Re: 5520 Ravenna Ave NE, Ravenna Park (02.14.1999)

#31
Image
Image
Image

Jeden nagi murzyn, przymierzający ubrania nie miał pojęcia, co się dzieje dokoła niego. Nie wiedząc, że pcha się prosto w śmiertelnie niebezpieczną pułapkę, zaczął wspinać się z powrotem na szczyt jaru, mamrocząc coś pod nosem. Szeryf z Ogarami i para Nosferatu, obserwujący go już jakąś chwilę, tylko na to czekali. Pierwszy do ataku rzucił się Randy, z nożem gotowym do wbicia w czaszkę. Otulony całunem niewidzialności, dodatkowo zabezpieczony strefą ciszy, z przeklętą krwią wzmacniającą jego martwe, powykręcane cielsko stanowił prawdziwego zabijakę.
Trafił Golasa w potylicę, po prawej stronie, tuż koło ucha. Ostrze gładko przecięło skórę i z łatwością zagłębiło się w kości oraz miękkiej, szarej tkance mózgu. Czarnoskóry wampir zachwiał się, tracąc równowagę; jego ciało wygięło się w łuk i zamachał rozpaczliwie rękoma, próbując odepchnąć niewidocznego wroga, ale było już za późno. Zdołał jeszcze wrzasnąć jakieś przekleństwo, gdy Mits pociągnął za języczek spustu. W kolejnej chwili głowa czarnoskórego wampira zniknęła w krwawej chmurze, by moment później całe jego ciało opadło na śnieg, jako szarawy popiół.
Poniósł Ostateczną Śmierć.
- Nie. - szepnęła ze strachem Sierra, obserwując całą scenę. Jako jedyna nie ruszyła do ataku, po prostu stała w miejscu z przerażeniem wypisanym na bladej, ciągle brudnej od zaschniętej posoki z krwawych wymiocin twarzy. Nosferatu oczywiście nie widziała; w szpitalu na Pill Hill była w stanie przejrzeć ich niewidoczność bez większych trudności, teraz jednak, będąc najwyraźniej w szoku i w strachu, nie mogła się dostatecznie skupić. Szeryf Parker rzucił jej tylko zatroskane (i być może trochę podejrzliwe) spojrzenie, bo choć wyglądał na wielkiego, wkurwionego czarnucha, to w gruncie rzeczy był naprawdę porządnym facetem.
Co prawda teraz nijak nie wyglądał na porządnego faceta, bo biegł w stronę zbocza, machając szeroko potężnymi łapskami zakończonymi pazurami, gotów zmasakrować Sabatnika. Nie był jednak szybszy od wystrzelonej kuli. Mało który wampir był, dlatego zatrzymał się w pół kroku i zaczął nasłuchiwać, trochę zirytowany, że po raz kolejny nie dane mu było wypełnić swych obowiązków, a trochę dumny, że miał w mieście takich zabijaków.
- Jeden zszedł, jeszcze czterech. - podsumował, uśmiechając się. - Zmiana planów! Rozdzielamy się. Nosferatu, wzdłuż jaru. Ja i Sierra tędy, a Grimm tamtędy. - być może Szeryf Seattle dał się ponieść chwili i zbyt wiele zaufania pokładał w towarzyszących mu Spokrewnionych, ale wydał kolejne polecenia, tym razem rozdzielając wszystkich na trzy grupki. Nosferatu mieli udać się wzdłuż jaru, bo radzili sobie po prostu doskonale. On sam i Sierra Baxter mieli zająć się terenem niedaleko, ale wszyscy wiedzieli dobrze, że po prostu Macchiato chce pogadać z Malkavianką i wyjaśnić parę spraw.
Grimm posłał samą w północne rejony Ravenna Park. Ufał jej.
K o l e j k a | 
→ Elizjum Moore
 → Sprawy Administracyjne i Fabularne
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 5520 Ravenna Ave NE, Ravenna Park

#32
A więc dowcip z samochodu dalej był aktualny.
Kiwnęła tylko głową, kiedy usłyszała informację o rozdzieleniu się. Była świadoma, że wystrzał, nie ważne jak dobrze byłby wytłumiony, dojdzie do wrażliwych uszu wampirów. Nie tylko dzieci będą umierać, jakież to było prorocze. Element zaskoczenia, jeśli w ogóle takowy był, minął. Grimm ruszyła we wskazanym kierunku, większość swoich sił poświęcając a dostrzeżenie i zlokalizowanie ewentualnych nieśmiertelnych. To właściwie było określeniem nad wyrost. Kolejna noc, kolejne trupy padały popiołem.
Eunika po chwili mogła zniknąć pozostałym z widoku, bo przemieszczała się od drzewa do drzewa, czujność mając wytężoną do granic możliwości. Smukłą sylwetkę z czapą białych włosów łatwo można było pomylić z drzewem w takich ciemnościach. Wszystko mogło stanowić minus dla obecnych tu Sabatników. Ona zaś każdy minus zamierzała wykorzystać.

Spoiler | 
Spalenie pkt krwi na podbicie percepcji.

Czujne tropienie śladów, z wykorzystaniem śledztwa. Ruszenie w kierunku północnym.
KARTA POSTACI: Eunika Grimm
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: francuski
Opis Postaci | 
?

Re: 5520 Ravenna Ave NE, Ravenna Park

#33
Musiał przyznać, że to było fajne. Nóż wlazł w łeb przeciwnika z satysfakcją. Gdzieś w głębi wampira, jakieś brutalne ego posępnie zarechotało. Było zadowolone, a ostatnio White dawał mu tak wielkie ochłapy, że stało się opasłe. Potem usłyszał świst kuli, która zakończyła żywot Sabatnika. Dobra współpraca skinął Mitsowi głową. Odzyskał nóż i ponownie roztoczył wokół siebie ciszę i przywdział całun niewidoczności. Spojrzał na Sierrę. Nie lubił, kiedy Wariaci mówili takie rzeczy. Być może szło zbyt gładko. To mu dało do myślenia. Wysłuchał słów Szeryfa, po czym przylączył się do Mitsa. Podszedł na tyle blisko, żeby przekazać współklanowiczowi swoje spostrzeżenia.
- Lepiej mieć oko na ewentualne zasadzki. To mogła być przynęta. Nie lekceważmy ich.
Bo tak by zrobił sam White, kiedy by był Sabatnikiem. Starał się myśleć jak te zdziczałe istoty, nawet nie będąc świadom jak bardzo sam jest blisko mrocznej natury wampiryzmu.
Po czym ustawił się tak jak poprzednio, czyli żeby Mits miał czystą linię strzału, a sam Randy pole do manewru, by w razie czego móc wspomóc, w razie czego, także Eunikę. Znów skupił swoją krew, tym razem koncentrując ją na swojej wytrzymałości. Prawie jak Wietnam. Tylko tutaj trochę więcej śniegu.

Spoiler | 
1pkt krwi na wytrzymkę.
KARTA POSTACI: Randy White
Opis Postaci | 
Osobnik mający niezbyt wiele wspólnego z pięknem. Zniekształcona twarz, chropowata skóra, okrągly bebech kontrasujący ze wychudzoną resztą ciała, przygarbiona sylwetka bujająca się na boki przy ruchy oraz bardzo długie palce będące nieustannie w wolnym, płynnym, ruchu. Obecnie odziany w znoszony płaszcz, a pod spodem bluza z kapturem, do tego jeansy i buty trekkingowe.

Re: 5520 Ravenna Ave NE, Ravenna Park

#34
Mits zakładał że przynajmniej jeden z ich przeciwników posiadał rozwiniętą dyscypline Nadwrażliwości - zresztą, kwestia wyciszenia broni i tak służyła do pozbycia się niechcianej uwagi śmiertelnych, a nie innych wampirów. Ponura satysfakcja wypełniła jego martwe serce w czasie gdy kula zakończyła istnienie kolejnego plugawego potwora, a dzisiejszej nocy jeszcze paru innych miało podzielić jego los.
Odpowiedział Randiemu krótki skinieniem głowy i ruszył w rozsądnej odległości za nim by w razie ataku nie znaleść się niepotrzebnie blisko, równocześnie znajdują się w zasięgu świadomości Randiego. Sam także jak zawsze poruszał się okryty całunem Niewidoczności. Palec czekał oparty o okolice spustu, gotowy w każdej chwili pociagnąć za delikatny metalowy element i posłać pociski w kierunku łbów sabatników. Oczywiście w związku z faktem że rozdzielono się, Mits musiał takze być gotowy by wpierw zidentyfikować czy cel nie jest jednym ze swoich, albo śmiertelnikiem. Dopiero wtedy gotowy był oddać strzał.
KARTA POSTACI: Mits
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: Włoski
Opis Postaci | 
Średniego wzrostu mężczyzna, ubrany w dopasowany garnitur z ciemnoczerwoną koszulą i czarnym krawatem. Jego dłonie skryte są w rękawiczkach, w czasie gdy reszta widocznej skóry owinięta jest w bandaże, za wyjątkiem nieprzyjemnych, nieco rybich oczu oraz ust z wiecznie odkryty, żółtymi zębami. Zupełnie jakby miał za krótkie wargi by schować swoje nieciekawe uzębienie.

Re: 5520 Ravenna Ave NE, Ravenna Park (02.14.1999)

#35
Rozdzielili się.
John Parker i Sierra Baxte rruszyli w boku, mniej więcej w stronę najbliższego boiska do koszykówki. Nosferatu Randy White i MITS kontynuowali patrol wzdłuż jaru, natomiast Eunika Grimm - sama jedna, zdana tylko na siebie - miała przed sobą całą, północną część parku. Cztery wampiry z wrogiej Sekty kryły się gdzieś na terenie parku lub, co znacznie bardziej prawdopodobne, już dawno się wynieśli z tej okolicy. Bo wbrew pozorom Sabat nie był wcale taki głupi; dziki, agresywny, bezwzględny, owszem. Ale nie głupi.
To, co się działo z Szeryfem i Ogarem pozostało na ten moment tajemnicą, aczkolwiek Nosferatu oraz Eunika mogli się tylko domyślać kolejnych i kolejnych szczegółów tego spotkania. Grimm szybko swych towarzyszy (i jedną towarzyszkę) i nie tylko jako pierwsza została sama, ale także jako pierwsza dostrzegła pozostałości po zasypanych śniegiem śladach. Drzewa rosły tutaj nieco rzadziej, były też znacznie starsze i wyższe, a co za tym idzie, miały potężniejsze i zdecydowanie bardziej rozłożyste gałęzie pozbawione liści. Nie były w stanie zatrzymać opadającego bez końca białego puchu.
Nie przeszkadzało to jednak wampirzycy. Eunika znała się na tropieniu i śledzeniu, wiedziała na co zwracać uwagę w tak trudnych warunkach, dlatego gdy znalazła się może kilkanaście metrów od miejsca, w którym się rozdzielono, ujrzała pierwsze tropy. Jakieś pół godziny temu, może trochę mniej, może trochę więcej, szły tędy dwie osoby. Jedna z nich miała szpilki, buty na wysokim obcasie, niepasujące do panujących warunków i koszmarnie niewygodnie w każdych innych. Druga miała buty o znacznie szerszej i grubszej podeszwie, pełnej wypustek, bez wątpienia były to buty przygotowane do zimy, zasp, śniegu oraz niskich temperatur.
Buty śmiertelnika.
I to nie było podejrzenie czy przypuszczenie. Eunika widziała przykryte coraz grubszą warstwą śniegu ciało jakiegoś tęgiego chłopaka w żółtej puchatej kurtce z kapturem obszytym futerkiem. Ślady szpilek prowadziły natomiast dalej, najpewniej aż do granicy parku, prosto do miasta. Najbliższe domy, praktycznie sąsiadujące z Ravenna Park, stwarzały aż za dużo możliwości i opcji, a czasu było tak mało... noc nie trwa wiecznie. Dla chłopaka jednak tyle trwała; miał pecha, mówiąc wprost. Został wyssany do cna a na futrze przy kapturze widać były zmrożone kropelki posoki. Dokonał żywota na nocnym spacerze.
Nosferatu również nie mieli zbyt wiele szczęścia, jeśli w ogóle można tak to ująć. Nie znaleźli co prawda żadnej ofiary, tylko coraz więcej i więcej śladów bosych stóp, bez wątpienia należących do niedawno tragicznie zmarłego Golasa. Wystarczyło jednak iść wzdłuż tego krętego, dość chaotycznego szlaku, który to wspinał się, to schodził po zboczach jaru, by ostatecznie - po kilkudziesięciu metrach - ujrzeć niewielką polanę, wychodzącą na jeden z mniejszych parkingów. Wystarczył rzut oka, by zauważyć, że w jednym miejscu śniegu było wyraźnie mniej.
Ktoś niedawno stąd odjechał.
K o l e j k a | 
→ Elizjum Moore
 → Sprawy Administracyjne i Fabularne
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 5520 Ravenna Ave NE, Ravenna Park

#36
Eunika raz podchwyciwszy trop, ruszyła za nim, co koń wyskoczy. Nie miała szansy wracać do reszty i powiedzieć, że cokolwiek znalazła. Jeśli będą ją szukać, to ją znajdą. Od czegoś są te telefony komórkowe, nieprawdaż?
Biegła, pilnowała jednak, żeby zawsze być gdzieś w pobliżu śladów. Domu na północy parku były sporym utrudnieniem, dlatego wiedziała, że albo zastanie wampirzyce gdzieś na chodniku, albo będzie miała trudniejsze zadania. Co nie znaczy, że niemożliwe. Rzeczy niemożliwe załatwiamy od ręki, na cuda trzeba trochę poczekać. Kolejny trup kompletnie na nią nie zadziałał. Chłopak miał nieszczęście zapuszczać się o tej porze z dala od siedlisk ludzkich. A to oznaczało, że sam napytał sobie biedy. Bo wampiry nie były jedynymi zagrożeniami. Ludzie sami siebie byli w stanie wyniszczyć.
Grimm nie przejmowała się już tak bardzo kamuflażem, bo teraz liczył się czas. Inna sprawa, że tak szybko biegnącego wampira trudno byłoby ustrzelić pośród drzew. Nawet, jeśli te były rzadko rosnące.
Jeśli jej bieg miałby się zakończyć już poza osiedlami ludzkimi, zamierzała dalej iść śladami. Noc powodowała, że mniej ludzi korzysta z chodników. A więc i mniej zaciera ślady. Chodniki również są cieplejsze, więc ślady dłużej są widoczne niż na poszyciu leśnym. No chyba, że posypali chodniki solą i są pozbawione śniegu, ale przy takiej pogodzie idzie w to wyjątkowo mocno wątpić.
KARTA POSTACI: Eunika Grimm
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: francuski
Opis Postaci | 
?

Re: 5520 Ravenna Ave NE, Ravenna Park

#37
Podążał za bosymi śladami w towarzystwie współklanowicza. Aż ślady zawiodły ich na parking, skąd ktoś odjechał. Wygląda na to, że wysadzili Golasa, zostawili samopas i odjechali. Zerknął na towarzysza z bronią porozumiewawczo. Prześledził podłoże w celu określenia, czy jest możliwość śledzenia samochodu, który odjechał, czy nie miesza się z innymi ewentualnymi śladami oraz czy da się oszacować kierunek w którym auto się udało. Jak była taka możliwość, to podążał tym tropem. Miał wciąż na względzie swoje własne słowa, upewniał się czy dookoła nie czyhają zagrożenia. W razie czego skrobnął sms do Szeryfa, mówiący o tym co zastali.
KARTA POSTACI: Randy White
Opis Postaci | 
Osobnik mający niezbyt wiele wspólnego z pięknem. Zniekształcona twarz, chropowata skóra, okrągly bebech kontrasujący ze wychudzoną resztą ciała, przygarbiona sylwetka bujająca się na boki przy ruchy oraz bardzo długie palce będące nieustannie w wolnym, płynnym, ruchu. Obecnie odziany w znoszony płaszcz, a pod spodem bluza z kapturem, do tego jeansy i buty trekkingowe.

Re: 5520 Ravenna Ave NE, Ravenna Park

#38
Mits po prostu szedł wraz z Randym, trzymając się w odpowiedniej odległości od towarzysza by móc zareagować od razu, a przy okazji nie być na pierwszej linii strzału. Nie był do końca przekonany że uda im się ich na piechote dogonić, ale takze czy noc pozwoli na dłuższe polowanie. Był jednak bardzo zadowolony z jednego faktu - uciekli przed nimi. Czuli się słabsi i byli tchórzami. To trzeba będzie wykorzystać.
KARTA POSTACI: Mits
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: Włoski
Opis Postaci | 
Średniego wzrostu mężczyzna, ubrany w dopasowany garnitur z ciemnoczerwoną koszulą i czarnym krawatem. Jego dłonie skryte są w rękawiczkach, w czasie gdy reszta widocznej skóry owinięta jest w bandaże, za wyjątkiem nieprzyjemnych, nieco rybich oczu oraz ust z wiecznie odkryty, żółtymi zębami. Zupełnie jakby miał za krótkie wargi by schować swoje nieciekawe uzębienie.

Re: 5520 Ravenna Ave NE, Ravenna Park (02.14.1999)

#39
Tej walentynkowej, śnieżnej nocy na terenie parku w Ravennie wręcz roiło się nie tylko od przemocy i krwi, ale przede wszystkim od potworów odpowiedzialnych za całe zamieszanie. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że od chwili gdy słońce zniknęło za horyzontem, pośród drzew krążył może nawet i tuzin wampirów. I choć te nieumarłe monstra należały do dwóch, tak od siebie różnych sekt, to John i jego Ogary wraz z Nosferatu nie stanowiły aż tak wielkiego zagrożenia. Ich celem nie była nieskończona eksterminacja śmiertelników.
Celem Szeryfa Seattle i towarzyszących mu Spokrewnionych był Sabat.
Eunika nie oglądała się już na resztę. Wiedziała, że są gdzieś w tym lesie, wiedziała też, że sobie bez niej poradzą. Śledziła wampirzycę, która nie przejmowała się ryzykiem naruszenia Maskarady - szła przez zaśnieżone miasto i pełen drzew park w butach na wysokim obcasie. Szpilki same w sobie rzadko kiedy były wygodne, a jeśli wziąć pod uwagę śnieg i wiatr, poruszanie się w nich stanowiło istną męczarnię. Miało to jednak i swoje dobre strony, bo dzięki temu Eunika mogła bez większych trudności iść tropem nieumarłej.
Granica lasu porastającego teren Ravenna Park była coraz bliżej; przekroczenie jej stanowiło kwestię czasu. W sumie to nawet nie było wiadome, kiedy Grimm naprawdę opuściła park i teraz, ze wzrokiem utkwionym w śniegu zalegającym na chodniku, szła coraz dalej i dalej. Za plecami miała park. Gęstą ścianę drzew i krzewów, teraz rzecz jasne w znacznej mierze łysych i przykrytych grubą pierzyną białego puchu. Przed sobą Eunika widziała nieszczególnie szeroką jezdnię z wyjeżdżonymi przez samochody koleinami, prawie niewidocznymi spod padającego śniegu. 21st Avenue była jednak rzadko uczęszczana; stojące przy domach samochody przypominały śnieżne górki.
Proste, zadbane trawniki przed piętrowymi, malowniczymi domkami o czarnych i pustych oknach również wskazywały na to, że mieszkańcy tej części Seattle spali. Wysokie latarnie, rzucające ciepłe, pomarańczowe światło, rozświetlały mrok i ułatwiały poszukiwania. Ślady szpilek, tak bardzo charakterystyczne i niemożliwe do podrobienia, widać było jak na dłoni. Prowadziły cały czas prosto, nie skręcały na żadne podwórko, nie kierowały się do mijanych domostw, z których chyba każdy był cichy, ciemny, śpiący.
Szczupła, kobieca sylwetka w eleganckiej garsonce i krótkim płaszczu z soboli nijak nie pasowała do tego miejsca.
Również i Nosferatu mieli całkiem sporo szczęścia. Co prawda samochód odjechał, ale ślady, jakie pozostawił w śniegu, mówiły naprawdę wiele - van lub furgonetka, załadowana do granic wytrzymałości, na starych, niemalże łysych oponach. Wóz jakich wiele, to prawda, jednakże o tej porze taka maszyna naprawdę stanowi rzuca się w oczy i zwraca na siebie uwagę.
Idąc trochę dalej Nosferatu mieli już pewność. Ślady opon, wyróżniające się na tle innych, prowadziły na północ. 15th Avenue, którą ta furgonetka pomknęła nie zwiastowała jednak nic dobrego - ulica ta była bardzo długa i szeroka, a nade wszystko przecinał ją szereg innych. Każda z tych przecznic z kolei też była przecięta przez inne ulice, i tak dalej, i tak dalej...
Wampiry z Camarilli miały jednak przewagę. Nie dość, że Sabat uciekał, to jeszcze patrząc na niezbyt równe ślady, jechali zbyt szybko i zbyt nieostrożnie. W takich warunkach o wypadek nie jest trudno. Ale czy czas był luksusem, na który Randy i Mits mogli sobie pozwolić?
K o l e j k a | 
→ Elizjum Moore
 → Sprawy Administracyjne i Fabularne
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 5520 Ravenna Ave NE, Ravenna Park

#40
Randy przeanalizował na prędko co i jak. Nie dostał żadnej zwrotnej informacji od Szeryfa. Nosferatu przyjrzał się w zamyśleniu śladom kół, Sabatnicy uciekali. Teoretycznie było ich czworo i jechali brawurowo w ostrych zimowych warunkach. Jeżeli kierowca jest mistrzem za kółkiem, to raczej trudno będzie się łudzić o wypadek. A jeżeli jest sierotą, to przynajmniej będą w stanie z Mitsem przeszukać ich furę. White wszedł w strefę ciszy towarzysza i cicho przemówił.
- Przejdziemy kawałek? Może wypadli z toru jazdy. Pytanie... Przed czym uciekali? Jeżeli przed nami - skąd mieli cynk?
No, właśnie. Myśli architekta powędrowały do reakcji Sierry na śmierć Golasa. Być może to też był Malkavianin i poczuła tą ich mistyczną więź? Albo ktoś tutaj leci w chuja. Podejrzenie Randy'ego padło nawet na Szeryfa. Być może przejął się stanem Ogara albo leci w chuja razem z nią. Mruknął niezadowolony pod nosem. Liczył, że te daleko idące wnioski to nic tylko efekt trudnego dnia, jednak przekazał je Mitsowi pokrótce, licząc po cichu, że drugi Nosferatu będzie miał jakieś kontrargumenty. Zapomniał jednak, że ten za bardzo nie jest rozmowny i są w środku akcji. Dlatego machnął ręką, pokazując, że pogadają o tym potem.
Jeżeli nie padły od strony Mitsa inne pomysły, to White podążył śladami kół, dając sobie dłuższą chwilę na odnalezienie ewentualnego pojazdu Sabatników.
KARTA POSTACI: Randy White
Opis Postaci | 
Osobnik mający niezbyt wiele wspólnego z pięknem. Zniekształcona twarz, chropowata skóra, okrągly bebech kontrasujący ze wychudzoną resztą ciała, przygarbiona sylwetka bujająca się na boki przy ruchy oraz bardzo długie palce będące nieustannie w wolnym, płynnym, ruchu. Obecnie odziany w znoszony płaszcz, a pod spodem bluza z kapturem, do tego jeansy i buty trekkingowe.

Re: 5520 Ravenna Ave NE, Ravenna Park

#41
Mits spoglądał także za Randym, jak zwykle całkiem stoicki w swojej postawie. Dużo osób moglo to zmylić, jednak nie było momentu, nawet gdy przebywał w swoim schronieniu, by ten Nosferatu nie był czujny. Wyuczył się tego jeszcze za życia - a jak bardzo musiał parszywe wieść, skoro nawet wtedy trzymał gnata pod poduszką? W miedzyczasie gdy Randy zajmował się przemyśleniami, on wyciągnął komórke i wysłał SMSa do swojego ghula. Sprawa była prosta - tędy i tędy ma jechać całkiem szybka furgonetka albo van. Ostrożnie śledzić i ogarnąć dokąd jedzie, najlepiej zobaczyć gdzie sie zatrzyma. Nie wchodzić w interakcje w pasażerami i kierowcą, jak zostanie wykryty - wiać.

Wtedy właśnie podniósł spojrzenie na Randiego, gdy ten odezwał się do niego. W odpowiedzi na jego pytanie potrząsnął tylko karabinem i pokazał na swoje uszy. Przez chwile spoglądał na niego, pewnie oczekując że uda się mu wywnioskować o co mu chodzi. Dopiero potem zrozumiał że nie rozumie się tak dobrze jak z Kwiatuszkiem i sięgnął po dyktafon.

~~~> Magia_>|


Odezwała się krótko niezwykle podekscytowana kobieta ukryta w prostokątnym przedmiocie. W odpowiedzi na pytanie co do przechadzki, po prostu skinął głową i wskazał gestem dłoni by Randy ruszył dalej.
KARTA POSTACI: Mits
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: Włoski
Opis Postaci | 
Średniego wzrostu mężczyzna, ubrany w dopasowany garnitur z ciemnoczerwoną koszulą i czarnym krawatem. Jego dłonie skryte są w rękawiczkach, w czasie gdy reszta widocznej skóry owinięta jest w bandaże, za wyjątkiem nieprzyjemnych, nieco rybich oczu oraz ust z wiecznie odkryty, żółtymi zębami. Zupełnie jakby miał za krótkie wargi by schować swoje nieciekawe uzębienie.

Re: 5520 Ravenna Ave NE, Ravenna Park

#42
Jej bieg został ograniczony do chodu wbrew jej woli. Już takie warunki były. Na szczęście dopisały okoliczności, dzięki którym już wkrótce ujrzała kobietę w futerku. W głowie zaczęły się rodzić dwie myśli. Zabić, albo najpierw dowiedzieć się, kim jest ta kobieta. Wewnętrzna bestia walczyła z wewnętrznym detektywem. Grimm lubiła wiedzieć, ale 'Shar' wolała najpierw bić, potem zadawać pytania. Z jednej strony potyczka mogła być całkiem krótka i nawet nie zaspokoić łaknienia krwi bestii wewnątrz Grimm. Z drugiej, byli już między ludźmi i mogłaby złamać Maskaradę. Bo zawsze znajdzie się ktoś, kto nie śpi i zerknie przez okno.
Poprawiła chwyt na rączce kija bejsbolowego. Jej natura wrzeszczała, by uczyniła tak, jak się tego po niej spodziewają. Że ma reagować jak Ogar, którego rolę dzisiejszej nocy przyjęła. Nie było już odwrotu. Czuła, że krew uderza w tętnice, kiedy obniżała swoje ciało i wykorzystując swoją niezwykłą szybkość, sprintem ruszyła do ofiary. Zmniejszenie dystansu było koniecznością, by móc wbić jej w głowę kawałki drutu kolczastego. Zero finezji...

Spoiler | 
Palenie PK na SIŁĘ
KARTA POSTACI: Eunika Grimm
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: francuski
Opis Postaci | 
?

Re: 5520 Ravenna Ave NE, Ravenna Park (02.14.1999)

#43
Telefony komórkowe wszystko ułatwiały. Każdy wampir powinien mieć przynajmniej jedną komórkę w kieszeni i drugą w swym leżu, ot tak, dla świętego spokoju. Nie było przecież trudne dorwać tego typu telefon, w sumie to wystarczyło iść nawet i do Wallmartu i kupić tzw. burner phone. Telefon na kartę, dysponujący limitem minut do rozmów. Randy nie dostał jeszcze odpowiedzi od Szeryfa, ale nie było w tym nic dziwnego. Ten wielki czarnuch o posturze zbira był mimo wszystko profesjonalistą i w czasie akcji naprawdę rzadko korzystał z komórki.
Mógł ją nawet wyłączyć, albo zostawić w samochodzie.
Mits także nie próżnował. Korzystając z telefonu komórkowego skontaktował się z odpowiednią osobą i udzielił równie odpowiednich instrukcji, dzięki czemu Sabat był teraz ścigany z dwóch stron naraz. To wyróżniało Nosferatu na tle innych Spokrewnionych; mieli plan chyba na każdą okazję. Teraz zaś, nie mając nic innego do roboty, ruszyli śladami wspomnianego furgonu. Koleiny wyjeżdżone w śniegu coraz mocniej przykrywał biały, upierdliwy puch, ale ciągle były widoczne. Po kilkudziesięciu metrach Randy dostrzegł, że kierowca musiał stracić panowanie nad kierownicą.
Ślady łysych opon zjeżdżały z ulicy prosto na chodnik. Cudem nie trafił w najbliższą latarnię, ale za to przywalił w kosze na śmiecie. Na śniegu, pośród wszelkich śmieci rozsypanych z rozerwanego worka widać było stłuczone szkło z jednego z przednich reflektorów, błyszczące w pomarańczowym świetle latarni. Niby drobna rzecz, ale cieszy. Podobnie cieszyły dalsze ślady, prowadzące dalej na północ, wzdłuż tej samej drogi, wzdłuż 15th Avenue. Chyba nawet w kierunku szkoły imienia Teddy'ego Roosevelta, ale co do tego pewności jeszcze nie ma.
Trzeba będzie przejść kolejne kilkadziesiąt metrów, a może nawet i dojść do skrzyżowania z 66th albo nawet i 68th Street.
Jakieś pół parku dalej, a może i więcej, Eunika także miała plan. Równie prosty, jak Nosferatu, ale zarazem - jak to sama wspomniała - pozbawiony finezji. Nie śledziła w końcu jadącej szaleńczo furgonetki, tylko czaiła się na samotną kobietę, która już z daleka nie pasowała do tej części miasta. Szansa, że Grimm miała przed sobą najzwyklejszą śmiertelniczkę była naprawdę nikła. Wampirzyca poprawiła chwyt kija do gry w bejsbol, owiniętego dodatkowo drutem kolczastym, wzięła odpowiedni zamach i...
Trafiła. Raz, a dobrze. Kij trzepnął kobietę w potylicę, wgniatając kość oraz wyrywając trochę włosów, a także - a raczej przede wszystkim - posyłając damulkę na śnieg. Nie krzyczała z bólu, tylko miotała przekleństwa, co ostatecznie potwierdziło, że jest wampirzycą.
Ciągle leżąc z twarzą wtuloną w przykryte śniegiem płyty chodnika wampirzyca poruszyła się niespokojnie i obróciła się na plecy. Ciągle leżąc w śniegu wyszarpnęła zza pasa pistolet i wypaliła, niemalże na ślepo. Glock, siedemnastka najpewniej, praktycznie od razu zniknął w chmurze szarego dymu, a Grimm poczuła, jak jej ciałem wstrząsa niewielki dreszcz. Na brzuchu widniała niewielka dziurka. Mała, może wielkości paznokcia, ale nie to było straszne - Eunika nie miała na plecach rany wylotowej.
Kula tkwiła w jej ciele.
- Ty dziwko! - syknęła wampirzyca w futrze, podnosząc się powoli na nogi. Ciągle dymiąca lufa broni została wycelowany na moment gdzieś w bok; nie był to jednak dobry znak. Elegancka kobieta, ze zniszczoną fryzurą oraz w brudnym i przemoczonym futrze, była wściekła. W dwóch najbliższych domach zapaliły się pojedyncze światła. Ktoś musiał usłyszeć wystrzał.
K o l e j k a | 
→ Elizjum Moore
 → Sprawy Administracyjne i Fabularne
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 5520 Ravenna Ave NE, Ravenna Park

#44
Spoglądał chwilę na dyktafon Mitsa. Magia... W istocie. Abrakadabra Seattle. Puf. Sabatników nie ma. Ale było im śpieszno. A jak się ktoś śpieszy to popełnia błędy. White ruszył wzdłuż śladów kół, które doprowadziły ich w miejsce bliskiego spotkania vanu ze śmietnikiem. Przyglądając się zniszczeniom, poczuł wibracje telefonu. Sms. Jego paskudna twarz wykrzywiła się w karykaturalnej imitacji uśmiechu. Odpisał.
- Posłałem Kwiatuszkowi sms dokąd zmierzamy.
Wyszeptał do Mitsa, żeby ten też byl w temacie.
Po czym skupił się na śladach, które wiodły dalej. Poprawił kaptur i pod ciągłą ochroną niewidoczności ruszył za śladami, upewniając się, czy czasem ktoś nie obserwuje. Kraksa samochodu o śmietnik na pewno nie była cicha. Szuka także zwierząt, z którymi szłoby nawiązać kontakt i wypytać o informacje jak kolor wozu, może wygląd. Zwierzęta opisują świat zawsze w specyficzny dla siebie sposób, ale to zawsze info, prawda?
KARTA POSTACI: Randy White
Opis Postaci | 
Osobnik mający niezbyt wiele wspólnego z pięknem. Zniekształcona twarz, chropowata skóra, okrągly bebech kontrasujący ze wychudzoną resztą ciała, przygarbiona sylwetka bujająca się na boki przy ruchy oraz bardzo długie palce będące nieustannie w wolnym, płynnym, ruchu. Obecnie odziany w znoszony płaszcz, a pod spodem bluza z kapturem, do tego jeansy i buty trekkingowe.

Re: 5520 Ravenna Ave NE, Ravenna Park

#45
Mits skinął jedynie informując Randiego że przyjał i zrozumiał wiadomość. Osobiście, było mu to w tym momencie obojętne kto dołączy do polowania. Jego obchodziło tylko zabicie sabackich psów. I na tym się skupił.

W czasie gdy Randy zajął się pilnowainem frontu, Mits zaczął obserwować ich flanki i plecy. Cały czas gotowy odstrzelić wampirzy łeb.

(wybaczcie krótki wpis)
KARTA POSTACI: Mits
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: Włoski
Opis Postaci | 
Średniego wzrostu mężczyzna, ubrany w dopasowany garnitur z ciemnoczerwoną koszulą i czarnym krawatem. Jego dłonie skryte są w rękawiczkach, w czasie gdy reszta widocznej skóry owinięta jest w bandaże, za wyjątkiem nieprzyjemnych, nieco rybich oczu oraz ust z wiecznie odkryty, żółtymi zębami. Zupełnie jakby miał za krótkie wargi by schować swoje nieciekawe uzębienie.

Re: 5520 Ravenna Ave NE, Ravenna Park

#46
Grimm stała nad nią, patrząc z zimną wściekłością na sabatniczkę.
- Dzieci będą umierać, a ciebie stał tylko na dziwkę? - Mocniej zaciśnięta pięść wycelowała w twarz paniusi. Z całą dostępną Eunice siłą. Postrzelenie nie bolało. Po prostu drażniło.
Była aktualnie ślepa na wiele czynników. Nie straciła kontroli nad bestią kosztem całej swojej czujności.
KARTA POSTACI: Eunika Grimm
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: francuski
Opis Postaci | 
?

Re: 5520 Ravenna Ave NE, Ravenna Park (02.14.1999)

#47
Telefon Mitsa znowu ożył, tym razem jednak niosąc wiadomość od jego ghula. Bardzo dobrą wiadomość, trzeba nadmienić, aczkolwiek w tej beczce miodu była także i łyżka dziegciu. Wóz, tak panicznie uciekający z okolic parku na terenie Ravenna-Bryant, znajdował się w tej samej dzielnicy, ale znacznie dalej na północ, niż było to początkowo brane pod uwagę. A mówiąc ściślej, "całkiem szybka furgonetka", jak to opisał Nosferatu do zniewolonego krwią śmiertelnika, znajdowała się teraz na parkingu za szkołą Teddy'ego Rooseveleta. Prezydent i patron tej placówki zarazem nie miał pojęcia, jakie zło znajduje się dosłownie obok, na rogu 68th St oraz 12th Ave.
Ale to chyba dobrze...
Randy zaś, po krótkiej próbie skomunikowania się z jakimikolwiek zwierzętami w okolicy, mógł tylko ze smutkiem potrząsnąć swoim paskudnym łbem. Żaden pies, kot czy nawet i głupia kawka nie były w pobliżu - a nawet jeśli były, to hałas wytworzony przez jadący z zawrotną prędkością samochód pełen wampirów skutecznie odstraszył każdego zwierzaka. Nie licząc tych siedzących w domach, rzecz jasna. Niewidoczne dla nikogo wampiry mogły więc tylko sunąć przed siebie, w stronę parkingu przy szkole.
Nosferatu mieli przewagę. Wielką przewagę, wiedzieli bowiem kogo śledzą i dokąd się należy udać - Sabat nie. Przedstawiciele wrogiej sekty wiedzieli w sumie tylko tyle, że wysadzili kilku wampirów w parku i... i to wszystko. Nic więcej. Nie mieli też pojęcia, że Ogar Szeryfa, Eunika Grimm, wampirzyca wściekła i agresywna właśnie obijała twarzyczkę nieumarłej. Ciosy, jakie spadały nie były szczególnie silne, nie stanowiły też bezpośredniego zagrożenia jej istnienia, ale były celne. Swoje robiły, mówiąc wprost.
Znowu uniosła pistolet. Glock raz jeszcze wycelowano mniej więcej w kierunku Grimm, tym razem jednak huk wystrzału brzmiał nieco inaczej. Szara, gęsta chmura otoczyła dłoń strzelającej, a do uszu obu wampirzyc dotarł przeraźliwy dźwięk giętego i rozrywanego metalu oraz kości. Przedstawicielka Sabatu w panice odrzuciła pistolet, będący teraz tylko kawałkiem pogniecionej stali i przez moment wpatrywała się zszokowana w swoją dłoń. A raczej w to, co z niej zostało: dwa palce zniknęły. Wskazujący i środkowy stanowiły tylko smętne resztki kości i mięsa, otoczone osmolonymi pasemkami luźno zwisającej skóry.
Posoki nie było tak wiele, ale nie ma się dziwić. Wampir to przecież trup, niemniej taka rana była naprawdę zabójcza - człowiek by pewnie zmarł z szoku i bólu, nie wspominając już o ogromnej utracie krwi buchającej z tak wielkiej rany. Nieumarła uniosła obie ręce, zarówno całą jak i okaleczoną, próbując się desperacko ochronić przed kolejnymi ciosami ze strony Grimm.
- Nie! - zawołała wystraszonym głosem. - Spieprzaj! - zaczęła wołać, panikując coraz bardziej i bardziej. Musiała być młoda. Naprawdę młoda, skoro tak bardzo różniło się jej zachowanie. Eunika przecież została postrzelona, miała gdzieś w swych trzewiach kawałek metalu, a nie wariowała. Ta kobieta jednak, choć dostała tylko trochę po łbie i straciła dłoń w wyniku naprawdę tragicznego splotu zdarzeń (albo po prostu miała strasznego pecha) zachowywała się jak ktoś, kto ciągle przejawiał ludzkie odruchy...
K o l e j k a | 
→ Elizjum Moore
 → Sprawy Administracyjne i Fabularne
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 5520 Ravenna Ave NE, Ravenna Park

#48
White wysłał kilka smsów i w końcu schował telefon do kieszeni. Pokręcił tylko głową, że nic nie ma z informacji w sprawie ich celów. Zwierząt, z którymi by szło pogadać też nie było. Nie dość, że hałas auta, to jeszcze temperatura, która żywym stworzeniom w większości jest nie w smak. Najbardziej było mu przykro, że nie było żadnej kawki w okolicy. Skupił się na dalszym rekonesansie. Jeżeli Mits jakoś da znać White'owi o informacji od Ghula, ten podąży za towarzyszem bez słowa.
KARTA POSTACI: Randy White
Opis Postaci | 
Osobnik mający niezbyt wiele wspólnego z pięknem. Zniekształcona twarz, chropowata skóra, okrągly bebech kontrasujący ze wychudzoną resztą ciała, przygarbiona sylwetka bujająca się na boki przy ruchy oraz bardzo długie palce będące nieustannie w wolnym, płynnym, ruchu. Obecnie odziany w znoszony płaszcz, a pod spodem bluza z kapturem, do tego jeansy i buty trekkingowe.

Re: 5520 Ravenna Ave NE, Ravenna Park

#49
Nie przesadzajmy. Ludzie przeżywali wybuchy petard, min, a nawet uderzenie kulą armatnią! Po prostu ta tutaj była słaba jak cienki barszczyk.
Zaślepienie Euniki mogło być zabójcze. Czemu? Bo nie patrzyła już na nic. Krew gorzała, gdy raz za razem zadawała ciosy. Czujność poszła gdzieś. Wybuch? Jaki wybuch? Piski ofiary? Nic nie było ważne. Pięść Euniki coraz mocniej i mocniej uderzała w głowę sabatniczki. Najwyraźniej chciała z niej zostawić tylko mokrą plamę. Nie zamierzała przestać, choćby świat miał spłonąć.
Spoiler | 
PK w Siłę
KARTA POSTACI: Eunika Grimm
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: francuski
Opis Postaci | 
?

Re: 5520 Ravenna Ave NE, Ravenna Park

#50
Mits zatrzymał się po prostu na chwile, wciskając przyciski telefonu z pomocą ukrytego w skórzanej rękawici palca. Wyłapując ciekawskie spojrzenie Randiego, wysunał po prostu dłoń pokazując mu treść smsa, zanim schował komórke do jednej z kieszeni po czym ruszył we wspomnianym kierunku, troche przyspieszając kroku. W międyczasie złamał kolbe karabinu, składając ja obok reszty broni i ukrywając go pod płąszczem.

Czas to kończyć.
KARTA POSTACI: Mits
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: Włoski
Opis Postaci | 
Średniego wzrostu mężczyzna, ubrany w dopasowany garnitur z ciemnoczerwoną koszulą i czarnym krawatem. Jego dłonie skryte są w rękawiczkach, w czasie gdy reszta widocznej skóry owinięta jest w bandaże, za wyjątkiem nieprzyjemnych, nieco rybich oczu oraz ust z wiecznie odkryty, żółtymi zębami. Zupełnie jakby miał za krótkie wargi by schować swoje nieciekawe uzębienie.

Re: 5520 Ravenna Ave NE, Ravenna Park (02.14.1999)

#51
Wampirzyca zdała sobie sprawę, jak tragiczna jest jej sytuacja. Zacisnęła mocno zęby, rozrywając przy tym dolną wargę. Zrobiła to świadomie, czy też nie, w tej konkretnej chwili nie miało praktycznie żadnego znaczenia. Była zdana na łaskę Grimm, ta jednak nie zamierzała obdarować nią nieumarłej z wrogiej sekty. Była Ogarem, zabijaką który wpiera Szeryfa w wymierzaniu sprawiedliwości i - a być może przede wszystkim - wpadła w furię. Bestia ryczała zadowolona gdzieś na dnie jej czarnej duszy, chcąc więcej krwi, więcej przemocy, więcej cierpienia.
Ale Eunika panowała nad tym potworem.
Raz za razem okładała leżąca na śniegu kobietę, a z każdym ciosem, jaki spadał na jej twarz, słyszała coraz wyraźniejszy chrzęst kości. Nos wykrzywił się pod nienaturalnym kątem; chrząstka i kość przebiły skórę, rozcinając tkankę. Posoka spływała po obu policzkach, wyznaczając szkarłatne ścieżki. Jedno oko zniknęło, gdy Eunika rozwaliła łuk brwiowy i kość policzkową. Szczęka chrupnęła i zwisała smętnie, a z ust chlusnęła krew. Gdyby wampirzyca żyła, to już dawno straciła by przytomność z szoku i bólu.
Była jednak martwa. Przeklęta. Nie odczuwała bólu jako takiego, lecz jej umysł interpretował to na swój sposób. I, ostatkiem sił, zdecydowała się na kontratak.
Nie fizyczny, bo nie miała żadnych szans w takim starciu; leżała na plecach. Jedna rękę miała kompletnie nie przydatną. Drugą mogła bezskutecznie próbować blokować kolejne ciosy. Nic więc dziwnego, że skorzystała z mocy, jaka kryła się we krwi. Zacisnęła mocno powieki, tak, jakby godziła się ze swoim losem, a gdy je otworzyła, przed oczyma Grimm mignął niewyraźny obraz czegoś nie do końca materialnego, czegoś, co wyglądało po trosze jak mieszanka dymu i smoły, ograniczającego pole widzenia.
- Nie. - szepnęła wampirzyca, tuż przed tym jak pięść Ogara znowu wylądowała na jej twarzy. Gdy tak się stało, na śnieg opadł sam popiół. Eunika Grimm sama, własnoręczne, ubiła kogoś z Sabatu. Odniosła przy tym minimalne rany, ale tak szczerze mówiąc, to większe straty miała w ciuchach, niż własnym zdrowiu. No i kula wystrzelona z pistoletu ciągle tkwiła gdzieś w jej brzuchu, może przy nerkach, ale za kręgosłupem. Cholera wie. Niemalże w tej samej chwili jej telefon zadrżał pod wpływem wiadomości od Parkera. Szeryf i drugi z Ogarów dopadli Gangrela, przesłuchali i ubili, a teraz ruszają do Księcia Doe podzielić się informacjami.
Znacznie, znacznie dalej, już poza terenem parku...
Nie minęła chwila, jak telefon komórkowy Mitsa znowu zaczął drżeć, oznajmiając nadejście kolejnego, krótkiego esemesa. Tym razem jednak waga wiadomości była odwrotnie proporcjonalna do jej długości, bo ghul jednego z dwóch Nosferatu ścigających furgonetkę opisywał, kto wyszedł z wozu. Treść ta jasno wskazywała, z kim wampiry mogły mieć do czynienia, gdy - jeśli? - dotrą na parking przy szkole. Opis był krótki, ale treściwy: "facet wygladajacy jak baba i menel z kanalu" i choć mógł dotyczyć wszystkiego jak i niczego, to całkiem łatwo było zawęzić pole podejrzanych. Toreador, Ventrue, Lasombra lub Malkavian jako ktoś, co do którego płci nie można można mieć pewności oraz Nosferatu, Brujah lub Gangrel, w przypadku osoby z marginesu. Ewentualnie Tzimisce, który wybiera jakieś nad wyraz osobliwe szczegóły i detale swych przemian.
Albo coś w tym stylu.
Nosferatu byli coraz bliżej szkoły Roosevelta. Jeszcze kilka minut szybkiego marszu i powinni dotrzeć w bezpośredni już sąsiedztwo tego terenu - Randy zaś od razu rozpoznał tę część Seattle. Był już tutaj i to całkiem niedawno, gdy szukali Clive'a. W jednym z budynków, w jakimś starym blokowisku sąsiadującym ze wspomnianą szkołą, Tzimisce dokonał swojej masakry zanim umknął do muzeum, gdzie ostatecznie poległ w walce z trójką wściekłych nieumarłych, chcących pomścić swego kamrata.
A potem odezwał się Pakerk i Sierra, wysyłając nie jednego, a dwa esemesy. W pierwszy, Szeryf opisał, że dopadli Gangrela i go przesłuchali, uzyskując całkiem ważne informacje, którymi musi się natychmiast podzielić z Księżną. W drugim, wysłanym co prawda z tego samego numeru, ale podpisanym jako "SB:" wampirzyca chwaliła się, że "urwała mu głowę przez dupę", cokolwiek by to miało znaczyć. Noc można więc zaliczyć do udanych?
K o l e j k a | 
→ Elizjum Moore
 → Sprawy Administracyjne i Fabularne
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 5520 Ravenna Ave NE, Ravenna Park

#52
Grimm w końcu sama wyciągnęła swój telefon, który wygrywał standardową melodyjkę o smsie. Widząc, że Parker i Baxter załatwili innego sabatnika po tym, jak go przesłuchali. Odpisała, że sama wytropiła jednego, chyba Lasombrę. Dodała, że cel został wyeliminowany.
Po wysłaniu SMSa Grimm miała zagwozdkę, w którym kierunku iść dalej.
KARTA POSTACI: Eunika Grimm
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: francuski
Opis Postaci | 
?

Re: 5520 Ravenna Ave NE, Ravenna Park

#53
Randy wyglądał na rozgoryczonego. Godzina była późna, a on jeszcze nie chciał oglądać wschodu słońca, nawet w zimowej scenerii. Mieli trop.
- W tej okolicy zaczęliśmy poszukiwania Diabła z Kwiatuszkiem... Ryzykujemy smażalnią, czy zostawiamy ich sobie na jutro? Wziąłbym ghula do pomocy.
Podobnie jak oni, Sabatnicy mieli wadę, że muszą gdzieś przetrwać dzień. Więc jeśli Nosferatu wstaną skoro zmierzch, na pewno ich dopadną. Ghul od Mitsa mógłby stać na szpicy. Teoretycznie ghul od White'a też, ale trochę by się rzucał w oczy przerośnięty jaszczur łypiący zza winkla na szkołę przez cały dzień, w zimowej scenerii. Znając Van Dame, wdupiłby połowę przechodniów, jeśli nie wszystkich.
Randy bardziej skłaniał się do wycofania i tak też zrobi, chyba że Mits pobiegnie dalej. Nie zostawi kamrata samemu sobie. Eunikę, Sierrę, Szeryfa - tak, ale nie Nosferatu.
KARTA POSTACI: Randy White
Opis Postaci | 
Osobnik mający niezbyt wiele wspólnego z pięknem. Zniekształcona twarz, chropowata skóra, okrągly bebech kontrasujący ze wychudzoną resztą ciała, przygarbiona sylwetka bujająca się na boki przy ruchy oraz bardzo długie palce będące nieustannie w wolnym, płynnym, ruchu. Obecnie odziany w znoszony płaszcz, a pod spodem bluza z kapturem, do tego jeansy i buty trekkingowe.

Re: 5520 Ravenna Ave NE, Ravenna Park

#54
Mits spoglądał przez dłuższą chwile na drugiego Nosferatu, z pewnością analizując w głowie wszystkie możliwe plusy i minusy. Chciał dopaść Sabat za cholere, ale martwy nie zabije nikogo wiecej. Ostatecznie skinął krótko i wysłał swojemu Ghulowi wiadomość, by miał miejsce na oku. Sam potem dał znać Randiemu że mogą sie zmywać.

I tak dzisiaj było bardzo owocne polowanie.
KARTA POSTACI: Mits
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: Włoski
Opis Postaci | 
Średniego wzrostu mężczyzna, ubrany w dopasowany garnitur z ciemnoczerwoną koszulą i czarnym krawatem. Jego dłonie skryte są w rękawiczkach, w czasie gdy reszta widocznej skóry owinięta jest w bandaże, za wyjątkiem nieprzyjemnych, nieco rybich oczu oraz ust z wiecznie odkryty, żółtymi zębami. Zupełnie jakby miał za krótkie wargi by schować swoje nieciekawe uzębienie.

Re: 5520 Ravenna Ave NE, Ravenna Park (02.14.1999)

#55
Grimm, stojąc nad żałosnymi resztkami wampira należącego do Sabatu odczytała esemesa i, nie zwlekając, odpisała na niego. Nie musiała też długo czekać na wiadomość zwrotną, bo Parker praktycznie od razu odpisał. Można to było odczytać dwojako - albo Szeryf naprawdę się spieszył, bo dowiedział się czegoś bardzo ważnego i niebezpiecznego, albo po prostu miał trochę wolnego. Ta pierwsza opcja, niestety, wydawała się znacznie bardziej prawdopodobna. Zwłaszcza, że jego wiadomość brzmiała po prostu: "Na dziś jesteś wolna. Spotkamy się tam, gdzie zawsze."
Eunika była więc... wolna.
Mogła wrócić do swego schronienia i udać się na spoczynek, czekając kolejnej nocy. Mogła też ruszyć gdzieś dalej w Seattle i bawić się, korzystając z ostatnich godzin Walentynek. Kawałek miasta dalej, Nosferatu natomiast dywagowali nad swoimi dalszymi krokami - Randy postulował o wykorzystanie związanych krwią niewolników, ghuli, by trzymali oko nad sforą Sabatu. Mits najwyraźniej się wahał, był rozdarty między kontynuowaniem polowania i ewentualną walką do ostatniej kropli nieumarłej krwi i taktycznym wycofaniem się oraz przegrupowaniem. Po dłuższej chwili, gdy wysłał już wiadomość do swego ghula, podjął decyzję.
Nosferatu zrobili naprawdę dużo, podobnie jak Ogary (no dobrze, jeden Ogar, bo w przeciwieństwie do Eunikii to Sierra miała powody do wstydu, nie zaś do pochwał). Co wampiry zrobią dalej, to już zupełnie inna sprawa. Na ten moment wszyscy mogli z względnie czystym sumieniem - i przynajmniej jednym trupem na koncie - opuścić okolice Ravenny, mając poczucie dobrze spełnionego obowiązku.
K o l e j k a | 
→ Elizjum Moore
 → Sprawy Administracyjne i Fabularne
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 5520 Ravenna Ave NE, Ravenna Park

#56
White także powoli skinął głową. Nie chciał dzisiaj odpuszczać, ale na tą chwilę po prostu nie dało się inaczej.
-Spotkajmy się jutro w najblizszym sąsiedztwie studzienki kanalizacyjnej od szkoły. Chyba, że Twój sługa napisze inaczej. Dokończymy wtedy to, zaczęliśmy.
Jego palce złożyły się na jego szkaradnych ustach, cicho w nie cmoknął i posłał obleśnego buziaczka w kierunku Mitsa.
- Do zobaczenia, przystojniaku.
Szczerząc kły w paskudnej karykaturze uśmiechu wycofał się z ulicy i następna studzienka była jego. Wlazł i od razu poczuł się bezpiecznie. Powierzchnia to zło. Skierował się do domu.

Z/t->Old Ballard Sewers
KARTA POSTACI: Randy White
Opis Postaci | 
Osobnik mający niezbyt wiele wspólnego z pięknem. Zniekształcona twarz, chropowata skóra, okrągly bebech kontrasujący ze wychudzoną resztą ciała, przygarbiona sylwetka bujająca się na boki przy ruchy oraz bardzo długie palce będące nieustannie w wolnym, płynnym, ruchu. Obecnie odziany w znoszony płaszcz, a pod spodem bluza z kapturem, do tego jeansy i buty trekkingowe.

Re: 5520 Ravenna Ave NE, Ravenna Park

#57
Mits pożegnał drugiego Szczura kanałowego krótkim skinieniem głowy, po czym wrócił spojrzeniem do budynku w którym znajdował się cel jego polowań. Przez pare sekund wciąż zastanawiał się nad opcją podpalenia całego cholerstwa, ale ostatecznie wyuczonym gestem zabezpieczył i złamał kolbe broni, którą ukrył pod cięzkim skórzanym płaszczem, a sam skierował się na powrót do swojej kryjówki. Czas na dzienny letarg zbliżał się nieubłaganie.

Z/t -> viewtopic.php?f=255&p=6037#p6037
KARTA POSTACI: Mits
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: Włoski
Opis Postaci | 
Średniego wzrostu mężczyzna, ubrany w dopasowany garnitur z ciemnoczerwoną koszulą i czarnym krawatem. Jego dłonie skryte są w rękawiczkach, w czasie gdy reszta widocznej skóry owinięta jest w bandaże, za wyjątkiem nieprzyjemnych, nieco rybich oczu oraz ust z wiecznie odkryty, żółtymi zębami. Zupełnie jakby miał za krótkie wargi by schować swoje nieciekawe uzębienie.

Re: 5520 Ravenna Ave NE, Ravenna Park

#58
Eunika oceniła ile czasu potrzebuje, by przedostać się do własnego schowka, potem oceniła ile jest czasu do brzasku, by finalnie skierować się pod Bloodbath pieszo. Jeśli słońce miało ją zastać szybciej, to zaimprowizuje sobie skrycie przed zabójczymi promieniami. Gangrelom wiele nie trzeba było.

z/t
KARTA POSTACI: Eunika Grimm
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: francuski
Opis Postaci | 
?
Odpowiedz

Wróć do „Ravenna-Bryant”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron