Re: 5520 Ravenna Ave NE, Ravenna Park (02.14.1999)

#31
Image
Image
Image

Jeden nagi murzyn, przymierzający ubrania nie miał pojęcia, co się dzieje dokoła niego. Nie wiedząc, że pcha się prosto w śmiertelnie niebezpieczną pułapkę, zaczął wspinać się z powrotem na szczyt jaru, mamrocząc coś pod nosem. Szeryf z Ogarami i para Nosferatu, obserwujący go już jakąś chwilę, tylko na to czekali. Pierwszy do ataku rzucił się Randy, z nożem gotowym do wbicia w czaszkę. Otulony całunem niewidzialności, dodatkowo zabezpieczony strefą ciszy, z przeklętą krwią wzmacniającą jego martwe, powykręcane cielsko stanowił prawdziwego zabijakę.
Trafił Golasa w potylicę, po prawej stronie, tuż koło ucha. Ostrze gładko przecięło skórę i z łatwością zagłębiło się w kości oraz miękkiej, szarej tkance mózgu. Czarnoskóry wampir zachwiał się, tracąc równowagę; jego ciało wygięło się w łuk i zamachał rozpaczliwie rękoma, próbując odepchnąć niewidocznego wroga, ale było już za późno. Zdołał jeszcze wrzasnąć jakieś przekleństwo, gdy Mits pociągnął za języczek spustu. W kolejnej chwili głowa czarnoskórego wampira zniknęła w krwawej chmurze, by moment później całe jego ciało opadło na śnieg, jako szarawy popiół.
Poniósł Ostateczną Śmierć.
- Nie. - szepnęła ze strachem Sierra, obserwując całą scenę. Jako jedyna nie ruszyła do ataku, po prostu stała w miejscu z przerażeniem wypisanym na bladej, ciągle brudnej od zaschniętej posoki z krwawych wymiocin twarzy. Nosferatu oczywiście nie widziała; w szpitalu na Pill Hill była w stanie przejrzeć ich niewidoczność bez większych trudności, teraz jednak, będąc najwyraźniej w szoku i w strachu, nie mogła się dostatecznie skupić. Szeryf Parker rzucił jej tylko zatroskane (i być może trochę podejrzliwe) spojrzenie, bo choć wyglądał na wielkiego, wkurwionego czarnucha, to w gruncie rzeczy był naprawdę porządnym facetem.
Co prawda teraz nijak nie wyglądał na porządnego faceta, bo biegł w stronę zbocza, machając szeroko potężnymi łapskami zakończonymi pazurami, gotów zmasakrować Sabatnika. Nie był jednak szybszy od wystrzelonej kuli. Mało który wampir był, dlatego zatrzymał się w pół kroku i zaczął nasłuchiwać, trochę zirytowany, że po raz kolejny nie dane mu było wypełnić swych obowiązków, a trochę dumny, że miał w mieście takich zabijaków.
- Jeden zszedł, jeszcze czterech. - podsumował, uśmiechając się. - Zmiana planów! Rozdzielamy się. Nosferatu, wzdłuż jaru. Ja i Sierra tędy, a Grimm tamtędy. - być może Szeryf Seattle dał się ponieść chwili i zbyt wiele zaufania pokładał w towarzyszących mu Spokrewnionych, ale wydał kolejne polecenia, tym razem rozdzielając wszystkich na trzy grupki. Nosferatu mieli udać się wzdłuż jaru, bo radzili sobie po prostu doskonale. On sam i Sierra Baxter mieli zająć się terenem niedaleko, ale wszyscy wiedzieli dobrze, że po prostu Macchiato chce pogadać z Malkavianką i wyjaśnić parę spraw.
Grimm posłał samą w północne rejony Ravenna Park. Ufał jej.
K o l e j k a | 
→ ?
 → ?
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 5520 Ravenna Ave NE, Ravenna Park

#32
A więc dowcip z samochodu dalej był aktualny.
Kiwnęła tylko głową, kiedy usłyszała informację o rozdzieleniu się. Była świadoma, że wystrzał, nie ważne jak dobrze byłby wytłumiony, dojdzie do wrażliwych uszu wampirów. Nie tylko dzieci będą umierać, jakież to było prorocze. Element zaskoczenia, jeśli w ogóle takowy był, minął. Grimm ruszyła we wskazanym kierunku, większość swoich sił poświęcając a dostrzeżenie i zlokalizowanie ewentualnych nieśmiertelnych. To właściwie było określeniem nad wyrost. Kolejna noc, kolejne trupy padały popiołem.
Eunika po chwili mogła zniknąć pozostałym z widoku, bo przemieszczała się od drzewa do drzewa, czujność mając wytężoną do granic możliwości. Smukłą sylwetkę z czapą białych włosów łatwo można było pomylić z drzewem w takich ciemnościach. Wszystko mogło stanowić minus dla obecnych tu Sabatników. Ona zaś każdy minus zamierzała wykorzystać.

Spoiler | 
Spalenie pkt krwi na podbicie percepcji.

Czujne tropienie śladów, z wykorzystaniem śledztwa. Ruszenie w kierunku północnym.
KARTA POSTACI: Eunika Grimm
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: francuski
Opis Postaci | 
?

Re: 5520 Ravenna Ave NE, Ravenna Park

#33
Musiał przyznać, że to było fajne. Nóż wlazł w łeb przeciwnika z satysfakcją. Gdzieś w głębi wampira, jakieś brutalne ego posępnie zarechotało. Było zadowolone, a ostatnio White dawał mu tak wielkie ochłapy, że stało się opasłe. Potem usłyszał świst kuli, która zakończyła żywot Sabatnika. Dobra współpraca skinął Mitsowi głową. Odzyskał nóż i ponownie roztoczył wokół siebie ciszę i przywdział całun niewidoczności. Spojrzał na Sierrę. Nie lubił, kiedy Wariaci mówili takie rzeczy. Być może szło zbyt gładko. To mu dało do myślenia. Wysłuchał słów Szeryfa, po czym przylączył się do Mitsa. Podszedł na tyle blisko, żeby przekazać współklanowiczowi swoje spostrzeżenia.
- Lepiej mieć oko na ewentualne zasadzki. To mogła być przynęta. Nie lekceważmy ich.
Bo tak by zrobił sam White, kiedy by był Sabatnikiem. Starał się myśleć jak te zdziczałe istoty, nawet nie będąc świadom jak bardzo sam jest blisko mrocznej natury wampiryzmu.
Po czym ustawił się tak jak poprzednio, czyli żeby Mits miał czystą linię strzału, a sam Randy pole do manewru, by w razie czego móc wspomóc, w razie czego, także Eunikę. Znów skupił swoją krew, tym razem koncentrując ją na swojej wytrzymałości. Prawie jak Wietnam. Tylko tutaj trochę więcej śniegu.

Spoiler | 
1pkt krwi na wytrzymkę.
KARTA POSTACI: Randy White
Opis Postaci | 
Osobnik mający niezbyt wiele wspólnego z pięknem. Zniekształcona twarz, chropowata skóra, okrągly bebech kontrasujący ze wychudzoną resztą ciała, przygarbiona sylwetka bujająca się na boki przy ruchy oraz bardzo długie palce będące nieustannie w wolnym, płynnym, ruchu. Obecnie odziany w znoszony płaszcz, a pod spodem bluza z kapturem, do tego jeansy i buty trekkingowe.

Re: 5520 Ravenna Ave NE, Ravenna Park

#34
Mits zakładał że przynajmniej jeden z ich przeciwników posiadał rozwiniętą dyscypline Nadwrażliwości - zresztą, kwestia wyciszenia broni i tak służyła do pozbycia się niechcianej uwagi śmiertelnych, a nie innych wampirów. Ponura satysfakcja wypełniła jego martwe serce w czasie gdy kula zakończyła istnienie kolejnego plugawego potwora, a dzisiejszej nocy jeszcze paru innych miało podzielić jego los.
Odpowiedział Randiemu krótki skinieniem głowy i ruszył w rozsądnej odległości za nim by w razie ataku nie znaleść się niepotrzebnie blisko, równocześnie znajdują się w zasięgu świadomości Randiego. Sam także jak zawsze poruszał się okryty całunem Niewidoczności. Palec czekał oparty o okolice spustu, gotowy w każdej chwili pociagnąć za delikatny metalowy element i posłać pociski w kierunku łbów sabatników. Oczywiście w związku z faktem że rozdzielono się, Mits musiał takze być gotowy by wpierw zidentyfikować czy cel nie jest jednym ze swoich, albo śmiertelnikiem. Dopiero wtedy gotowy był oddać strzał.
KARTA POSTACI: Mits
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: Włoski
Opis Postaci | 
Średniego wzrostu mężczyzna, ubrany w dopasowany garnitur z ciemnoczerwoną koszulą i czarnym krawatem. Jego dłonie skryte są w rękawiczkach, w czasie gdy reszta widocznej skóry owinięta jest w bandaże, za wyjątkiem nieprzyjemnych, nieco rybich oczu oraz ust z wiecznie odkryty, żółtymi zębami. Zupełnie jakby miał za krótkie wargi by schować swoje nieciekawe uzębienie.

Re: 5520 Ravenna Ave NE, Ravenna Park (02.14.1999)

#35
Rozdzielili się.
John Parker i Sierra Baxte rruszyli w boku, mniej więcej w stronę najbliższego boiska do koszykówki. Nosferatu Randy White i MITS kontynuowali patrol wzdłuż jaru, natomiast Eunika Grimm - sama jedna, zdana tylko na siebie - miała przed sobą całą, północną część parku. Cztery wampiry z wrogiej Sekty kryły się gdzieś na terenie parku lub, co znacznie bardziej prawdopodobne, już dawno się wynieśli z tej okolicy. Bo wbrew pozorom Sabat nie był wcale taki głupi; dziki, agresywny, bezwzględny, owszem. Ale nie głupi.
To, co się działo z Szeryfem i Ogarem pozostało na ten moment tajemnicą, aczkolwiek Nosferatu oraz Eunika mogli się tylko domyślać kolejnych i kolejnych szczegółów tego spotkania. Grimm szybko swych towarzyszy (i jedną towarzyszkę) i nie tylko jako pierwsza została sama, ale także jako pierwsza dostrzegła pozostałości po zasypanych śniegiem śladach. Drzewa rosły tutaj nieco rzadziej, były też znacznie starsze i wyższe, a co za tym idzie, miały potężniejsze i zdecydowanie bardziej rozłożyste gałęzie pozbawione liści. Nie były w stanie zatrzymać opadającego bez końca białego puchu.
Nie przeszkadzało to jednak wampirzycy. Eunika znała się na tropieniu i śledzeniu, wiedziała na co zwracać uwagę w tak trudnych warunkach, dlatego gdy znalazła się może kilkanaście metrów od miejsca, w którym się rozdzielono, ujrzała pierwsze tropy. Jakieś pół godziny temu, może trochę mniej, może trochę więcej, szły tędy dwie osoby. Jedna z nich miała szpilki, buty na wysokim obcasie, niepasujące do panujących warunków i koszmarnie niewygodnie w każdych innych. Druga miała buty o znacznie szerszej i grubszej podeszwie, pełnej wypustek, bez wątpienia były to buty przygotowane do zimy, zasp, śniegu oraz niskich temperatur.
Buty śmiertelnika.
I to nie było podejrzenie czy przypuszczenie. Eunika widziała przykryte coraz grubszą warstwą śniegu ciało jakiegoś tęgiego chłopaka w żółtej puchatej kurtce z kapturem obszytym futerkiem. Ślady szpilek prowadziły natomiast dalej, najpewniej aż do granicy parku, prosto do miasta. Najbliższe domy, praktycznie sąsiadujące z Ravenna Park, stwarzały aż za dużo możliwości i opcji, a czasu było tak mało... noc nie trwa wiecznie. Dla chłopaka jednak tyle trwała; miał pecha, mówiąc wprost. Został wyssany do cna a na futrze przy kapturze widać były zmrożone kropelki posoki. Dokonał żywota na nocnym spacerze.
Nosferatu również nie mieli zbyt wiele szczęścia, jeśli w ogóle można tak to ująć. Nie znaleźli co prawda żadnej ofiary, tylko coraz więcej i więcej śladów bosych stóp, bez wątpienia należących do niedawno tragicznie zmarłego Golasa. Wystarczyło jednak iść wzdłuż tego krętego, dość chaotycznego szlaku, który to wspinał się, to schodził po zboczach jaru, by ostatecznie - po kilkudziesięciu metrach - ujrzeć niewielką polanę, wychodzącą na jeden z mniejszych parkingów. Wystarczył rzut oka, by zauważyć, że w jednym miejscu śniegu było wyraźnie mniej.
Ktoś niedawno stąd odjechał.
K o l e j k a | 
→ ?
 → ?
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

Re: 5520 Ravenna Ave NE, Ravenna Park

#36
Eunika raz podchwyciwszy trop, ruszyła za nim, co koń wyskoczy. Nie miała szansy wracać do reszty i powiedzieć, że cokolwiek znalazła. Jeśli będą ją szukać, to ją znajdą. Od czegoś są te telefony komórkowe, nieprawdaż?
Biegła, pilnowała jednak, żeby zawsze być gdzieś w pobliżu śladów. Domu na północy parku były sporym utrudnieniem, dlatego wiedziała, że albo zastanie wampirzyce gdzieś na chodniku, albo będzie miała trudniejsze zadania. Co nie znaczy, że niemożliwe. Rzeczy niemożliwe załatwiamy od ręki, na cuda trzeba trochę poczekać. Kolejny trup kompletnie na nią nie zadziałał. Chłopak miał nieszczęście zapuszczać się o tej porze z dala od siedlisk ludzkich. A to oznaczało, że sam napytał sobie biedy. Bo wampiry nie były jedynymi zagrożeniami. Ludzie sami siebie byli w stanie wyniszczyć.
Grimm nie przejmowała się już tak bardzo kamuflażem, bo teraz liczył się czas. Inna sprawa, że tak szybko biegnącego wampira trudno byłoby ustrzelić pośród drzew. Nawet, jeśli te były rzadko rosnące.
Jeśli jej bieg miałby się zakończyć już poza osiedlami ludzkimi, zamierzała dalej iść śladami. Noc powodowała, że mniej ludzi korzysta z chodników. A więc i mniej zaciera ślady. Chodniki również są cieplejsze, więc ślady dłużej są widoczne niż na poszyciu leśnym. No chyba, że posypali chodniki solą i są pozbawione śniegu, ale przy takiej pogodzie idzie w to wyjątkowo mocno wątpić.
KARTA POSTACI: Eunika Grimm
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: francuski
Opis Postaci | 
?

Re: 5520 Ravenna Ave NE, Ravenna Park

#37
Podążał za bosymi śladami w towarzystwie współklanowicza. Aż ślady zawiodły ich na parking, skąd ktoś odjechał. Wygląda na to, że wysadzili Golasa, zostawili samopas i odjechali. Zerknął na towarzysza z bronią porozumiewawczo. Prześledził podłoże w celu określenia, czy jest możliwość śledzenia samochodu, który odjechał, czy nie miesza się z innymi ewentualnymi śladami oraz czy da się oszacować kierunek w którym auto się udało. Jak była taka możliwość, to podążał tym tropem. Miał wciąż na względzie swoje własne słowa, upewniał się czy dookoła nie czyhają zagrożenia. W razie czego skrobnął sms do Szeryfa, mówiący o tym co zastali.
KARTA POSTACI: Randy White
Opis Postaci | 
Osobnik mający niezbyt wiele wspólnego z pięknem. Zniekształcona twarz, chropowata skóra, okrągly bebech kontrasujący ze wychudzoną resztą ciała, przygarbiona sylwetka bujająca się na boki przy ruchy oraz bardzo długie palce będące nieustannie w wolnym, płynnym, ruchu. Obecnie odziany w znoszony płaszcz, a pod spodem bluza z kapturem, do tego jeansy i buty trekkingowe.

Re: 5520 Ravenna Ave NE, Ravenna Park

#38
Mits po prostu szedł wraz z Randym, trzymając się w odpowiedniej odległości od towarzysza by móc zareagować od razu, a przy okazji nie być na pierwszej linii strzału. Nie był do końca przekonany że uda im się ich na piechote dogonić, ale takze czy noc pozwoli na dłuższe polowanie. Był jednak bardzo zadowolony z jednego faktu - uciekli przed nimi. Czuli się słabsi i byli tchórzami. To trzeba będzie wykorzystać.
KARTA POSTACI: Mits
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: Włoski
Opis Postaci | 
Średniego wzrostu mężczyzna, ubrany w dopasowany garnitur z ciemnoczerwoną koszulą i czarnym krawatem. Jego dłonie skryte są w rękawiczkach, w czasie gdy reszta widocznej skóry owinięta jest w bandaże, za wyjątkiem nieprzyjemnych, nieco rybich oczu oraz ust z wiecznie odkryty, żółtymi zębami. Zupełnie jakby miał za krótkie wargi by schować swoje nieciekawe uzębienie.

Re: 5520 Ravenna Ave NE, Ravenna Park (02.14.1999)

#39
Tej walentynkowej, śnieżnej nocy na terenie parku w Ravennie wręcz roiło się nie tylko od przemocy i krwi, ale przede wszystkim od potworów odpowiedzialnych za całe zamieszanie. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że od chwili gdy słońce zniknęło za horyzontem, pośród drzew krążył może nawet i tuzin wampirów. I choć te nieumarłe monstra należały do dwóch, tak od siebie różnych sekt, to John i jego Ogary wraz z Nosferatu nie stanowiły aż tak wielkiego zagrożenia. Ich celem nie była nieskończona eksterminacja śmiertelników.
Celem Szeryfa Seattle i towarzyszących mu Spokrewnionych był Sabat.
Eunika nie oglądała się już na resztę. Wiedziała, że są gdzieś w tym lesie, wiedziała też, że sobie bez niej poradzą. Śledziła wampirzycę, która nie przejmowała się ryzykiem naruszenia Maskarady - szła przez zaśnieżone miasto i pełen drzew park w butach na wysokim obcasie. Szpilki same w sobie rzadko kiedy były wygodne, a jeśli wziąć pod uwagę śnieg i wiatr, poruszanie się w nich stanowiło istną męczarnię. Miało to jednak i swoje dobre strony, bo dzięki temu Eunika mogła bez większych trudności iść tropem nieumarłej.
Granica lasu porastającego teren Ravenna Park była coraz bliżej; przekroczenie jej stanowiło kwestię czasu. W sumie to nawet nie było wiadome, kiedy Grimm naprawdę opuściła park i teraz, ze wzrokiem utkwionym w śniegu zalegającym na chodniku, szła coraz dalej i dalej. Za plecami miała park. Gęstą ścianę drzew i krzewów, teraz rzecz jasne w znacznej mierze łysych i przykrytych grubą pierzyną białego puchu. Przed sobą Eunika widziała nieszczególnie szeroką jezdnię z wyjeżdżonymi przez samochody koleinami, prawie niewidocznymi spod padającego śniegu. 21st Avenue była jednak rzadko uczęszczana; stojące przy domach samochody przypominały śnieżne górki.
Proste, zadbane trawniki przed piętrowymi, malowniczymi domkami o czarnych i pustych oknach również wskazywały na to, że mieszkańcy tej części Seattle spali. Wysokie latarnie, rzucające ciepłe, pomarańczowe światło, rozświetlały mrok i ułatwiały poszukiwania. Ślady szpilek, tak bardzo charakterystyczne i niemożliwe do podrobienia, widać było jak na dłoni. Prowadziły cały czas prosto, nie skręcały na żadne podwórko, nie kierowały się do mijanych domostw, z których chyba każdy był cichy, ciemny, śpiący.
Szczupła, kobieca sylwetka w eleganckiej garsonce i krótkim płaszczu z soboli nijak nie pasowała do tego miejsca.
Również i Nosferatu mieli całkiem sporo szczęścia. Co prawda samochód odjechał, ale ślady, jakie pozostawił w śniegu, mówiły naprawdę wiele - van lub furgonetka, załadowana do granic wytrzymałości, na starych, niemalże łysych oponach. Wóz jakich wiele, to prawda, jednakże o tej porze taka maszyna naprawdę stanowi rzuca się w oczy i zwraca na siebie uwagę.
Idąc trochę dalej Nosferatu mieli już pewność. Ślady opon, wyróżniające się na tle innych, prowadziły na północ. 15th Avenue, którą ta furgonetka pomknęła nie zwiastowała jednak nic dobrego - ulica ta była bardzo długa i szeroka, a nade wszystko przecinał ją szereg innych. Każda z tych przecznic z kolei też była przecięta przez inne ulice, i tak dalej, i tak dalej...
Wampiry z Camarilli miały jednak przewagę. Nie dość, że Sabat uciekał, to jeszcze patrząc na niezbyt równe ślady, jechali zbyt szybko i zbyt nieostrożnie. W takich warunkach o wypadek nie jest trudno. Ale czy czas był luksusem, na który Randy i Mits mogli sobie pozwolić?
K o l e j k a | 
→ ?
 → ?
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S
Odpowiedz

Wróć do „Ravenna-Bryant”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość