KING 5 NEWS, 05/05/1999

#1
Klik.
—...wczesnych godzin porannych. Osiemdziesiąt osiem osób... osiemdziesiąt dziewięć, licząc niedawną zmarłą... znajduje się kilkanaście kilometrów od Seattle, pod ścisłym nadzorem policji i lekarzy. — Relacjonowała z przejęciem Laura Herrera. Dramatyczna pauza była bardziej niż wymowna, może nawet nieco teatralna, ale cóż, trzeba to wybaczyć. Dziewczyna była przecież młoda, ciągle się uczyła, a KING 5 to pierwsza jej tego typu prawdziwa praca. Co innego towarzyszący jej czarnoskóry elegant!
David Wheeler skinął lekko głową i przetasował niespiesznie leżące przed nim kartki papieru. Bo tak. Bo mógł i chciał.
— Pociągi pasażerskie nie cieszą się zbyt wielką popularnością w Stanach Zjednoczonych. Zdecydowana większość mieszkańców preferuje transport lotniczy i drogowy, nie znaczy to jednak, że Amtrak przynosi straty czy też jest ignorowany. Jak obecna sytuacja wpłynie na losy największego operatora pociągów pasażerskich w Stanach możemy jedynie domniemywać. W specjalnym wydaniu talkshow "Seattle By Night", tuż po zakończeniu wiadomości, Adam Rhode przedstawi szczegółowo w jakiej sytuacji znajduje się obecnie Amtrak Cascades. — Pociągnął temat dalej, z łatwością, której Laura mogła mu tylko pozazdrościć. Chodziło tu przecież o ludzkie życie i zdrowie! Wheeler nie skupiał się jednak na tym, tylko na znacznie szerszym ujęciu sprawy, dotyczącym kolei. Herrera mimowolnie spojrzała na niego, z przestrachem w oczach.
Nie dowierzała w to, co właśnie usłyszała. Była młoda, naiwna. Cały czas była też pełna ideałów, chociaż w tej stacji pracowała już niemal pół roku, a to nie lada wyczyn. Odczekała więc kilka chwil i, wzbijając się na wyżyny profesjonalizmu, zmusiła się do uśmiechu. Każdy widz mógł jednak dostrzec, że drżą jej dłonie, położone płasko tuż obok pliku kartek. Laura, podobnie jak jej czarnoskóry towarzysz, miała pod ręką notatki i inne zapiski, a nawet i czyste strony, którymi mogła dowolnie manipulować w celu zrobienia lepszego wrażenia.
Lub by zająć czymś ręce.
— Za chwilę nawiążemy połączenie z naszą korespondentką znajdującą się w pobliżu pociągu. — Rzuciła trochę nazbyt entuzjastycznie. — Karen Gladwell-Miller, przy pociągu Amtrak Cascades trasy Vancouver – Portland – Seattle – Eugene. — Dodała, już spokojniej, rozumiejąc popełniony błąd. Uśmiechnęła się też delikatnie, ale nie było to potrzebne. Operator kamery przesunął nieznacznie obiektyw, oddalił obraz, a reszta ekipy dokonała swoich cudów i teraz na ekranach telewizorów były widoczne dwa ujęcia. Pierwsze było w przyjemnym, eleganckim studio w Seattle. Drugie gdzieś za miastem; znaczącą część kadru wypełniał stojący pociąg, oświetlony nienaturalnym blaskiem lamp halogenowych, bardzo mocno kontrastujących z ostatnimi promieniami zachodzącego już słońca.
W znacznej odległości od składu, oddzielonego dodatkowo żółtą taśmą ostrzegawczą, stała krótko ścięta szatynka, ściskając oburącz mikrofon stacji.
— Karen? — Powtórzyła Laura, czekając niecierpliwie na nawiązanie połączenia. Szatynka patrzyła nie w kamerę, tylko tuż obok; na towarzyszącą jej ekipę. Dopiero po chwili, gdy dźwiękowiec zrobił wszystko, co do niego należało, Gladwell-Miller uśmiechnęła się szeroko i skinęła głową. Poprawiła nieznacznie chwyt, unosząc mikrofon troszkę bliżej ust.
— Jestem. — Odpowiedziała korespondentka z nieznacznym, południowym akcentem. — Znajduję się trzynaście kilometrów na południe od Seattle, przy stojącym niemalże w szczerym polu pociągu Amtrak Cascades, linii Vancouver - Eugene. Oczy całej Ameryki, a być może i całego świata, są zwrócone na ten skład. Wszyscy zadajemy sobie pytanie, co stało się w pociągu stojącym w miejscu od godziny ósmej rano. Jakaż to choroba sprawiła, że przynajmniej jedna osoba zmarła, a tuzin znajduje się w stanie ciężkim... Niestety, służby porządkowe w postaci policji stanowej i lokalnej, wspierane przez służby medyczne na czele z CDC uparcie odmawiają komentarza. — Zakończyła w dość ponury sposób, odwracając przy tym głowę w stronę potężnego, acz wyglądającego na martwy, skład kolejowy. Pociąg sam w sobie nie wydawał się być specjalnie groźny czy niebezpieczny, jednakże sam fakt, że zaangażowanych w to wszystko było aż tylu ludzi był bardziej niż wymowny.
Ujęcie ze studia zmieniło się. Kamera skierowana była teraz na czarnoskórego prezentera.
— Karen, żebyśmy mieli jasność... obecność CDC może świadczyć o czym tak właściwie? Czy, zgodnie z doniesieniami, jest to tylko grypa lub też inne zatrucie pokarmowe i przedstawiciele agencji są na miejscu obecni ze względów formalnych, czy jednak chodzi o coś poważniejszego, co próbują przed nami zatuszować władze? — Telewizyjny weteran nie przejmował się niczym i wprost powiedział to, o czym wielu Amerykanów myślało. Obecność Centers for Disease Control and Prevention, czyli agencji dotyczącej chorób zakaźnych, ich badania, leczenia i zwalczania była wodą na młyn dla wszystkich miłośników teorii spiskowych oraz szajbusów pragnących wojny.
Kamera w plenerze odsunęła się od Karen Gladwell-Miller i skupiła się na samy pociągu. Wszystkie okna i drzwi były pozamykane — wszystkie, poza wejściem w pierwszym wagonie, tuż za lokomotywą. Tam znajdował się szarawy namiot CDC, wzniesiony na stalowym stelażu, wejścia którego pilnowało dwóch policjantów w kamizelkach kuloodpornych, z karabinami M16, aczkolwiek nie sposób było określić, jaki to dokładnie jest model. Mieli zwykłe, jednorazowe maseczki na twarzach i obecnie byli pogrążeni w rozmowie z jakimś sztywniakiem; Azjata w grafitowym garniturze, z masywną teczką ze skóry przypominającej wężowe łuski wydawał im polecenia.
— Niestety, Davidzie, nie dysponujemy żadnymi konkretnymi informacjami. Próbowałam porozmawiać z...
Klik.
Odpowiedz

Wróć do „Telewizja”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość