421 1st Avenue South, Cowgirls Inc Bar

#1
  Dosłownie kilkanaście metrów od drogi stanowej oznaczonej numerem dziewięćdziesiątym dziewiątym, w dużym i bardzo przestronnym budynku wyglądającym na najzwyklejszą kamienice czynszową, znajduje się bardzo specyficzny bar. Zależnie od tego, kogo spytać opinie będą różne tak bardzo, jak ogień różni się od wody. Przedstawicielki płci pięknej będą zachwycone i poproszone o nieco szerszą odpowiedź, zaczną wymieniać praktycznie wszystko - od wystroju, poprzez kelnerki i barmanki, aż po muzyce i ogólnym klimacie tego miejsca. Mężczyźni natomiast będą przeklinać, bluzgać i marudzić na chamstwo ochroniarzy, na znudzenie kelnerek, na wysokie ceny, na tłok, na muzykę i na wszystko, co tylko przyniesie im ślina na język.

Cowgirls Inc w teorii jest miejscem idealnym. Znajduje się w bardzo dobrej i co ważniejsze, urokliwej lokalizacji. Lokal jest naprawdę porządny, duży, oferujący zarówno parkiet do tańczenia, jak i stoliki z krzesłami, czy nawet i boksy gwarantujące wystarczająco dużo prywatności; całość zaś jest utrzymana w typowo południowym stylu, z masą drewnianych elementów, ze skórami wiszącymi na gołych, ceglanych ścianach, jest nawet tutaj mechaniczny byk na którym można się zabawić (aktualny rekord wynosi trzydzieści osiem sekund na trzeźwo i piętnaście sekund pod wpływem).

Dodatkowo szeroki, niezbyt wysoki bar ma jeszcze jedną, cudowną atrakcję - skąpo ubrane kelnerki i barmanki tańczą na nim w rytm muzyki płynącej z bardzo wielu głośników. Czemu więc Cowgirls jest tak różnie odbierany? Dlaczego jedni są zachwyceni tym miejscem, a inni najchętniej by je zaorali do gołej ziemi i posypali teren solą? Tego nikt nie wie, aczkolwiek są pewne podejrzenia, że właściciel, porucznik Lee Anders (weteran wojny w Zatoce, raniony w czasie Pustynnej Burzy) po prostu woli kobiety i dlatego je faworyzuje. Ochrona w stosunku do mężczyzn jest bardzo szorstka, chamska, agresywna wręcz, a jeśli chodzi o kobiety - zachowują się jak prawdziwi rycerze na białych rumakach.

Mężczyźni muszą płacić trochę więcej za drinki, za piwo i whisky. Kobiety płacą nieznacznie mniej i są obsługiwane poza kolejnością. Barmanki i kelnerki, ubrane w skąpe, skórzane stroje i kowbojki, znacznie chętniej plotkują i rozmawiają z kobietą, niż z mężczyzną i to oni nie mogą tańczyć na barze, bez znacznie, czy są super przystojnymi adonisami, czy też nie. Wleziesz na kontuar i zaczniesz się ruszać, zostaniesz szybko i brutalnie ściągnięty przez ochronę. Chyba, że jesteś kobietą, wtedy możesz robić co tylko sobie zażyczysz.

Porucznik Anders mieszka nad barem i jego mieszkanie jest praktycznie lustrzanym odbiciem tego miejsca - duże, przestronne, z gigantycznym barem i chłodziarką pełną alkoholu, ze skąpo ubranymi dziewczynami tu i tam. Jedyne różnice są takie, że nie ma tutaj stolików i boksów, są tylko pokoje, kuchnia, salon z ogromnym telewizorem i sypialnie. Liczne sypialnie, bardzo często zajmowane przez kelnerki i barmanki, które szukają taniego mieszkania do wynajęcia. Skąd były żołnierz bierze na to wszystko pieniądze, skoro w tak jawny sposób odstrasza męską część klientów, pozostaje jego tajemnicą.

Re: 421 1st Avenue South, Cowgirls Inc Bar

#2
Na parkingu pod Cowgirls Inc zaparkował elegancki, czarny Mercedes. W jego wnętrzu, siedzący na tylnej kanapie mężczyzna, odezwał się znużonym głosem. – Zaczekaj w samochodzie. Gdybyś był potrzebny, zadzwonię. – Odłożył gazetę, po czym wyszedł z samochodu. Szybkim krokiem skierował się do baru.
Knightley skrzywił się z niesmakiem po wejściu do Cowgirls. Wiedział oczywiście czego się spodziewać, lecz w żaden sposób nie mógł powstrzymać grymasu niezadowolenia. Miejsce było pełne bydła, w dodatku takiego, które nie miało do zaoferowania sobą niczego więcej poza vitae. W innym przypadku, najpewniej wysłałby do lokalu Goodmana. Ghul był przecież stworzony do wykonywania prostych, acz uciążliwych zadań. Teraz jednak David szedł po Nicole. Nie miał zamiaru pozwalać sobie na żadne zaniedbania. Nie, kiedy chodziło o nią.
Mężczyzna rozejrzał się uważnie po barze.
KARTA POSTACI: David Knightley
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: ?
Opis Postaci | 
?

Re: 421 1st Avenue South, Cowgirls Inc Bar [02.15.1999]

#3
Kierowca ustawił hamulec ręczny, zgasił samochód zostawiając go na chodzie — co wbrew pozorom w taką pogodę nie było znowu głupim pomysłem — i skinął głową Davidowi dając mu znać, że przyjął do wiadomości jego polecenie.
Kiedy wysiadł z samochodu, w twarz uderzył go lodowaty powiew wiatru wraz z sypiącym śniegiem. Pogoda niestety nie rozpieszczała, nie zapowiadało się też na to, by miała w najbliższym czasie ustąpić. Dla Spokrewnionych miało to swoje plusy i minusy… Choć zima z pewnością dawała znacznie więcej możliwości niż lato ze swoimi krótkimi nocami.
Gdy Knightley wszedł do Cowgirls, już chwilę później drogę zagrodził mu postawny ochroniarz. Wyższy od Davida o jakieś piętnaście centymetrów i wyraźnie rysującymi się muskułami pod t-shirtem. Wstał z wysokiego taboretu, spojrzał na niego z góry i położył mu swoje wielkie łapsko na jego klatce piersiowej. I gdyby nie on, Lasombra bez trudu dostrzegłby siedzącą w prawym końcowym rogu Nicole, za wysoką sofą, pogrążoną w jakichś dokumentach i pijącą drinka.
— Drogi czasem nie pomyliłeś, chłoptasiu? Medinah Hookah to nie w tej części Downton. — Głos był nieprzyjemny, butny wręcz. Trudno powiedzieć, co ochroniarzowi nie spodobało się w Davidzie, ale ten dobrze wiedział, że tutejsza ochrona nie potrzebuje powodu, by chcieć wyprosić mężczyznę. Nawet jeśli był przystojny i wyglądał na takiego, który ma nie tylko pieniądze, ale i coś więcej do zaoferowania kobiecie.
kolejka | 
→ sprawy administracyjno-fabularne
 → Wiktor Smiertin
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
"ŻYWY BYŁEM ZARAZĄ - UMIERAJĄC BĘDĘ TWOJĄ ŚMIERCIĄ"
~EDGAR ALLAN POE

Re: 421 1st Avenue South, Cowgirls Inc Bar

#4
Davidowi nie dane było w spokoju rozejrzeć się po barze w poszukiwaniu Nicole. Zaraz po wejściu wyrósł przed nim ochroniarz. Chociaż goryl był wyższy od wampira, ten nie miał żadnych problemów z spoglądaniem na niego z góry. Knightley otwierał już usta, by coś powiedzieć, kiedy idiota położył na nim rękę. Nie było innej możliwości, ochroniarz musiał być idiotą, choć z pewnością sam o tym nie wiedział.
Gdzie z tymi łapami… chłoptasiu… – David zacisnął mocno szczęki. Nie chciał dać się tak łatwo sprowokować.
- Spokojnie, szefie. – Powiedział powoli Knightley. Nie spuszczał z niego wzroku, wymuszając tym kontakt wzrokowy - Mam tu pewną sprawę do załatwienia. Nie będzie mnie tutaj za nie więcej jak pół godziny, więc przepuść mnie.

Spoiler | 
Używam Rozkazu z dyscypliny Dominacji
KARTA POSTACI: David Knightley
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: ?
Opis Postaci | 
?

Re: 421 1st Avenue South, Cowgirls Inc Bar [02.15.1999]

#5
Ochroniarz nie wyglądał na inteligentnego gościa. Sprawiał wrażenie faceta będącego tu tylko po to, by postraszyć sama swoja prezencją: wielkimi muskułami, wysokim wzrostem i twarzą kogoś, kto w pierwszym odruchu będzie działać i rwać się do bitki, a nie myśleć. Hardo spojrzał w oczy zupełnie nie zdając sobie sprawy z tego kogo przed sobą ma i ze nie powinien go prowokować. Owszem, gdyby stal przed nim człowiek, z pewnością miałby znacznie większe szanse na wygrana. Gdyby tylko David nim był!
Uzyta przezen moc Dominacji zadzialala lepiej niz sie spodziewal. Wlasciwie to dokladnie tak, jakby mozna bylo spodziewac sie po Lasombrze. Po kims, czyje rece dzierza wladze i jest ona respektowana - w ten czy inny sposob.
Mezczyzna usmiechnal sie przymilnie, wyszczerzyl zeby, spojrzal na Knightley`a jak na prawdziwego kumpla i w "sympatycznym" gescie polozyl mu reke na ramieniu cofajac sie, by go przepuscic.
- Wybacz mi to zachowanie. Widzisz, nie lubimy tu facetów, wolimy laski. - Zaśmiał się grubiańsko, zupełnie jakby miał przed oczami pannę wywijającą przed nim tyłkiem. - Na nie przynajmniej można popatrzeć, zabawić się... Faceci nie dają takiej frajdy, rozumiesz. Tylko z nielicznymi się dzielimy tymi darami. Wchodź śmiało. - Poklepał go po ramieniu i gestem reki zaprosił do środka. Najpewniej tym zachowaniem jeszcze bardziej zirytował Davida, ale taki już miał styl bycia. Albo się to akceptowało albo nie.
kolejka | 
→ sprawy administracyjno-fabularne
 → Wiktor Smiertin
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
"ŻYWY BYŁEM ZARAZĄ - UMIERAJĄC BĘDĘ TWOJĄ ŚMIERCIĄ"
~EDGAR ALLAN POE

Re: 421 1st Avenue South, Cowgirls Inc Bar

#6
- Pewnie, doskonale to rozumiem. Są rzeczy, którymi grzechem byłoby się dzielić. – Wampir uśmiechnął się. Był zadowolony z tego, jak perfekcyjnie zadziałała moc dominacji na biednym gorylu. Ale goryl nie musiał wiedzieć, skąd na jego twarzy wziął się uśmiech, ba, przy odrobinie szczęścia może uzna to nawet za jakąś oznakę sympatii.
– Bardzo dobrze, że jesteś tego świadom. Cowgirls musi się cieszyć z takiego pracownika. – Nie było sensu ciągnąć tej konwersacji. Po ostatnim klepnięciu David zbyt wyraźnie widział kość wystającą ze złamanej ręki idioty. Knightley minął ochroniarza i ruszył w głąb baru.
Po kilku krokach wampir dostrzegł Nicole i od razu skierował się w jej stronę. Przeszedł przez bar z źle skrywaną nonszalancją, po czym usiadł naprzeciwko kobiety. Zapracowana, jak zwykle. Nigdy nie dopuszczała. David poczuł dumę.
- Dobry wieczór, Nicole. – Powitanie było powściągliwe, jednak tak właśnie wyglądały ich rozmowy i relacje w miejscach publicznych. Nie odpowiadało to Knightleyowi, ale nie wątpił, że jest to konieczne.
KARTA POSTACI: David Knightley
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: ?
Opis Postaci | 
?

Re: 421 1st Avenue South, Cowgirls Inc Bar [02.15.1999]

#7
Istotnie, goryl nie miał najmniejszego pojęcia, że za uśmiechem Davida mogłoby się kryć coś złowieszczego, nie mającego nic wspólnego z sympatią. Dlatego też jego słów nie odebrał w żaden negatywny sposób, tylko krzyknął na odchodne “baw się dobrze!” i klapnął na swoim miejscu, by zająć się tym, do czego został tu zatrudniony: odstraszaniem niepowołanych klientów.
Nicole, tak zapatrzona w dokumenty i zamyślona nad sprawą, którą się teraz zajmowała, była zupełnie wyłączona z otaczającej ją rzeczywistości. Dopiero gdy Knightley usiadł naprzeciwko niej, została raptowne wyrwana ze swoich myśli. Uśmiechnęła się na jego widok i spojrzała nań promiennie składając kartki i odkładając je na blat stolika.
— Dobry wieczór, Davidzie. Mam nadzieję, że nie miałeś problemów z wejściem do klubu… — Spojrzała przelotnie na goryla, z którym Lasombra jeszcze nie tak dawno temu rozmawiał. — ...zakładam też, że bardzo chciałbyś usłyszeć wszelkie wieści, mm? — Uśmiechnęła się nieco szerzej, sięgnęła po stojącego przed nią drinka i spojrzała nań takim spojrzeniem jakby doskonale wiedziała, że wystawia jego cierpliwość i ciekawość na próbę.
Kobiety.
kolejka | 
→ sprawy administracyjno-fabularne
 → Wiktor Smiertin
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
"ŻYWY BYŁEM ZARAZĄ - UMIERAJĄC BĘDĘ TWOJĄ ŚMIERCIĄ"
~EDGAR ALLAN POE

Re: 421 1st Avenue South, Cowgirls Inc Bar

#8
- Problemów? Absolutnie żadnych. – Mężczyzna pokręcił głową. Sprawiał wrażenie, jakby sama sugestia, że ochroniarz mógłby być problemem, była dla niego bolesna. Rzucił też szybkim spojrzeniem na kartki Nicole. Zastanawiał się czy dotyczą sprawy zagadkowego zgonu.
– A jak tobie mija wieczór? Wyciągasz z kapelusza inspektora z niecodziennym problemem, nabijasz kolejne nadgodziny nad drinkiem w barze i zapraszasz mnie na bardzo dziwną randkę. Musisz się wspaniale bawić. – Uśmiech Davida stał się bardzo szeroki. - Dokładnie tak, można powiedzieć, że umieram z ciekawości.
KARTA POSTACI: David Knightley
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: ?
Opis Postaci | 
?

Re: 421 1st Avenue South, Cowgirls Inc Bar [02.15.1999]

#9
Nicole uśmiechnęła się szeroko i szczerze słysząc tę jakże wymowną odpowiedź z jego strony. Kątem oka spojrzała ukradkiem na dryblasa, z którym jeszcze nie tak dawno temu miał przyjemność, ale zaraz przeniosła wzrok na Knightleya. Było to nieco teatralne, jakby w ten sposób chciała dać mu pstryczek w nosa. Odgarnęła ręką kosmyk włosów za ucho, a następnie upiła drobny łyk drinka. A gdy skończył mówić, zaśmiała się figlarnie.
— Bardzo dziwną randkę? Oj, nie powiedziałabym! — Po tych słowach spojrzała na leżące przed nią dokumenty i do oczu wkradła się powaga. Spoważniała, a uśmiech z jej twarzy powoli zaczął znikać. Odstawiła drinka na dalszy kąt i sięgnęła po dokumenty. — Zakładam, że przeczytałeś artykuł w gazecie. — Rzekła, ale już na niego nie patrzyła. Skupiła się na kartkach. Podała kilka z nich Davidowi. — To wstępne wyniki autopsji przeprowadzone przez Doktora Crooka. W normalnych okolicznościach musielibyśmy na nią poczekać jeszcze co najmniej kilka dni, ale sprawa wywołała zainteresowanie patologów przez swą niecodzienność. Pełne wyniki autopsji dostaniemy dzisiaj, o ile tam pojedziemy. Na wyniki badań laboratoryjnych i toksykologicznych będziemy musieli poczekać do jutra. — Rzekła, a gdy Spokrewniony na nie spojrzał mógł dostrzec nie tylko treść, lecz także zdjęcia wykonane ofierze, zarówno te z miejsca wypadku, jak i po usunięciu wszelkich ubrań i innych dodatków. Był to podstarzały mężczyzna o ciemnej karnacji wynikającej z częstego pobytu na dworze niźli z genetyki. Wychudzony aż do kości i o charakterystycznej siwej, niemal białej, brodzie. Cały pogryziony i podrapany, gdzieniegdzie brakowało nawet mięsa aż do kości. Ponadto ciało zostało poharatane przez ciągnięcie po ziemi. Autopsja nie opisywała dokładnych obrażeń, lecz pobieżnie nakreśliła to, co było już widoczne na zdjęciach. Znajdowało się też zdjęcie frontowego widoku twarzy i szyi, lecz trudno określić czy ślady na tejże były po kłach czy może pazurach lub urazach.
— Nie byłoby w tym wszystkim nic dziwnego gdyby nie to, że ciało zostało pozbawione krwi. W ciele denata znaleziono dosłownie resztki. Crooke zachodzi w głowę jak to możliwe, bo po tym co go spotkało, powinni go znaleźć co najmniej w kałuży krwi. A tu nigdzie nie było żadnych rozbryzgów, kropli, kałuży. Niczego. — Blackbird znowu założyła włosy za ucho, tym razem energiczniej i z niecierpliwością. Podała towarzyszowi kolejny plik. — Tutaj są wszelkie notatki na temat osób bezdomnych mogących mieć o ofierze jakiekolwiek informacje. Miejsca, gdzie mogą przebywać, kim są, ich dane za… Życia. — Lasombra wiedział w jakim kontekście mówiła o życiu. Nie chodziło tylko o to kim byli teraz, ale i w przeszłości. Czy mieli rodziny i gdzie pracowali. Można by się zdziwić po co policjantom takie informacje, bo przecież tego typu rzeczy są po prostu przekazywane z ust do ust, ale podobno Komendant North Precint lubił mieć wszystko porządnie udokumentowane.
— Inspektor Buyakowsky prosił mnie — nas — o zajęcie się tą sprawą. Uznałam, że skoro jesteśmy kim jesteśmy, łatwiej będzie nam ją rozwiązać. W Seattle dzieją się teraz o wiele poważniejsze sprawy, którymi wydział nie ma czasu się zająć, wiesz, krwawe La Salle i masakra w Midnight Fix... Uznajmy nas za konsultantów policyjnych. Buyakowsky ma na swoim koncie sporo rozwiązanych spraw i cieszy się szacunkiem. Teraz po prostu nie ma czasu zajmować się tak drobną sprawą.
kolejka | 
→ sprawy administracyjno-fabularne
 → Wiktor Smiertin
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
"ŻYWY BYŁEM ZARAZĄ - UMIERAJĄC BĘDĘ TWOJĄ ŚMIERCIĄ"
~EDGAR ALLAN POE

Re: 421 1st Avenue South, Cowgirls Inc Bar

#10
David słuchał uważnie słów Nicole. Przyjął podane przez nią dokumenty i przejrzał je pobieżnie. Rany denata były bardzo nietypowe. Mężczyzna zmarszczył brwi na informacje o całkowitym braku krwi w ciele. Sytuacja robiła się coraz bardziej interesująca. Najprawdopodobniej w całą sprawę mógł być zamieszany Kainita. Kolejne notatki przyjął z większym zainteresowaniem. Znajomi zamordowanego byli kolejnym, równie obiecującym tropem.
- Oczywiście, sprawa jest drobna, a do tego na tyle… specyficzna, że Buyakowsky nie jest pewny czy da się ją rozwiązać. Nic dziwnego, że woli zajmować się sprawami z pierwszych stron gazet, a bezdomnego rzucić „konsultantom”. – Knightley miał jednak nadzieję, że on sam będzie w stanie sobie poradzić i odkryć prawdę. W końcu jeśli sprawa nie zostanie doprowadzona do końca, to ciężko będzie mówić o jakichkolwiek przysługach ze strony inspektora. – Jeśli to wszystko, to nie ma sensu tracić więcej czasu. Poszukam znajomych naszego biedaka i wydobędę z nich jakieś informacje. Chciałbym, abyś ty w tym czasie udała się po wyniki autopsji. Meliny to nie miejsca dla ciebie, ptaszyno. – Podobnie jak Harbor Island nie jest miejscem dla mnie. – Wypytasz się dokładnie patologów o ich opinie na temat tego, co mogło mieć miejsce, zbierzesz jak najwięcej informacji. Goodman cię tam zawiezie.
Wampir spojrzał ponownie na listę osób związanych z denatem. Jeśli któryś z nich widział lub słyszał cokolwiek, David miał zamiar to z niego wydobyć. Pozostawało tylko wybrać pierwszy cel i rozpocząć polowanie na informacje.
KARTA POSTACI: David Knightley
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: ?
Opis Postaci | 
?

Re: 421 1st Avenue South, Cowgirls Inc Bar [02.15.1999]

#11
— Och, nie bądź taki pesymistyczny. — Odrzekła Nicole, być może nieco zbyt naiwnie, choć przecież taka nie była. Zamilkła na chwilę, ale zaraz “dygnęła” i odezwała się znów. — Wiem, że masz rację. Ale potraktuj to jako szansę dla nas. I swoisty komplement, bo kto inny mógłby rozwiązać taką sprawę? — Blackbird uśmiechnęła się szeroko przechylając głowę na bok i unosząc ramiona wraz z rękami. To był ten uśmiech mówiący: “jakże byś mógł mi odmówić?”. Po dłuższej chwili jednakże znowuż spoważniała i wysłuchała słów Davida. — Dobrze. Poczaruję trochę tego patologa i wydobędę z niego jak najwięcej informacji. Zajmie mi to zapewne do dwóch godzin. Będziemy w kontakcie? — Rzuciła i pozwoli zaczęła zbierać wszystkie dokumenty, pierwej dokładnie je układając według ważności i tematyki. Lubiła mieć wszystko uporządkowane. Knightley z kolei, po spojrzeniu na listę, miał do wyboru kilka osób. Najwięcej z nich — przynajmniej wedle listy — najszybciej i najczęściej można było spotkać pod dwuskrzydłowym, przęsłowym Avenue Bridge. To pod nim, po stronie Old Ballard, było miejsce, gdzie schodzili się bezdomni. Lecz nie tylko. Lista wskazywała różnorakie społeczeństwo. Jack, były żołnierz, o którym mówiło się Ghost, bo nikt go nigdy nie widział i często pojawiał się znienacka nierzadko mamrocząc pod nosem coś, czego nikt nie rozumiał. Beatrice, dawna malarka, która zbzikowała zapewne od jakichś trujących składników chemicznych znajdujących się w jej farbach — często gada sama do siebie i rzadko kiedy w ogóle kontaktuje. Nolan, o którym właściwie nikt nic nie wie, niczego o sobie nie zdradza i nawet nie stara się nawiązywać kontaktów, ale zdaje się wiedzieć wszystko o wszystkich i wszystkim. Arthur, alkoholik, były budowlaniec, który po prostu stracił pracę i długo nie mógł znaleźć nowej, gdzieś tam w Seattle żyły jego żona i córka. Maurycy, o podobnej historii, lecz on po prostu stracił wszystko przez alkoholizm. I Gemma. Mała Gemma. 6 lat. Każdy wiedział, że tam jest, że wraca, że ciągle ucieka z domu dziecka, więc już nikt nie próbuje jej pomóc i nawracać na właściwą drogę.
A to pewnie nie jest cała lista. Być może niektórzy z nich już nie żyją. Być może ostatnio doszli nowi. Być może coś się zmieniło w “szeregach” bezdomnych… Ale na pewno nie miejsce. Avenue Bridge było idealną kryjówką dla takich wyrzutków.
kolejka | 
→ sprawy administracyjno-fabularne
 → Wiktor Smiertin
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
"ŻYWY BYŁEM ZARAZĄ - UMIERAJĄC BĘDĘ TWOJĄ ŚMIERCIĄ"
~EDGAR ALLAN POE

Re: 421 1st Avenue South, Cowgirls Inc Bar

#12
- Szansę… - Mężczyzna powtórzył po Nicole i pokręcił głową. Z jakiegoś powodu zabrzmiało to dla Davida śmiesznie. Chyba już za dużo widział podobnych szans kończących się wyłącznie zmarnowanymi okazjami. Sam jednak nie zamierzał do niczego takiego dopuścić. Można było mu zarzucać różne grzechy i wypominać niezliczone wady, ale determinacji miał zawsze pod dostatkiem. I potrafił ją należycie wykorzystać.
- Będziemy w kontakcie. – Potwierdził Knightley po czym wrócił do dokumentów. Podczas wczytywania się w listę osób powiązanych z denatem uderzyło go silne wrażenie, że zapomniał o istotnym szczególe. Olśnienie przyszło jednak szybko – nie znał podstawowych danych o zamordowanym. – Nicole? Policji udało się ustalić nazwisko ofiary, prawda? – Brak wprawy w zabawie w detektywa, ot co.
Usłyszawszy odpowiedź mężczyzna wstał, gotów do wyjścia z Cowgirls razem z Nicole.
KARTA POSTACI: David Knightley
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: ?
Opis Postaci | 
?

Re: 421 1st Avenue South, Cowgirls Inc Bar [02.15.1999]

#13
W istocie, wiele takich szans było po prostu zmarnowanymi okazjami. Jednakże, ktoś taki jak David — mający za sobą mnóstwo okazjonalnych sytuacji do wykorzystania — z pewnością wiedział, że nawet jeśli nie dostanie tego, czego oczekiwał, to zawsze może uzyskać coś innego. I wykorzystać to w odpowiedni sposób. Ktoś taki jak Knightley dobrze wiedział, że niektóre elementy układanki nie dają się jasno wyjaśnić, ale gdy zbierze się ciut więcej informacji, to łatwo można je połączyć. Czasami jest też tak, że robimy coś, co ma dla nas nikłe znaczenie, bo nie zdajemy sobie sprawy z tego jak bardzo jest to ważne. Potrzeba niekiedy milionów trybików, by działała cała maszyna. Gdy przestanie działać jeden — wówczas zostaje zaburzona praca całości.
Ten Lasombra, wiedziony bogatym doświadczeniem w tych kwestiach wiedział, że równie dobrze może nie mieć szansy na rozwiązanie tej sprawy. Dawała mu ona jednak pewne profity. Jak chociażby poznanie społeczeństwa bezdomnych w okolicach Ballard. Czasem to oni wiedzieli więcej niż niejeden urzędnik czy szary mieszkaniec. A jeśli uda mu się to wszystko rozwiązać? Tym lepiej. Choć nikt nie powinien wątpić w jego determinację.
Nicole przez dwie sekundy popatrzyła na Davida zmieszanym wzrokiem, jakby nie do końca wiedziała czy dobrze usłyszała. Albo sama tak naprawdę nie poznała podstawowej informacji, bo przecież każdy mówił o tym osobniku denat, bezdomny, ofiara... A nikt nie nazywał go po imieniu. Aż spojrzała na kartę wstępnej autopsji.
— John Doe. Nightingale. Odpowiedziała, przeczytawszy na głos to, co zostało wpisane w rubryce imię i nazwisko. Jeszcze ani Blackbird ani Knightley nie spotkali się z określeniem John Doe i Jane Doe, lecz niedługo oboje z pewnością poznają ich znaczenie. Niemniej, David już teraz mógł powiązać nazwisko denata z obecnie panującym Księciem w Seattle, choć niekoniecznie musiało mieć ono związek z mrocznym światem, w jakim żył.
Nicole uśmiechnęła się lekko zostawiając na stoliku napiwek za drinka (bo jako kobieta nie musiała za niego płacić), lepiej ułożyła sobie dokumenty pod ręką i ruszyła za swoim Panem do wyjścia. Jaka by między nimi nie była relacja, Lasombra wciąż był przecież jej Panem; dawcą krwi, afrodyzjaku o wiele bardziej uzależniającego od ciężkich narkotyków. Z tą różnicą, że z takiego uzależnienia nie dało się już wyjść.
Samochód z Goodmanem za kierownicą stał na zewnątrz czekając na pasażera jakim w tym przypadku był Ghul Davida. Spokrewniony z kolei mógł albo się z nimi zabrać wysiadając po drodze albo złapać taksówkę.
Lub, niczym szary, zwykły obywatel, udać się komunikacją miejską.
kolejka | 
→ sprawy administracyjno-fabularne
 → Wiktor Smiertin
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
"ŻYWY BYŁEM ZARAZĄ - UMIERAJĄC BĘDĘ TWOJĄ ŚMIERCIĄ"
~EDGAR ALLAN POE
Odpowiedz

Wróć do „Pioneer Square”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości