialni znajdowały się dwie osoby. Gospodarz wykonał atak pięścią, która odbiła się od szczęki Gangrela. Potwór nie zareagował wulgarnym gestem, ani złośliwym komentarzem, jednakże nie stał bezczynnie, kiedy śmiertelnik zorganizował sobie tulipana. W tym samym czasie, kiedy Jay stłukł butelkę, Harold zdjął ramoneskę i owinął sobie nią całe lewe przedramię.
Wampir tym razem podjąłby się zdecydowanej akcji. Drastycznie zmniejszyłby dystans do przeciwnika, parując ciosy lewym ramieniem lub unikając w odpowiedzi na zaobserwowane ruchy didżeja. W chwili udanego skrócenia odległości, Harold Grey agresywnie zaatakowałby. Rozpocząłby agresję od kopniaka w piszczel skurwiela, a następnie uderzyłby prawą pięścią w jego mordę.
KARTA POSTACI: Harold Grey
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: ?
Opis Postaci | 
Spokrewniony wygląda na istnego buntownika. Ubrany w ramoneskę, z rozprutym materiałem pod lewym rękawem, i dżinsy z dziurami. Taka kreacja wzmacnia wrażenie niechlujności Harolda, lecz zarazem podkreśla jego pewność siebie. Być może gardzi on pogodą, być może spluwa na przeciętych szaraczków noszących na sobie niczym niewyróżniające się szmaty, a być może... Mężczyzna zamierza podkreślić swą wolność ducha w tę i przyszłe noce? Pod skórzaną kurtką, czerwona koszula w kratę opina klatę faceta. Rękawice bez palców nadal ochraniały dłonie Gangrela, a ciężkie trapery stopy. Natomiast mimika jego twarzy ukazuje coś przeciwnego od buntowniczego stylu, wykreowanego przez noszone ciuchy. Beznamiętność i znużenie.

Re: 1011 NE 126th St, DJ Juicy Jay (02.14.1999)

#20
Grace nie zamknęła za sobą drzwi, ale nie miała nawet takiej możliwości - z chwilą, gdy Grey wtargnął do sypialni, zamek szlag trafił. Drzwi można było przymknąć, pchnąć, ale i tak nie pozostały by zamknięte. Do pomieszczenia wlewała się więc dość głośna muzyka, czyjś radosny, pijacki śmiech, a nawet trzask pękającego szkła. Wszystko działo się szybko. Starcie śmiertelnika i nieumarłego potwora było krótkie i brutalne i na dobrą sprawę, to zakończyło się zanim tak naprawdę się zaczęło. Harold, mając teraz naprzeciw siebie tylko zwyczajnego człowieka, nie musiał się już ukrywać ani chować swej prawdziwej, drapieżnej natury. Zdjął jednak kurtkę i, owinąwszy nią ramię, czekał na rozpaczliwy, z góry skazany na porażkę atak Jay'a.
Rozległ się nieprzyjemny dźwięk rozdzieranego materiału, gdy improwizowana broń półnagiego faceta trafiła na ramię wampira. Ramoneska pewnie będzie się nadawać do wyrzucenia, bo Jay rozerwał naprawdę spory kawałem ciemnej skóry. Dopiero suwak zatrzymał szkło; tulipan z cichym chrzęstem rozpadł się na kilka części. Niektóre upadły na podłogę sypialni, część została w dłoni zszokowanego golasa, z kawałek tkwił wbity w kurtkę, owiniętą wokoło ramienia nieumarłego.
Juicy Jay, z wyrazem niedowierzania wymalowanym na twarzy, cofnął się o krok. Nie odsunął się jednak wystarczająco daleko, bo dosłownie chwilę później poczuł bardzo bolesne i dotkliwe kopnięcie w nogę. Każde uderzenie w piszczel boli, posyłając niemal paraliżujący impuls do reszty ciała, a to dopiero był początek. Gdy Jay rzucił gromkie "kurwa", Harold wyprowadził kolejny cios. Tym razem zaatakował pięścią, trafiając śmiertelnika w podbródek. Siła tego uderzenia nie była może szczególnie imponująca - albo, co znacznie prawdopodobniejsze, Jay był takim słabeuszem - ale wystarczyła, by posłać przeciwnika na ziemię.
Juicy Jay, właściciel, szef i główny didżej tego lokalu osunął się na podłogę, półprzytomny. Z ust wypłynął cienki strumyk krwi; najpewniej przygryzł sobie wargę bądź język.
K o l e j k a | 
→ Thomas, Joshua, Chloe
 → Kwiatuszek, Randy, Mits
  → Michelle
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 1011 NE 126th St, DJ Juicy Jay

#21
Harold Grey pokonał miejscowe źródło zarazy szerzącej degenerację i dekadencję. Cóż, sukinsyn nie zdążył zabawić się z Grace, która wściekła się na spokrewnionego. Dopuścił się on dwukrotnego zniszczenia nocy walentynkowej nastolatki. Przynajmniej dowiedział się od niej, że nie znała chłopaczka ze Spokane. Sprawy nieco się skomplikowały, jednak nieumarły czuł iskierki satysfakcji, gdy obserwował półprzytomne bydło. Ulicznik miał do czynienia ze zbirami, skurwielami oraz bandytami - był jednym z nich. Instynktownie wyczuwał tych, którzy mieli skłonności do wykorzystywania ludzi. Harold w innych okolicznościach pozwoliłby didżejowi sobie poużywać, jednakże tej nocy odważył się dotknąć nowej dziewczyny. Jego błąd.
Jay był zdany na łaskę potwora - przynajmniej na razie.
- Lubisz zamaczać ogóra w nieletnich laskach, co? - Przemówiwszy lodowatym głosem, Harold uderzyłby nogą w półprzytomnego gospodarza, celując po żebrach. - Teraz poczujesz, jak to jest być ruchanym.
Harold raz jeszcze zaatakował chłopaka, tym razem pięścią w podbródek.
Następnie spokrewniony podniósłby nieprzytomne zwłoki. Rzuciłby je na łóżko.
Grey brutalnie położyłby się na śmiertelniku, zakrywając siebie i jego kołdrą. Następnie doszłoby do pocałunku, wampir postanowił wbić swoje kły w gardziel ofiary, żeby wyssać z niej vitae. Gangrel poczuł w sobie Bestię, domagała się ona posiłku, jej ryknięcia wybrzmiewały w jego czaszce, krzyk rezonował z każdą cząstką łowcy. Wszystkie zapragnęły jedno - wyssania soków z bezsilnego owocu Boga: człowieka. Harold postanowił to świadomie i z premedytacją uczynić, pozostawiając w Jay-u krytyczną niską ilość krwi.
Po zakończonym posiłku bezdomny zlizałby ranę i opuściłby łoże.
KARTA POSTACI: Harold Grey
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: ?
Opis Postaci | 
Spokrewniony wygląda na istnego buntownika. Ubrany w ramoneskę, z rozprutym materiałem pod lewym rękawem, i dżinsy z dziurami. Taka kreacja wzmacnia wrażenie niechlujności Harolda, lecz zarazem podkreśla jego pewność siebie. Być może gardzi on pogodą, być może spluwa na przeciętych szaraczków noszących na sobie niczym niewyróżniające się szmaty, a być może... Mężczyzna zamierza podkreślić swą wolność ducha w tę i przyszłe noce? Pod skórzaną kurtką, czerwona koszula w kratę opina klatę faceta. Rękawice bez palców nadal ochraniały dłonie Gangrela, a ciężkie trapery stopy. Natomiast mimika jego twarzy ukazuje coś przeciwnego od buntowniczego stylu, wykreowanego przez noszone ciuchy. Beznamiętność i znużenie.

Re: 1011 NE 126th St, DJ Juicy Jay (02.14.1999)

#22
- Co ty.. - nie zdołał dokończyć. Celny cios nogą, a potem poprawienie pięścią zaowocowały eksplozją bólu i prawdziwym krzykiem. Na szczęście w budynku były ściany, drzwi oraz głośna muzyka, więc nikt tego nie słyszał; Jay to tracił, to odzyskiwał przytomność, będąc niczym innym jak workiem treningowym. Dopiero gdy padły złowrogie słowa, uniósł rozpaczliwie ręce, próbując się w ten sposób bronić.
Tylko Harold wiedział, co tak naprawdę oznacza wypowiedziane przez niego słowa. Dla śmiertelnika była to przeraźliwa groźba, koszmar, którego obawia się każdy, straszliwa sytuacja niszcząca życie. Juicy Jay nie wiedział, że chodzi tutaj "tylko" o wyssanie krwi, o zwyczajny posiłek nieumarłego potwora na żywej ofierze. Człowiek, który jeszcze chwilę temu był gotów walczyć i stawiać zaciekły opór, teraz był półprzytomnym, zamroczonym frajerem, rzuconym na łóżko niczym kawałek szmaty (którą w sumie był).
Z chwilą, gdy położył się na nim Harold, zdołał tylko wymruczeć niewyraźną prośbę o nie robienie mu krzywdy.
Potem słychać było tylko stłumiony, długi jęk rozkoszy. Wszyscy - zarówno Jay, jak i Harold oraz wyjąca z perwersyjnej przyjemności Bestia - zatracili się w chwili. Gdy kły wampira rozerwały ciało śmiertelnika i popłynęła gorąca, świeża krew, nie liczyło się już nic innego, tylko zaspokoić głód, dać się pożywić monstrum, które nieustannie czai się gdzieś w głębi i czeka by wyrwać się na wolność. Plan Harolda był prosty, bo nie dość, że spuścił Jay'owi srogi wpierdol, mówiąc brzydko, to teraz zamierzał dać mu posmakować tego, co sam serwował nieświadomym niczego dziewczynom.
Nie przewidział jednak, że Bestia weźmie nad nim górę. Chciał zostawić w ciele tego odrażającego typka tylko tyle vitae, by przeżył. NI mniej, ni więcej. Bestia miała inne plany i, gdy Grey w końcu się oderwał, nasycony i pełen, ujrzał nieruchome ciało. Jay nie stracił przytomności, lecz życie. Wyssane do cna zwłoki leżały z wyrazem nieskończonej przyjemności na twarzy - śmierć, o której wielu marzy. W łóżku, z przyjemności, praktycznie bez bólu.
Ból jednak miał dopiero nadejść. Harold bowiem skrzywdził człowieka, odebrał mu życie.
K o l e j k a | 
→ Thomas, Joshua, Chloe
 → Kwiatuszek, Randy, Mits
  → Michelle
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 1011 NE 126th St, DJ Juicy Jay

#23
Krew.
Krew syna Adama spływała ku wnętrza drapieżnika, który chciwie ją spijał. Potwór, wysysając zaklęte w posoce życie, poczuł w sobie spełnienie. Stał się kompletny, cały. Odbierając śmiertelnikowi żywot, wampir trwał w błogim stanie, albowiem robił to, do czego został stworzony.
Zabijał.
Euforia nie trwała długo, pochłonąwszy ostatnią kroplę cennej vitae, zaspokojony Harold oderwał swe kły od miękkiej skóry i zlizał ranę w celu jej zamknięcia. Świadomość tego, że pozbawił on Jaya życia, pojawiła się później. Nieumarły oblizywał zakrwawione wargi, rozkoszując się ostatkami słodkiego zwycięstwa, siedząc okrakiem na zwłokach. Kiedy pierwotne, iście zwierzęce myśli ustąpiły miejsca rozumowi, dopiero wtedy Grey uświadomił sobie, że popełnił morderstwo. Coś w niego ukuło, gorycz zwiastowała cierpiącą duszę, duszę pożeraną przez sumienie. Jednak na raze Harold nie miał czasu na przeżywanie tego, co uczynił. Musiał się wydostać z pokoju didżeja.
Spokrewniony zakrył martw ciało kołdrą, wyrzucił w cholerę ramoneskę, a potem wyszedł z pokoju Jaya. Harold postanowił rozejrzeć się po domu, aby odnaleźć Grace.
KARTA POSTACI: Harold Grey
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: ?
Opis Postaci | 
Spokrewniony wygląda na istnego buntownika. Ubrany w ramoneskę, z rozprutym materiałem pod lewym rękawem, i dżinsy z dziurami. Taka kreacja wzmacnia wrażenie niechlujności Harolda, lecz zarazem podkreśla jego pewność siebie. Być może gardzi on pogodą, być może spluwa na przeciętych szaraczków noszących na sobie niczym niewyróżniające się szmaty, a być może... Mężczyzna zamierza podkreślić swą wolność ducha w tę i przyszłe noce? Pod skórzaną kurtką, czerwona koszula w kratę opina klatę faceta. Rękawice bez palców nadal ochraniały dłonie Gangrela, a ciężkie trapery stopy. Natomiast mimika jego twarzy ukazuje coś przeciwnego od buntowniczego stylu, wykreowanego przez noszone ciuchy. Beznamiętność i znużenie.

Re: 1011 NE 126th St, DJ Juicy Jay (02.14.1999)

#24
Chwila zapomnienia. Krótka, przyjemna, pełna brutalnej i krwawej rozkoszy, zakończona śmiercią. Harold dopiero po dłuższej chwili zorientował się, do czego dopuścił i za co jest odpowiedzialny - chociaż można tutaj toczyć długie dysputy, czy to była naprawdę jego wina, czy też wina mruczącej teraz z zadowolenia Bestii, monstrum nasyconego krwią i przemocą, bytu czającego się tuż za cienką granicą człowieczeństwa. Grey nie zamierzał jednak marnować czasu; miał zbyt wiele do zrobienia i tyleż samo do stracenia, dlatego zostawił Jay'a i szybko wyszedł z sypialni, kontynuując poszukiwania nastolatki.
Nikt nie wiedział, co się stało. Głośna, choć prostacka muzyka w połączeniu z alkoholem i narkotykami, a także samym świętem robiła swoje. Mało kto w ogóle spoglądał w stronę Harolda. Większość osób po prostu się dobrze bawiła, mniej lub bardziej tracąc kontakt z rzeczywistością za sprawą kolejnego taniego piwka czy podłej jakości wódy, nie wspominając już o zanieczyszczonych toną chemii narkotykach lub drugą połówką. Jedną z takich osób, przyssanych wprost do butelki lub puszki, była właśnie Grace.
Nie wyszła z budynku.
Stała w kącie i roztrzęsionymi rękoma obejmowała puszkę piwa. Coors Light nie był szczególnie mocny, miał nikną zawartość alkoholu, a nastolatka najwyraźniej chciała utopić wszystkie swoje smutki w tej truciźnie. Przechyliła puszkę do góry i piła, przełykając szybko. Chciała najwyraźniej zapomnieć o tym, co się właśnie stało I gdy wreszcie wypiła piwo, zakrztusiła się. Zgniotła nie bez trudu puszkę i rzuciła ją na podłogę, a następnie zaczęła się rozglądać za kolejną. Harolda nie widziała, jeszcze.
K o l e j k a | 
→ Thomas, Joshua, Chloe
 → Kwiatuszek, Randy, Mits
  → Michelle
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 1011 NE 126th St, DJ Juicy Jay

#25
Wampir dziwnie się poczuł, kiedy opuścił pokój martwego drania. Drapieżnik, istota stworzona po to, aby polować na ludzi, zaznała poczucia winy. Śmierć śmiertelnika, chwilę wcześniej pogrążonego w najohydniejszych barwach dekadencji, dotknęła sumienia Harolda Greya. Jakby nie było - trzoda wokół niego ukazywała właśnie piękno życia. Tańcząc, pijąc, ćpając młodzi zaznawali stanów, o jakich nieumarły mógłby jedynie pofantazjować. Jego sens życia polegał już wyłącznie na kradzieży vitae, w której zaklęto ulotność śmiertelnej egzystencji.
Mężczyzna zauważył Grace. Spostrzegłszy wyrzuconą puszkę przez nastolatkę, ulicznik rozejrzałby się po pokoju. Spróbowałby szybciej znaleźć alkohol, a następnie podszedłby i podałby piwko nastolatce. Jeśli spokrewnionemu nie udało się niczego znaleźć, i tak dołączyłby do Grace.
- To był zły pomysł. Niepotrzebnie zabrałem cię ze sobą - wampir powiedział sucho. - Bądź na mnie wściekła, teraz możesz. - Zakończył wywód nieszczególnie zachwycająco, lecz postawił sprawę jasno - spieprzył, ale nie zamierzał z tego powodu się dołować. Obecnie jego barki były dociążone grzechem morderstwa.
- Na razie, Grace.
Harold Grey wyszedł z budynku. Postanowiłby odnaleźć plecak, który zakopał w zaspie śniegu.
KARTA POSTACI: Harold Grey
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: ?
Opis Postaci | 
Spokrewniony wygląda na istnego buntownika. Ubrany w ramoneskę, z rozprutym materiałem pod lewym rękawem, i dżinsy z dziurami. Taka kreacja wzmacnia wrażenie niechlujności Harolda, lecz zarazem podkreśla jego pewność siebie. Być może gardzi on pogodą, być może spluwa na przeciętych szaraczków noszących na sobie niczym niewyróżniające się szmaty, a być może... Mężczyzna zamierza podkreślić swą wolność ducha w tę i przyszłe noce? Pod skórzaną kurtką, czerwona koszula w kratę opina klatę faceta. Rękawice bez palców nadal ochraniały dłonie Gangrela, a ciężkie trapery stopy. Natomiast mimika jego twarzy ukazuje coś przeciwnego od buntowniczego stylu, wykreowanego przez noszone ciuchy. Beznamiętność i znużenie.

Re: 1011 NE 126th St, DJ Juicy Jay (02.14.1999)

#26
Dziewczyna - ciągle zdenerwowana i przerażona - z początku zignorowała Harolda. Dopiero chwilę później, gdy nieumarły zniknął pośród radosnego tłumu, zdała sobie sprawę co się stało. Stała przez chwilę bez ruchu, aż w końcu ruszyła za wampirem. Niespiesznie, powoli, bo mimo wszystko był jedyną znajomą twarzą w tym miejscu. Druga znajoma twarz po prostu chciała dobrać się jej do majtek. Wybór miała bardzo ograniczony, a tak naprawdę to nie miała go wcale, ale nie wiedziała, że Jay nie żyje. Podobnie było w przypadku wszystkich pozostałych; oprócz Harolda nikt nie wiedział, że Jay był pobity, martwy, bez krwi.
Można było w sumie odliczać minuty, aż ktoś wejdzie do sypialni i odkryje jego zwłoki. Kto wie, może nawet i najbliższe poranne lub wieczorne wydanie wiadomości będzie dotyczyć tej tajemniczej śmierci.
Morderstwa, wręcz. I to ze świadomością tego odrażającego, ohydnego czynu musiał teraz walczyć Harold. Wszystko inne przestało się liczyć. Chciał dobrze, bardzo dobrze, starał się pomóc tak żywym, jak i umarłym, ale nie zdołał opanować swych instynktów. Bestii, kryjącej się gdzieś w środku, wewnątrz jego brudnej duszy. Był potworem. Monstrum, żywiącym się cierpieniem innych. Czy różnił się od tego sukinsyna, którego spotkał w jednej z piwnic, dawno temu? Tak. I nie. Był inny, ale zarazem taki sam. Grace machnęła ręką, zostawiając go samego sobie. Odwróciła się na pięcie i podeszła do pierwszego lepszego chłopaka, uśmiechając się. Co było dalej, stanowiło już tajemnicę. Tego Harold nie wiedział.
Po chwili znalazł swój plecak. Cały. Nienaruszony. Co zrobi teraz? Dokąd się uda? Za plecami miał klub, w którym zostawił wyssane do cna ciało i nastolatkę, której obiecał miły wieczór. Przed sobą miał zaśnieżoną ulicę, zaparkowany wóz i na wpół śpiące Seattle, będące częścią mrocznego świata. Podejmie się kolejne próby pomocy wampirzycy zamieszkującej w skłocie? Czy całkowicie się podda?
K o l e j k a | 
→ Thomas, Joshua, Chloe
 → Kwiatuszek, Randy, Mits
  → Michelle
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S
Odpowiedz

Wróć do „Pinehurst”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron