Znaleziono 789 wyników

Przeskok Fabularny - informacje techniczne

Tym razem mamy dla Was bardzo techniczne ogłoszenie. O samym przeskoku fabularnym pisaliśmy tutaj, gdzie wspomnieliśmy o udostępnieniu Wam materiałów traktujących o wydarzeniach mających miejsce miedzy lutym a majem. W związku z tym, że jest ich dużo, przedstawiamy rozpiskę gdzie co można znaleźć:
Akt Pierwszy. Kronika Krwi. - zakończyliśmy Prolog, a więc wprowadzenie Waszych postaci w sytuację w Seattle. Akt Pierwszy. Kronika Krwi. opisuje konsekwencje wydarzeń z ostatnich nocy, a jednocześnie wprowadza nas w najbliższe noce fabularne.
Written in Blood - zawsze opisujemy najważniejsze wydarzenia ostatnich nocy fabularnych. Tak uczyniliśmy i tym razem opisując noc 15 lutego 1999 r.
The Seattle Times #57, 02/26/1999 - #121, 05/01/1999 - wycinki gazet z okresu między lutym a majem.
The Seattle Times #125, 05/05/1999 - gazeta z 5 maja 1999 r.
KING 5 NEWS, 05/05/1999 - telewizja, czyli o czym mówią 5 maja 1999 r. w telewizji.
Sytuacja w klanach - opisaliśmy sytuację w klanach skupiając się przede wszystkim na działaniach postaci graczy, które są nie mniej ważne od postaci niezależnych.
→ Niektóre klany dostały dedykowane posty. W Tractor Tavern 27 marca miało spotkanie Harpii Ike Camerona z Murdockiem, dzisiejszym Primogenem Brujah. Arystokraci, czyniąc zadość tradycji, 2 marca 1999 r. zebrali się w Ventrue Penthouse celem omówienia działań na najbliższe noce i wyłonienia nowego Primogena klanu. Każdy postać będąca Ventrue dostała swoją teczkę w spersonalizowanych Zdarzeniach. 16 kwietnia 1999 r., w gabinecie Regenta, kilku członków klanu Tremere; Magistrów i Regent Weaver, spotkało się w celu dokonania sądu na Vanessie D`Argento. Shrecknet to istna kopalnia informacji... W przeciągu tych kilku miesięcy działo się dość, by Nosferatu mieli o czym rozmawiać.

Najważniejsze informacje o tym, jak powinny wyglądać posty z okresu przeskoku fabularnego:
  → Posty przeskokowe należy umieszczać w Dokumentacji, w dziale Zdarzenia.
  → Posty przeskokowe mogą być publikowane maksymalnie do 30 listopada 2018 r. Po tym czasie nie będzie już możliwości odgrywania akcji oraz rozwoju postaci w trakcie przeskoku fabularnego. Noc 5 maja 1999 r. zakończy się 31 stycznia 2019 r. Nie będzie można już także niczego zmieniać po napisaniu posta fabularnego w noc 5 maja 1999 r.
  → Przede wszystkim należy pamiętać o tym, by miały one charakter głównie fabularny, opisujący działania postaci w takiej formie, w jakiej pisane są posty na forum. Nie muszą to być nie wiadomo jak długie treści, nie muszą zawierać elaboratów przemyśleń czy dokładnego wykonywania działań. Chodzi jedynie o to, by miały fabularny wydźwięk, a nie były podsumowaniem opisanym w jednym lub dwóch zdaniach.
  → W przypadku rozwoju Zdolności i Dyscyplin musimy mieć podstawę do rzutów. Im więcej opisanych akcji fabularnych wskazujących na naukę tychże, tym rozwoju rzutów i możliwych udanych akcji. Dla przykładu: 4 opisane akcje nie są podstawą do nauczenia się wprawnego strzelania z broni palnej, nie wspominając już o tym, że jej rodzajów jest dużo. Możecie napisać, że uczyliście się strzelania w przeciągu tych i tych dni; nie trzeba szczegółowo opisywać każdego razu, ale im więcej sytuacji, tym więcej rzutów. Ważne! Pamiętajcie, że akcje mogą się skończyć porażką. Kości są ostatecznym arbitrem, który czasem bywa wredny. To, że postać chce się czegoś nauczyć nie oznacza od razu, że faktycznie tego dokona.
  → Dla lepszego zobrazowania sytuacji podajemy przykład rozwoju Zdolności X:
    1. Akcje wykonane danej nocy w jednym miejscu,
    2. Akcje wykonane później w innym,
    3. Akcje wykonane znów podczas jeszcze innej nocy gdzie indziej.
  → Działania postaci możecie rozpisać w jednym temacie dzieląc treść posta na poszczególne sprawy załatwiane przez postać, możecie również dla każdej sprawy założyć osobny wątek. Ważne, żeby wszystko trzymało się chronologii czasowej oraz miało ręce i nogi. Oczywiście, zdajemy sobie sprawę z tego, że nie wszystko uda się dokładnie wskazać w danym czasie, nie musicie więc być aż nadto skrupulatni. Ważne, by ogólnie było wiadomo, że dane akcje miały miejsce w takim, a takim czasie.
  → Jeśli postać już podczas gry zaczęła rozwijać jakąś zdolność lub dyscyplinę, to należy dać w poście odnośnik do postów związanych z nauką.
  → Rozwój Cech Pozycji takich jak Trzoda czy Świta jest możliwy. Zasady ich rozwoju są takie same, jak w przypadku Dyscyplin czy Zdolności.
  → Czasami niektóre rzeczy mogą nam się wydawać nieistotne. Jeśli przyjdą Wam do głowy sytuacje, w których mogłaby znaleźć się Wasza postać, to takie kwestie także warto opisać, nawet jeśli wydaje Wam się, że nie będą one ważne. W przyszłości mogą okazać się pomocne; dające podstawę do takich czy innych działań postaci.

KING 5 NEWS, 05/05/1999

Klik.
—...wczesnych godzin porannych. Osiemdziesiąt osiem osób... osiemdziesiąt dziewięć, licząc niedawną zmarłą... znajduje się kilkanaście kilometrów od Seattle, pod ścisłym nadzorem policji i lekarzy. — Relacjonowała z przejęciem Laura Herrera. Dramatyczna pauza była bardziej niż wymowna, może nawet nieco teatralna, ale cóż, trzeba to wybaczyć. Dziewczyna była przecież młoda, ciągle się uczyła, a KING 5 to pierwsza jej tego typu prawdziwa praca. Co innego towarzyszący jej czarnoskóry elegant!
David Wheeler skinął lekko głową i przetasował niespiesznie leżące przed nim kartki papieru. Bo tak. Bo mógł i chciał.
— Pociągi pasażerskie nie cieszą się zbyt wielką popularnością w Stanach Zjednoczonych. Zdecydowana większość mieszkańców preferuje transport lotniczy i drogowy, nie znaczy to jednak, że Amtrak przynosi straty czy też jest ignorowany. Jak obecna sytuacja wpłynie na losy największego operatora pociągów pasażerskich w Stanach możemy jedynie domniemywać. W specjalnym wydaniu talkshow "Seattle By Night", tuż po zakończeniu wiadomości, Adam Rhode przedstawi szczegółowo w jakiej sytuacji znajduje się obecnie Amtrak Cascades. — Pociągnął temat dalej, z łatwością, której Laura mogła mu tylko pozazdrościć. Chodziło tu przecież o ludzkie życie i zdrowie! Wheeler nie skupiał się jednak na tym, tylko na znacznie szerszym ujęciu sprawy, dotyczącym kolei. Herrera mimowolnie spojrzała na niego, z przestrachem w oczach.
Nie dowierzała w to, co właśnie usłyszała. Była młoda, naiwna. Cały czas była też pełna ideałów, chociaż w tej stacji pracowała już niemal pół roku, a to nie lada wyczyn. Odczekała więc kilka chwil i, wzbijając się na wyżyny profesjonalizmu, zmusiła się do uśmiechu. Każdy widz mógł jednak dostrzec, że drżą jej dłonie, położone płasko tuż obok pliku kartek. Laura, podobnie jak jej czarnoskóry towarzysz, miała pod ręką notatki i inne zapiski, a nawet i czyste strony, którymi mogła dowolnie manipulować w celu zrobienia lepszego wrażenia.
Lub by zająć czymś ręce.
— Za chwilę nawiążemy połączenie z naszą korespondentką znajdującą się w pobliżu pociągu. — Rzuciła trochę nazbyt entuzjastycznie. — Karen Gladwell-Miller, przy pociągu Amtrak Cascades trasy Vancouver – Portland – Seattle – Eugene. — Dodała, już spokojniej, rozumiejąc popełniony błąd. Uśmiechnęła się też delikatnie, ale nie było to potrzebne. Operator kamery przesunął nieznacznie obiektyw, oddalił obraz, a reszta ekipy dokonała swoich cudów i teraz na ekranach telewizorów były widoczne dwa ujęcia. Pierwsze było w przyjemnym, eleganckim studio w Seattle. Drugie gdzieś za miastem; znaczącą część kadru wypełniał stojący pociąg, oświetlony nienaturalnym blaskiem lamp halogenowych, bardzo mocno kontrastujących z ostatnimi promieniami zachodzącego już słońca.
W znacznej odległości od składu, oddzielonego dodatkowo żółtą taśmą ostrzegawczą, stała krótko ścięta szatynka, ściskając oburącz mikrofon stacji.
— Karen? — Powtórzyła Laura, czekając niecierpliwie na nawiązanie połączenia. Szatynka patrzyła nie w kamerę, tylko tuż obok; na towarzyszącą jej ekipę. Dopiero po chwili, gdy dźwiękowiec zrobił wszystko, co do niego należało, Gladwell-Miller uśmiechnęła się szeroko i skinęła głową. Poprawiła nieznacznie chwyt, unosząc mikrofon troszkę bliżej ust.
— Jestem. — Odpowiedziała korespondentka z nieznacznym, południowym akcentem. — Znajduję się trzynaście kilometrów na południe od Seattle, przy stojącym niemalże w szczerym polu pociągu Amtrak Cascades, linii Vancouver - Eugene. Oczy całej Ameryki, a być może i całego świata, są zwrócone na ten skład. Wszyscy zadajemy sobie pytanie, co stało się w pociągu stojącym w miejscu od godziny ósmej rano. Jakaż to choroba sprawiła, że przynajmniej jedna osoba zmarła, a tuzin znajduje się w stanie ciężkim... Niestety, służby porządkowe w postaci policji stanowej i lokalnej, wspierane przez służby medyczne na czele z CDC uparcie odmawiają komentarza. — Zakończyła w dość ponury sposób, odwracając przy tym głowę w stronę potężnego, acz wyglądającego na martwy, skład kolejowy. Pociąg sam w sobie nie wydawał się być specjalnie groźny czy niebezpieczny, jednakże sam fakt, że zaangażowanych w to wszystko było aż tylu ludzi był bardziej niż wymowny.
Ujęcie ze studia zmieniło się. Kamera skierowana była teraz na czarnoskórego prezentera.
— Karen, żebyśmy mieli jasność... obecność CDC może świadczyć o czym tak właściwie? Czy, zgodnie z doniesieniami, jest to tylko grypa lub też inne zatrucie pokarmowe i przedstawiciele agencji są na miejscu obecni ze względów formalnych, czy jednak chodzi o coś poważniejszego, co próbują przed nami zatuszować władze? — Telewizyjny weteran nie przejmował się niczym i wprost powiedział to, o czym wielu Amerykanów myślało. Obecność Centers for Disease Control and Prevention, czyli agencji dotyczącej chorób zakaźnych, ich badania, leczenia i zwalczania była wodą na młyn dla wszystkich miłośników teorii spiskowych oraz szajbusów pragnących wojny.
Kamera w plenerze odsunęła się od Karen Gladwell-Miller i skupiła się na samy pociągu. Wszystkie okna i drzwi były pozamykane — wszystkie, poza wejściem w pierwszym wagonie, tuż za lokomotywą. Tam znajdował się szarawy namiot CDC, wzniesiony na stalowym stelażu, wejścia którego pilnowało dwóch policjantów w kamizelkach kuloodpornych, z karabinami M16, aczkolwiek nie sposób było określić, jaki to dokładnie jest model. Mieli zwykłe, jednorazowe maseczki na twarzach i obecnie byli pogrążeni w rozmowie z jakimś sztywniakiem; Azjata w grafitowym garniturze, z masywną teczką ze skóry przypominającej wężowe łuski wydawał im polecenia.
— Niestety, Davidzie, nie dysponujemy żadnymi konkretnymi informacjami. Próbowałam porozmawiać z...
Klik.

The Seattle Times #125, 05/05/1999

POGODA

Zgodnie z prognozą National Oceanic and Atmospheric Administration, piąty maja będzie pierwszym dniem tego miesiąca bez deszczu! Niebo co prawda będzie dalej zachmurzone, ale silny, wiejący wiatr znad Puget Sound powinien do późnego popołudnia oczyścić niebo. Z tego też względu temperatura będzie najwyższa z zarejestrowanych w ciągu ostatnich kilku dni. Siedemnaście stopni w dzień i około ośmiu, dziesięciu w nocy to znak, że lato zbliża się już wielkimi krokami.

SZTUKA NIE DLA WSZYSTKICH
Seattle, WA
by Sharon Chan

O kulturalnym wydarzeniu roku piszemy już od miesiąca. Miłośnicy malarstwa dzisiejszego wieczoru w galerii Westlake415, zwanej także jako Kakao Gallery i Grand Space 415, będą mogli obejrzeć wernisaż znanej, surrealistycznej malarki: Isabell Simpson (lat 38), urodzonej w Bostonie w stanie Massachussets, która zaszczyci Seattle swoją obecnością i wystawą swych najnowszych prac. Tym razem ich tematyka wydaje się być nie tyle kontrowersyjna, co w — wedle niektórych — złym lub wręcz cudownym guście; pani Simpson zdecydowała się bowiem przedstawić na obrazach gwałcone kobiety, groteskowe krajobrazy, wykrzywione w grymasie przerażenia twarze, odrażające demony i perwersyjne anioły, a także wiele, wiele więcej. Jak twierdzi autorka, "ja tylko maluję swoje sny. A sny te ukazują miejsca i wywołują uczucia, o których nikt by nie wiedział, gdyby nie ja". Pełen wywiad z panią Isabell Simpson znajduje się na stronie drugiej, w kolumnie trzeciej i na stronie trzeciej, w kolumnie pierwszej.

PLAGA SAMOBÓJSTW
Washington/Wyoming/Kolorado/Floryda/Massachusetts/Inne
by Alan Fisco

Przedstawiciele Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej Stanów Zjednoczonych donoszą, że wzrasta ilość osób popełniających samobójstwa w parkach, zarówno tych lokalnych, jak i narodowych. Od początku bieżącego roku miało miejsce łącznie dwadzieścia pięć takich tragicznych przypadków – m.in. na terenie bagien Everglades, plaż Cape Cod, oraz, niestety, w lasach parku Magnolia u nas, w Seattle. Do najbardziej "śmiertelnych" zaliczyć należy Park Yellowstone i Wielki Kanion. W Wyoming w ciągu pięciu miesięcy było pięć przypadków odebrania sobie życia, w Kolorado zaś do chwili obecnej samobójstwo popełniło osiem osób; na terenie Everglades cztery, na plażach Cape Cod trzy, w Seattle — dwie, a są to twarde dane. Ile osób naprawdę straciło życie, nie wiadomo. Władze miast i parków próbują przeciwdziałać zjawisku, zamykając część obszarów na noc, a także wysyłając większą liczbę strażników i patroli policji. Według badaczy zjawiska, samobójcy wybierają parki, gdyż są one szeroko dostępne i pomagają ukoić nerwy w ostatnich chwilach życia. Więcej na temat plagi samobójstw, wraz ze szczegółowymi statystykami, na stronie czwartej, w kolumnach od pierwszej do czwartej.

MYSZKĄ I KLAWIATURĄ
Seattle, WA
by Colin Riley

Od poniedziałku aż do piątku trwają targi komputerowe "Y2K: Hoax?", skupiające się na najnowszych osiągnięciach ze świata informatyki oraz największych zagrożeniach, jakie mogą czekać informatyczną część świata. Zwłaszcza teraz, gdy coraz więcej osób zaczyna odczuwać — być może — uzasadniony lęk przed tak zwanym problemem "Millennium Bug". Przedstawiciele największych firm i producentów sprzętu oraz oprogramowania komputerowego przez cały tydzień prowadzą dyskusje i wykłady w Talaris Institute, ale ostatnie dni tygodnia będą obfitować właśnie w największe "gwiazdy". Symantec, Microsoft, Apple i wielu, wielu innych już czeka w salach TI! Pełna lista gości, jak zawsze, na przedostatniej stronie "The Seattle Times".

PRZYŁAPANI NA GORĄCYM UCZYNKU
Seattle, WA
by Carey Butler

Dwójka złodziei włamała się wczorajszej nocy do Muzeum historii naturalnej Burkea w Seattle. Dzięki zaostrzeniu środków ostrożności przez władze UoW, udało się schwytać rabusiów na gorącym uczynku. Łupem miały paść niezwykle cenne antyki z Egiptu dotyczące okresu panowania VI i VII dynastii z lat 2345 do 2173 p.n.e. Jak się dowiedzieliśmy, złodzieje działali z czyjegoś polecenia, ale nie byli w stanie powiedzieć czyjego dokładnie. Wedle informacji uzyskanych od policji, złodzieje wydawali się być bardzo skołowani i zaskoczeni całym zajściem, tak jakby nie do końca wiedzieli co się z nimi stało. Obecnie przebywają w areszcie i czekają na orzeczenie kary. Przedstawiciel uniwersytetu, pragnący jednakże zachować anonimowość, skomentował całe zajście słowami: "kradzież wiedzy jest usprawiedliwiona, kradzież dóbr nie. Niech złodzieje gniją w więzieniu." Więcej na stronie trzeciej, w kolumnie drugiej.
OUIJA, PRAWDA CZY FAŁSZ?
Washington State
by Carey Butler

Kilka dni temu rodzina z North Beach w Seattle postanowiła spędzić wieczór na zabawie z tabliczką ouija, zakupioną w pobliskim antykwariacie. Początkowo zabawa szła dobrze, rodzice kierowali wskaźnikiem, było mnóstwo śmiechu, a dzieci bawiły się doskonale. W pewnym momencie jednak "wskaźnik zaczął poruszać się sam", jak relacjonuje pan John McAddams (lat 40), ojciec rodziny. Dorośli sądzili, że to któreś z dzieci zrozumiało zabawę i kontynuowali rozrywkę. Nic więc dziwnego, że na pytanie "ducha" o złożenie rodzinie wizyty odpowiedzieli twierdząco. "To był błąd", komentuje pani Claire (lat 37), matka. W salonie rozpętało się piekło, gdyż — jak dowiedzieli się nasi dziennikarze — w domu państwa McAddams miało pojawić się coś, co zaczęło atakować rodzinę. Na ciałach wszystkich członków rodziny (pana Johna, pani Claire oraz dzieci, Michaela, Johna i Nancy) pojawiły się siniaki, zadrapania i ślady ugryzień oraz poparzenia. Ataki te trwały przez ponad godzinę, a gdy ustały, wszyscy wymagali opieki lekarskiej. Personel Virginia Mason Hospital zapewnia, że rany te "nie powstały w sposób naturalny". Więcej na ten temat można przeczytać na stronie drugiej, w kolumnach pierwszej i drugiej, a wywiady z członkami rodziny oraz lekarzami i policją znajdują się na stronie piątej, w kolumnie pierwszej.

CINCO DE MAYO
Seattle, WA
by Alan Fisco

5 maja 1862 roku w bitwie pod Pueblą wojska meksykańskie odniosły zwycięstwo nad wojskami francuskimi. Dzisiaj — 5 maja 1999 roku — wszyscy Amerykanie obchodzą to święto. Zarówno ci, w żyłach których nie płynie kropla meksykańskiej krwi, jak i ci wywodzący się z Meksyku cieszą się na wspomnienie tych wydarzeń, upamiętniając swe dziedzictwo, tak historyczne, jak i kulturowe. Już od samego rana w wielu, wielu miejscach w Seattle trwa zabawa — główną atrakcją jest jednakże parada, rozpoczynająca się w południe na PIke Place Market i zmierzająca aż do samego portu. Oprócz niej na wszystkich chętnych czekają imprezy oraz niekończąca się zabawa: najważniejsze miejsca zatem to Green Lake, El Chupacabra Alki oraz, oczywiście Pike Place Market. Szczegółowa lista znajduje się na stronie szóstej, w kolumnie trzeciej, a za hasło "Cinco De Mayo" możecie dostać darmowego drinka i piwo w każdym barze!

CHOROBA W POCIĄGU
Portland/Seattle, OR.WA
by Gary Smith

Pociąg jadący z Portland, w stanie Oregon, został poddany kwarantannie! Według najnowszych danych jedna osoba nie żyje, a dziesięć cierpi na objawy podobne do grypy — władze niezwłocznie podjęły decyzję o objęciu pociągu kwarantanną. Do środka są wpuszczani jedynie członkowie personelu medycznego. Mimo to udało się nam dowiedzieć, że początkowo choroba pojawiła się tylko w jednym wagonie, kiedy kilka osób skończyło posiłek. Nie jest zatem wykluczone, że to jedzenie stanowi źródło zarażenia. Wewnątrz pociągu znajduje się aktualnie 78 pasażerów i 10 członków załogi, a cały skład stoi kilkanaście kilometrów na południe od naszego miasta. Funkcjonariusze policji z Seattle i Olympii, wspierani przez policję stanową zajmują się całą sprawą. Dodatkowe informacje na stronie czwartej, w kolumnie piątej.

OGŁOSZENIA DROBNE (WIĘCEJ NA OSTATNIEJ STRONIE GAZETY)

    *ODWAŻNA MODELKA OD ZARAZ! KONTAKT ZA POŚREDNICTWEM TST!*
    *SPRZEDAM ZABYTKOWY FORTEPIAN NIEMIECKIEJ FIRMY DUYSEN - DO RENOWACJI. CENA DO UZGODNIENIA. TEL. 555-9648.*
    *CZUJESZ ZEW NATURY? PRAGNIESZ WRAŻEŃ I PRZYGODY? ODWIEDZAJ KAŻDEGO WIECZORA BEAVER POND 13002 10TH AVE NE!*
    *ODDAM CZARNĄ KOTECZKĘ EIRĘ, 12-TYG. KONTAKT VIA REDAKCJA.*
    *KOCHANA PANI SUSAN, JESZCZE TYLKO TRZY DNI.*
    *ZGUBIŁEM OBRĄCZKĘ Z WYGRAWEROWANYM KOLIBERKIEM I INICJAŁAMI LS. PROSZĘ O ANONIMOWY KONTAKT W REDAKCJI. NAGRODA PIENIĘŻNA!*

The Seattle Times #57, 02/26/1999 - #121, 05/01/1999

The Seattle Times #57, 02/26/1999

SKANDAL W RATUSZU

Seattle, WA
by Carey Butler

Christopher Lineberry, członek rady miejskiej i wysokiej rangi pracownik Seattle Municipal Court, musi zmierzyć się z publicznym linczem. Jak się dowiedzieli nasi reporterzy, Lineberry ożenił się z tak zwaną "kobietą do towarzystwa", która nie dalej jak tydzień temu znajdowała się w stanie oskarżenia o kradzież z włamaniem (patrz "The Seattle Times", wydanie nr #50). Anonimowe źródło twierdzi, że pan Lineberry planował nie tyle zachować sekret małżeństwa dla siebie i swojej małżonki, lecz także osiągać z tego względu korzyści majątkowe w postaci świadczenia usług małżonki pozostałym pracownikom Seattle Municipal Court. Co jeszcze kryje się za zamkniętymi drzwiami w jednym z najważniejszych budynków naszego miasta? Więcej na stronie drugiej, w kolumnie pierwszej.

The Seattle Times #61, 03/02/1999

BOMBOWA IMPREZA W KLUBIE

Seattle, WA
by Carey Butler

Eksplozja miała miejsce w nocy z drugiego na trzeciego marca bieżącego roku, w północnej części Seattle, niedaleko brzegów jeziora Haller Lake. Nieznani sprawcy podłożyli ładunki wybuchowe pod klub muzyczny Urban Nite. Policja podejrzewa, że winni są członkowie jednego z gangu, a sam wybuch jest tylko kolejnym etapem toczonej po cichu wojny w przestępczym świecie. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności liczba ofiar została ograniczona do minimum — ostatni klienci opuszczali już klub, większość pracowników również zakończyła swoją zmianę. Zginęły trzy osoby, pięć jest rannych, z czego dwie ciężko. Nie są znane powody, dla których klub padł celem zamachowców; funkcjonariuszom policji udało się jednakże wydostać ze zgliszczy kilka kaset video, które być może rzucą nieco światła na tę sytuację. Ponadto podobne wydarzenie miało miejsce w lutym; w #46 wydaniu "The Seattle TImes" opisaliśmy tajemniczy wybuch w Midnight Fix. Policja z SPD North Precinct prowadzi śledztwo w sprawie Urban NIte, o upublicznionych szczegółach którego można przeczytać na stronie czwartej, w kolumnie drugiej.

The Seattle Times #64, 03/05/1999

POLICYJNA TRAGEDIA

Seattle, WA
by Frank A. Blethen

Piątkowy poranek na posterunku SPD South Precinct w Seattle nie należał do przyjemnych z dwóch powodów. Pierwszy z nich dotyczy niedopilnowania, brawury czy też chęci zaimponowania kolegom — doszło bowiem do niekontrolowanego uwolnienia ognia. Posterunkowy Leonard Johnson wypalił ze swojej służbowej broni w sali pełnej funkcjonariuszy policji oraz ludności cywilnej, powodując niemały popłoch oraz zamieszanie. Na całe szczęście nikt nie został ranny, pan Johnson natomiast został zawieszony w czynnościach służbowych do odwołania. Kapitan Greening, dowodzący posterunkiem, zapewnia jednocześnie, że to był pierwszy i ostatni tego typu wybryk i zapowiada zaostrzenie środków bezpieczeństwa. Drugim powodem, znacznie poważniejszym, była wiadomość o śmierci jednego z aspirantów. Funkcjonariusz Sean Branston, pełniący swoje obowiązki w szpitalu Inland Pacific Imaging Center został zamordowany. Pilnując przebywającego na sali pooperacyjnej więźnia — nieoficjalnie udało nam się dotrzeć do informacji, iż chodzi tutaj o członka gangu — padł ofiarą brutalnego mordu, popełnionego prawdopodobnie przez znajomych wspomnianego już więźnia. Aresztowany nie został jednak uwolniony i ciągle przebywa pod nadzorem policji. Cytując kapitana Greeninga, "to karygodne i cała wina spoczywa na mnie." Więcej na stronie trzeciej, w kolumnie trzeciej.

The Seattle Times #76, 03/17/1999

POLITYCZNIE - PRASA NIE TAKA WOLNA?

Seattle, WA
by Alan Fisco

Przygotowania do WTO Ministerial Conference of 1999 trwają cały czas — dla mieszkańców Seattle nie jest to jednak zbyt dobra wiadomość, gdyż pojawia się coraz więcej protestujących. I chociaż do listopada jeszcze pół roku, to już teraz widać, że nie wszystkim to pasuje, mówiąc bardzo oględnie. Pojawiają się nawet doniesienia o próbach kneblowania ust prasie, co jest niezgodnie z 1. poprawką do Konstytucji Stanów Zjednoczonych — jako jeden z dziennikarzy zatrudnionych w "The Seattle Times" oświadczam, że prasa jest wolna, że możemy swobodnie pisać! W nieco innej sytuacji są gazety ze świata; sytuacja w Kosowie sięga zenitu i nie jest wcale wykluczone, że w ciągu tygodnia-dwóch nie dojdzie do eskalacji konfliktu. My możemy o tym pisać. Niektórzy przedstawiciele prasy z Europy nie mają tego luksusu, zwłaszcza z tzw. byłego Bloku Wschodniego. Pojawiają się także podejrzenia, że były próby blokowania raportu Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw Uchodźców z marca 1999! Więcej na temat wolności prasy w Stanach i na świecie w kontekście konfliktów tak lokalnych, jak i globalnych, na stronach czwartej i piątej, w kolumnach od pierwszej do trzeciej.

The Seattle Times #99, 04/09/1999

GANGI RODZĄ PRZEMOC, PRZEMOC RODZI GANGI

Seattle, WA
by Gary Smith

Keith Zimmerman, Ross i Laura Cooke. Młode małżeństwo i ich bliski przyjaciel. Wieczór, okolice I-5 i Wing Luke Museum w Seattle. Zwykły przypadek, znaleźli się w złym miejscu, o złej porze. Przejeżdżający z dużą prędkością czarny Daewoo ostrzelał chodnik, sklep i bar, z którego wychodził właśnie pan Zimmerman i państwo Cooke. Cała trójka znajduje się obecnie w szpitalu w stanie ciężkim; kto był prawdziwym celem tego odrażającego czynu, jest oczywiste: to był kolejny etap porachunków gangów, które w ostatnich dniach pochłonęły zdecydowanie zbyt wiele ofiar — zarówno tych stojących po niewłaściwej stronie prawa, jak i tych starających się to prawo chronić i je przestrzegać. Ostatnią, równie tragiczną w skutkach potyczką było starcie w portowych magazynach, zakończone zatopieniem jednej z cumujących barek. Więcej na ten temat, wraz z krótką charakterystyką tej smutnej i niepotrzebnej wojenki, na stronie czwartej, w kolumnach drugiej i trzeciej.

The Seattle Times #106, 04/16/1999

WANDALE NA CMENTARZU

Seattle, WA
by Frank A. Blethen

Wart przeszło trzy tysiące dolarów grób świętej pamięci pastora Erica Roundsa, ufundowany przez Russell Investments, zdewastowany! O datku oraz tragiczniej śmierci pastora pisaliśmy w wydaniach "The Seattle Times" o numerach #44 i #43. Funkcjonariusze SPD West, na czele z kapitanem Michaelem Teeterem, są zbulwersowani i nie spoczną, póki nie odnajdą sprawców tego haniebnego czynu. Duchowny, pochowany piętnastego lutego bieżącego roku, nie zaznał długo spokoju. Nieznani sprawcy nagrobek oblali czerwoną farbą, kwiaty wyrzucili, tablicę nagrobną wyrwali i połamali, sporo cegieł zostało zaś pokruszonych. Nie wiadomo, kto dokonał tego okrutnego czynu na cmentarzu Mt Pleasant Cemetery, w Queen Anne. Wywiady z policją, wiernymi oraz opiekunami cmentarza na stronie czwartej, w kolumnach od pierwszej do trzeciej.

The Seattle Times #118, 04/28/1999

TAJEMNICZA PRZESYŁKA CZY TYLKO GŁUPI ŻART?

Seattle, WA
by Sharon Chan

Gwen Myers poinformowała redakcję "The Seattle Times" o niepokojącej sytuacji: wczorajszego, wtorkowego poranka pod swoimi drzwiami zastała dziwną papierową torbę z imieniem i nazwiskiem panny Myers. Ku jej zdziwieniu, wewnątrz znajdowało się zamknięte, drewniane pudełeczko z metalową tabliczką na której wyryto pełne imię i nazwisko panny Myers, wraz z jej datą urodzenia i... datą śmierci przypadającą na 30 kwietnia bieżącego roku (09/24/1978 - 04/30/1999). Przerażona panna Myers niezwłocznie powiadomiła policję. Kapitan Paul McDonagh z SPD East Precinct zapowiedział, że osobiście będzie nadzorował śledztwo. Wywiad z panną Gwen Myers znajduje się na stronie trzeciej, w kolumnach pierwszej i drugiej.

The Seattle Times #121, 05/01/1999

ZAGINIĘCIE DZIENNIKARZY BAINBRIDGE ISLANDER

Bainbridge Island, WA
by Alan Fisco

Dziennikarze "Bainbridge Islander" — Victoria J. Massey, Brett Hall oraz Carl Cothrane — zaginęli. Pod koniec kwietnia podjęli się zadania opisania tajemniczych okaleczeń mających miejsce w stadninie i hotelu Wacky Nut Farm; ofiary, pośród których byli zarówno ludzie, jak i zwierzęta, charakteryzowały się znacznym ubytkiem krwi oraz charakterystycznymi nacięciami na skórze, na wysokości ud, ramion oraz szyi (więcej na ten temat pisaliśmy w #119 wydaniu "The Seattle Times). Niestety, po dwóch dniach przebywania w okolicy Wacky Nut Farm urwał się wszelki kontakt z dziennikarzami. Co dziwniejsze, przez te czterdzieści osiem godzin regularnie kontaktowali się z bliskimi i redakcją telefonicznie, korzystając z telefonów komórkowych oraz stacjonarnych w pobliskiej restauracji. Władze odmawiają komentarza; wszyscy, którzy mogą mieć jakiekolwiek informacje na temat Victorii, Bretta i Carla proszeni są o kontakt pod numerami telefonów i adresami korespondencyjnymi wypisanymi na stronie czwartej, w kolumnie piątej.

Akt Pierwszy. Kronika Krwi.

    Amanda Carter dostała prezent. Jej chłopak - chociaż czy można tak nazwać człowieka, z którym spędziła dopiero trzy kwietniowe, na przemian mgliste i deszczowe wieczory? - wręczył jej dziś wieczorem małe, drewniane pudełeczko z okazji urodzin. Ozdobna szkatułka, wykonana z czerwonego drewna, kryła w sobie trzy cienkie patyczki na których znajdowała się łatwopalna i bardzo aromatyczna mieszanka kory, drewna i ziół. Wystarczyło się nachylić nad drewienkiem, by w nozdrza uderzył mocny, duszący zapach, przypominający dziwną mieszankę czegoś słodkiego i gorzkiego. Z początku owszem, było to przyjemne i na swój sposób mogło relaksować, jednak po paru bardzo krótkich chwilach ten aromat stawał się męczący i zaczynał drażnić. Przeszkadzał. Irytował. Wściekle atakował nos i zmysł węchu, nie dając o sobie zapomnieć. Wsiąkał w ubrania, we włosy, nawet w skórę, przenikał całe ciało, niczym dym z papierosów. Amanda nie powiedziała oczywiście, że kadzidełka i szkatułka w szerszej perspektywie są fatalnym prezentem, ale liczył się gest. Miły i uroczy. Romantyczny niemalże.

Kilka dni po święcie zakochanych miało miejsce zebranie najważniejszych wampirów w Seattle. Książę, Jane Doe, postawiła sprawę jasno - dałam Wam wolną rękę, nie wtrącałam się, byłam bierna, ale dzieje się źle, trzeba działać, wyciągam rękę do Anarchistów, idziemy na wojnę. Tak, w wielkim skrócie rzecz jasna, przedstawiało się wieczorne spotkanie przedstawicieli Camarilli i Ruchu Anarchistów w Szmaragdowym Mieście. W tym samym czasie samozwańczy Miecz Kaina, Sabat, skryty na terenie sztucznie wytworzonej, industrialnej wyspy leżącej u wybrzeży Seattle, snuł swoje mordercze i odrażające plany. Jakie? Czego dotyczyły? Tego nie wie nikt. Każdy wampir nienależący do tej sekty mógł tylko domniemywać, o co chodzi.

Fakty mówiły same za siebie. Zwiad w wykonaniu Nosferatu informował o przygotowaniach do potężnej ofensywy. O sięgającym wiele miesięcy wstecz szmuglowaniu ludzi. O planach uderzenia w wiele, wiele miejsc, spośród których pierwszym był zamach na klub Midnight Fix, co było aż zbyt bliskie złamaniu Maskarady. Nosferatu dowiedzieli się także o konstruowaniu czegoś ohydnego, czegoś, co samą swoją obecnością było pogwałceniem wszelkich praw i zasad. Świeżo zawiązany sojusz w obliczu wspólnego wroga zaowocował jednakże czymś jeszcze - Anarchiści zaoferowali sprawdzenie pozostałej części wyspy, dowiadując się o kilku równie niepokojących rzeczach, spośród których prym wiodło porywanie wampirów oraz masowe tworzenie nowych, w losowo wybranych rejonach Seattle.

A to przecież był tylko przedsmak czegoś więcej...

    Był już późny wieczór, robiło się coraz później i siłą rzeczy Carter musiała wrócić do swojego domu. Spacery po mieście o tej porze nie były zbyt rozsądnym wyjściem; pogoda bywała bardziej niż zdradliwa i gęste, ciemne chmury zwiastowały kolejną już tej wiosny ulewę. Co gorsza, kiedy Amanda skręciła w jedną uliczkę i przeszła kilka, może kilkanaście metrów, poczuła dotkliwy, niemalże migrenowy ból głowy, prawie zwalający z nóg. Przymknięcie oczu tylko pogarszało sprawę, bo wtedy wszystko zaczynało wirować i kwestią czasu było zwrócenie zawartości żołądka. Tuż za lewym okiem, w głębi czaszki, rozpoczęło się nieustanne łupanie, które z każdym kolejnym krokiem zaczęło przybierać na sile. Efekt uboczny wdychania aromatu drewna, kory i ziół, którymi została obdarowana? Lichy posiłek, który zjadła na śniadanie i nic więcej? Stres związany ze studiami? Ciężko było powiedzieć. Równie trudno było wytłumaczyć, jakim cudem Amanda Carter powróciła do swojego domu. Wszystko pamiętała przecież jak przez mgłę spowodowaną nagłym bólem głowy - mijane budynki skąpane w sztucznym świetle latarni były niewyraźną, zbitą bryłą. Nieliczni przechodnie przyglądający się mijanej kobiecie stanowili morze ludzi, z których nie szło odróżnić poszczególnych twarzy. Sunące ulicami samochody z reflektorami bijącymi oślepiającym, boleśnie rażącym oczy światłem tylko drażniły.

Szeryf Parker wraz z Ogarami - Euniką Grimm oraz Sierrą Baxter - przeprowadził kilka niewielkich akcji, pacyfikując komórki Sabatu i rozbijając niewielkie sfory w okolicach sąsiadujących z Harbor Island. Anarchiści początkowo dość niechętnie dotrzymywali swej części umowy związanej z sojuszem, ale ostatecznie zdołali wyprowadzić serię celnych ataków, pozbywając się pojedynczych wampirów z północnych terenów miasta, cementując w ten sposób sojusz i przyjaźń między sektami. Wojna już trwała. Nikt nie miał do tego wątpliwości, lecz bardziej przypominała wojnę pozycyjną, na wymęczenie, niż prawdziwe działania zbrojne. Primogeni coraz częściej odwiedzali Księcia Doe, dyskutując z Malkavianką na temat dalszych posunięć i ruchów. Niektórzy domagali się nawet bezpośredniego uderzenia na Harbor Island, już teraz, natychmiast, inni postulowali przeczekanie i zebranie odpowiednich sił, ktoś - Ventrue, rzecz jasna - nawet był gotów posłać po archonta lub i samego justykariusza, podważając w ten sposób status Jane Doe. Choć niechęć i nienawiść między klanami Arystokratów i Świrów przestała już rosnąć, to ciągle daleko było do ideału. Wyciągnięcie ręki do Anarchistów uważali za gest niegodny władzy i słabość. Odkąd rozwiązali swe własne problemy, a Klaus Werner zaczął rządzić arystokratyczną częścią Rodziny, stali się na powrót podstawą Camarilli. Choć, rzecz jasna, nie rządzili w Seattle, jednak coraz częściej zaczęto ich widywać z Brujah - oni także zrozumieli, że w obliczu większego zagrożenia nie ma sensu tracić czasu na wewnętrzne spory.

Toreadorzy nie zmienili swego neutralnego podejścia.

Wycierpieli dość, a ogłoszone tuż po Walentynkach Krwawe Łowy na jednego z nich wcale nie pomagało. Elizabeth Page starała się jednak zacieśniać więzi z Gangrelami, pomimo początkowej niechęci i ogromnych różnic w podejściu do nieżycia. Paradoksalnie była w tym korzyść dla obu stron; dzicy i nieokrzesani mogli bez większych trudności poruszać się po centrum metropolii, zaś nieumarli o wysublimowanym guście zaczęli doceniać surowe piękno natury. Obecne zbrojne ramię wampirzej władzy w Seattle radziło sobie nad wyraz dobrze, przyjmując rolę strażników licznych parków (pośród których zdarzało się spotkać i przedstawicieli Sabatu, i dzieci Luny). Również i stosunki między Toreadorami i Ventrue zaczynały się poprawiać i nie był już rzadkością widok jednych i drugich w Bloodbath oraz Moore Theatre - oba Elizja stały się oficjalnym, neutralnym gruntem, gdzie wszyscy byli mile widziani. Fakt jednak był taki, że obok Samuela, pilnującego porządku w teatrze, coraz częściej można było dostrzec jakiegoś długowłosego, dzikiego Gangrela, a w dawnej rzeźni Brujah stał ramię w ramię z Toreadorem. Przyjacielskie kłótnie były obecne, ale co naprawdę się działo, wiedzieć mogli tylko Nosferatu, trwający cierpliwie w swym podziemnym, tajemnym królestwie, do którego zstępowali nieliczni.

    Gdy szczęknął zamek zamykanych drzwi Amanda mogła odetchnąć z ulgą. Była u siebie. Była w swoim świecie, lecz ulga ta była tylko pozorna. Kiedy zrobiła kilka kroków, zdała sobie sprawę, że coś było nie tak. Coś było inaczej, choć z pozoru wszystko wyglądało jak zwykle. Meble wyglądały na nowe, gdzieniegdzie widać wciąż było pudła i kartony, a na szafce widniały puste butelki po taniej wódce i jeszcze tańszej whisky, nadającej się chyba tylko do czyszczenia rur. Pozostałość imprezy, tak zwanej parapetówy, wzmogła tylko ból głowy. Mocne łomotanie stawało się silniejsze, mocniejsze, znacznie bardziej dotkliwe. Nie minęła nawet chwila, jak Carter poczuła kwaśny smak żółci w ustach i, nie panując już nad swym ciałem, upadła na kolana, targana torsjami. Wymiotowała, a ból głowy nic, tylko się zwiększał. Nie zwróciła nawet uwagi, że na nowym dywanie, tuż obok świeżej plamy po jej własnych rzygowinach, była krew.

Miasto, niedawno przecież wolne od szaleństw Wadswortha, było otwarte. Znów stało się "bramą" do Kanady i na Alaskę. Mnóstwo wampirów przybywało drogą morską, lądową i powietrzną do Emerald City, nie wiedząc jednak, że wkraczają na pole bitwy. Pierwsze potyczki, pierwsze poważne starcia zdominowały port. Na betonowych, potężnych nabrzeżach Alaskan Way, u brzegów Puget Sound, w przystaniach i na pomostach, pomiędzy magazynami i w ich wnętrzu, w uliczkach i alejkach, przelewana była krew żywych i umarłych. Szeryf John Parker, wspierany przez wierne mu Ogary, gangrelską koterię oraz - ku zaskoczeniu niektórych Spokrewnionych - co bardziej krewkich Anarchistów lubujących się w przemocy, stawiał czoła niekończącej się fali fanatyków z wrogiej wszystkim sekty. Wszystko wskazywało bowiem na to, że przedstawiciele Sabatu wydawali się być bardziej niż zainteresowani rosyjskim lodołamaczem, zacumowanym w porcie od połowy lutego. Co prawda żaden z wampirów "oficjalnie" nie dostał się na pokład, lecz to pewnie jest tylko kwestią czasu. Musi przecież istnieć jakiś powód, dla którego samozwańczy Miecz chce się tam dostać...

Sama Księżna upewniła się (zamieniając umysły pochwyconych i przesłuchiwanych nieumarłych w jajecznicę), że wampiry odpowiedzialne za wszystkie mniej lub bardziej tragiczne wydarzenia w Seattle ostatnich miesięcy to D'Aubigné, Fernández oraz Migliore. Trójka ta z miejsca stała się Spokrewnionymi przeklętymi przez całą społeczność Dzieci Kaina. Było jednak oczywiste, że to ciągle tylko pionki, istoty będące może nie na samym dnie hierarchicznej drabiny, ale nie będące też szczególnie wysoko. Był ktoś jeszcze. Ktoś, kto przemykał w mroku, w cieniu, nadzorując i ciesząc się nieszczęściem oraz rozlewem krwi. Tylko kto?

Książę Doe wydała jasny rozkaz - Jason Migliore, Ofélia Fernández oraz Gerard D'Aubigné muszą zostać schwytani żywcem. Resztę należy zniszczyć.

    Zaczął padać deszcz. Krople wody wybijały nierówny, drażniący rytm uderzając o szyby. Odgłosy zewnętrznego świata znikały w ulewie, nic więc dziwnego, że Amanda nie usłyszała czyichś kroków. Ciągle na klęczkach otarła usta z odrażającej mieszanki kawy i śniadania, nie zdając sobie sprawy, że nie jest sama. Że ktoś ją obserwuje, że z ciemniejszego kąta pokoju przyglądał się jej mężczyzna. Jej mężczyzna. Richard, zawsze nalegający by wszyscy zwracali się do niego per "Rick". Gdy szepnął imię swojej ukochanej, Amanda gwałtownie się odwróciła, przerażona i obolała. Ból głowy nasilił się, pozbawiając ją przytomności - ostatnią rzeczą, jaką dostrzegła, było leżące u stóp Ricka czyjeś nagie, drgające ciało. Gdy zaś odzyskała przytomność, był już wczesny ranek, czy też raczej bardzo późna noc. Za oknem wciąż było ciemno, chociaż nieprzebyty mrok nocy z wolna ustępował szarówce nadchodzącego poranka. Biała koszulka z logo i maskotką Iron Maiden kleiła się do mokrego ciała, gdy zestresowana Carter wpatrywała się w sufit swojej cichej i pustej sypialni. Początkowo nie zdała sobie sprawy, że nie oddycha, że nie czuje bijącego serca. Leżała tylko w łóżku, czując zapach kadzidła, wzbogacony o miedziany, podejrzanie przyjemny aromat czegoś, czego nie znała ale wiedziała, że nie wyobraża sobie życia bez niego. Po kilkunastu długich minutach wstała, słabsza niż zazwyczaj. Zachwiała się i z trudem przeszła do łazienki; mocne, jasne światło jarzeniówki raziło ją w oczy. Gdy spojrzała w lustro, momentalnie się rozbudziła. Jej "koszula nocna" - stara i znoszona koszulka metalowego zespołu - była zachlapana posoką. To, co mylnie uznała za pot, było krwią. Jej własną? Czy może cudzą?

W wyniku coraz brutalniejszych starć Sojuszu Camarilli i Anarchistów z Sabatem, zniszczono zbyt wiele wampirów. Ostateczna Śmierć spotkała jednego Ogara, Eunikę Grimm oraz towarzyszącego jej sługę, ghula pracującego w szeregach policji, oficera O'Connela, a także samotną Gangrelkę, chcącą wspomóc sprawę - Ivy Collins, która robiła co tylko była w stanie, lecz w spotkaniu z Sabatem była bezsilna. Był to znaczy cios dla Camarilli; utrata Ogara, wykonującego przecież polecenia Szeryfa i wspierającego go w wykonywaniu obowiązków komplikuje wiele spraw. Udało się jednak zwyciężyć i choć bitwa ta została okupiona starą i cenną krwią, to jednak zdołano odeprzeć atak rozwścieczonej sfory i ocalić skrawek Seattle przed zbrukaniem przez Miecz.

Kto będzie kolejną ofiarą? Ty? Ktoś, kogo znasz? A może niczego nieświadomy chłopak, który rozwozi pizzę za kilka dolców plus napiwki? Seattle spływa krwią. Camariila zawiązała sojusz z Ruchem Anarchistów celem zniszczenia wrogiej wszystkim sekty. Miecz Kaina, jak nazywają się przedstawiciele Sabatu, nie tylko knuje. Oni zaczynają działać. Zaatakowali. Trwa wojna. Jane Doe i Alexander Thorburn stanęli na czele Sojuszu, walcząc z wrogiem, którego nie do końca widać. Mają swój cel i - jeśli wierzyć słowom Regenta Tremere - zrobią wszystko, by go osiągnąć. Członkowie Sabatu to nie są przecież bezrozumne bestie, opętane rządzą krwi, oni najwyraźniej czegoś, a może nawet i kogoś, szukają.

Sytuacja w Klanach

Image
Brujah
Krzykacze, po śmierci Primogena Jeremy`ego Hammonda, popadli z rozsypkę. Podzielili się między sobą w mniejsze i większe grupki. Po zbrojnym ramieniu Ventrue niewielu zostało tych, którzy wciąż widzieli w nich swoich sprzymierzeńców. Spora część klanu przestała w jakikolwiek sposób ingerować w politykę Camarilli, na czele z Harpią Ike Cameronem, i usunęła się w cień. Niektórzy przeszli na stronę Anarchistów; nieoficjalnie mówi się także o kilku jednostkach, które odeszły do Sabatu. Bracia Richmond, którzy stali się sławnymi Brujah w Seattle - choć w niezbyt pozytywnym znaczeniu - wciąż zamieszkują Szmaragdowe Miasto. Książę nie pozwoliła im na opuszczenie granic. Wśród Spokrewnionych przewija się także miano niejakiego Simona Dollana, speca od broni wszelakiej. Do końca marca nie działo się u nich nic, co zasługiwałoby na większą uwagę... Wówczas bowiem do miasta wrócił Murdock. Wampir cieszący się w Seattle wysoką reputacją, zwłaszcza wśród Brujahów, których szybko złapał za jaja. Od jego powrotu dużo mówi się o tym, że członkowie tego zaczynają się jednoczyć i nawet Ci, którzy chcą pozostać neutralni, z szacunkiem przyjmują zwierzchnictwo Murdocka. Coraz częściej mówi się również o lepszych relacjach Brujahów z klanem Ventrue. I o tym, że nowy Primogen nie cierpi Gangreli, ale w nadchodzących czasach zakopuje topór.

Image
Gangrel
Pozycja Gangreli z każdym miesiącem staje się silniejsza i coraz bardziej ustabilizowana. Primogen Moses Reeves w żelaznej pięści trzyma klan, ale to Szeryf Parker jest "gwiazdą" Dzikusów. To dzięki niemu udało się rozbić kilka sfor Sabatu, unicestwić co najmniej tuzin wampirów Miecza Kaina i skutecznie upilnować porządku w Seattle. Szeryf zaczął również organizować zwiady i patrole w mieście, by zebrać jak najwięcej informacji o możliwych posunięciach Sabatu. Wśród ochotników są nie tylko Gangrele, ale również Brujah, a także członkowie innych klanów. Jednym z dowódców takich oddziałów jest Lou Sawyer uchodzący za potężnego Dzikusa. I nie lubiącego jak ktoś miele ozorem bez sensu. Jeszcze w lutym echem rozniosła się chwalebna śmierć Blake, która to oddała swoje życie za Szeryfa i niejakiego Tommy`ego Bennetta. W kolejnych miesiącach Ostateczną Śmierć poniosła Ivy Collins i jeden z Ogarów, Eunika Grimm. Gangrele to klan, który zbiera najbardziej krwawe żniwo podczas wojny z Sabatem.

Image
Malkavian
Malkavianie pod wodzą Primogena Davea Burroughsa i Księcia Jane Doe wciąż cieszą się wysoką pozycją. Nic nie wskazuje na to, by miało się to zmienić. Szalony, nieprzewidywalny Dave mimo, iż Sabat zalęgł na Harbor Island, wciąż ma tam swoją własną Domenę w jednym z doków. Z jednej strony można się temu dziwić, lecz z drugiej... Burrougs uchodzi za jednego z najpotężniejszych Malkavian w Emerald City. Mówi się też o tym, że relacje na linii Malkavianie-Ventrue uległy nieznacznej poprawie. W ciągu ostatnich miesięcy uwagę nie tylko Świrów, ale i innych Spokrewnionych, zdążyły przykuć takie osobistości jak niedawno przybyła do miasta Lily czy Zoya Darkmane; ta pierwsza ze względu na to, że jest jednym z naprawdę nielicznych dzieci-wampirów, ta druga zaś przez to, że... Uważa się za kosmitkę, a wampiry - za pozaziemskie istoty. Chodzą również pogłoski o księdzu Adewale Kadewa, który wraz z dwoma Tremere w połowie lutego zajął się sprawą śmierci księży. Sprawa ucichła aż do momentu, w którym księdza Kadewa, Tremere Alexander Le Roi i Ezekiela Crossa spotkała Ostateczna Śmierć podczas jednej z walk z Sabatem. O tej sprawie chodzą przeróżne plotki...

Image
Nosferatu
Klan Nosferatu w ostatnich miesiącach niejednokrotnie pokazał, że jest niezwykle przydatny i ważny. Na ustach wielu Kainitów królują Mits, Randy White i Kwiatuszek, którzy wraz z Szeryfem i Ogarami rozbili niejedną sforę i unicestwili niejednego wampira z wrogiej Sekty, nie wspominając już o wsparciu Camarilli zwiadami na Harbor Island. Szerokim echem odbiły się takie akcje jak rozbicie sabackiej Sfory w Ravenna Park czy unicestwienie czterech wampirów Sabatu na terenie Roosevelt High School. Ich status dzięki dotychczasowym dokonaniom niezaprzeczalnie się podniósł. Nosferatu jednak od zawsze po prostu robili to, co do nich należy. Pod względem politycznym nic się nie zmieniło - Szczury wciąż są neutralne, a Primogen Simmons chce zachować ten stan rzeczy.

Image
Toreador
Michelle Mould stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych Toreadorów w ostatnich miesiącach, głównie za sprawą swojego zamiłowania do muzyki, licznych koncertów i częstych wizyt w Seattle Children`s Home oraz Elizjum Moore Theatre. No i zadłużenia u jednego z Gangreli, Lou Sawyera, który to zaczął uczyć ją bójki... Co, jak na Toreadora, jest wyjątkowo niezwykłe i niecodzienne, choć niewątpliwie przydatne w nadchodzących czasach. Sam klan, dotąd bardzo neutralny, w obliczu ostatnich wydarzeń stara się wesprzeć Camarillę najlepiej jak umie. Wśród Artystów mówi się, że Elsie Page wciąż pragnie pozostać neutralna, lecz nie chce jednocześnie okazać braku zainteresowania wydarzeniom, jakie mają miejsce w Emerald City.

Image
Tremere
Czarnoksiężnicy od zawsze skupiają się na nauce, odkryciach i magii. Od zawsze byli neutralni; zamknięci w swym hermetycznym środowisku, w murach Fundacji Tremere. Nic więc dziwnego, że pojawienie się w Szmaragdowym Mieście Leopolda, jednego z najbardziej rozpoznawalnych członków tego klanu, było nie lada nowinką. Tym bardziej, iż ten Spokrewniony nie próżnował i od razu zaczął tkać w mieście swoje nici, począwszy od zawarcia znajomości w Elizjum Moore Theatre. Wśród Czarnoksiężników mówi się o bardzo ważnym ładunku, który w najbliższych miesiącach ma trafić do Seattle, a który zawiera bardzo cenne, starożytne artefakty. Uwadze klanu nie uszła także Ostateczna Śmierć Magistra Le Roi i Nowicjusza Crossa oraz księdza Kadewy z klanu Malkavian - cała trójka była bowiem zamieszana w sprawę zabójstw księży. Oprócz tego Tremere, zgodnie z obietnicą złożoną Ventrue, zajęli się pozyskaniem nieruchomości, które mogłyby posłużyć Sabatowi w nadchodzących czasach.

Image
Ventrue
Ventrue w ostatnich nocach zyskali niemały rozgłos. Głównie za sprawą wyboru, podczas marcowego zjazdu, nowego Primogena: Klausa Wernera. Ralph Stevenson i Travis Sinclair przestali się już między sobą gryźć, choć niechęć między nimi wciąż była widoczna. Klan zdaje się w ostatnim czasie podnosić z bardzo trudnej sytuacji, w jakiej został postawiony po Ostatecznej Śmierci Księcia Wadswortha i Primogena Jenkinsa. Niewątpliwie Arystokraci zaczęli być bardziej aktywni; wspierają inne klany gdy zachodzi taka potrzeba, umacniają swoje wpływy i roztaczają nowe, nawiązują nowe relacje, a stare umacniają. Szczególnym uznaniem zaczynają cieszyć się Joshua Hunter i Thomas Walker, którzy w ostatnim czasie zdobyli sobie niemałą renomę w półświatku, rządząc gangami Seattle. Zainteresowanie zdobyła również nowa podopieczna Joshui, Chloe Snow, o której mówi się, że jest informatycznym geniuszem, który mógłby dorównywać Nosferatu Kwiatuszkowi. Rozgłos zyskali sobie również Helena Ainsworth i James Everley, którzy próbują doprowadzić do zjednoczenia klanów Camarilli i utworzenia Sojuszu.

Written in Blood



WRITTEN IN BLOOD
Amelia Fosbery, Chloe Snow, David Knightley, Dhithi Madan, Elena Horthy, Helena Ainsworth, Joshua Hunter, Kwiatuszek, Leopolod, Michelle Mould, Mits, Randy White, Thomas Walker, Walter Wilkes, Wiktor Smiertin, Zoya Darkmane
i inni

Ballard Carnegie Library, Bloodbath, Evergreen Washelli Memory Park, Moore Theatre, Pan Pacific Seattle Hotel, Roosevelt High School, Seattle Children`s Home, Smith Tower, Port of Seattle, Talaris Institute, Washington State Patrol, ZymoGenetics
i inne



14 lutego 1999 roku miały miejsce wydarzenia, które w społeczności nieumarłych z pewnością zapiszą się jako "Krwawe Walentynki". Tak, brzmi to prozaicznie, niczym z taniego filmu grozy, szumnie zwanego horrorem. I choć jest to śmieszna czy wręcz żałosna nazwa, to doskonale oddaje sens tej tragicznej nocy i istnej masakrze, jaka miała miejsce w kilku miejscach Seattle jednocześnie. Nic więc dziwnego, że Książę tegoż miasta, Malkavianka Jane Doe, w noc 15 lutego zwołała zebranie najważniejszych, najbardziej wpływowych wampirów w mieście, pośród których była między innymi Rada Primogenu, Harpie i... ktoś jeszcze.
Dzień po Walentynkach, na zebraniu, omówione zostały najważniejsze sprawy dotyczące nieumarłego społeczeństwa. Najważniejsi Spokrewnieni, wampiry, które mają za sobą niezliczoną ilość przebytych nocy (lub też i bardzo policzalną ich liczbę) zgodzili się, że trzeba działać. Że dość pustych dyskusji i obietnic. Sabat, do tej pory przycupnięty w dwóch częściach Seattle, zaczął podnosić swój obrzydliwy łeb. Chyba każdy wampir, który choć raz odwiedził Elizjum w teatrze lub w starej rzeźni wie, o co chodzi - rozpoczęła się wojna.
W obliczu nieznanych i przerażających sił wroga Camarilla wyciągnęła nieoczekiwanie dłoń do Ruchu Anarchistów.
Wieści o postanowieniach Rady Primogenu rozeszły się bardzo szybko. Zwłaszcza pośród gości Moore Theatre, których w noc 15 lutego było bardzo dużo... Niemal całą noc przesiedziało tam dwóch Primogenów: Moses Reeves i Elizabeth Page oraz Harpia William Laurent w towarzystwie Beverly Woods. Aż kilka razy weszli do Elizjum Toreadorka Michelle Mould, która bardzo szybko została zapamiętana przez swoją urodę albinoski oraz specyficzny, niewinny charakter, i Joshua Hunter, Ventrue, którego poczynania w przeciągu ostatnich nocy zapewniły mu sympatię Toreadorów i zwróciły uwagę wielu Spokrewnionych, nie tylko tych z Camarilli, lecz również Anarchów. Jednakże, skierowane na tego wampira oczy nie wynikają jedynie z jego działań, ale również przez pojawienie się nowej Ventrue, niejakiej Chloe Snow. Wieści o nowej Spokrewnionej tego klanu, zwłaszcza w czasie napiętych relacji na linii Ventrue-Malkavian, bardzo szybko się rozeszły. Pojawiły się nowe plotki, domniemania, pytania. Nie tylko oni przykuli uwagę obecnych wampirów. Pojawienie się w tym samym czasie kilkorga Ventrue, na czele z Harpią Danielle Shaw, pozwala sądzić, iż miało klanowe spotkanie. Nikt nie wie, o czym była mowa za zamkniętymi drzwiami i można się tylko domyślać tematyki tejże. W sferę plotek wpadła również niejaka Avery Blanchard, którą w Elizjum widziano po raz pierwszy, nie wspominając już o tym, że bardzo szybko zaskarbiła sobie sympatię dwójki Primogenów, czego wielu wampirów mogłoby jej pozazdrościć.
Nie tylko w Moore Theatre działy się bardzo ważne dla tego wieczora wydarzenia. W Roosevelt High School grupa Nosferatu na czele z Szeryfem Parkerem po raz kolejny dowiodła swej użyteczności dla Camarilli. Ostateczną Śmierć spotkała dwójka wampirów z Sabatu. O tym, jak potężny - a raczej potężna - była jedna z nich, Szczury mogły się domyślić po tym jak zdominowała Szeryfa. Kwiatuszek, po osłabieniu wroga, bardzo szybko się z nim rozprawił doprowadzając do Ostatecznej Śmierci niejakiej Bernadette. Dzięki zwiadowi na tereny szkoły Nosferatu rozwiązali również zagadkę inicjałów M.W. Poczynania trójki Spokrewnionych: Mitsa, Randy`ego White'a i Kwiatuszka spotkały się z uznaniem wielu Kainitów w Emerald City.
O tym, że w Seattle zamieszkuje więcej niż jeden Lasombra, który poddał się Camarilli, wie bardzo mała garstka Spokrewnionych. Osoba Keary Cross jest znana zainteresowanym, ale działania pozostałych mogą wzbudzić zaciekawienie... Zwłaszcza Wiktora Smiertina, który znalazł się w nieodpowiednim miejscu, w nieodpowiednim czasie - w Pan Pacific Hotel. To, co się tam wydarzyło, mogłoby trafić do gazet gdyby nie skuteczne próby uciszenia sprawy przez władze hotelu. Pośród pewnych kręgów Spokrewnionych chodzą jednak pogłoski, że miało tam miejsce spotkanie FBI z członkami gangów.
Plotkom padła również osoba niedawno przybyłego do Seattle Brujaha, Simona Dollana. Wszystko za sprawą niefortunnych wydarzeń w Port of Seattle, gdzie to młody Spokrewniony zmierzył się z grupką śmiertelników i bez żadnego wysiłku ich powalił. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, wszak Krzykacze słynął ze swojego charakteru i siły. To, co w tym wszystkim mogło niektórych zainteresować, to przypływający do portu, w tym samym czasie, statek. I najpewniej był to rosyjski lodołamacz, "Irina Fyodorowa", który w najbliższych nocach z pewnością wzbudzi niemałe zainteresowanie wśród wampirów.
Do Szmaragdowego Miasta zaczęli napływać nowi nieumarli i powracać starzy, nieobecni od dłuższego czasu. Jedną z takich osób jest Leopold, Tremere, Ancilla o wysokim statusie dorównującym samym Primogenom. Grupki młodych, rzuconych w wir mrocznego świata wampirów zaczęły tworzyć koterie i swoje własne, małe sojusze. Dawni wrogowie musieli zakopać wojenne topory i, będąc na progu wojny, skupić się na wspólnym dobru. Potem będzie się można na nowo wyżynać i spiskować.
Jest jeszcze jedna sprawa, która nie daje spokoju... Trwają Krwawe Łowy. Polowanie na Spokrewnionego, który złamał prawo i został skazany na śmierć (lub wieczną banicję, jeśli zdoła uciec, ma się rozumieć). Ethan Crookes. Toreador. Gdzie ukrywa się ten przeklęty wampir? Czy plotki o szpiegu wrogiej sekty mówią prawdę? Czy został on wysłany tutaj celem wprowadzenia zamieszania, jako pierwsze uderzenie Sabatu? W końcu w tym samym niemalże czasie doszło do zamachu na Midnight Fix i, jeśli wierzyć Nosferatu i uzyskanym przez nie informacjom, to dopiero początek...

2451 26th Avenue East

2451 26th Avenue East to domek znajdujący się tuż przy granicy z Washington Park Arboretum. Ma on nieco wiktoriański styl, głównie dlatego, że zbudowano go z czerwonej cegły, a na jego tyłach jest stylowa altanka z daszkiem. Okna są przeważnie wysokie i dość wąskie, pomijając okrągłe okienka na strychu. Budynek postawiono na górce, dlatego do frontowych drzwi należy wejść po marmurowych, szerokich schodkach, zaś za domem, po prawej stronie od wejścia, jest niewielki podjazd prowadzący do garażu oraz piwnicy, które znajdują się na poziomie ulicy okalającej dom z dwóch stron (budynek znajduje się na rogu dwóch niewielkich, mało uczęszczanych uliczek). Do podjazdu od frontowych schodów prowadzi ścieżka utworzona z kamiennych płytek, zamieniająca się z tyłu w stopnie schodzące do bramy garażowej. Zaraz obok, pod altanką, znajdują się zewnętrzne drzwi od piwnicy otwierające się do wewnątrz. Prowadzą one do małej części ogrodniczej i zamkniętego pomieszczenia.

Wokół domu zasadzono liczne drzewa zacieniające budynek przez cały dzień. Najbardziej imponujący jest pokaźny srebrny świerk, który zdecydowanie przewyższa nawet kominy domu, choć innym miłym widokiem jest rozłożysty klon, którego gałęzie sięgają aż pod okna pokoju na piętrze i po których da się sprawnie zejść na ziemię. Na dalszym drzewie, którym jest solidny jesion, zbudowano mały domek. Ogród otoczony jest ceglanym, wysokim murkiem, zasłaniającym wszystko, co się dzieje w ogrodach sąsiadów. Mur przytrzymuje również część pagórka, w której wycięto miejsce na podjazd, z którego do ogrodu prowadzą szerokie, ceglane schody.

Wnętrze posiadłości urządzone jest elegancko i nieco staroświecko. Po przejściu przez drzwi frontowe trafia się do przedsionka wyposażonego w lustro, obitą poduszką skrzynię oraz szafkę z wieszakami. Następnie jest korytarz prowadzący na lewo do gabinetu i do łazienki, na prawo do przestronnego salonu, na wprost do kuchni, zaś między łazienką i kuchnią znajdują się schody na piętro oraz zejście do garażu mieszczącego spory samochód pani, nieco sprzętów oraz rower dziecięcy. Z kuchni prowadzą drzwi do spiżarni, z niej zaś schody do ogrodniczej części piwnicy.

Po wejściu na piętro trafia się od razu do schodów na strych zajmujący całe poddasze, zastawiony w większości rupieciami po poprzednich właścicielach, z którymi nie zrobiono jeszcze porządku. Poza schodami na pietrze znajduje się także druga łazienka, pokój dziecięcy oraz sypialnia, a także jej pokój zabaw, z wejściem najbardziej oddalonym od schodów. Dokładnie nad dolną łazienką znajduje się również pokój gościnny.

Lily

Image



Lily została przedstawiona na Elizjum niecały rok temu jako córeczka Angelique de Morgan, znanej i szanowanej Starszej rodu Malkavian. Dziewczynka na wampirzych zgromadzeniach zachowuje się bardzo grzecznie, przynosząc chlubę swojej mamie, budząc swoim niewinnym urokiem i ciekawością świata sympatię w większości rozmówców. Jak to jednak z dziećmi bywa, lubi czasem się zaszyć w jakimś miejscu i zajmować sobie tylko znanymi sprawkami w tajemnicy przed dorosłymi.



WyglĄd ZewnĘtrzny

Wśród zgromadzenia eleganckich wampirów Elizjum na pierwszy rzut oka trudno wypatrzeć Lily. I nic dziwnego, dziewczynka bowiem mierzy niecałe metr czterdzieści, co i tak jest znacznym wynikiem jak na drobne, dziesięcioletnie ciało - zasługa odziedziczonej po matce predyspozycji do długich nóg. Kiedy jednak już się ją dostrzeże, zwykle trzymającą za rękę swą opiekunkę lub biegającą w poszukiwaniu bardziej interesującego zajęcia niż słuchanie rozmów dorosłych, ciężko jest przejść obok nie poświęcając choćby chwili na docenienie jej dziecięcego uroku. Bo jest na co popatrzeć. Lily ma uroczą twarzyczkę laleczki o porcelanowej cerze, wolną od piegów i znamion, niedotkniętą młodzieńczym trądzikiem ani innymi niedoskonałościami. Ma blond włosy w złocistym odcieniu, sięgające za łopatki i zwykle proste, choć wystawione na wilgoć zamieniają się w fale, czasem niemal loki. Opiekunka Lily, Angelique, uwielbia spędzać godziny na czesaniu jej i strojeniu w śliczne sukienki, które zawsze zakrywają jedyną skazę na dziecięcym ciele - bliznę po wypadku. Dlatego właśnie dziewczynka na ogół prezentuje się nad wyraz słodko, wręcz anielsko, jest zadbana i elegancka. Sytuacja znacząco ulega zmianie, gdy dziewczę wymyka się na samodzielne wędrówki. Włosy rozwiane, umorusana buzia, ubrania podarte i brudne - tak zwykle prezentuje się Lily wracając do swej wampirzej matki. Trudno się dziwić, dzieci lubią wchodzić tam, gdzie nie powinny, a wysportowane, szczupłe ciałko dawało dziewczęciu wiele okazji do tego. W takich chwilach Angelique z początku się gniewa, ale wystarczy spojrzenie tych cudnych, błękitnych oczu, wyciągnięte z tęsknotą szczuplutkie ramiona i wypowiedziane czarującym głosem "Mamo!" by złość opiekunki minęła.



Gracz:
Wiek:
Pochodzenie:
Lily
9+
USA
Natura:
Postawa:
Rola:
Nieznana
Dziecko
Nieznana
Klan:
Pokolenie:
Stwórca:
I
Nieznane
Angelique de Morgan



Atrybuty
Fizyczne
SiŁa:
Zr
ĘcznoŚĆ:
Wytrzymalo
ŚĆ:
Nieznana
Nieznana
Nieznana
SpoŁeczne
Charyzma:
Oddzia
Ływanie:
Wygl
Ąd:
Cudowna
Odczuwalne
Niewinny
UmysŁowe
Percepcja:
Inteligencja:
Spryt:
Nieznana
Nieznana
Nieznany



ZdolnoŚci
Talenty
Nieznane
UmiĘjetnoŚci
Nieznane
Wiedza
Nieznane




Atuty
Dyscypliny
Nieznane
Cechy Pozycji
Status:
○○○○○
Nieznane
Cechy Charakteru
Nieznane




Zalety i Wady 
Zalety
CzarujĄcy GŁos
Bywalec Elizjum
Presti
Żowy Stwórca
Nieszkodliwy
Nieznane


Wady
Dziecko
Niski Wzrost
Nieznane
Koszt
    





Koszt
CzŁowieczeŃstwoNieznane
       
Si
Ła Woli
Nieznana
      
Pula Krwi
Nieznana
Stan Zdrowia
Poobijana
Zraniona
Lekko Ranna
Ci
ĘŻko Ranna
Zmaltretowana
Okaleczona
Zmasakrowana
      
- 1
- 1
- 2
- 2
- 5
     






711 NW 120th St, Broadview - Walter House

Northwest, Broadview, 711 NW 120th St. Wąska, rzadko uczęszczana droga z jednej strony sąsiadująca z zielenią Carkeek Park, z drugiej z luźno rozrzuconymi wzdłuż niej jednorodzinnymi domkami. W okolicy dominują drzewa. Dom Waltera otacza niski, żeliwny płotek, nieco zaniedbany przez właściciela, co można wywnioskować po opinającym go gdzieniegdzie bluszczu. Niewielki ogródek przypomina bardziej porzucony sad – kilka dzikich jabłoni i parę innych drzew owocowych rośnie luzem na bujnym, niekoszonym od dawna trawniku. Od niewielkiej furtki w płocie do drzwi wejściowych prowadzi wysypana żwirkiem ścieżka. Dom jest niedawno zbudowany, kremowa elewacja jest czysta i świeża. Można spostrzec także, że wszystkie okna w budynku są szczelnie zasunięte kotarami. Eleganckie dębowe drzwi ze złotą tabliczką z wygrawerowanymi inicjałami W.M. Wilkes są stale oświetlone dwoma niewielkimi lampkami wbudowanymi w ścianę.

Wchodzący przez frontowe drzwi na próżno jednak będą szukać przejść do innych pomieszczeń domu, czy schodów – Po wejściu do środka wchodzącego przywita przytulny korytarz z rzędem wieszaków na ścianie i dwoma czarnymi, eleganckimi stojącymi wieszakami na dłuższą odzież wierzchnią i Pojedynczą kanapą, znajdującą się niewiele dalej, w głębi pomieszczenia. Światło, pochodzące z trzech wbudowanych w sufit, okrągłych lamp jest delikatne, w nieco żółtej barwie, dodające pastelowym ścianom w kolorze cappuccino jeszcze więcej ciepła. Przytulności dodaje także puszysty, bordowy dywan na podłodze. Jedyne drzwi z korytarza prowadzą do gabinetu znajdującego się po prawej stronie od wejścia.

Gabinet sprawia wrażenie schludnego i komfortowego. Na drewnianej podłodze z ciemnych paneli znajduje się spore biurko, na wprost drzwi, oraz stojąca niedaleko niego, oprawiona w białe płótno kozetka. Dookoła ścian znajdują się biblioteczki, z wieloma starodawnie oprawionymi książkami. Na biurku znajduje się rzucający się w oczy bibelot przedstawiający pierścień na cokole, na którym znajdują się jakieś napisy w języku niemieckim. Obok niego na biurku stoi elegancki, biały telefon stacjonarny. W biurku znajdują się teczki i papiery, w których wampir zapisuje swoje spostrzeżenia i porządkuje je wedle własnych kryteriów. Na półce znajdującej się najbliżej biurka znajduje się kilka stojących kalendarzy, nie ma tu jednak nazwisk i godzin, a jedynie różnokolorowe kropki zrobione markerem - żółte, fioletowe, czerwone i niebieskie.

Wejść do właściwej części domu, przeznaczonej do zamieszkania da się jedynie od strony ogrodu, obchodząc dom z lewej strony od wejścia. Tam też, po przekroczeniu progu ukaże się wchodzącemu surowa kuchnia, wykonana w całości z drewna. Zarówno podłoga, jak i ściany wykonane są z drewna – ciemne panele i boazeria kontrastują z jaśniejszymi meblami – szafki kuchenne i stół są wykonane z dużo jaśniejszego drewna. Jedynym elementem jawnie stojącym w opozycji do drewnianego wystroju jest lodówka – metalicznie biała, wysoka z niewielkim logo na wysokości oczu przeciętnego człowieka. Jedynym źródłem światła jest starodawny, mosiężny żyrandol z stylowymi żarówkami. Aneks kuchenny i szafki znajdują się jednak w cieniu, nawet przy zapalonym świetle. Świecące pustkami półki sugerują, że właściciel nie korzysta z kuchni zbyt często. W pomieszczeniu znajdują się dwa okna – jedno od strony drzwi, drugie przy schodach, po lewej stronie pomieszczenia patrząc od wejścia. Z niego też rozciąga się widok na zarośnięty ogród za domem.

Wychodząc po drewnianych schodach, przybysz znajdzie się w wąskim korytarzu wyłożonym ciemnogranatową (lub grafitową, w zależności od oświetlenia) wykładziną, Kontrast z białymi ścianami sprawia wrażenie, jakby pomieszczenie to było jeszcze węższe, niż jest w rzeczywistości. Przybysz wychodzący po schodach może skręcić w prawo, w korytarz, lub wejść do salonu, znajdującego się bezpośrednio przed nim. Nie ma tu drzwi, jedynie jasnobrązowa, drewniana framuga. W salonie znajduje się niewielka biała, skórzana sofą i dość duży telewizor, między którymi stoi mały stolik kawowy. W tym pomieszczeniu znajduje się też półka, na której stoją dzieła Goethego i innych klasycznych twórców weimarskich.

Głębiej w korytarzu znajdują się jeszcze dwa pomieszczenia. Po prawej stronie niewielka, wyłożona białymi kafelkami łazienka z prysznicem, umywalką, szafką pod nią, lustrem zawieszonym na ścianie i niewielka, zamontowana w ścianie apteczka. Naprzeciwko łazienki znajduje się sypialnia ze ścianami pomalowanymi na ciemny kolor bordo, z ciemną, drewnianą podłogą i sporym łóżkiem. Poza szafka nocną i dużą szafą z ubraniami jest tutaj całkiem pusto. Duże okno na przeciwległej do wejścia ścianie jest całkowicie zasłonięte przez grube, zwisające do ziemi kotary w kolorze krwi.

Na samym końcu korytarza znajdują się ciemne, drewniane schody z rozłożonych na nich, ciemnozielonym dywanikiem. Drzwi prowadzące na drugie piętro są zamknięte na klucz.

Leopold

Image



Próbka Głosu Leopolda



Leopold jest dość enigmatyczną postacią dla większości młodego pokolenia Spokrewnionych. Z pewnością wiadomo że jest członkiem klanu Tremere, chociaż trudno jest dokładnie oszacować jego wiek. Mimo dość sporego respektu wśród Camarilli, równemu nawet Starszemu, Leopold otacza się zaskakująco dużą ilością nowoczesnej technologii. Niektórzy mówią że jest zwyczajną marionetką w rękach Tremere w czasie gdy inny wspominają o niezwykłej otwartości tego osobnika względem reszty Rodziny. Podobno całe jego drogie ubrania i biżuteria to tak naprawdę fałszywa maska. Podobno jest ohydnie bogaty.
Kimkolwiek rzeczywiście jest i jakie ma plany względem miasta, z pewnością ten Spokrewniony jest w stanie stać się ważnym elementem gry, jaka ma miejsce w Seattle.



WyglĄd ZewnĘtrzny

Chodzą różne plotki na temat dość nietypowego, niemalże wyzywającego sposobu z jakim Leopold podchodzi do kwestii swojego wyglądu. Jego Sire zawsze podejrzewał że musi to być jedna z rzeczy które pozostały z jego śmiertelnego życia, kotwica która pomaga utrzymać jego człowieczeństwo z dala od paszczy Bestii. Czarnoksiężnicy którzy z nim współpracowali stawiali bardziej na kaprys i granie na nosie starszych. Inni jeszcze mówili o niezdrowych fascynacjach i hedonizmie Leopolda.

Po prawdzie, Leopold po prostu lubi wyglądać dobrze. Każdy wie, że człowiek oceniany jest przede wszystkim w oparciu o to jak wygląda, jaki jest czysty i jak ładnie pachnie. Mężczyzni są bardziej ulegli względem kobiet, w kwestii dzielenia się sekretami, i łatwiejsi w prowadzeniu rozmów gdy toczą swoje “męskie rozmowy”. Sam Leopold dawno już porzucił takie drobnostki jak kwestie płci i etykiety wyglądu, doskonale rozumiejąc że jest teraz drapieżnikiem. A ten, powinien wykorzystać wszelkie swoje plusy by sprowadzić zwierzynę dokładnie tam, gdzie chce.

Z tego właśnie powodu Leopold ubiera się tak, jak wymaga tego sytuacja, chociaż preferuje raczej wyzywające modele. Zawsze nieskazitelnie czysty, w makijażem stosownie podkreślającym typ urody jaki chce przedstawić.

Wysoki na ponad 180 centymetrów, o widocznie androgenicznej budowie zarówno twarzy, jak i reszty całkiem wątłe wyglądającego ciała, Leopold doskonale wie jak poruszać się by szybko znaleźć się w centrum uwagi. Włosy koloru jasnego blondu, przechodzącego niemal w biel, zawsze ułożone są w fryzure dopełniającą danego obrazu jaki Leopold w tej chwili chce utworzyć. Całości dopełniają drogie perfumy, oczywiście także latami dobierane, każda służąca odpowiedniemu celowi.



Gracz:
Wiek:
Pochodzenie:
Zeman
17+
Europa
Natura:
Postawa:
Rola:
Nieznana
Bon Vivant
Nieznana
Klan:
Pokolenie:
Stwórca:
N
Nieznane
Nieznany



Atrybuty
Fizyczne
SiŁa:
Zr
ĘcznoŚĆ:
Wytrzymalo
ŚĆ:
Nieznana
Nieznana
Nieznana
SpoŁeczne
Charyzma:
Oddzia
Ływanie:
Wygl
Ąd:
Zwyczajna
Uderzaj
Ące
Androgeniczny
UmysŁowe
Percepcja:
Inteligencja:
Spryt:
Nieznana
Nieznana
Nieznany



ZdolnoŚci
Talenty
Nieznane
UmiĘjetnoŚci
Nieznane
Wiedza
Nieznane




Atuty
Dyscypliny
Nieznane
Cechy Pozycji
Nieznane
Cechy Charakteru
Nieznane




Zalety i Wady 
Zalety
  Nieznane

Wady
Nowy Przybysz
Nieznane
Koszt
    

Koszt
CzŁowieczeŃstwoNieznane
       
Si
Ła Woli
Nieznana
      
Pula Krwi
Nieznana
Stan Zdrowia
Poobijany
Zraniony
Lekko Ranny
Ci
ĘŻko Ranny
Zmaltretowany
Okaleczony
Zmasakrowany
      
- 1
- 1
- 2
- 2
- 5
     






Walter M. Wilkes

Image



Jeden z świeżo osiadłych spokrewnionych w Seattle. Lekarz samotnik, znany wśród środowiska akademickiego jako twórca kontrowersyjnych teorii na temat zależności kondycji psychicznej a fizycznego stanu ciała, autor kilkunastu publikacji dotyczących zagadnień psychosomatycznych. Wśród innych spokrewnionych widywany niezwykle rzadko. Podobno przez obcowanie z chorymi psychicznie i stosowaniu eksperymentalnych terapii jest w stanie zwalczyć nie tylko ich szaleństwo, ale także zagłuszyć swoje własne.



WyglĄd ZewnĘtrzny

Mężczyzna w sile wieku, emanujący specyficzną aurą magnetyzmu. Siwe, niemal białe włosy sięgają mu mniej więcej do połowy karku, zaczesane w sposób odsłaniający spore zakola. Przeciętny wzrost, jak na mężczyznę i niezbyt postawna postura sprawiają, że z daleka wydaje się nijaki. Stalowoszare oczy Waltera zdają się jednak przewiercać otoczenie i mimo iż nie jest mężczyzną atrakcyjnym, często ściąga na siebie spojrzenia obcych. Ubiera się staroświecko, często kiepsko dobierając elementy garderoby. Zazwyczaj ubrany jest w jedną z kilku koszul do garnituru, czasem także krawat, na co zakłada stary, zielonkawy, sięgający połowy uda krótki płaszcz, który lata świetności ma już dawno za sobą. W wielu miejscach stare dziury zaszyte są sporych rozmiarów łatami z różnych materiałów, w różnych kolorach (największa z nich, znajdująca się na prawym boku to biały płat pochodzący chyba z fartucha laboratoryjnego). Całość dopełniają staroświeckie, sztruksowe spodnie i brązowe, skórzane mokasyny. Całość ubioru sprawia wrażenie niechlujstwa, choć niektórzy mogli by w tym widzieć pewny element artystycznej ekspresji. Walter zazwyczaj wygląda na nieobecnego, z wiecznie przyklejonym do twarzy, zamyślonym uśmieszkiem. Jego chód wydaje się nieco ślamazarny, jak u starego, zmęczonego życiem profesora.



Gracz:
Wiek:
Pochodzenie:
Lewi
49+
USA
Natura:
Postawa:
Rola:
Nieznana
Naukowiec
Nieznana
Klan:
Pokolenie:
Stwórca:
Nieznany
Nieznane
Nieznany



Atrybuty
Fizyczne
SiŁa:
Zr
ĘcznoŚĆ:
Wytrzymalo
ŚĆ:
Nieznana
Nieznana
Nieznana
SpoŁeczne
Charyzma:
Oddzia
Ływanie:
Wygl
Ąd:
PrzecĘtna
Wyra
Źne
Osobliwy
UmysŁowe
Percepcja:
Inteligencja:
Spryt:
Nieznana
Nieznana
Nieznany



ZdolnoŚci
Talenty
Nieznane
UmiĘjetnoŚci
Nieznane
Wiedza
Nieznane




Atuty
Dyscypliny
Nieznane
Cechy Pozycji
Nieznane
Cechy Charakteru
Nieznane




Zalety i Wady 
Zalety
Nowy Przybysz
Nieznane


Wady
  Nieznane
Koszt
    


Koszt
CzŁowieczeŃstwoNieznane
       
Si
Ła Woli
Nieznana
      
Pula Krwi
Nieznana
Stan Zdrowia
Poobijany
Zraniony
Lekko Ranny
Ci
ĘŻko Ranny
Zmaltretowany
Okaleczony
Zmasakrowany
      
- 1
- 1
- 2
- 2
- 5
     






Zoya Darkmane

Image



Zoya jest spokojną i drobną kobietą, która nie lubi krzyczeć. Woli wyjaśnić na spokojnie dlaczego jej rozmówca myli się opowiadając jej o biblijnym pochodzeniu wampirów, bo przecież wszyscy wiedzą, że nocne dzieci pochodzą tak na prawdę z innej galaktyki. Uśmiechnięta będzie prowadziła dalsze dywagacje nawet nie wychodząc ze stoickiego spokoju no chyba, że zostanie zaatakowana fizycznie to wtedy nie omieszka przetrącić komuś szczęki. Co ciekawe wie całkiem sporo o biologii i astronomii. Czasem ta wiedza się ponoć przydaje.



WyglĄd ZewnĘtrzny

Zoya jest niewysoką i drobną kobietą, której wiek można określić na około 27 lat. Jej skóra jest blada, co mocno kontrastuje z kolorem jej włosów - ciemnym brązem. Pani Darkmane ma szczupłą i pociągłą twarz. Włosy ma średniej długości, tak do łopatek. Jak sama mówi ich długość jest w sam raz, ponieważ kiedy trzeba wyglądają przyzwoicie jak na włosie należące do kobiety, a w sytuacjach kryzysowych są na tyle grzeczne, że można je związać w warkocz czy zwykły kucyk. Sama budowa ciała kobiety nie odbiega mocno od statystycznego wizerunku współczesnej kobiety. Nie jest ani za szczupła, ani za gruba. Biustu też nie ma monstrualnego, ale jest on obecny na tyle, by móc rozpoznać w niej kobietę. Ot zwyczajna w swej posturze. Co do ubioru Zoyi można się zdziwić otóż łączy ona w sobie elementy elegancji z ulicznym stylem pełnym ćwieków czy skórzanych ozdobników. Wychodzą z tego smaczki pokroju koszuli z krawatem i skórzanych obcisłych spodni przyozdobionych trampkami albo koturnami na obcasie. Całość odzienia często z przyczyn jej tylko znanych przykrywa fartuchem laboratoryjnym. Kobieta nie wydaje się przejmować faktem, że jej stroje są nieco chaotyczne, ale najwyraźniej czerpie z tego pewną satysfakcję.



Gracz:
Wiek:
Pochodzenie:
Sava
27+
USA
Natura:
Postawa:
Rola:
Nieznana
Enigma
Nieznana
Klan:
Pokolenie:
Stwórca:
I
Nieznane
Nieznany



Atrybuty
Fizyczne
SiŁa:
Zr
ĘcznoŚĆ:
Wytrzymalo
ŚĆ:
Nieznana
Nieznana
Nieznana
SpoŁeczne
Charyzma:
Oddzia
Ływanie:
Wygl
Ąd:
PrzeciĘtna
Odczuwalne
Niepospolity
UmysŁowe
Percepcja:
Inteligencja:
Spryt:
Nieznana
Nieznana
Nieznany



ZdolnoŚci
Talenty
Nieznane
UmiĘjetnoŚci
Nieznane
Wiedza
Nieznane




Atuty
Dyscypliny
Nieznane
Cechy Pozycji
Status:
○○○○○
Nieznane
Cechy Charakteru
Nieznane




Zalety i Wady 
Zalety
  Nieznane

Wady
  Nieznane
Koszt
    

Koszt
CzŁowieczeŃstwoNieznane
       
Si
Ła Woli
Nieznana
      
Pula Krwi
Nieznana
Stan Zdrowia
Poobijana
Zraniona
Lekko Ranna
Ci
ĘŻko Ranna
Zmaltretowana
Okaleczona
Zmasakrowana
      
- 1
- 1
- 2
- 2
- 5
     






Wade Williams

Image



WyglĄd ZewnĘtrzny

Średniego wzrostu krzepki, biały mężczyzna w sile wieku. Spora głowa, przeciętna twarz z wysokim czołem, stalowe spojrzenie błękitnych oczu, które wiele widziały. Krótko przycięte czarne włosy, z reguły mają nie więcej, niż dwa-trzy centymetry, zanim są przystrzyżane do dwóch milimetrów. Pomijając to, nosi się trochę jak stereotypowy Brujah, za którego czasem jest brany. Praktycznie - jeans to podstawa, do tego bluzy, podniszczona kurtka motocyklowa, solidne wzmocnione buty, czasem wedle kaprysu dołoży czarną bandanę. Ostatecznie jednak Wade ma gdzieś, jak go postrzegają inni, to jest bardzo daleko na jego liście zmartwień. Do obcych podchodzi z widoczną rezerwą, która tylko trochę topnieje w odniesieniu do znajomych twarzy. Może się wydawać tępogłowym zabijaką, lecz jest to prawdą jedynie w połowie.



Gracz:
Wiek:
Pochodzenie:
Ryder
31+
USA
Natura:
Postawa:
Rola:
Nieznana
ŻoŁnierz
Nieznana
Klan:
Pokolenie:
Stwórca:
F
Nieznane
Nieznany



Atrybuty
Fizyczne
SiŁa:
Zr
ĘcznoŚĆ:
Wytrzymalo
ŚĆ:
Nieznana
Nieznana
Nieznana
SpoŁeczne
Charyzma:
Oddzia
Ływanie:
Wygl
Ąd:
Fatalna
Widoczne
Buntowniczy
UmysŁowe
Percepcja:
Inteligencja:
Spryt:
Nieznana
Nieznana
Nieznany



ZdolnoŚci
Talenty
Nieznane
UmiĘjetnoŚci
Nieznane
Wiedza
Nieznane




Atuty
Dyscypliny
Nieznane
Cechy Pozycji
Status:
○○○○○
Nieznane
Cechy Charakteru
Nieznane



Zalety i Wady 
Zalety
  Nieznane

Wady
  Nieznane
Koszt
    

Koszt
CzŁowieczeŃstwoNieznane
       
Si
Ła Woli
Nieznana
      
Pula Krwi
Nieznana
Stan Zdrowia
Poobijany
Zraniony
Lekko Ranny
Ciężko Ranny
Zmaltretowany
Okaleczony
Zmasakrowany
      
- 1
- 1
- 2
- 2
- 5
     






7815 NW Blue Ridge Drive - 'The Sirens'

Dosyć przestronny klub do którego prowadzą ciężkie, czarne, drewniane drzwi. Nad nimi wymalowane są dwie syreny, które jednak przypominają Furie, a nie łagodne morskie stworzenia. Po przeciwnej stronie od wejścia znajduje się bar z szerokim, w większości drewnianym blatem, na którym wyryte są różne łacińskie sentencje i satanistyczne znaki. Górna część jest szklana, oświetlona od wewnątrz czerwonym światłem, mającym dawać nieco upiorny efekt. Przy barze znajduje się kilka barowych stolików. Część z lamp w klubie to syreny trzymające uniesioną do góry czaszkę, gdzie znajduje się żarówka. Po prawej stronie od wejścia znajduje się miejsce dla DJ-a, oraz niewielka scena, gdzie od czasu do czasu dawane są występy na żywo. Na kilku podestach w różnych miejscach na parkiecie tańczą tancerki. Warto tutaj wspomnieć, że klub podzielony jest na dwie części jeśli chodzi o wystrój. Lewa strona wygląda jak brudny ceglany mur, z zawieszonymi zdjęciami seryjnych morderców z dziewiętnastego wieku i kopiami artykułów o Kubie Rozpruwaczu. Drug bardziej przypomina eleganckie czasy wiktoriańskie z ciężkimi drewnianymi panelami do wysokości 1/3 ściany i tapeta w fioletowo czarne pasy wyżej i zdjęciami eleganckich wampirów z filmów z lat 30 i 40, oraz kultowej roli Christophera Lee jako Draculi. Dale znajduje się osobna sala dla vipów z kanapami oraz stolikami i osobnym barem, wszystko utrzymane w stylu klubu dla gentlemanów, do jakich na pewno uczęszczano przed drugą wojną światową. Tutaj każdy na wejściu do stolika dostaje szampana, a jeżeli plotki są prawdziwe również dziewczynę do towarzystwa. Ceny wejściówek, są jednak zaporowe dla zdecydowanej większości, wahają się około 200 dolarów, jeśli nie ma się zaproszenia od Eleny. Na niektóre eventy tutaj można wejść tylko z zaproszeniem.

Elena Horthy

Image



Elena do Seattle przybyła w roku 1989 i zaczęła swój pobyt od założenia klubu 'The Sirens', którego jest właścicielką po dziś dzień. Znana wśród lokalnej społeczności fanów muzyki gotyckiej. Niektórzy mogą kojarzyć ją ze starszych filmów, gdzie zazwyczaj grywała czarne charaktery. Obecnie znana, z tego, że wspomaga artystów zarówno ludzkich jak i tych spośród Spokrewnionych. Często bywa również w obydwu Elizjach w Seattle, skąd sporo członków społeczności Kainitów może ją kojarzyć. Zazwyczaj sprawia wrażenie pewnej siebie oraz opanowanej. Jej aksamitny głos może być kolejnym punktem, po którym łatwo ją zapamiętać. Niektórzy mówią, że potrafi być bardzo niemiła kiedy napedpniesz jej na odcisk, jednak obiegowa opinia jest taka, że wie jak korzystać z życia jednocześnie zjednując sobie innych.



WyglĄd ZewnĘtrzny

Elena to zdecydowanie wysoka, mierząca około 182cm kobieta, przy tym raczej szczupła, choć nie jest jakoś chorobliwie chuda. Jej cechy charakterystyczne to bardzo jasna karnacja, włosy przefarbowane na biało, białe oczy (efekt uzyskany dzięki szkłom kontaktowym) oraz kolczyki w nosie i nad górną wargą.. Do tego dochodzi mocny, czarny makijaż w gotyckim stylu. Również jej ubiór, prawie zawsze w utrzymany jest w tonacji czarno białej oraz gotyckim stylu, z tej bardziej eleganckiej strony. Jej zamiłowanie do luksusu podkreślają bogato zdobione naszyjniki. Na zewnątrz ciężko zobaczyć ją bez kożucha. Czasem nosi też rękawiczki czy to tradycyjne skórzane, czy też zrobione z delikatnych łańcuszków. Jej ręce o smukłych palcach mają paznokcie pomalowane na czarno, a jej długie nogi oddziaływują na męską i nie tylko wyobraźnie dosyć mocno. Ciężko również nie wyczuć jej, niejednokrotnie przytłaczających, perfum o kwiatowym zapachu. Z całą pewnością można powiedzieć, że zwraca uwagę swoim wyglądem. Porusza się wolnym, aczkolwiek zdecydowanym krokiem, czasem wydaje się, wręcz jakby sunęła po ziemi, a nie stawiała kroki. Otacza ją dystyngowana aura pewności siebie. Jej spojrzenie jest dosyć przeszywające, a głos brzmi gładko jak aksamit. Podsumowując celowo stwarza wrażenie, jakby nie była z tego świata. Cóż mówią, że pod latarnią najciemniej prawda?



Gracz:
Wiek:
Pochodzenie:
Oranjezicht
25+
W
Ęgry
Natura:
Postawa:
Rola:
Nieznana
Bon Vivant
Nieznana
Klan:
Pokolenie:
Stwórca:
M
Nieznane
Nieznany



Atrybuty
Fizyczne
SiŁa:
Zr
ĘcznoŚĆ:
Wytrzymalo
ŚĆ:
Nieznana
Nieznana
Nieznana
SpoŁeczne
Charyzma:
Oddzia
Ływanie:
Wygl
Ąd:
Wyrazista
Doskona
Łe
Osobliwy
UmysŁowe
Percepcja:
Inteligencja:
Spryt:
Nieznana
Nieznana
Nieznany



ZdolnoŚci
Talenty
Nieznane
UmiĘjetnoŚci
Nieznane
Wiedza
Nieznane




Atuty
Dyscypliny
Nieznane
Cechy Pozycji
Status:
●○○○○
Nieznane
Cechy Charakteru
Nieznane




Zalety i Wady 
Zalety
Bywalec Elizjum
Nieznane


Wady
Piekielna Latarnia
Nieznane
Koszt
    


Koszt
CzŁowieczeŃstwoNieznane
       
Si
Ła Woli
Nieznana
      
Pula Krwi
Nieznana
Stan Zdrowia
Poobijana
Zraniona
Lekko Ranna
Ciężko Ranna
Zmaltretowana
Okaleczona
Zmasakrowana
      
- 1
- 1
- 2
- 2
- 5
     






Chloe Snow

Image



Na scenę wkroczyła w okolicy Walentynek. Córka Ventrue o nazwisku Hunter. Zaprezentowała się dotąd jako skromna, pobożna dziewczyna, przestraszona i ucząca się dopiero Świata, w który została wprowadzona. Rzucona na głęboką wodę dotąd nie dała żadnej plamy, a u Ventrue jak wiadomo o potknięcia nie trudno. Pojawiają się też pytania, jakim cudem dość młody i nietutejszy ostatecznie wampir dostał Zgodę Księcia na Dziecię... i czym to Dziecię się wyróżniło, że zostało wciągnięte w poczet Arystokracji. Chodzą już słuchy, że jest geniuszem w dziedzinie informatyki i technologii IT, ale ani po niej tego nie widać, ani się z tym nie obnosi. Jakby nie spojrzeć na niewątpliwie śliczną nastolatkę, jest w niej coś dziwnego.



WyglĄd ZewnĘtrzny

Dziewczyna jest ponadprzeciętnej urody brunetką. W tłumie raczej zostanie zauważona, a gdyby bywała w barach mogłaby liczyć na darmowe drinki od kawalerów. Ma ciemnokasztanowe włosy sięgające niżej ramienia. Falują się, są niesforne i lubią uciekać z każdej fryzury jaką uda się Chloe stworzyć. Oczy ma tego samego koloru. Są dość wąskie i okolone rzadkimi, jasnymi rzęsami. Dlatego czasami podkreśla oczy kredką. Wygląda delikatniej względem swojego wieku, dopiero makijaż wyostrza i podkreśla jej urodę. Gdy ktoś się postara i do tego ubierze ją w elegancką sukienkę, wygląda jak prawdziwa dama. Jest raczej średniego wzrostu, 170 cm to nie jest bowiem bardzo dużo. Ciało ma szczupłe, ale żeby powiedzieć, że jest chuda, to też nie można. Pod ubraniami skrywa wiele blizn. Przede wszystkim ślady po papierosach, na wysokości pępka można dostrzec podłużną, acz niewielką bliznę, nasuwającą na myśl ostrze noża. Szczęściem śladów po licznych złamaniach nie widać.
Ubiera się zazwyczaj w ciemne lub stonowane barwy. Nie lubi krzykliwych i wyrazistych odcieni. Jest typem szarej myszki i takie właśnie ubrania preferuje. Wygodne, nie rzucające się w oczy. Nieodzownym elementem jej garderoby jest srebrny łańcuszek z zawieszonym na nim srebrnym krzyżykiem wysadzanym czarnymi kamieniami. Tak samo jak nosi nierzucające się w oczy ubrania, tak i postawą stara się nie zwracać na siebie uwagi: oczy spuszczone albo skierowane w bok, mina winowajcy, dłonie nerwowo splecione jakby chciała powyłamywać sobie palce.
Bycie Ventrue wymusiło na niej inną postawę i garderobę w towarzystwie. Wyraźny, choć nieagresywny makijaż, który podkreśla jej urodę i rysy. Proste, eleganckie kreacje, wciąż utrzymywane w stonowanych kolorach. Postawa spokojna, choć może wydawać się nieco niepewna czy zaniepokojona. Widać, że albo nie jest typowym przedstawicielem swojego Klanu, albo totalnym żółtodziobem.



Gracz:
Wiek:
Pochodzenie:
Nova
18+
USA
Natura:
Postawa:
Rola:
Nieznana
Idealista

Nieznana
Klan:
Pokolenie:
Stwórca:
P
Nieznane

Joshua Hunter



Atrybuty
Fizyczne
SiŁa:
Zr
ĘcznoŚĆ:
Wytrzymalo
ŚĆ:
Nieznana
Nieznana
Nieznana
SpoŁeczne
Charyzma:
Oddzia
Ływanie:
Wygl
Ąd:
Zwyczajna
Znikome
Urodziwy
UmysŁowe
Percepcja:
Inteligencja:
Spryt:
Nieznana
Nieznana
Nieznany



ZdolnoŚci
Talenty
Nieznane
UmiĘjetnoŚci
Nieznane
Wiedza
Nieznane




Atuty
Dyscypliny
Nieznane
Cechy Pozycji
Status:
○○○○○
Nieznane
Cechy Charakteru
Nieznane




Zalety i Wady 
Zalety
  Nieznane

Wady  Nieznane
Koszt
    

Koszt
CzŁowieczeŃstwoNieznane
       
Si
Ła Woli
Nieznana
      
Pula Krwi
Nieznana
Stan Zdrowia
Poobijana
Zraniona
Lekko Ranna
Ciężko Ranna
Zmaltretowana
Okaleczona
Zmasakrowana
      
- 1
- 1
- 2
- 2
- 5
     






David Knightley

Image



Pomimo tego, że David przebywa w mieście już kilka lat, to niewielu Kainitów miało okazję go poznać. Zdaje się on całkowicie izolować od wampirzej polityki oraz salonów elizjum. Rozmawiając z nim można odnieść wrażenie, że jest to całkiem czarujący i uprzejmy mężczyzna. Odczucie trwa do czasu, aż rozmówca nie uświadomi sobie, że Knightley kpi z niego od początku dyskusji.



WyglĄd ZewnĘtrzny

David jest wysokim i dobrze zbudowanym facetem, wyglądającym na około trzydzieści lat. Na głowie ma ciemne, krótko ścięte włosy, a na twarzy lekki, jednodniowy zarost. Najczęściej można go zobaczyć z delikatnym, może trochę złośliwym uśmiechem na twarzy. Przyjazne wrażenie niszczą jednak bystre oczy o ciemnym kolorze, w głębi których można dojrzeć cień kryjącego się zagrożenia. Wampir porusza się pewnie, w dumnie wyprostowanej pozycji i często z jedną ręką w kieszeni. Zazwyczaj można go zobaczyć w skórzanej kurtce narzuconej na t-shirt lub ciemną koszulę. Na ważniejszych spotkaniach pokazuje się w eleganckim, czarnym garniturze.



Gracz:
Wiek:
Pochodzenie:
David
40+
USA
Natura:
Postawa:
Rola:
Nieznana
Łotr
Nieznana
Klan:
Pokolenie:
Stwórca:
H
Nieznane
Nieznany



Atrybuty
Fizyczne
SiŁa:
Zr
ĘcznoŚĆ:
Wytrzymalo
ŚĆ:
Nieznana
Nieznana
Nieznana
SpoŁeczne
Charyzma:
Oddzia
Ływanie:
Wygl
Ąd:
Odczuwalna
Uderzaj
Ące
Niepospolity
UmysŁowe
Percepcja:
Inteligencja:
Spryt:
Nieznana
Nieznana
Nieznany



ZdolnoŚci
Talenty
Nieznane
UmiĘjetnoŚci
Nieznane
Wiedza
Nieznane




Atuty
Dyscypliny
Nieznane
Cechy Pozycji
Status:
○○○○○
Nieznane
Cechy Charakteru
Nieznane




Zalety i Wady 
Zalety
Rumieniec Zdrowia
Oczy Niczym Cie
Ń
Nieznane


Wady
   Nieznane
Koszt
    



Koszt
CzŁowieczeŃstwoNieznane
       
Si
Ła Woli
Nieznana
      
Pula Krwi
Nieznana
Stan Zdrowia
Poobijany
Zraniony
Lekko Ranny
Ciężko Ranny
Zmaltretowany
Okaleczony
Zmasakrowany
      
- 1
- 1
- 2
- 2
- 5
     






Blake

Image

Niedawno przybyła do miasta wampirzyca, zdaje się być zagubiona i zdezorientowana, choć starała się to ukrywać pod maską pewności siebie lub obojętności. Gdzie by się nie ruszyła towarzyszyło jej duże, czarne ptaszysko, niemniej trudno złapać było ją w centrum miasta. Sposób poruszania, sama aparycja, a czasem nawet i to jak mówiła, mogło wskazywać, że czarnowłosa była słabo ucywilizowana i łatwo było odnieść wrażenie że była dzikim ordynusem. Mówiła dobrze po angielsku, ale z silnym rosyjskim akcentem. Poniosła śmierć w walce z wilkołakami.

Be My Bloody Valentine



BE MY BLOODY VALENTINE
Alexander Thalberg, Amelia Fosbery, Avery Blanchard, Bailey Henderson, Blake, Claire Farrington, Dhithi Madan, Edward von Bern, Eunika Grimm, Eve Barton, Felix Ouellette, Frank Richmond, Harold Grey, Harry Richmond, Helena Ainsworth, Joshua Hunter, Kwiatuszek, Mits, Michelle Mould, Randy White, Ryuu Satoshi, Simon Dolan, Wiktor Smiertin
i inni
12th Ave Arts, Ballard Carnegie Library, Bloodbath, DJ Juicy Jay, Harbor Island, Kubota Garden, Moore Theatre, Midnight Fix, Ravenna Park, Sanders Wax Museum, Seattle Children's Home, Urban Nite
i inne



Zima w Seattle jest piękna. Biel śniegu w cudowny sposób łączy się z brązem pni oraz zielenią igieł i liści niektórych drzew, z brunatnymi i szarymi barwami cegieł oraz stali, a czerwone dodatki w postaci bardzo licznych serduszek i różyczek bardzo dobrze z tym wszystkim kontrastują i nadają całości wyjątkowego charakteru. Nie ma się co dziwić, w końcu Walentynki to święto miłości, radości oraz szczęścia - tegoroczny dzień świętego Walentego przypadał w niedzielę, więc praktycznie cały weekend w Seattle upłynął pod znakiem czułości oraz wyznań miłosnych.

Czerwień serc oraz kwiatów nie jest jednak osamotniona. Szkarłatna barwa krwi płynie przez miasto wąskim, acz nieprzerwanym strumieniem. Spokrewnieni odrzucający Tradycje oraz uważający się za bezpośrednich spadkobierców Kaina dali o sobie znać właśnie tego dnia. Niczego nie spodziewający się śmiertelnicy zamierzali spędzić święto zakochanych w gronie bliskich i przyjaciół, nieświadomi, że tuż obok czają się potwory. Inaczej mówiąc, w Elizjach oraz schronieniach, na ulicach, w barach i pubach, wszędzie tam gdzie nieumarli mogli choćby zamienić kilka słów bez obawy naruszenie Maskarady można było usłyszeć te same, złowrogie słowa.

Sabat wykorzystał radosną atmosferę do swoich celów, atakując w przynajmniej dwóch miejscach. Niektórzy z młodszych Spokrewnionych, ciągle nie mający zbyt wielkiej wiedzy na temat tego mrocznego świata, nie do końca wierzyli w to co słyszą. Inni przeciwnie, byli gotowi stanąć do walki, ba, do otwartej wojny, licząc po cichu na odzyskanie wpływów utraconych przy zmianie władzy. Ci starsi, znacznie już bardziej doświadczeni, doskonale wiedzieli co to znaczy - to był tylko przedsmak tego, co naprawdę może zrobić wroga sekta. Ot, dowód, że są, że istnieją, że mogą robić swoje, że nie cofną się przed niczym. Że osłabiona wewnętrznymi konfliktami Camarilla, której przewodziła teraz zupełnie nowa osoba, będzie niczym więcej jak owca prowadzona na rzeź.

Na językach nieumarłych krążyły dwie główne wiadomości. Pierwsza z nich, nie mająca w sumie żadnego większego potwierdzenia aniżeli plotki i pogłoski, dotyczyła brutalnej i krwawej masakry na terenie Roosevelt, w której wyrżnięto niczym zwierzę nie jednego, ale aż trzech Spokrewnionych i drugie tyle łowców. Neonaci ferowali już wyroki, że to zemsta zza grobu byłego Księcia, mszczącego się za swą śmierć, ktoś podatny na wpływy starszych twierdził, że to dzieło wilkołaków. Lupini bardzo rzadko - albo wręcz wcale - opuszczali swe leśne kryjówki. Kilku, którzy mieli na koncie już wiele przeżytych nocy, wprost mówili, że to musi być dzieło pewnego Tzimisce, szalejącego po mieście parę lat temu, ale żadnych większych szczegółów nie byli w stanie powiedzieć.

Wystarczyło jednak po prostu ciągnąć temat dalej, by zrozumieć, że to naprawdę poważna sprawa; krótka wizyta samego Szeryfa i jego Ogarów w Bloodbath zdawała się to potwierdzać. Nieumarli przebywający w klubie należącym do jednego z Ventrue chyba resztę wieczoru i nocy przegadali o tym, co się działo i co się mogło dziać. Kto odpowiadał za ten atak, jakie zostaną wyciągnięte konsekwencje i jak bardzo ucierpią winni z rąk Parkera, Grimm i Baxter, bo z pewnością coś takiego nie umknęło uwadze Księcia. Zwłaszcza teraz, gdy pewien Toreador (imienia niestety nikt nie znał) po prostu sobie z niej zażartował, obiecując coś, ale nie zamierzał dotrzymać danego słowa.

W przypadku Midnight Fix jednakże wszystko się komplikowało. Począwszy od ilości śmiertelników, którzy się tam pojawili, poprzez Spokrewnionych do których te miejsce należało, aż po złamanie Maskarady. Dwie z trzech Harpii urzędujących w Seattle dzieliły się swoimi opiniami na temat działalności Sabatu i przeprowadzonego przez wampirów zamachu bombowego.

Ike Cameron, w typowy dla siebie, wulgarny acz bezpośredni sposób, wnosił o stracenie każdego kto doprowadził do tej tragicznej sytuacji i powrót do nieco brutalniejszych metod pilnowania porządku, które wprowadził poprzedni Książę. Arystokratka, Danielle Shaw, wolała podejść do tej sprawy znacznie bardziej dyplomatycznie, ale nie mniej krwawo i brutalnie; zapewniała, że zatuszowanie wydarzeń z klubu jest priorytetem, tak samo jak doprowadzenie winnych do sprawiedliwości oraz osądzenie ich, a nade wszystko - co wielokrotnie podkreślała, ku uciesze słuchaczy - wyrzucenie z miasta wrogiej sekty oraz sympatyków ruchu anarchistycznego. Jakby tego było mało, pojawiały się coraz dziwniejsze plotki dotyczące nadchodzących nocy...

KING 5 News, 02/15/1999

- ...stopa bezrobocia jest rekordowo... - klik - ...faworytem tegorocznego rozdania nagród Akademii... - klik - ...przynajmniej dziesięć osób zginęło w lawinie w Alpach Francuskich... - klik - ...pierwsza trafiła w sam środek budynku niszcząc dach i wnętrze. Druga z kolei została celowo rzucona w wybiegający przez drzwi tłum. W tłum niewinnych, niczego nieświadomych ludzi! - kanał piąty. Wiadomości. Młodziutka i drobniutka dziewczyna z przejęciem opowiadała o jakiejś tragedii. Zamiast zwyczajowej burzy gęstych, kręconych włosów Laura Herrera z tak zwanej "piątki" miała całkiem elegancki, choć trochę niesforny koński ogon. Kilka kosmyków zdołało nawet wyrwać się na wolność i teraz, gdy prezenterka mówiła, włosy podskakiwały z każdym, najlżejszym nawet ruchem jej głowy.
Siedzący tuż obok czarnoskóry mężczyzna tylko potakiwał; nie odzywał się w żaden sposób. Przekartkował leżące przed nim notatki, wyciągnął jedną przed szereg i spojrzał przelotnie na swoją koleżankę. David Wheeler uśmiechnął się lekko pod nosem; blizna szpecąca jego podbródek wykrzywiła się odrobinę. Odchrząknął, by pozbyć się nadmiaru flegmy z gardła.
- Dziękuję, Lauro. - skwitował krótko. Kamera od razu skupiła się na jego przystojnej twarzy. Blizna dodawała mu charakteru i powodowała, że całkiem spora liczba widzów chciała wiedzieć o nim więcej. Zwłaszcza widzów płci żeńskiej, o czym sam David doskonale wiedział i nie bał się z tego korzystać. Laura odetchnęła natomiast z ulgą i poprawiła włosy. Była młoda, niedoświadczona, a praca w KING 5 była jej przepustką do kariery. Kto wie, może za parę lat uda się dorwać do jednej z większych stacji nawet...
- Świadkowie tragedii w Midnight Fix, a także funkcjonariusze policji zgodnie potwierdzili, że w wyniku jakiejś niewytłumaczalnej i nieprawdopodobnej siły otaczającej jednego z atakujących nikt nie był w stanie mu się sprzeciwić, zaatakować go oraz do niego podejść. Jeden z klubowiczów, pragnący rzecz jasna zachować anonimowość, opowiadał, że tą siłą zdołał powalić policjantów niczym szmaciane lalki. Dwóch funkcjonariuszy oraz co najmniej pięciu cywili straciło życie w nie do końca wyjaśnionych okolicznościach. - przerwał, zupełnie niepotrzebnie przesuwając po raz wtóry kartki. Herrera poruszyła się niespokojnie. To, co dla niego było rzeczą normalną, zwyczajną wręcz, dla niej stanowiła prawdziwą, pierwotną grozę. Wheeler wiedział jak podkręcać emocje i wzbudzać ciekawość.
- Drugi z napastników zginął w równie tajemniczych okolicznościach, aczkolwiek zdrowy rozsądek każe nam sądzić, że poniósł śmierć w wyniku eksplozji. - kontynuował a sposób, w jaki wszystko relacjonował, był naprawdę cudowny. - Trzecią osobą odpowiedzialną za tę tragedię była kobieta. Wedle zeznań świadków swoim zachowaniem i stylizacją przypominała "Harley Quinn", jedną z postaci z komiksów o Batmanie, autorstwa DC Comics. Jej cechą charakterystyczną był śmiech - przerażający, makabryczny, upiorny. Nie wiadomo które z nich rzuciło pierwszą bombę zwiastującą cały horror dla tych biednych ludzi. Zarówno dziwnemu mężczyźnie, jak i przestępczyni osławionej pseudonimem Harley Quinn, udało się uciec. Teraz szuka ich nie tylko policja, ale również FBI oraz nie mogące zaakceptować takiej tragedii rodziny ofiar. Przenosimy się na miejsce zbrodni... - cięcie.
Obraz studia telewizyjnego zniknął, ukazując Midnight Fix, a raczej to, co zostało z klubu. Dla przeciętnego widza zaprezentowany materiał nie powinien wzbudzać żadnych podejrzeń. Ot, miejsce gdzie grupka wywrotowców, terrorystów będących sympatykami jakiejś skrajnej grupy lub zwyczajnych "samotnych wilków o problemach psychicznych" dokonała ogromnych zniszczeń, nic więcej. Naprawdę wąskie grono było jednak w stanie dostrzec pewne szczegóły, jasno wskazujące na to, że materiał nie tyle został poddany obróbce, co po prostu został nagrany już po wszystkim.
Wszystko było ogrodzone taśmą, z leżącymi gdzieniegdzie flagami różnych kolorów, drobnymi fragmentami skóry czy przedmiotów, którymi już nikt się nie przejmował. Klub, bar i miejsce spotkań wyglądał jak prawdziwe pobojowisko. Drzwi do budynku ledwo wisiały we framugach, potwornie skrzypiąc pod wpływem wiatru. Wewnątrz klubu leżały porozwalane siedzenia, stoliki, butelki po alkoholu. Prawie wszystko zostało zniszczone. Ostało się może kilka szklanek i butelek, ale cały środek jakby został zabrany z powierzchni. Dach nad toaletami zawalił się, podobnie zresztą jak przy scenie, na której walały się odłamki drewna i metalu. Gdzieś nawet leżał mikrofon. Wszystko jednak zostało przykryte białym puchem, który nieustannie padał przez całą noc całkowicie zasypując co mniejsze rzeczy i sprawiając, że trzeba byłoby się przezeń przekopać, by się do nich dostać.
Wszystko było skąpane w ciszy, tak, jakby nagranie zostało pozbawione dźwięku, albo wszelkie mikrofony szlag trafił. Jedynie z offu można było usłyszeć monotonny głos reportera próbujące nadrobić braki - w gruncie rzeczy jednak mężczyzna o nosowym akcencie wskazującym na Nową Anglię po prostu powtarzał słowa kolegi i koleżanki ze studia, okraszając całość swoim mało wybrednym komentarzem oraz zapewniając, że "sprawców dosięgnie sprawiedliwość" a także prosząc "o wsparcie dla rannych w postaci oddawania krwi". Potem było kolejne cięcie, ukazujące studio. Laura Herrera znów była w centrum uwagi.
Zgrabnie przeszła do kolejnego reportażu, ale - jak można się było spodziewać - mało kogo to interesowało. Plaga włamań do bibliotek? Przecież to nudne, nieciekawe i w ogóle bez sensu, kiedy obok jest krew, flaki, wybuchy, tragedia, śmierć! W tej chwil bardzo wiele osób po prostu zmieniło kanał, chcąc dowiedzieć się czegoś więcej na temat Midnight Fix.
- Podejrzany o włamanie do biblioteki The Green Lake Library, Jonah James S. został już schwytany przez policję dzięki talentowi oraz umiejętnościom funkcjonariuszy z SPD North Precinct. Sierżant Kowalsky osobiście dokonała aresztowania i... -klik. Kanał został zmieniony. Włamanie i kradzież, choć na swój sposób ciekawe, nie budziły aż takich emocji jak brutalny zamach. Z telewizyjnego głośnika dało się słyszeć ryk lwa MGM, zwiastujący jeden ze starszych filmów.

The Seattle Times #46, 02/15/1999

POGODA

Pracownicy NOAA Western Regional Center twierdzą, że pogodę można podsumować jednym słowem: śnieg. Minionej nocy nad większością stanu Washington przeszła potężna zamieć śnieżna, dosłownie odcinając mniejsze miasteczka od świata, zrywając kable telefoniczne oraz doszczętnie blokując dojazdowe drogi. Opady śniegu na szczęście przestały przybierać na sile i utrzymały się na mniej więcej stałym poziomie, wspierane są także przez słabnący północno-zachodni wiatr. Mogą jednak spowodować bardzo wiele nieszczęść i jeszcze więcej zamieszania. Temperatura także oscylować będzie w granicach zera. Olympia, Tacoma i Seattle mogą spotkać się z gwałtownym ochłodzeniem do minus pięciu stopni; temperatura rzędu zera stopni utrzyma się w Spokane, Yakima oraz Richland, zaś Wenatchee i miasteczka przy parkach rozciągające się wokoło pasma górskiego mogą cieszyć się nieznacznym ociepleniem. Tam będzie można zaobserwować nawet trzy stopnie na plusie.

ZNIKAJĄCE KSIĘGI
Seattle, WA
by Carey Butler

Ze wszystkich bibliotek Seattle, zarówno tych mniejszych i większych, zaczęły znikać książki nawiązujące do filozoficzno-mistycznych poglądów Alesteira Crowley`a. Dotychczas bibliotekarze milczeli w tej sprawie, jednak kradzież jednego z najbardziej unikatowych egzemplarzy o starożytnych kultach i rytuałach oraz wynikające z tego konsekwencje zmusiły ich do zabrania głosu. Nie dalej jak dwie noce temu doszło do masakry zwierząt w jednym z opuszczonych domostw na terenie Greater Duwamish, a pośród nastolatków oraz młodzieży pojawia się coraz większa fascynacja okultyzmem, new-age oraz satanizmem, wspomagana przez coraz brutalniejsze gry video oraz muzykę. Oficjalne stanowisko policji w tej sprawie nie jest znane, jednak niektórzy sądzą, że nie pojmanie sprawców może doprowadzić do eskalacji problemu i zabójstw już nie zwierząt, ale ludzi. Więcej na ten temat na stronie czwartej, w kolumnie trzeciej.

DZIKIE ZWIERZĘ ZAATAKOWAŁO
Seattle, Wa
by Carey Butler

Holly Gilliam, pielęgniarka z jednego ze szpitali na terenie Pill Hill, twierdzi, że dzisiejszego ranka po obudzeniu się z nocnego dyżuru w szpitalu zauważyła karetkę pogotowia "rozdartą na kawałki". Twierdzi również że przez całą noc kiedy to miało dojść do ataku na owy samochód, ani ona ani jej współpracownicy nic nie widzieli a co dziwniejsze absolutnie nic nie słyszeli, pomimo tego, że pojazd stał tuż pod ich nosami. Zniszczenia samochodu wraz z wyposażeniem wyceniono na wiele tysięcy dolarów, a same ślady wskazywały by na jakieś zwierzę jako sprawcę tych zniszczeń. Policja we współpracy z naukowcami i przyrodnikami z UoW nie potrafią wskazać konkretnego zwierzęcia które byłoby do tego zdolne.

LODOŁAMACZ U WYBRZEŻY ALASKI
Alaska, USA
by Alan Fisco

Rosyjski lodołamacz "Irina Fyodorowa", wykorzystywany do badań naukowych Arktyki, wpłynął na skały w Zatoce Alaska. Wszelkie próby kontaktu z jego załogą poprzez radio nie przyniosły żadnych rezultatów. Kontakt z władzami w Moskwie okazał się zaskakujący - i niepokojący - gdyż według ich danych, lodołamacz powinien wrócić w zeszłym miesiącu do portu we Władywostoku; wtedy też po raz ostatni udało się nawiązać kontakt z załogą. Mieszkańcy Zatoki są zaniepokojeni, amerykańskie i rosyjskie władze podjęły decyzję o holowaniu lodołamacza do portu w Seattle. Oficjalny nadzór nad jednostką sprawuje obecnie US Coast Guard Base Seattle we współpracy z lokalnym oddziałem wojskowego korpusu inżynieryjnego oraz Siłami Zbrojnymi Federacji Rosyjskiej. Krótka charakterystyka "Iriny" znajduje się na stronie siódmej, w kolumnie drugiej.

ATAK DZIKIEGO KRUKA
Seattle, WA
by Carey Butler

Szokujących i makabrycznych wydarzeń ostatnimi czasy w Seattle niemało! Do brutalnego, lecz nie ludzkiego, a zwierzęcego, wydarzenia doszło nieopodal Bale Veterinary Service przy 4803 S Thistle St. Wracająca ze spotkania z przyjaciółką kobieta niespodziewanie została zaatakowana przez ogromnego kruka, którego nie mogła odgonić nawet uderzeniem torebki. Ptaszysko wydziobało część twarzy i szyi, włącznie z tkankami i kawałkami kości. Naoczny świadek twierdzi, że zwierzę było bardzo agresywne i dopóki nie wystrzelił ze strzelby, dopóty nie odleciało. Kobieta w ciężkim stanie została przewieziona do szpitala. "Już nigdy nie będę mogła na siebie spojrzeć! Błagam, zróbcie coś z tym miastem!" - mówi zrozpaczona oskarżając władze o brak zainteresowania dotychczasowymi wydarzeniami. Nie wiadomo czy zwierzęta padły ofiarą jakiejś choroby - jak dotąd jest to jedyny tak tragiczny przypadek.
SMUTEK DZIECI
Seattle, WA
by Sharon Chan

"Strasznie przepraszam wszystkich, którzy liczyli na coś wyjątkowego. Zawiodłam. Przepraszam!" tymi słowami Jane Doe, wicedyrektor sierocińca Seattle Children's Home, przepraszała wszystkich zawiedzionych nieudanym walentynkowym pokazem audiowizualnym. Dyrekcja obiecuje poprawę i już teraz zapowiada wycieczkę w okolice Cascade Range, ze szczególnym uwzględnieniem góry Mount Rainier. Podróż jest już opłacona i, z tego co udało się dziennikarzom dowiedzieć, trwają właśnie dyskusje na temat transportu z Seattle do podnóża Rainier. Wywiad z wicedyrektor Doe znajduje się na stronie trzeciej, w kolumnie piątej i na stronie czwartej, w kolumnie pierwszej i drugiej.

FAŁSZYWY PIKTOGRAM JEST FAŁSZYWY
Spokane, WA
by Colin Riley

W Spokane, niedaleko Seattle, odkryto kilka dni temu niezwykły piktogram - zawierał koła, których płaszczyzny utworzone były przez siedem pierścieni i prawie pięćdziesiąt szprych. Efekt ten, uzyskany został dzięki różnym kątom zagięcia łodyg, uznano za niemożliwy do podrobienia, a ponadto każdy, kto znajdował się w pobliżu po dłuższym czasie odczuwał ból głowy i nudności. Do dzisiejszego ranka uważano to za coś niesamowitego i przerażającego jednocześnie, ale jak się okazało, to wszystko było jedną, wielką mistyfikacją. Pan John James D'Arcy korzystając z kawałka deski i sznurka zdołał osiągnąć rzekomy "niemożliwy do podrobienia" sposób zagięcia łodyg kukurydzy. Ból głowy i nudności były spowodowane natomiast sprytnie umieszczonymi puszkami z farbą i środkami chemicznymi. Czemu pan D'Arcy zrobił coś takiego? Cytując jego słowa: "by ośmieszyć władzę, która daje <cenzura>, zamiast zająć się komuchami!". Pan D'Arcy przebywa aktualnie w więzieniu.

KSIĄDZ PRZEKRACZA GRANICE
Seattle, WA
by Gary Smith

"Wolniej, to będziesz krzyczała w nocy po ślubie!". Tak miał zareagować ojciec Christopher Tucson z kościoła pod wezwaniem Świętego Patryka na terenie Portage Bay/Roanoke Park w Seattle. Na prośbę nastolatki Matildy L., żeby wolniej dyktował notatki w czasie zajęć szkółki niedzielnej ksiądz Tucson zareagował w ten karygodny sposób; świadkowie potwierdzają zeznania Matildy oraz słowa duchownego. To nie jest już pierwszy taki kontrowersyjny wybryk księdza. Czy taki „żart” przystoi pedagogom, nauczycielom, a zwłaszcza księżom? Nie wiadomo. Rodzice są zbulwersowani i domagają się co najmniej przeniesienia ojca do innej parafii; nie jest wykluczony pozew. Ojciec Tucson tłumaczył, że sytuacja została przeinaczona przez uczniów, a on sam padł ofiarą manipulacji.

ZASTANAWIAJĄCE WŁAMANIE
Seattle, WA
by Gary Smith

W Walentynkową noc miało miejsce bardzo dziwne i bardzo zaskakujące włamanie do mieszkania niedawno zaginionej Anastasii Bale - Pani weterynarz prowadzącej klinikę Bale Veterinary Service. Włamywacz w masce o niejasnej aparycji - świadkowie twierdzą, że nie była to skóra typowa dla człowieka - swojego zadania podjął się w momencie, gdy do mieszkania chwilę wcześniej przybyli starsi Państwo będący rodzicami Panny Bale, a także policjanci, tuż po zgłoszeniu zastanawiającego odkrycia w garażu zaginionej. Wywrócone szafki i na szybko obejrzane mieszkanie to jeszcze nic! Włamywacz bowiem, miast uciekać, podjął się walki z dwoma funkcjonariuszami! Starcie było nierówne - jak twierdzą dwaj mundurowi - a mężczyzna uciekł dopiero po odniesieniu poważnych ran. Na stronie drugiej, w kolumnie piątej przedstawiamy rysopis niezidentyfikowanego mężczyzny i prosimy o każdą informację mogącą pomóc w jego ujęciu.

MIDNIGHT FIX - CO TAM SIĘ ZDARZYŁO?
Seattle, WA
by Carey Butler

Midnight Fix - to ostatnio jeden z najgorętszych tematów w Seatte. Ludzie spędzający swój walentynkowy wieczór w tym klubie prawdopodobnie nigdy nie zapomną tego, co widzieli i czego byli świadkami. Trójka niezidentyfikowanych osób zaatakowała klubowiczów rzucając w nich ładunki wybuchowe. Na miejscu szacunkowo zginęło osiem osób, a rannych zostało dwadzieścia sześć; służby bezpieczeństwa wciąż zbierają dane. Większość świadków niechętnie dzieli się informacjami twierdząc, że przeżycia są zbyt makabryczne i nie chcą o nich myśleć. Znalazło się jednak kilka odważnych osób, które pragną odnaleźć sprawców i zadośćuczynić sprawiedliwości.
Kim ONI byli? Czy technologia ruszyła do przodu, a my nie wiemy, jak daleko i co może ona nam zrobić? Dlaczego Midnight Fix? Czy to byli szaleńcy napawający się ludzkim cierpieniem czy może było to celowe działanie nieznanej nam dotąd grupy przestępczej?
Na te i inne pytania spróbowaliśmy odpowiedzieć w szerszym artykule na stronach drugiej i trzeciej, gdzie znajdziecie również krótkie wywiady ze świadkami i zdjęcia nadesłane przez anonimowego fotografa. Podejrzani - mężczyzna oraz kobieta w stroju bohaterki komiksów DC, Harley Quinn - zdołali uciec i są poszukiwani przez policję.

2224 8th Ave, Westlake Suites

Lokal numer 14
Mieszkanie na wynajem w wiecznie remontowanej okolicy Belltown naprzeciwko baru ze stekami i monopolowego, rzut kamieniem od Dennny Park. Niewysoki jak na standardy tutejszej okolicy budynek utrzymany w stylu sprzed dwóch lub trzech dekad, niezgorzej zachowany.

Panujący w pomieszczeniu półmrok jest tak gęsty, że dałoby radę postawić na nim mały garaż. Z kiepskim rezultatem przeciwstawia mu się tutaj wyłącznie trójka sprzętów jaką jest stara lampa z abażurem, sporadycznie odpalany ekran kolorowego telewizora oraz jarzący się ekran monitora usytuowany na drewnianym blacie. Ich blade światło daje podobnej karnacji pojęcie o tym jak wygląda całość pomieszczenia. Na pierwszy rzut oka prezentuje się ono jak gabinet. Na drugi jak salon. Na trzeci, jak połączenie obydwu. Przestronne pomieszczenie wyłożone grubą i szarą jak piach wygładziną. Metraż oraz kilka przebarwień po oznaczeniach pożarowych na pomalowanych na biało ścianach szepcze o tym, że budynek musiał być kiedyś hotelem, a znajdujące się w nim mieszkania - pokojami do wynajęcia o niezgorszym standardzie, który jest obecnie jeno cieniem swej dawnej chwały. Mahoniowe biurko w starym stylu, z szufladami i w ogóle zajmuje najważniejszą część niniejszego pomieszczenia, które i bez niego wytwarza dostatecznie mocną atmosferę taniego kryminału z czasów prohibicji. Długi i ciężki mebel ustawiony jest na tle ciężkiej i cuchnącej papierosami kurtyny tworzonej przez ciężkie zasłony odgradzającej wnętrze apartamentu od znajdującej się za oknami sceny, na której toczy się conocne życie Szmaragdu. Jego blat mieści zwykle samotne lub spięte ze sobą stronice, dokumenty lub listy, przycisk do papieru w postaci malachitowej piramidki, wspomniany wcześniej monitor oraz wszystko to, czego jego właściciel nie zdążył właśnie sprzątnąć. Po obu stronach najbardziej dystynktywnego mebla w pomieszczeniu znajdują się również fotele, a naprzeciw niego, pod samą ścianą - kanapa z welurowym obiciem, na oko na trzy osoby, pamiętająca lepsze czasy i niejeden pijacki powrót do domu. Od lewej i prawej strony, niby dwie strażnicze wieże obsadzają ją dwie wysokie szafki z szufladami, wypełnione bóg wie czym (przy potrząśnięciu brzmi jak wymieszany skup złomu, makulatury oraz butelek) na szczycie których stoją kolejno, karton wypełniony papierami oraz telewizor. A propos wież, gdzieś w pobliżu znajdzie się jedna, dla odmiany muzyczna, z dwoma głośnikami upchnięte na małym kredensie. Dalej w rogu, niczym skała wobec fal przyboju, trwa niezmącony drewniany barek, którego najbliższym sąsiadem jest okrągły stolik na toczonej nodze oraz trójka jego kamratów w postaci krzeseł. Rozciągająca się między nimi ściana naprzeciw okien stanowi pasmo ziemi niczyjej, jałowe pustkowie, którego nagość została litościwie przykryta (w pewnych odstępach) obrazem najbardziej znanego dzieła Caspara Davida Friedricha oraz starym, nieco już przebarwionym i wymiętolonym plakatem filmowym. Jest też tarcza zegara, dająca o sobie znać nieubłaganym i miarowym tykaniem wskazówek, odmierzających upływający czas. Choć zdawałoby się, że to już wszystko, w głębi pomieszczenia znajduje się malutki korytarzyk rozwidlający się na dwie odnogi w postaci łazienki oraz niewielkiego pokoju, przypuszczalnie sypialni, zajmowanej przez łóżko oraz niewielką biblioteczkę, za której przeszklonymi szybami prężą swoje poznaczone znakami grzbiety księgi o rozmaitych tytułach, w których roją się iksy, fały, apostrofy oraz inne utrudniające wymowę śmieci, sugerujące że „Chatka Puchtka” raczej nie znajduje się w ich zbiorze.

8522 NE 43rd Ave, Henderson

Sam piętrowy budynek o szarej drewnianej elewacji przywodzi na myśl ciepłe domki na przedmieściach z filmów familijnych, jednak podjazd i ogródek przed nim są zupełnie niezadbane, drzewa i krzewy zeschnięte niemalże na wór.

Kiedy wchodzimy głównym wejściem do domu już od pierwszych kroków wyczuwamy subtelny zapach kadzideł, będących mieszanką jaśminu, róży, drzewa sandałowego i paczuli. Z niewielkiego przedpokoju, w którym mieści się wyłącznie wieszak i szafka na kilka par butów przechodzimy od razu do kuchni o meblach w kolorze złotej olchy, połączonej z jadalnią. Dalej jest salon, gdzie jako pierwszy w oczy rzuca się potężny regał pełen książek. Na okrągłym stoliku stoi kilka świec i kadzidła, zaś naprzeciwko regału jest kominek otoczony kanapami. Światło do pokoju wpada poprzez potężne okno. Gdy wrócić do kuchni, znajdziemy tam jeszcze jedne drzwi, tuż obok schodów, prowadzące do łazienki.

Na piętrze, oprócz drugiej łazienki i schowka, będącego garderobą przepełnioną niemalże samymi czarnymi i szarymi ubraniami, znajdziemy dwie sypialnie. W jednej stoi wyłącznie dwuosobowe łóżko oraz dwie szafki nocne. Okienko na poddaszu można przesłonić beżową roletą. W drugiej sypialni jest już kanapa, kolejna biblioteczka oraz biurko z komputerem. Na skórzanym fotelu tuż obok stojącej lampy leży niedbale poskładany puchowy koc.

W garażu oprócz miejsca na samochód i blatu zapełnionego podstawowymi narzędziami można znaleźć podstawową pralkę oraz suszarkę na ubrania.

Bailey Henderson

Image



Z pewnością o niej słyszałeś, jeśli zdarza Ci się odwiedzić The Henderson Private Clinic, gdzie spędza większość dni w tygodniu, niosąc pomoc każdemu, kto jej potrzebuje. Często zamyka się za drzwiami laboratorium, pracując nad swoimi badaniami do późnych godzin nocnych. Nie zobaczysz jej wykładającej temat, otoczonej wianuszkiem słuchaczy, tylko siedzącą w kącie, dyskutującą z jedną osobą na temat leczenia białaczki. Ciepła i uśmiechnięta, oddana bezgranicznie swojej pracy, którą w jej czasie wolnym możesz znaleźć w księgarniach i bibliotekach, bądź w małych, lokalnych barach, gdzie popija słodkie czerwone wino wśród kilku przyjaciół.



WyglĄd ZewnĘtrzny

Wysoka na metr sześćdziesiąt dziewczyna, posturą przypominająca bardziej swoją młodszą siostrę, niż podchodzącą pod trzydziestkę kobietę. Drobna i o wątłym ciele, doskonale po niej widać, że ze sportem ma styczność wyłącznie przechodząc z pomieszczenia do samochodu oraz podczas oglądania filmów w telewizji. Swoją wytrzymałość wzmacnia za to podczas kilkunastogodzinnych dyżurów w pracy, z tytanicznym wysiłkiem utrzymując się w stanie ciągłej koncentracji. Brązowe sięgające ramion włosy najczęściej związuje w wysoki kok bądź warkocz, by jak najmniej przeszkadzały jej w pracy. Perfumy i makijaż uważa za zbędne, od czasu do czasu przykrywając korektorem jedynie sińce pod oczami, gdy akurat ma wybrać się z przyjaciółką na drinka. Ze względu na przeciętny wzrost stale zadziera brodę, by móc utrzymywać kontakt wzrokowy ze swoim rozmówcą. Kiedy jednak nie ma ochotę na rozmowę albo czuje się nią speszona, spuszcza głowę, pozwalając by grzywka przesłoniła jej czekoladowe oczy.
Nosi się zazwyczaj w stonowanych kolorach, czerni, bieli i zgaszonych zieleniach, albowiem wtedy zdecydowanie mniej czasu spędza na zakupach. Ceni sobie dobrą jakość materiału, dlatego też głównie zakupy robi u Ralpha Laurena i Chanel. Zakochana w prostej, klasycznej biżuterii, zwykła nosić drobne srebrne kolczyki, poza pracą lubi zaszaleć z kilkoma dyskretnymi bransoletkami, również w kolorze srebrnym.
Zawsze uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do świata, a mimo to oszczędna w słowach i gestach. Nie zwykła spacerować, za to wyrobiła w sobie nawyk poruszania się szybko i zdecydowanie, najczęściej ze słuchawkami na uszach.



Gracz:
Wiek:
Pochodzenie:
Narrator
~27
USA
Natura:
Postawa:
Rola:
Nieznana
Opiekun
Nieznana
Dawca:
Obowi
Ązki:
Typ:
Nieznany
Nieznane
Nieznany



Atrybuty
Fizyczne
SiŁa:
Zr
ĘcznoŚĆ:
Wytrzymalo
ŚĆ:
Nieznana
Nieznana
Nieznana
SpoŁeczne
Charyzma:
Oddzia
Ływanie:
Wygl
Ąd:
Nieszczególna
Zwyczajne
Niepospolity
UmysŁowe
Percepcja:
Inteligencja:
Spryt:
Nieznana
Nieznana
Nieznany



ZdolnoŚci
Talenty
Nieznane
UmiĘjetnoŚci
Nieznane
Wiedza
Nieznane




Atuty
Dyscypliny
Nieznane
Cechy Pozycji
Nieznane
Cechy Charakteru
Nieznane




Zalety i Wady 
Zalety
   Nieznane


Wady
   Nieznane
Koszt
    

Koszt
CzŁowieczeŃstwoNieznane
       
Si
Ła Woli
Nieznana
      
Pula Krwi
Nieznana
Stan Zdrowia
Poobijana
Zraniona
Lekko Ranna
Ciężko Ranna
Zmaltretowana
Okaleczona
Zmasakrowana
      
- 1
- 1
- 2
- 2
- 5
     






Alexander Thalberg

Image



„Co? Pytasz o tego dekadenta w czarnym płaszczu siedzącego za barem? Niedawno zalągł się w mieście. Przebojowy jak stary sęp, a przy tym dowcipny jak dziura w moście. Ma tupet jak stąd na Florydę i życiorys z którego wyczytasz więcej niż z etykiety jabola. Snuje się tu i tam, zdecydowanie częściej pojawiając się w błysku policyjnych lamp niż fleszy, jeśli wiesz co mam na myśli. Wtyka nosa w nie swoje sprawy, ale przynajmniej go nie zadziera. No dobra, nie tak bardzo jak reszta Familii. Sam twierdzi, że rozwiązuje problemy, zresztą spytaj go osobiście, ale uprzedzam, że będzie złośliwy. Na trzeźwo jest jeszcze gorszy. Plotka głosi, że kiedyś się uśmiechnął.”



WyglĄd ZewnĘtrzny

Smukłe metr i osiemdziesiąt faceta snującego się leniwie z miejsca na miejsce, wszędzie czującego się jak u siebie i nigdy nie muszącego się spieszyć. Z rzadka obracana ku ludziom twarz o nieco topornych rysach przywodzi na myśl oblicze zmęczonej robotą śmierci lub sardonicznego bóstwa kaca i bezsenności. Nieuszczerbiony asortyment ciemnobrązowych włosów na jego czerepie zdaje się potwierdzać, że ani czas ani stres nie mają go w swojej władzy. Para stalowych, choć żywych jak rtęć oczu wyłamuje się nieco ze schematu, przeczesując okolicę ze skrupulatnością nocnego reflektora omiatającego więzienny spacerniak. Odzywa się zachrypniętym barytonem, zwykle sporadycznie, preferując półsłówka i monosylaby. W obawie by nie uszkodzić nienawykłej facjaty bardziej wylewnymi grymasami, uśmiecha się na pół twarzy, zawsze złośliwie, bo inaczej nie potrafi. Na podstawie wyglądu większość osób skłonna jest wycenić go na późną trzydziestkę lub dobrze zachowaną czterdziestkę, choć jeśli zapytać psychiatrę to zapewne odparłby, że ludzie tyle nie żyją. Stroi się schludnie, czarno, prążkowanie, elegancko choć luźno i niedbale, bez pstrokatej biżuterii i szczególnie wyróżniających go z tłumu dystynkcji. Niezależnie od panującej pogody możesz być pewien, że dostrzeżesz go w prochowcu z postawionym kołnierzem oraz rękoma schowanymi w kieszeniach i pod czarnymi, skórzanymi rękawiczkami. Woń tytoniowego dymu, wody kolońskiej oraz tanich damskich perfum podąża za nim krok w krok, jakby właśnie urwał się z kilkugodzinnego posiedzenia w barze. Jednakże nawet ta mieszanka zapachowa z trudem maskuje olfaktoryczną nutę wydzielaną naturalnie przez jego skórę, składającą się na większą melodię robiącą za podkład do danse macabre.



Gracz:
Wiek:
Pochodzenie:
Narrator
35+
USA
Natura:
Postawa:
Rola:
Nieznana
Gbur
Nieznana
Klan:
Pokolenie:
Stwórca:
N
Nieznane
Nieznany



Atrybuty
Fizyczne
SiŁa:
Zr
ĘcznoŚĆ:
Wytrzymalo
ŚĆ:
Nieznana
Nieznana
Nieznana
SpoŁeczne
Charyzma:
Oddzia
Ływanie:
Wygl
Ąd:
Zwyczajna
Doskona
Łe
Przeci
Ętny
UmysŁowe
Percepcja:
Inteligencja:
Spryt:
Nieznana
Nieznana
Nieznany



ZdolnoŚci
Talenty
Nieznane
UmiĘjetnoŚci
Nieznane
Wiedza
Nieznane




Atuty
Dyscypliny
Nieznane
Cechy Pozycji
Status:
●○○○○
Nieznane
Cechy Charakteru
Nieznane




Zalety i Wady 
Zalety
PrestiŻowy Stwórca
Nieznane


Wady
Grobowy Zapach
Dotyk Zimna
Nieznane
Koszt
   


Koszt
CzŁowieczeŃstwoNieznane
       
Si
Ła Woli
Nieznana
      
Pula Krwi
Nieznana
Stan Zdrowia
Poobijany
Zraniony
Lekko Ranny
Ciężko Ranny
Zmaltretowany
Okaleczony
Zmasakrowany
      
- 1
- 1
- 2
- 2
- 5
     






Amelia Matilde Fosbery

Image



Jeden z nowszych nabytków Rodziny ze Szmaragdowego miasta. Dziennikarka muzyczna powiązana przede wszystkim ze sceną gotycką, znana co poniektórym pod pseudonimem "Countes Fosbery" stała się dziecięciem Malkavianki, która podobno od stu lat odmawiała sobie przywileju spokrewnienia nowego Wampira. Mówią, że jeszcze jako śmiertelniczka zabiła członka sabatu, lecz dokładne okoliczności tego zajścia nie są znane większości rodziny...



WyglĄd ZewnĘtrzny

Panna Fosbery ma tą jedną właściwość, że rzuca się w oczy. Właściwie nie chodzi o li tylko jedną cechę jej powierzchowności - gęste, rudobrązowe włosy zawsze spięte w gustowną fryzurę (lubi różnorodność, ale prostownicy unika jak ognia), szafirowe tęczówki w proporcjonalnych oczach z długimi rzęsami, nieszczególnie duży, lekko zadarty nos i pełne usta zapewniły jej okazji do poznania niejednej żenującej próby rozpoczęcia umizgów. Kształtna kobiecość schowana pod sukniami (teagowny, choć w lepszych czasach miała turniurę specjalnie na niektóre festiwale muzyki alternatywnej), kobiecymi płaszczami i uwydatniona przez gorset i tak wąska talia nie pomagała, a wręcz przeciwnie.



Gracz:
Wiek:
Pochodzenie:
TheShardedGoth
27+
USA
Natura:
Postawa:
Rola:
Nieznana
Pozer

Nieznana
Klan:
Pokolenie:
Stwórca:
Nieznany
Nieznane
Nieznany



Atrybuty
Fizyczne
SiŁa:
Zr
ĘcznoŚĆ:
Wytrzymalo
ŚĆ:
Nieznana
Nieznana
Nieznana
SpoŁeczne
Charyzma:
Oddzia
Ływanie:
Wygl
Ąd:
PonadprzeciĘtna
Umiarkowane
Gustowny
UmysŁowe
Percepcja:
Inteligencja:
Spryt:
Nieznana
Nieznana
Nieznany



ZdolnoŚci
Talenty
Nieznane
UmiĘjetnoŚci
Nieznane
Wiedza
Nieznane




Atuty
Dyscypliny
Nieznane
Cechy Pozycji
Nieznane
Cechy Charakteru
Nieznane




Zalety i Wady 
Zalety
PrestiŻowy Stwórca
Nieznane


Wady
Nowy Przybysz
Nieznane
Koszt
    


Koszt
CzŁowieczeŃstwoNieznane
       
Si
Ła Woli
Nieznana
      
Pula Krwi
Nieznana
Stan Zdrowia
Poobijana
Zraniona
Lekko Ranna
Ciężko Ranna
Zmaltretowana
Okaleczona
Zmasakrowana
      
- 1
- 1
- 2
- 2
- 5
     






Wiktor Smiertin

Image Image



Oficer marynarki wojennej byłego Związku Radzieckiego. Opanowany, pewny siebie i bezwzględny dla wrogów Camarilli. Dla tych którzy go znają, wiadomym jest, że rezyduje w mieście od długiego czasu. Z jakiegoś powodu, obecność Wiktora była tolerowana przez wcześniejszą władzę Szmaragdowego Miasta. Pomimo otwartej wrogości Jane Doe do poprzednich decyzji Anthonego Wadsworth'a, potrafił znaleźć nić porozumienia z nową władzą, co zaowocowało przedłużeniem pozwolenia na pobyt w Seattle. Jako typowy wojskowy, jest przygotowany na każdą nieoczekiwaną zmianę losu i zawsze stara się być krok przed przeciwnikiem.



WyglĄd ZewnĘtrzny

Smiertin jest szczupłym, białym mężczyzną po trzydziestce, mierzącym ponad 180 cm wzrostu. Jego czarne włosy są idealnie przycięte, Kainita zwykle nosi je zaczesane do tyłu, ciemne oczy zaś skrywa za stylowymi okrągłymi okularami. Perfekcyjnie przystrzyżona szpakowata broda, sprawia, iż Wiktor wydaje się być dużo poważniejszym i starszym mężczyzną. Najczęściej ubiera się w drogie, szyte na miarę garnitury, preferując elegancki kontrast czerni i bieli. Jego nienaganne maniery i dokładna dykcja zwracają uwagę już przy pierwszym kontakcie. Mówi poprawnym angielskim, lecz z łatwością można odgadnąć iż pochodzi z Rosji. Jak przystało na oficera, sprawia wrażenie skupionego i pewnego siebie. Nigdy nie pochyla głowy i zawsze patrzy prosto w oczy swoich rozmówców. W chwilach, gdy zaczyna mówić rozkazującym tonem ujawnia się pełnia jego charyzmy, na co dzień skrywana za maską etykiety. Wydaje się, iż otacza go wtedy namacalna wręcz aura władzy, która sprawia, iż Smiertin łatwo znajduje posłuch, a otoczeniu trudno oderwać od niego wzrok.



Gracz:
Wiek:
Pochodzenie:
Lightstorm
40+
Rosja
Natura:
Postawa:
Rola:
Nieznana
Kapitalista
Nieznana
Klan:
Pokolenie:
Stwórca:
H
Nieznane
Nieznany



Atrybuty
Fizyczne
SiŁa:
Zr
ĘcznoŚĆ:
Wytrzymalo
ŚĆ:
Nieznana
Nieznana
Nieznana
SpoŁeczne
Charyzma:
Oddzia
Ływanie:
Wygl
Ąd:
Niepospolita
Znacz
Ące
Elegancki
UmysŁowe
Percepcja:
Inteligencja:
Spryt:
Nieznana
Nieznana
Nieznany



ZdolnoŚci
Talenty
Nieznane
UmiĘjetnoŚci
Nieznane
Wiedza
Nieznane




Atuty
Dyscypliny
Nieznane
Cechy Pozycji
Status:
●○○○○
Nieznane
Cechy Charakteru
Nieznane




Zalety i Wady 
Zalety
Oczy Niczym CieŃ
Nieznane


Wady
   Nieznane
Koszt
    


Koszt
CzŁowieczeŃstwoNieznane
       
Si
Ła Woli
Nieznana
      
Pula Krwi
Nieznana
Stan Zdrowia
Poobijany
Zraniony
Lekko Ranny
Ciężko Ranny
Zmaltretowany
Okaleczony
Zmasakrowany
      
- 1
- 1
- 2
- 2
- 5
     






Clive

Image

Odrażający potwór Sabatu, który pojawił się w Seattle w tajemniczych okolicznościach, odznaczając teren krwią śmiertelników i co najmniej paru Spokrewnionych. O jego obecności i działaniach wiedzieli tylko nieliczni, jednak mimo to, w krótkim czasie został wytropiony i wyeliminowany przez wampiry Camarilli.

Ryuu Satoshi

Image



WyglĄd ZewnĘtrzny

Królik jest mierzącym sto siedemdziesiąt osiem centymetrów mężczyzną. Choć używanie tego słowa jest nadużyciem. O wiele lepiej pasuje tutaj chłopiec. Wygląda jakby miał szesnaście, lub nawet mniej lat. Jego oczy również nie pomagają w odgadnięciu prawdziwych intencji czy emocji. Trzeba być na prawdę dobrym empatą, by zrozumieć jaką burzę emocjonalną przeżywa w sobie chłopak. To nawet nie dzieje się na zasadzie, że tak genialnie umie ukrywać uczucia, jest ich czasami zbyt wiele. Krótko obcięte proste czarne włosy, których, jedyną chyba, ciekawszą stroną jest wpadająca w oczy grzywka. Typowo Azjatycka uroda, hebanowe oczy w kształcie łzy oraz pełniejsze malinowe usta to cechy, które mogą sprawić, że ktoś nawet uzna go za przystojnego. Wspomnieć tu też można o jego ubraniach. W razie potrzeby założy garnitur, ale często też można go zobaczyć w ciemnych spodniach i zwykłej koszulce. Cechą która łączy wszystkie jego stylizacje jest to, że ubrania zawsze są czyste, dobrej jakości, nowe lub prawie nowe, parę razy tylko założone. Rozmawiając z kimś stara się utrzymywać kontakt wzrokowy. Chłopak unika gestykulacji, a mimika twarzy jest znikoma. Ma melodyjny, dość niski, jak na baryton, głos z wyraźnym japońskim akcentem. Ubrania skrywają blizny na przedramionach po ich wewnętrznych stronach.



Gracz:
Wiek:
Pochodzenie:
Narrator
16+
Kanada
Natura:
Postawa:
Rola:
Nieznana
Naukowiec
Nieznana
Klan:
Pokolenie:
Stwórca:
I
Nieznane
Nieznany



Atrybuty
Fizyczne
SiŁa:
Zr
ĘcznoŚĆ:
Wytrzymalo
ŚĆ:
Nieznana
Nieznana
Nieznana
SpoŁeczne
Charyzma:
Oddzia
Ływanie:
Wygl
Ąd:
Zwyczajna
Odczuwalne
Egzotyczny
UmysŁowe
Percepcja:
Inteligencja:
Spryt:
Nieznana
Nieznana
Nieznany



ZdolnoŚci
Talenty
Nieznane
UmiĘjetnoŚci
Nieznane
Wiedza
Nieznane




Atuty
Dyscypliny
Nieznane
Cechy Pozycji
Status:
○○○○○
Nieznane
Cechy Charakteru
Nieznane




Zalety i Wady 
Zalety
   Nieznane

Wady
   Nieznane
Koszt
    

Koszt
CzŁowieczeŃstwoNieznane
       
Si
Ła Woli
Nieznana
      
Pula Krwi
Nieznana
Stan Zdrowia
Poobijany
Zraniony
Lekko Ranny
Ciężko Ranny
Zmaltretowany
Okaleczony
Zmasakrowany
      
- 1
- 1
- 2
- 2
- 5
     






Wyszukiwanie zaawansowane