811 E Roanoke St, Washington State Patrol

#1
  Dwa budynki, parking, od cholery drzew oraz niebieskie mundury i kapelusze z płaskim, szerokim rondem. Oto Washington State Patrol, czyli policja stanowa. Tuż obok komendy znajdują się bardzo dogodne wjazdy na autostradę I-5 Express oraz drogę stanową WA-520, dzięki czemu można bez żadnego problemu od razu włączyć się do ruchu i ruszyć w drogę, wyjąc syreną oraz błyskając światłami. Parking policyjny bezpośrednio sąsiadujący z jedną z ulic nie jest duży, wręcz przeciwnie. Jest troszeczkę mniejszy niż garaż pełniący jednocześnie rolę warsztatu oraz stacji napraw radiowozów i motocykli, ale i tak zwykle można tam spotkać trzy czy cztery maszyny tylko. Reszta jest w trasie, wykonując swoje obowiązki gdzieś w głębi stanu.

Wspomniany garaż to naprawdę zwyczajny warsztat, dysponujący świetnie wyszkolonymi mechanikami oraz sprzętem z najwyższej możliwej półki. bo tylko taki jest w stanie poradzić sobie z nowiutkimi, ciągle pachnącymi fabryką samochodami. WSP korzysta z białych Fordów Crown Victoria Police Interceptor z ciemnym, niebieskim akcentem w postaci pioruna oraz tarczy policji stanowej na bocznych drzwiach; to potężne bestie zdolne doścignąć i zepchnąć z drogi chyba każdy wóz jaki jest obecnie na rynku dzięki swojej masie, silnikowi oraz ogromnemu, wzmocnionemu zderzakowi. No i posiadają na wyposażeniu pistolety oraz strzelby, więc...

Po wejściu do komendy (budynek jest piętrowy, z płaskim dachem, pomalowano na biało i ozdobiono flagami kraju oraz stanu) próżno szukać biurka sekretarki, czy oficera dyżurnego udzielającego informacji oraz zajmującego się rejestracją osób. Zamiast tego pierwszą rzeczą, którą widać, jest wydzielony fragment ściany, pokryty delikatną terakotą w kolorze piasku oraz czarnobiałymi fotografiami poległych stróżów prawa. Zdjęcia te, wraz z nazwiskami oraz datami śmierci, sięgają aż do pierwszej połowy lat dwudziestych i stanowią smutne, ale jednocześnie dumne świadectwo pełnionej służby. Znaleźć tutaj można nie tylko ludzi którzy stracili życie w wyniku tragicznych wypadków na które w gruncie rzeczy nie mieli wpływu (jak Vernon Fortin, zmarły w wyniku odniesionych ran podczas kolizji dwóch motocyklów), ale także tych, którzy polegli wykonując swoje obowiązki (jak John Gulden, zastrzelony przez dwóch młodocianych złodziei samochodów).

Są też znacznie dziwniejsze przypadki, takie, które naprawdę ciężko wytłumaczyć i mimo upływających lat stanowią smutny, ale budzący emocje temat rozmów (Frank Noble, egzekucja mafijna w postaci postrzału w potylicę, sprawcy nie znaleziono do dziś, czy Kyle Cartwright, znaleziony martwy nad ranem w swoim radiowozie, bez kropli krwi w ciele). Młodsi funkcjonariusze policji stanowej często za punkt honoru uznają rozwikłanie jednej z takich tajemnic, ale po kilku tygodniach grzebania w papierach zwykle się poddają i dają sobie spokój, by wkrótce potem z podkulonym ogonem przeprosić starszych kolegów i wraz z nimi wrócić do patrolowania stanu.

Z eleganckiego, acz dość pustawego holu wejściowego można się dostać do biur funkcjonariuszy, do punktu informacyjnego, a także do kafeterii, gdzie najłatwiej spotkać jakiegoś gliniarza posilającego się kawą i pączkami. Na piętrze mieszczą się sale konferencyjne oraz biura oficerów wraz z dyspozytornią, będącą najnowocześniejszym miejscem w całym budynku. To tutaj jest mnóstwo komputerów, drukarek, faksów oraz zastraszająca wręcz ilość telefonów i map, przy których pracuje cała masa osób, dzień i noc. Wszystko jest zadbane, schludne, pokryte terakotą bądź gresem; meble są funkcjonalne, mają już swoje lata i na starym drewnie widać ślady użytkowania i zużycia, ale ciągle spełniają swoje zadania.

W piwnicach znajduje się mały, ciasny i spartański wręcz areszt - parę cel to nic innego jak betonowe ściany i podłogi z wbitymi w nie prętami, bez pryczy, koców czy ubikacji, będących ostatecznym dowodem na to, że zbrodnia nie popłaca. W jednym ze starszych i nieużywanych już magazynach, w których kiedyś przechowywano rzeczy osobiste należące do aresztowanych, znaleźć można teraz tylko stare akta i wycinki z gazet dotyczące niektórych bardziej podejrzanych i tajemniczych spraw związanych ze śmiercią niektórych funkcjonariuszy. Nie brakuje tutaj też odręcznych notatek kilku pokoleń gliniarzy, którzy próbowali rozwiązać te mordy, ale cóż, nie wyszło. Nie udało im się.

Re: 811 E Roanoke St, Washington State Patrol

#2


Mits od dłuższego czasu obserwował posterunek, w większości skryty za jednym z drzew mimo ukrywającej go Dyscypliny Niewidoczności. Nie miał zamiaru ryzykować wykrycia, nigdy. Osobiście uważał że inni członkowie jego klanu zbyt mocno polegają na samej Dyscyplinie, gdy powinna ona służyć jedynie jako pomoc, a nie główne narzędzie ukrywania swojej obecności. Korzystając z czasu gdy czekał na reszte, obserwował osoby wychodzące i wchodzące, głowy pojawiajace się w oknach, zapalajace i gasnące światła. Wszystko by plus minus rozrysować sobie i oszacować średnią ilość osób w komendzie o tej godzine. Jego ghul zaparkował swoj samochód w bezpiecznej odległości i czekał na sygnał, gdyby potrzebna była jego pomoc. Sam Mits co jakiś czas sprawdzał godzine na zegarku swojego prawego nadgarstka, wodząc spojrzeniem od budynku służb stanowych do rytmicznie poruszających się wskazówek czasomierza.

Dwóch Nosferatu zgodziło się pomóc w tej sprawie. Nie miał powodów podejrzewać że Kwiatuszek go wystawi, od długiego już czasu współpracowali i wzajemnie się wspomagali, jeśli była taka potrzeba. Co do tego drugiego, nie był pewien. Wątpił jednak by podjął się tego ktoś nieogarnięty w temacie. Zresztą, czas pokaże. A jeśli o nim już mowa, to według tego co ustaliła miedzy sobą trójka, pozostali powinni zacząć się zbierać.

I jak zawsze, milczał.
KARTA POSTACI: Mits
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: Włoski
Opis Postaci | 
Średniego wzrostu mężczyzna, ubrany w dopasowany garnitur z ciemnoczerwoną koszulą i czarnym krawatem. Jego dłonie skryte są w rękawiczkach, w czasie gdy reszta widocznej skóry owinięta jest w bandaże, za wyjątkiem nieprzyjemnych, nieco rybich oczu oraz ust z wiecznie odkryty, żółtymi zębami. Zupełnie jakby miał za krótkie wargi by schować swoje nieciekawe uzębienie.

Re: 811 E Roanoke St, Washington State Patrol

#3
Zdumiewające, jak wiele informacji można było odtworzyć dysponując jedynie poszlakami.
Wiedział, że Mits będzie tu o tej porze, wiedział, że będzie miał samochód. Dalej wystarczyło tylko kierować się ku miejscu, w którym on sam by się schował.
Wielki, pokraczny Nosferatu kroczył przy ścianach tak długo jak się dało, skryty pod płaszczem Niewidoczności.
Mits pojawił się po chwili.

- Mam plhany - powiedziała rozpadająca się kupa gnijącego ciała, po czym rozwinęła je i zaczęła porównywać z zewnętrznym widokiem, zachęcając towarzysza by do niego dołączył.
KARTA POSTACI: Kwiatuszek
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: francuski,
Opis Postaci | 
Rozpadający się, napęczniały Nosferatu. Wysoki, noszący stare, brzydkie i obszerne ubrania. JEgo ciało wygląda, jakby zaraz miało odpaść, a on sam wdaje z siebie niesamowicie irytujące odgłosy.

Re: 811 E Roanoke St, Washington State Patrol

#4
Do Walentynek zostało w sumie tylko parę godzin. Z chwilą, gdy słońce wyłoni się zza horyzonty i nadejdzie ranek, całe Seattle - ba, cały świat - będzie świętował dzień miłości, zakochanych oraz uczuć. Oczywiście mnóstwo osób świętuje ten dzień już teraz, pijąc co tylko się da w ilościach hurtowych, a wszelkie "romantyczne" zakątki na drogach stanowych, autostradach oraz mniejszych i rzadziej uczęszczanych drogach pomiędzy miastami stały się domeną miłosnych uciech.
Innymi słowy, funkcjonariusze Washington State Patrol mieli pełne ręce roboty. Mits doskonale to widział, gdy do piętrowego budynku komendy w miarę regularnych odstępów czasu wchodziły kolejne fale ludzi z pretensjami, zgłoszeniami, prośbami oraz najzwyklejszymi zażaleniami w takiej czy innej sprawie. Podobnie było z parkingiem; zajechała tam jedna, poobijana furgonetka w zgniłym zielonym kolorze, pełna wyraźnie podchmielonych studentów. Potem stary, szary pickup, z grubym, brodatym murzynem w czapeczce z daszkiem. Na koniec motocykl ze szczupłą, odzianą w obcisły kombinezon ze skóry dziewczyną.
W ciągu dwóch, trzech kwadransów parking stopniowo pustoszał - oprócz wyżej wymienionych pojazdów w trasę ruszały również i motocykle, i radiowozy. A później, gdzieś koło drugiej, czy nawet i trzeciej w nocy, w drogę wyjechał ostatni biały Ford Crown Victoria. Wersja i model Police Interceptor, a więc większa, masywniejsza, z mocniejszym silnikiem, dodatkowymi zbrojeniami, klatką, większym zderzakiem i tak dalej, i tak dalej, idealny krążownik przeznaczony do długich pościgów oraz ewentualnego taranowania uciekinierów. Patrol, składający się z dwóch rosłych funkcjonariuszy, wydawał się bardzo zdenerwowany; radiowóz wyjechał z włączonymi światłami.
Czerwono-niebieski blask przez kilka chwil oświetlał zasypane śniegiem drzewa, pobocza, budynki oraz samą jezdnię. Potem rozległa się przeraźliwa syrena, gdy kierowca dodał gazu, znikając gdzieś na drodze stanowej WA-520. Na komendzie zostało łącznie chyba mniej niż pół tuzina gliniarzy. Całe piętro było pogrążone w mroku. Na parterze jedynie dwa, trzy okna były rozjarzone blaskiem.
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

K o l e j k a | 
→ Michelle
 → Helena, Elena i Leopold
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?

Re: 811 E Roanoke St, Washington State Patrol

#5
Zabandażowany Nosferatu skinął jedynie na słowa swojego towarzysza. Nie wyglądał na zbyt przestraszone jego nagłym pojawieniem się. W sumie on także w podobny sposób odsłonił swoją obecność. Wyciągnął jedynie ukrytą w skórzanej rękawiczce dłoń jako gest, sugerujący że chciałby rzucić okiem na plany. Miał zamiar porównać rozstawienie świateł oraz poszukać najbardziej optymalnych dróg poruszania się wewnątrz i na zewnątrz budynku, bo ominąć spotkanie z obecnymi tam funkcjonariuszami. Obchodziło go wejście do garażu oraz magazynu, a także biura i archiwum gdzie mogli przechowywać aktualną dokumentacje. Założył że mogli ją też zostawić przy sali przesłuchań, więc to też trzeba będzie sprawdzić.

Na całe szczęście, Niewidoczność była dyscypliną która najlepiej działała im bliżej znajdował sie wampir. Dlatego wątpił że Kwiatuszek lub on popełnią na tyle wielką gapę, że uda się ich odkryć i wznieść hałas. Sprawdził jeszcze raz czy miał przy sobie amunicje gumową do pistoletu, a także resztę jego "pomocy" w pracy.

Na sam koniec, pokazał wszystkie elementy i ścieżki jakie zauważył na mapie pokazał palcem Kwiatuszkowi. Dał także czas drugiemu Nosferatu by także podzielił sie swoimi obserwacjami.
KARTA POSTACI: Mits
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: Włoski
Opis Postaci | 
Średniego wzrostu mężczyzna, ubrany w dopasowany garnitur z ciemnoczerwoną koszulą i czarnym krawatem. Jego dłonie skryte są w rękawiczkach, w czasie gdy reszta widocznej skóry owinięta jest w bandaże, za wyjątkiem nieprzyjemnych, nieco rybich oczu oraz ust z wiecznie odkryty, żółtymi zębami. Zupełnie jakby miał za krótkie wargi by schować swoje nieciekawe uzębienie.

Re: 811 E Roanoke St, Washington State Patrol

#6
Kwiatuszek nie próżnował, porównując plany z widokiem z zewnątrz. Sprawdzał ruch policjantów, w głowie tworząc coraz lepszą mapę miejsca, które mieli zamiar obrobić. Wrócił do Mitsa, celem ostatecznych uzgodnień.
- Phowinnishmy iść thędy - pokazał coś na mapie - Ten tutaj wypił jush tshy kawy, a ostatni ras był w khiblu ghodzinę temu. Shybka akcja - wchodzimy, tshyscimy co się da i wychodzimy. Bhonusowe phunkty sa zgharnięcie czegoś chiekawego z dowodowego, sabhranie podejshanych stahrych akt i zdążenie pshed normikiem.
Spojrzał na Mitsa upewniając się, że są na tej samej stopie, upewnił się, że nóż pewnie leży w kieszeni.
- Moshemy rushać.
KARTA POSTACI: Kwiatuszek
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: francuski,
Opis Postaci | 
Rozpadający się, napęczniały Nosferatu. Wysoki, noszący stare, brzydkie i obszerne ubrania. JEgo ciało wygląda, jakby zaraz miało odpaść, a on sam wdaje z siebie niesamowicie irytujące odgłosy.

Re: 811 E Roanoke St, Washington State Patrol

#7
"Normikiem" był nie kto inny jak Howard. Jeden z najbardziej znanych pośród Spokrewnionych w Seattle Nosferatu, prowadzący niekończącą się krucjatę przeciw wszelkiego złu. I, przy okazji, fanatyk Batmana, co już jest wystarczającym powodem, by Kwiatuszek tak go traktował. W podpiętej pod internet sieci, SchrekNet, Howard obiecał się pojawić i pomóc, ale jeszcze go nie było widać, chociaż nieumarłe, odrażające monstra czaiły się w mroku przez naprawdę długi czas.
Mits i Kwiatuszek obserwowali otoczenie wokoło komendy policji stanowej, jak i to, co było widać w samym budynku przez nieliczne, rozświetlone okna. Przygotowali odpowiedni plan działania, zerkając na wydrukowany rozkład pomieszczeń, korytarzy oraz wszelkich szybów wentylacyjnych i... ruszyli. Przemknięcie od bezpiecznego schronienia na linii drzew aż do parkingu nie trwało wcale tak długo, ba, zajęło wampirom mniej niż minutę. Potem wystarczyło tylko skierować się w stronę komendy lub garażu. Albo i tam, i tam.
Co dwa żywe trupy to nie jeden.
Przez okna na parterze widać było ścianę pamięci - pokrytą drobną, delikatną terakotą część ściany, ozdobioną fotografiami martwych policjantów. Przed nią stała drobna okularnica w troszkę za luźnym mundurze, wiszącym niemalże jak na wieszaku Poprawiła okulary, przysunęła się bliżej i zaczęła odczytywać informacje pod jedną z fotografii. Na parterze - na ile można było stwierdzić stojąc na parkingu - była tylko ona sama. Do tego wydawała się być naprawdę młodą, niedoświadczoną dziewczyną, która nie zna jeszcze miejsca i swoich obowiązków, dzięki czemu można było na nią zwalić nocny dyżur.
Garaże, czyli masywna, zwalista konstrukcja z cegły i stali była pogrążona w mroku i zamknięta. Okna były tam niskie i szerokie, umieszczone w dodatku wysoko nad ziemią i nie było możliwości, by tędy dostać się do środka. Co innego brama; choć duża, ciężka i odpowiednio zabezpieczona przed włamaniem, miała jeden, wyraźnie słaby punkt - zawiasy. Na nic wyrafinowane zamki, mechanizmy i alarmy, gdy zawiasy są do niczego. Nawet w tak słabym świetle, gdy padał śnieg, widać było stal pokrytą rdzawą naroślą.
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

K o l e j k a | 
→ Michelle
 → Helena, Elena i Leopold
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?

Re: 811 E Roanoke St, Washington State Patrol

#8
Mits poruszał się ze swoją zwyczajową profesjonalną pewnością. Przeszłość wampira nie była aż tak wielką tajemnicą jak sam zapewne chciał by była, a wachlarz jego zdolności niemalże krzyczał "kryminalista". Przebywał kolejne otwarte przestrzenie pilnując, starając się zawsze zapewnić swojemu kompanowi chociaż troche osłony na plecy i kąty których sam nie dosięgnie wzrokiem, samemu licząc na podobną rzecz od jego strony.

Uznał garaże za ostatnie miejsce gdzie będą chcieli się udać, dał więc znać swojemu towarzyszowi z pomocą krótkiego SMSa by wspólnie kierowali się do budynku komendy. Lepiej mieć towarzysza który w odpowiednim momencie odwróci uwage, gdyby było naprawdę kiepsko, nawet w środku budynku.

Plan byl prosty, wejść, przeszukać, odzyskać.

Cały czas poruszał się ukryty pod mocą dyscypliny Niewidoczności, dla pewności otaczając się także strefą ciszy sięgająca około metra od niego samego.
KARTA POSTACI: Mits
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: Włoski
Opis Postaci | 
Średniego wzrostu mężczyzna, ubrany w dopasowany garnitur z ciemnoczerwoną koszulą i czarnym krawatem. Jego dłonie skryte są w rękawiczkach, w czasie gdy reszta widocznej skóry owinięta jest w bandaże, za wyjątkiem nieprzyjemnych, nieco rybich oczu oraz ust z wiecznie odkryty, żółtymi zębami. Zupełnie jakby miał za krótkie wargi by schować swoje nieciekawe uzębienie.

Re: 811 E Roanoke St, Washington State Patrol

#9
Kwiatuszek podłapał sposób zachowania się swojego towarzysza, ale nie był w nim tak bardzo naturalny - być może zwykł operować samemu, być może musiał to robić świadomie i nie miał tyle doświadczenia.

W odróżnieniu od wczoraj, tym razem to Mits kierował wykonaniem akcji. I tak jak wczoraj - mieli plan, wiedzieli jak to zrobić, wiedzieli co chcą uzyskać i jak ograniczać ryzyko i straty.
Co może pójść nie tak? Zarechotał w duchu, stawiając swoje oślizgłe kroki coraz bliżej posterunku. Słynne ostatnie słowa.
KARTA POSTACI: Kwiatuszek
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: francuski,
Opis Postaci | 
Rozpadający się, napęczniały Nosferatu. Wysoki, noszący stare, brzydkie i obszerne ubrania. JEgo ciało wygląda, jakby zaraz miało odpaść, a on sam wdaje z siebie niesamowicie irytujące odgłosy.

Re: 811 E Roanoke St, Washington State Patrol

#10
- ...tu palić! - zachrypnięty, męski głos dobiegał z wnętrza komendy policji stanowej. Na parking i dziedziniec, dzielący budynek od garażu, wyszła dziewczyna w okularach, otulając się szczelniej grubą, puchatą kurtką. Ciemne włosy, spięte w gustowny kok z tyłu głowy, od razu zostały zasypane padającym śniegiem. Poprawiła okulary, strzepnęła z głowy nadmiar białego puchu i odpaliła drżąca dłonią papierosa. Cieniutka bibułka rozjarzyła się czerwonym blaskiem.
Zaciągnęła się dymem. Głęboko, mocno. Długo przytrzymała go w płucach, a gdy w końcu odetchnęła, wypuściła srebrzysto-szarą chmurę dymu. Zaczęła spacerować tam i z powrotem na terenie parkingu, nieświadoma, że kroczy dosłownie na wyciągnięcie ręki od jednego i drugiego wampira. Spokrewnienie, skryci za całunem niewidzialności, mogli w sumie robić co tylko zapragną. Policja stanowa w obecnej chwili to tylko parę zmęczonych, sennych osób.
Dodatkowo jedna z nich wyszła na papierosa, chociaż starszy stażem, stopniem i wiekiem kolega zapewniał, że może palić wewnątrz. Drzwi nie zamknęła. Stały otwarte, zapraszające. Wiatr wnosił do środka kolejne fale śniegu, ale jakoś nikomu to nie przeszkadzało. Nikt nie zwracał na to uwagi i to był błąd, który mógł kosztować funkcjonariuszy bardzo, ale to bardzo wiele. Hol wejściowy, jaki mogli teraz podziwiać Mits i Kwiatuszek, był schludnym, pustawym miejsce, ze ścianą przeznaczoną na upamiętnienie poległych kolegów i koleżanek po fachu oraz korytarzami obwieszonymi szklanymi gablotami z najróżniejszymi ogłoszeniami i informacjami.
Było tam widno, czysto, cicho i pusto. Nieumarli widzieli co prawda tylko zamknięte drzwi z oznaczeniami punktu informacyjnego oraz uchylone drzwi prowadzące do biura oficera dyżurnego. Reszta była gdzieś w głębi.
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

K o l e j k a | 
→ Michelle
 → Helena, Elena i Leopold
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?

Re: 811 E Roanoke St, Washington State Patrol

#11
Mits nie miał zamiaru nie wykorzystać nadarzającej się okazji do w miare spokojnego wślizgnięcia się do środka budynku. W tym momencie musiał już uznać, że Kwiatuszek ma na tyle łeb na karku, by dokonywać kolejnych kroków samodzielnie i bez jego instrukcji. Dziewczynie która wyszła na zewnątrz rzucił jedynie krótke, taksujące spojrzenie by mniej więcej zorientować się czy funkcjonariusze na komendzie mają zwyczaj nosić przy sobie broń oraz gdzie trzymają krótkofalówke lub inny element, który trzeba by w okazji wykrycia szybko wyeliminowac.

O ile udało mu się dostać do środka, oczywiście zwolnił swojego tempa i bardziej uważnie podchodził do stawiania kolejnych kroków. W tym momencie potrącenie czegos co mogłoby zwrócić niepotrzebną uwagę byłoby bardzo nie na miejscu. Dlatego też nie zabierał na takie wyprawy płaszcza, a jego garnitur byl szyty na niego.

Na początku spróbował zidentyfikować za pomocą widocznych świateł gdzie znajduje się reszta nocnej obsady. Te miejsca będzie sprawdzał na koniec. Teraz obchodziło go by dostać się tam gdzie znajdował się magazyn na kontrabande i konfiskate, oraz do archiwum czy innego pokoju przesłuchań, gdzie zapewne znalazły się dzisiejsze raporty.
KARTA POSTACI: Mits
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: Włoski
Opis Postaci | 
Średniego wzrostu mężczyzna, ubrany w dopasowany garnitur z ciemnoczerwoną koszulą i czarnym krawatem. Jego dłonie skryte są w rękawiczkach, w czasie gdy reszta widocznej skóry owinięta jest w bandaże, za wyjątkiem nieprzyjemnych, nieco rybich oczu oraz ust z wiecznie odkryty, żółtymi zębami. Zupełnie jakby miał za krótkie wargi by schować swoje nieciekawe uzębienie.

Re: 811 E Roanoke St, Washington State Patrol

#12
Kiedy Mits szukał miejsca przechowania dowodów i raportów z dzisiaj, Kwiatuszek przyglądał się samemu pomieszczeniu. Poruszając się bezszelestnie oceniał i sprawdzał położenie listw, dokąd biegły kable, ile komputerów było podpiętych pod lokalną sieć.
Starał się wywnioskować po ilości papierów to, czy funkcjonariusze od razu piszą raporty na komputerze, czy może raczej je przepisują. A może cały czas polegali na dokumentacji papierowej, nawet gdy protokoły sporządzali na miejscu? Hej, to w końcu policja, rónie dobrze mogło się tu nic nie zmienić od Nixona, lub nawet wcześniejszych czasów.
Nie wiedział za dużo o pracy w policji. Znał się jednak trochę na ludzkiej naturze - ludzie byli leniwi. Jeśli jego założenia były poprawne, raport z dzisiejszych zdarzeń był gdzieś na wierzchu, najprawdopodobniej jeszcze nie wypełniony do końca, gdzieś na biurku kogoś z dziennej zmiany. A to znaczy, że powinien być w pokoju, w którym teraz nikogo nie było. A przynajmniej nie powinno być.
KARTA POSTACI: Kwiatuszek
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: francuski,
Opis Postaci | 
Rozpadający się, napęczniały Nosferatu. Wysoki, noszący stare, brzydkie i obszerne ubrania. JEgo ciało wygląda, jakby zaraz miało odpaść, a on sam wdaje z siebie niesamowicie irytujące odgłosy.

Re: 811 E Roanoke St, Washington State Patrol

#13
Oddech okularnicy mieszał się z papierosowym dymem, tworząc naprawdę gęstą chmurę zawieszoną w powietrzu, przynajmniej do czasu, aż podmuch zimnego wiatru i śniegu jej nie rozproszył. Miało to swoje dobre, i złe strony - Spokrewnieni nie mogli zbyt długo przebywać w jednym miejscu, bo płatki śniegu po prostu się na nich zatrzymywały i prędzej czy później byłoby widać ukryte wampiry. Dziewczyna jednak była już tak zziębnięta, że nie zwracała dosłownie na nic uwagi; skupiała się na papierosie.
To pozwoliło Nosferatu dokładniej się jej przyjrzeć. Była młoda, dość ładna, miała ciemne włosy, okulary, zadarty i zaczerwieniony już nosek.
Poruszała się dość sztywno, być może z zimna, być może z braku doświadczenia. Funkcjonariuszka nosiła także dwa grube pasy. Pierwszy utrzymywał spodnie na swoim miejscu i był najzwyklejszym, skórzanym paskiem; do niego, za pomocą dość masywnie wyglądających zaczepów, doczepiony był drugi. Większy, cięższy, sprawiający młodej dziewczynie nie lada trudności w poruszaniu się. Na lewym biodrze wisiała długa latarka oraz policyjna pałka, tak zwana tonfa, podobnie jak krótkofalówka z baterią i długim, zakręconym kabelkiem prowadzącym do mikrofonu doczepionego do pagonu na lewym ramieniu.
Z prawego boku zwisała kabura z pistoletem (dziewiątka najprawdopodobniej) wraz z dwoma magazynkami; na plecach był gaz pieprzowy, kajdanki, pałka teleskopowa oraz rękawiczki. Wszystko było nowe, lśniące, najpewniej dopiero co wyciągnięte z magazynu. Ta dziewczyna nie była jednak zbyt dobrym przykładem; wykonywała swoje obowiązki od niedawna, była typowym żółtodziobem, który chce - musi - się wykazać na każdym polu. Starszy, doświadczony gliniarz pewnie miał przy sobie tylko krótkofalówkę, pistolet i pałkę, albo sam pistolet. Lub samą pałkę.
Byli w końcu na komendzie. W miejscu teoretycznie bezpiecznym. Jedyne potwory, których mogli się obawiać, były zamknięte w areszcie. Nikt by nie uwierzył w to, że dwa nieumarłe monstra właśnie weszły na teren budynku i zaczęły myszkować.
Z tego co Mits I Kwiatuszek mogli wywnioskować, to na parterze komendy były w tej chwili trzy osoby - dwie, licząc okularnicą palącą na parkingu - i żadna z nich nie była szczególnie zainteresowana tym, co się działo dokoła. Po kilku minutach wędrowania przez parter komendy Spokrewnieni mogli więc dojść do wniosku, że wszystkie poszukiwane przez nich papiery znajdowały się ciągle w jednym z biur, ewentualnie w magazynie gdzieś w piwnicy, przy celach.
Pytanie brzmiało - w którym biurze?
Na parterze gabinety mieli Jeffrey Tudor, Adrien Smith, Lucas McHarris, Deborah Wrighton, Charles D. Cardinal i Kaitlin Novak. Tabliczka z ostatnim nazwiskiem była najnowsza i dosłownie lśniła świeżymi, mocnymi barwami, w przeciwieństwie do pozostałych. Jednocześnie drzwi pokojów zajmowanych przez Smitha i Cardinala były nieznacznie uchylone i padało przez nie delikatne światło.
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

K o l e j k a | 
→ Michelle
 → Helena, Elena i Leopold
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?

Re: 811 E Roanoke St, Washington State Patrol

#14
Kwiatuszek szybko podsumował sytuację.

Akta nadal powinny być w biurze, i to pewnie kogoś z dziennej zmiany. Takiej prostej a dochodowej sprawy pewnie nie daliby żółtodziobowi - za wiele do zyskania, do stracenia niemal nic. Smith i Cardinal nadal siedzieli, czyli to pewnie nie ich sprawa - a nawet jeśli, to ryzyko było spore i lepiej było zacząć od czegoś bezpieczniejszego.
Deborah... Policja to był męski świat. Nowa pewnie nie miał tu łatwo. Nawet starszej funkcjonariuszce pewnie nie przypadłaby tak dochodowa sprawa.
Postanowił, że zacznie od biura Jeffreya Tudora.

Upewnił się, że nikogo nie ma na korytarzu. Kryjąc się, sprawdził zawiasy - stan, funkcjonalność, czy będą skrzypieć. Ocenił framugę i klamkę - część drzwi byłą nieprawidłowo wstawiona i przyciśnięcie ich pozwalało znacznie ograniczyć skrzypienie. Klamka - koniecznie trzeba ją trzymać dwoma rękami i otwierać powoli, nie przestając naciskać po tym, jak już się usłyszy ten charakterystyczny dźwięk kliknięcia.
Taak. Nosferatu znali się na rzeczy, a on przecież uczył się od najlepszych.
Gdy zrobił już to wszystko, upewnił się że Mits widzi, co robi i nacisnął klamkę.
KARTA POSTACI: Kwiatuszek
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: francuski,
Opis Postaci | 
Rozpadający się, napęczniały Nosferatu. Wysoki, noszący stare, brzydkie i obszerne ubrania. JEgo ciało wygląda, jakby zaraz miało odpaść, a on sam wdaje z siebie niesamowicie irytujące odgłosy.

Re: 811 E Roanoke St, Washington State Patrol

#15
Nie bez powodu MITS preferował współprace z Kwiatuszkiem ponad resztą lokalnych Szczurów Kanałowych.
Mieli bardzo podobny sposób myślenia.

Sam przemknął spokojnym, zdecydowanym krokiem w strone biura Lucasa McHarrisa. Zanim jednak doszedł do samych drzwi, spróbował zorientować sie czy nie znajduję się tu gdzieś prosta portiernia, gdzie pracownicy czy sami funkcjonariusze mogliby trzymać zapasowe klucze.
Ostatecznie, czy to z pomocą klucza czy tez zwykłego przedmiotu mogącego posłużyć za wytrych (spinka od krawatu, spinacza biurowego, etc.) postarał się dostać do środka pomieszczenia.
KARTA POSTACI: Mits
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: Włoski
Opis Postaci | 
Średniego wzrostu mężczyzna, ubrany w dopasowany garnitur z ciemnoczerwoną koszulą i czarnym krawatem. Jego dłonie skryte są w rękawiczkach, w czasie gdy reszta widocznej skóry owinięta jest w bandaże, za wyjątkiem nieprzyjemnych, nieco rybich oczu oraz ust z wiecznie odkryty, żółtymi zębami. Zupełnie jakby miał za krótkie wargi by schować swoje nieciekawe uzębienie.

Re: 811 E Roanoke St, Washington State Patrol

#16
Tudor i McHarris. Mits i Kwiatuszek.
Dwóch policjantów, dwóch nieumarłych. To wydaje się być aż nazbyt proste i logiczne, tak, jakby los specjalnie coś takiego przygotował dla dwóch krwiożerczych trupów. Wystarczyło się w końcu tylko chwilę zastanowić, by odrzucić kobiety oraz funkcjonariuszy pełniących obecnie służbę by dojść do wniosku, że dokumenty muszą być w jednym z dwóch biur. Zanim jednak wampiry mogły wejść do środka i się rozejrzeć, najpierw trzeba się było upewnić, że w pobliżu nie ma żadnego świadka. Portierni niestety też nie było widać.
Nie było, oczywiście, ale lepiej poświęcić chwilę na rozejrzenie się, niż potem martwić się konsekwencjami. Zresztą, gdy z hukiem zatrzasnęły się drzwi wejściowe na komendzie pojawiła funkcjonariuszka w mocno zaparowanych okularach. Zdjęła szkła z nosa i, mrużąc mocno oczy, zaczęła je przecierać oraz tupała mocno buciorami, próbując pozbyć się nadmiaru śniegu. Była praktycznie ślepa jak nietoperz. Nosferatu mogli działać bez obaw. Więcej nawet, drzwi do gabinetów zajmowanych przez Tudora i McHarrisa nie skrzypiały
Klamki się poruszyły, ale kliknięcia nie było. I jeden, i drugi pokój były zamknięte; nie chciały ustąpić i otworzyć się przed potworami, ukazując swą zawartość. Zamek w drzwiach był prosty, banalny wręcz i wymagał może kilku sekund gmerania czymś małym, cienkim i twardym, by ustąpił - to była czysta formalność. Mits bez żadnego problemu zdołał sforsować ten mechanizm. Kwiatuszek jeszcze nie, ale to pewnie było winą jego grubych, dużych palców, z których mogły odpaść kawałki skóry, ścięgien i mięśni.
- Kaitlin? Jak mi tu naniosłaś śniegu, to tak ci przypieprzę mopem... - zachrypnięty głos dobiegał z pokoju z tabliczką "Smith". Dziewczyna wsunęła z powrotem okulary na nos i uśmiechnęła się przepraszająco, sama do siebie. Przyjrzała się posadzce, na której widać było topniejący śnieg i liczne ślady stóp. Zmarszczyła czoło, tak, jakby zorientowała się, że coś jest nie tak, że ślady należą do zbyt wielu osób.
- Panie Smith... ktoś przyszedł? - zapytała, ściągając kurtkę. Na posadzkę spadły kolejne płatki śniegu.]
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

K o l e j k a | 
→ Michelle
 → Helena, Elena i Leopold
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?

Re: 811 E Roanoke St, Washington State Patrol

#17
Kwiatuszek postanowił zrobić to, co wampiry potrafiły najlepiej. Przeczekać.
Schować się gdzieś, z ukrycia obserwować rozwój sytuacji. Był bezpieczny, pod osłoną Niewidoczności, a kobieta prędzej cz później pójdzie pracować.
Teraz, gdy się nad tym zastanowił, zaciekawiło go, że kobiecie nie przeszkadzało zimno na dworze. Niby tak, niby tylko papieros - ale przecież zwykły człowiek trząsłby się z zimna, robiąc wszystko by uniknąć wychodzenia. Czy aż tak sanowała regulamin? A może jej pozycja była aż tak niska?
Skryty pod osłoną Niewidoczności starał się nieco poszerzyć swoją percepcję. Kto wie, może tym razem mu się uda, i zobaczy coś ciekawego? A jeśli nie - mała strata, nie był tu przecież by oglądać policjantki. dy tylko kobieta sobie pójdzie, on wróci do pierwotnego planu.
KARTA POSTACI: Kwiatuszek
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: francuski,
Opis Postaci | 
Rozpadający się, napęczniały Nosferatu. Wysoki, noszący stare, brzydkie i obszerne ubrania. JEgo ciało wygląda, jakby zaraz miało odpaść, a on sam wdaje z siebie niesamowicie irytujące odgłosy.

Re: 811 E Roanoke St, Washington State Patrol

#18
Cóż. Nie trzeba było być nieumarłym potworem by wiedzieć że w sytuacji takiej jak ta, należy poczynić jak najmniej akcji mogących skierować na siebie niepotrzebną uwagę. Przez chwile obserwował kobiete, sprawdzając za którym śladem bardziej podążyło jej spojrzenie. Sam także zwrócił uwage na swoje ślady i w którym momencie się urwały, by w odpowieni sposób odejść i "urwać trop" od nich, jeśli będzie taka potrzeba.

O ile uda mu sie przeczekać ten drobny kryzys bez problemu, wróci do swojego poprzedniego zadania.
KARTA POSTACI: Mits
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: Włoski
Opis Postaci | 
Średniego wzrostu mężczyzna, ubrany w dopasowany garnitur z ciemnoczerwoną koszulą i czarnym krawatem. Jego dłonie skryte są w rękawiczkach, w czasie gdy reszta widocznej skóry owinięta jest w bandaże, za wyjątkiem nieprzyjemnych, nieco rybich oczu oraz ust z wiecznie odkryty, żółtymi zębami. Zupełnie jakby miał za krótkie wargi by schować swoje nieciekawe uzębienie.

Re: 811 E Roanoke St, Washington State Patrol

#19
Funkcjonariuszka nie doczekała się odpowiedzi. Jej kolega po fachu rozmyślnie zignorował pytanie i Kaitlin Novak - bo tak się nazywała ta dziewczyna - nie miała innego wyjścia, jak samej rozejrzeć się po budynku. Przespacerowała się więc po holu wejściowym komendy tam i z powrotem. W jednej chwili była niebezpiecznie blisko Nosferatu - na wyciągnięcie ręki prawie - by w następnej się od nich oddalać. Ostatecznie skierowała się w zupełnie inną stronę, do kafeterii w odległym krańcu parteru, zostawiając Spokrewnionych samych.
Kilka kolejnych chwil upłynęło na gmeraniu przy zamkach drzwi prowadzących do biur Tudora i McHarrisa, a także na parzeniu świeżej kawy. Jej aromatyczny, mocny zapach wypełnił chyba cały parter; Novak musiała znać się na rzeczy. Co więcej, gdy nieumarli wreszcie otworzyli drzwi i mogli bez przeszkód wkroczyć do jednego i drugiego pokoju, Kaitlin opuściła kafeterię. Niosła dwie filiżanki kawy i szła powoli, ostrożnie, patrząc pod nogi by przypadkiem się nie przewrócić.
Już nie zaprzątała sobie głowy śniegiem i podejrzeniem, że w budynku jest ktoś jeszcze.
Mits był w policyjnym królestwie Lucasa. Gabinet był pogrążony w mroku, niezbyt duży, cuchnący starymi skarpetkami i papierosami; na niskim biurku z taniego drewna stała nie tylko duża, masywna popielniczka pełna petów, ale także i filiżanka ze starą resztką kawy oraz tuzinem niedopałków po papierosach. Proste krzesła stojące po obu stronach biurka były zawalone teczkami oraz kurtkami. W kącie, w sporej donicy, dogorywał kwiatek. Paprotka, zdaje się. Obie ściany wypełniały przeszklone szafy i regały, pełne segregatorów oraz papierowych teczek dotyczących najróżniejszych spraw.
Obok drzwi jednak wisiały mapy. Największa dotyczyła nie Seattle, tylko dróg stanowych. Nieco mniejsza prezentowała Emerald City, a najmniejsza - stan. Osobistych rzeczy nie było nigdzie widać. Nawet na monitorze komputera brakowało charakterystycznych karteczek. Co innego w pokoju obok. Gabinet Jeffrey'a Tudora był miejscem czystym, schludnym, ślicznie pachnącym i pełnym zdjęć gromadki dzieci w wieku od zera, do dziesięciu lat. Poza tym umeblowanie oraz sprzęty były niemal identyczne, jak u jego sąsiada.
No, może poza ilością dokumentów.
Tudor najwyraźniej preferował przechowywanie wszystkiego na dysku twardym komputera.
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

K o l e j k a | 
→ Michelle
 → Helena, Elena i Leopold
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?

Re: 811 E Roanoke St, Washington State Patrol

#20
Kwiatuszek wszedł do środka i zamknął drzwi. Rozejrzał się po pomieszczeniu obszedł je dwa razy i postanowił położyć coś na podłodze, by przez szparę w drzwiach nie było widać słabego światła monitora. Zasłonił też żaluzje - raz, że Howard mógł to zauważyć i dołączyć dwa, że ostrożności nigdy za wiele jak jest się prawie dwumetrową gnijącą kupą mięsa.
Kiedy czekał, aż komputer wystartuje zerknął na zdjęcie rodzinne Jeffreya Tudora. Wydawał się całkiem rodzinnym człowiekiem. I jak każdą cnotę, da się to pewnie wykorzystać przeciwko niemu. Szantaże, groźby, porwanie... Wszystko było opcją.
W tej chwili jednak opcją było to, że używa imienia jednego ze swoich dzieci, pewnie najstarszego jako hasła. Albo małżonki. Albo daty ślubu czy innej sentymentalnej pamiątki.
Ludzie. Ludzie nigdy się nie zmieniają. Przynajmniej jeśli chodzi o zabezpieczenia komputerów.
Zabrał się do roboty. Oczywiście, znał też inne sposoby na dostanie się do systemu, ale to pozwoliłoby u zaoszczędzić chwilę. Chwilę, podczas której mógłby poprzeglądać ciekawe sprawy...
Zgniłe, napęczniałe paluchy z cichym plaskiem spadały na klawiaturę komputera, a paznokcie trzaskały i niebezpiecznie odchylały się od ciała.
KARTA POSTACI: Kwiatuszek
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: francuski,
Opis Postaci | 
Rozpadający się, napęczniały Nosferatu. Wysoki, noszący stare, brzydkie i obszerne ubrania. JEgo ciało wygląda, jakby zaraz miało odpaść, a on sam wdaje z siebie niesamowicie irytujące odgłosy.

Re: 811 E Roanoke St, Washington State Patrol

#21
Mits tymczasem upewnił się że zamknął za sobą drzwi. Następnie poświęcił drobną chwile na ponowne skoncentrowanie swojej przeklętej krwi ku jednemu konkretnemu celu - poszerzeniu niewidocznej aury całkowitej ciszy na tyle, by bez problemu mógł zająć się swobodnym przeszukiwaniem dokumentów. Zabezpieczenie gdyby przypadkiem coś narobiło zbędnego hałasu należało po prostu wyeliminować, szczególnie że poza chwilową koncentracją nic go to nie kosztowało.

Gdy upewnił się że Dyscyplina działa w sposób jaki przewidział, sam rozpoczął przeszukiwanie dokumentacji - zaczynając od najnowszej - w poszukiwaniu wiedzy na temat przejętego transportu broni. Oczywiście, rzucił okiem także na inne sprawy, szczególnie jeśli coś mogło być powiązane z lokalnymi wampirami albo prominentnymi śmiertelnikami. Zawsze warto mieć otwarte oczy na możliwości. A skoro o oczach mowa, Nosferatu oczywiście we wmiare regularnych odstępach czasu spoglądał na drzwi, czy czasem ktoś nie próbował dołączył do nieproszonej wizyty w gabinecie policjanta.
KARTA POSTACI: Mits
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: Włoski
Opis Postaci | 
Średniego wzrostu mężczyzna, ubrany w dopasowany garnitur z ciemnoczerwoną koszulą i czarnym krawatem. Jego dłonie skryte są w rękawiczkach, w czasie gdy reszta widocznej skóry owinięta jest w bandaże, za wyjątkiem nieprzyjemnych, nieco rybich oczu oraz ust z wiecznie odkryty, żółtymi zębami. Zupełnie jakby miał za krótkie wargi by schować swoje nieciekawe uzębienie.

Re: 811 E Roanoke St, Washington State Patrol

#22
Spokrewnieni działali razem, ale osobno.
Zarówno Mits, jak i Kwiatuszek upewnili się, że nikt nie będzie im przeszkadzać. Pierwszy korzystał przede wszystkim z mocy, jaką dawała przeklęta krew; drugi dla świętego spokoju zasłonił także okna oraz dodatkowo zabezpieczył drzwi. Nikt nie powinien im przeszkadzać, nie o tej porze. Nic jednak nie zaszkodzi wykonanie tych paru gestów - tym bardziej, że jedyna osoba, która mogła teraz zajrzeć do gabinetów, była totalnym żółtodziobem bez żadnego poparcia u starszych kolegów i koleżanek.
Komputer obudził się do życia. Szum wentylatorów oraz dysku twardego był trochę głośniejszy, niż Kwiatuszek mógł przypuszczać, ale przez zamknięte drzwi nie powinien być słyszalny. Wampir nachylił się nad klawiaturą i przez parę chwil stukał w klawisze, aż w końcu udało mu się złamać hasło Tudora. Nie była to rzecz trudna ani skomplikowana, ba, nie zajmowała nawet zbyt wiele czasu. Wystarczyła metoda tak zwanej brutalnej siły i mozolnego wklepywania kolejnych rzeczy dotyczących osobistego życia policjanta stanowego.
Buszując po gabinecie Spokrewniony dowiedział się w końcu wystarczającej ilości informacji, by zyskać dostęp do dysku twardego (i co za tym idzie, bazy danych policji stanowej). Reszta była tylko formalnością - kwestią paru kliknięć. Plik o nazwie "guns-pickup-courier-idjit-tell-atf" i dość pokracznym rozszerzeniu był przysłowiowym Graalem.
Za ścianą Mits wertował teczki i zapoznawał się z treścią policyjnych akt - inaczej mówiąc, robił to samo co jego odrażający kolega i towarzysz nieumarłego życia, ale w sposób zdecydowanie starszy i bardziej wyczerpujący. Trafił na żyłę złota, problem w tym, że szukał innego kruszcu, acz równie cennego.
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

K o l e j k a | 
→ Michelle
 → Helena, Elena i Leopold
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?

Re: 811 E Roanoke St, Washington State Patrol

#23
Jackpot!
Doskonale. Szybko przejrzał raport by dowiedzieć się najważniejszych informacji. Kto, gdzie, kiedy, ile znaleziono dowodów i jakich oraz gdzie je zdeponowano. Życie Nosferatu stało się dużo łatwiejsze, odkąd ludzie zaczęli przechowywać ważne informacje na całkiem otwartych nośnikach danych, które można otworzyć z dowolnego miejsca na ziemi.
Gdy skończył, zgrał wszystko na jakąś wolną płytę. Do tego dograł kilka innych, przypadkowych raportów - raz, bo może trafi na coś ciekawego, dwa, że wtedy ktoś może się nie zorientować czego właściwie szukał w ramach wpadki. Wpisał wcześniej słowo kluczowe "priest" i "church", bo wiedział że Adewale pewnie coś by mu za to zapłacił.
A potem zabrał się za kasowanie. Pliki które pobrał wymazał z twardego dysku - permanentnie, by nie dało się ich odzyskać - wyczyścił logi z serwerów i wszelkie inne źródło, które przyszło mu na myśl.
Dalej już się zawahał. Mógł odpalić format dysku C, co dla laika oznaczałoby pewnie to, że będzie to wyglądało na przypadek, a wszystkie dane (oprócz tych, które celowo usunął) jakiś stanowych informatyk odzyska. Ale mógł też zainstalować mu tutaj mały programik szpiegowski...
Chciwość zwyciężyła. Gdzieś głęboko w odmętach BIOSa znalazła się mała pluskwa, która już niedługo napełni się informacjami. Coś takiego może być bardzo pomocne w przyszłości...
Gdy ze wszystkim skończył, przywrócił pokój do stanu sprzed jego wejścia i po cichu wymknął się z pokoju by zobaczyć, jak idzie Mitsowi.
KARTA POSTACI: Kwiatuszek
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: francuski,
Opis Postaci | 
Rozpadający się, napęczniały Nosferatu. Wysoki, noszący stare, brzydkie i obszerne ubrania. JEgo ciało wygląda, jakby zaraz miało odpaść, a on sam wdaje z siebie niesamowicie irytujące odgłosy.

Re: 811 E Roanoke St, Washington State Patrol

#24
Większość osób zapewne wściekłaby się gdyby okazało się, że poświeciła czas na nic.
Jednak Mits nie był taką osobą. Zdusił wewnętrzną chęć do cisnięcia papierami przez pomieszczenie, po czym korzystając ze swojej dobrej pamięci ułożył wszystko na swoim miejscu tak jak było gdy pierwszy raz rzucił na nie okiem.
Gdy skończył po sobie sprzątać, mając na uwadze by nie pozostawić jakiś głupich śladów, najzwyczajniej w swiecie wysłał SMS'a do Kwiatuszka informując że sam nie znalazł tego po co szukali i z pytaniem jak jemu poszło. Nie miał zamiaru pozwalać by coś takiego zakłóciło działanie Dyscypliny Niewidoczności, albo by ją zrzucać tylko po to by dostrzec się z drugim Nosferatu. Poczekał w pokoju na odpowiedź i zależnie kiedy nadeszła, wyszedł z pomieszczenia i postarał się zamknąć je ponownie, zanim ruszy w kierunku magazynu gdzie przetrzymywano dowody.
KARTA POSTACI: Mits
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: Włoski
Opis Postaci | 
Średniego wzrostu mężczyzna, ubrany w dopasowany garnitur z ciemnoczerwoną koszulą i czarnym krawatem. Jego dłonie skryte są w rękawiczkach, w czasie gdy reszta widocznej skóry owinięta jest w bandaże, za wyjątkiem nieprzyjemnych, nieco rybich oczu oraz ust z wiecznie odkryty, żółtymi zębami. Zupełnie jakby miał za krótkie wargi by schować swoje nieciekawe uzębienie.

Re: 811 E Roanoke St, Washington State Patrol

#25
Policyjny sprzęt nie był najnowszy. Ba, daleko mu było nawet do przeciętnego - o ile podczas przeglądania zawartości dysku twardego oraz tego, co oferowała sieć i bazy danych nie trzeba było jakoś długo czekać, tak podczas wykonywania dość zaawansowanych operacji na sporej ilości plików można było wyć z rozpaczy. Kwiatuszek słyszał aż dobrze, jak szaleją wentylatory, jak igła przesuwa się po płytach dysku twardego, jak napęd budzi się do życia i z przeraźliwym wizgiem rozpoczyna wypalanie treści na płytce.
Wszystko sprowadzało się do kilku prostych rzeczy. Suchych faktów, mówiących wszystko, czego Nosferatu potrzebował. Aresztowany był mężczyzną, był biały, miał dwadzieścia lat, nie był karany, pijany. Ilość alkoholu w wydychanym powietrzu przekraczała normę ponad dwukrotnie. Do aresztowania doszło podczas rutynowej kontroli na WA 520, przy wjeździe na most Bellevue-Seattle. Dowodów było aż nadto - nie licząc sześciopaka Budweisera (z czego cztery piwa zostały wypite zanim samochód został zatrzymany) na pace pickupa była wystarczająca ilość broni, by powiadomić ATF oraz dokonać aresztowania.
Wszystko, to znaczy i alkohol, i broń, i samochód, zostały bezpiecznie zdeponowane. Alkohol oficjalnie został zarekwirowany (najpewniej celem późniejszego spożycia). Wóz trafił do garażu, sprzęt do magazynu mieszczącego się pod komendą, kawałek obok cel. W jednej z nich przebywa aresztowany. Ryan Hodge, bo tak się nazywa ten pechowiec, aktualnie oczekuje na swojego adwokata. Zapewniał, że posiada takowego. Z kolei wpisanie kluczowych słów, dotyczących księży oraz kościoła, nie było zbyt rozsądnym posunięciem. Po prostu przyniosło aż za dużo wyników, dotyczących choćby tak prozaicznych rzeczy, jak potencjalne oskarżenia o pedofilię ze strony "zatroskanego obywatela", aż po podejrzenia o satanistyczne szaleństwo ze strony jednego z księży...
W pokoju obok Mits, wyraźnie zirytowany brakiem jakichkolwiek sensownych informacji niemal wpadł w szał. Szybko się jednak opanował i przywrócił gabinet do stanu sprzed pojawienia się nieumarłego; potem dał znać swemu towarzyszowi. Kilka chwil później obaj mogli się bez przeszkód spotkać na korytarzu, by tam podjąć dalsze kroki - zejść do cel, do magazynu (jak zresztą zamierzał Mits), opuścić budynek komendy i ruszyć do garażu czy coś jeszcze innego.
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

K o l e j k a | 
→ Michelle
 → Helena, Elena i Leopold
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?

Re: 811 E Roanoke St, Washington State Patrol

#26
Porozumiewanie się za pomocą smsów było dobrym pomysłem, który Kwiatuszek szybko podłapał - zwykle pracowali w warunkach, w których nie musieli się kryć z rozmową.
Dał znać towarzyszowi, że on zajmie się nagraniami i taśmami ze zdarzenia i z ich wizyty. Znał rozkład pomieszczeń, więc - nadal się kryjąc i unikając jasno oświetlonych miejsc - skierował się w stronę pomieszczenia służącego za pokój nagrań.
KARTA POSTACI: Kwiatuszek
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: francuski,
Opis Postaci | 
Rozpadający się, napęczniały Nosferatu. Wysoki, noszący stare, brzydkie i obszerne ubrania. JEgo ciało wygląda, jakby zaraz miało odpaść, a on sam wdaje z siebie niesamowicie irytujące odgłosy.

Re: 811 E Roanoke St, Washington State Patrol

#27
Mits był bardzo zadowolony z faktu że udało im się bez problemu podłapać tak prosty i użyteczny sposób komunikacji.
Nie miał nic przeciwko ofercie podziału i sam zaraz ruszył w strone miejsca gdzie powinien zająć się magazyn ewidencji.
Oczywiście poruszał się nie tylko skryty pod Niewidocznością, ale także próbując w zwyczajny sposób zachować jak
najmniej szans na wykrycie ze strony śmiertelnych.
KARTA POSTACI: Mits
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: Włoski
Opis Postaci | 
Średniego wzrostu mężczyzna, ubrany w dopasowany garnitur z ciemnoczerwoną koszulą i czarnym krawatem. Jego dłonie skryte są w rękawiczkach, w czasie gdy reszta widocznej skóry owinięta jest w bandaże, za wyjątkiem nieprzyjemnych, nieco rybich oczu oraz ust z wiecznie odkryty, żółtymi zębami. Zupełnie jakby miał za krótkie wargi by schować swoje nieciekawe uzębienie.

Re: 811 E Roanoke St, Washington State Patrol

#28
Komunikacja poprzez krótkie wiadomości tekstowe, jakimi bez wątpienie były esemesy, miała naprawdę sporo zalet i jedną, ogromną wadę. Wymagała chwili spokoju i skupienia, by wcisnąć odpowiednie przyciski na klawiaturze - biorąc jednak pod uwagę fakt, że nie zwracało to absolutnie niczyjej uwagi. Dzięki temu zarówno Mits, jak i Kwiatuszek mogli bez problemów toczyć długie rozmowy bez obaw, że ktoś podsłucha o czym nieumarli dyskutują.
A dla świętego spokoju dodatkowo okryli się całunem Niewidoczności.
Żeby jednak zaoszczędzić na czasie postanowili się rozdzielić. Kwiatuszek udał się na poszukiwanie materiałów zdeponowanych na taśmach, czyli nagraniach audiovideo stanowiących niepodważalny dowód, że doszło do aresztowania i przesłuchania. Mits zamierzał się skupić na bezpośrednich dowodach zbrodni, czyli skonfiskowanej broni oraz wszystkim, co znajdowało się w samochodzie. Jeden żywy trup poszedł w dół, do magazynów mieszczących się pod budynkiem komendy, drugi zaś ruszył w kolejne rejony parteru.
Znalezienie obu tych pomieszczeń nie było trudne. Spokrewnieni zna rozkład budynku i już po chwili stali przed zamkniętymi, wzmocnionymi drzwiami. Przed Mitsem widniały masywne wrota z podwójnym zamkiem - sforsowanie go zajęło nieumarłemu zdecydowanie zbyt dużo czasu, ale w końcu ustąpił. Rozległ się upragniony klik i zgrzyt, świadczący, że mechanizm się poddał i ustąpił. Potem wystarczy tylko pociągnąć za grubą klamkę i... i rozejrzeć się. A było co oglądać!
Choć nie była to komenda Seattle Police Department, tylko policji stanowej, to i tak w magazynie było mnóstwo dobra. Lub śmieci, zależy jak patrzeć. Przed wampirem piętrzyły się metalowe, proste regały pełne materiałów dowodowych. Posegregowane zostały w dość logicznym ciągu, nie rozmiarami i gabarytami, tylko numerami spraw. Od najnowszych, znajdujących się praktycznie na wyciągnięcie dłoni od wejścia, poprzez coraz starsze i starsze, aż do tak wiekowych, że większość ludzi o nich zapomniała.
Wszystkie kartony, pudła, teczki oraz - w kilku przypadkach - metalowe, spore skrzynie były oznaczone serią liter i cyfr. Najłatwiej było z przezroczystymi woreczkami i kopertami, w których przechowywane były najmniejsze dowody zdrobni; widać było, co to jest. Co się kryło za ciągiem znaków, w dużym pudle , w skrzyni czy w teczce, nie było tak proste do odgadnięcia. Sprawa, jaką jednak zajmowali się nieumarli, dotyczyła broni. I to dużej jej ilości, więc... chyba trzeba zajrzeć do skrzyni.
Kwiatuszek nie musiał się aż tak męczyć, bo pomieszczenie z nagraniami zabezpieczono najzwyklejszymi drzwiami i jeszcze zwyczajniejszym zamkiem. Na upartego mógł nawet go wyważyć, nie stanowiłoby to wielkiego problemu. Prawdziwym zmartwieniem było jednak odnalezienie właściwych nagrań, bo taśm z kamer zamontowanych w budynku, a także na deskach rozdzielczych radiowozów było aż nadto. Pokoik był mały, całkiem przytulny, wyłożony drewnem - centralną jego część zajmował sporych rozmiarów stół z dwoma telewizorami i jednym monitorem komputerowym, imponującym pulpitem służącym do obróbki audiowizualnej. W kącie była mała, narożna sofa, a przed stołem dwa niskie fotele; trzy ściany były pełne półek z kasetami oznaczonymi datami. Najstarsze, jakie wampir widział, sięgały lat siedemdziesiątych. Najnowsze - zeszłej nocy.
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

K o l e j k a | 
→ Michelle
 → Helena, Elena i Leopold
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?

Re: 811 E Roanoke St, Washington State Patrol

#29
Mits uznał że przyspieszy swoje poszukiwania, korzystając z faktu że jednak funkcjonariusze wywiązywali się ze swojej papierkowej roboty. Posłał kolejnego smsa do Kwiatuszka z zapytaniem o numeracje sprawy powiązanej z bronią i w ten sposób postarał się dotrzeć do odpowiedniego pojemnika gdzie mogła znajdować się broń. Albo paru pojemników, bo nie wiadomo do końca w jaki sposób to posegregowali. Oczywiście nie miał zamiaru zostawiać także innych rzeczy powiązanych z tą sprawą, nawet tych należących do podejrzanego w celi.

Przed porządnym przegrzebaniem dowodów spojrzał jeszcze raz czy czasem przejście za nim jest czyste i przymknął wszystki zostawione za sobą otwarte drzwi i kraty, żeby nie budzić niepotrzebnego zainteresowania. Zanim czegoś dotknął, upewnił się dwa razy że niczego dodatkowego nie potrąci i nie zrzuci na ziemie, po czym wziął się do roboty.

Dodatkowo postarał przywołać w swojej pamięci plany budynku które pokazał mu wcześniej Kwiatuszek i ustalić, czy jest w stanie wyrysować jakąś droge którą bedzie można wynieść broń na zewnątrz żeby nie przenosić jej obok biur funkcjonariuszy nocnych. Nawet jeśli trzeba będzie przecisnąć skrzynke przez okno .
KARTA POSTACI: Mits
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: Włoski
Opis Postaci | 
Średniego wzrostu mężczyzna, ubrany w dopasowany garnitur z ciemnoczerwoną koszulą i czarnym krawatem. Jego dłonie skryte są w rękawiczkach, w czasie gdy reszta widocznej skóry owinięta jest w bandaże, za wyjątkiem nieprzyjemnych, nieco rybich oczu oraz ust z wiecznie odkryty, żółtymi zębami. Zupełnie jakby miał za krótkie wargi by schować swoje nieciekawe uzębienie.

Re: 811 E Roanoke St, Washington State Patrol

#30
Kwiatuszek oparł ręce po bokach, z niesmakiem patrząc na brak zabezpieczeń. Odszukał taśmę lub taśmy której data zgadzała się z datą zatrzymania. Sprawdził na odtwarzaczu, czy wszystko się zgadza - jednocześnie zgarniając dzisiejsze kasety, ciągle nagrywające. Dostał smsa od Mitsa, odpisał. Nagrania wsadził do kieszeni.
Prosto, czysto i metodycznie. Nie wiedział, z czym inni mają takie problemy.
Wzruszył ramionami i wyciągnął komórkę. Praca pracą, ale pozostawał poza siecią znacznie za długo jak na jego standardy. Gdy czytał niektóre wątki, które pojawiły się podczas jego nieobecności, jego oczy znacznie się rozszerzyły. I to pomimo tego, że były w znacznej części bardziej rybie niż ludzkie.
Zamlaskał i wydał z siebie cichy gulgot, który mógł usłyszeć tylko on sam. O tak, szykowało się parę ciekawych nocy.
Gdy skończył, poczłapał w kierunku magazynu. Kto wie, może Mits będzie potrzebował pomocy z wynoszeniem broni.
Czy nie rechotem losu było to, że co noc nosili jakieś skrzynie z niebezpiecznym ładunkiem, mogącym zniszczyć znaczne części miasta?
KARTA POSTACI: Kwiatuszek
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: francuski,
Opis Postaci | 
Rozpadający się, napęczniały Nosferatu. Wysoki, noszący stare, brzydkie i obszerne ubrania. JEgo ciało wygląda, jakby zaraz miało odpaść, a on sam wdaje z siebie niesamowicie irytujące odgłosy.
Odpowiedz

Wróć do „Portage Bay/Roanoke Park”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron