Najlepszy show w Circus of Horrors

#1
Kolejny wieczór kiedy Meredith była zaszyta w penthouse'ie upływał jej jak zwykle przyjemnie. Lubiła to miejsca, nie zależnie od tego co akurat robiła, czy było to przyglądanie się w skupieniu artefaktów, kolejna próba odczytania starożytnego pisma, czy też zgoła coś innego jak kolejna orgia, których sobie nie odmawiała, kiedy miała ochotę. Tym razem jednak czuła jak nachodzi ją ochota, czy też może wena na jeszcze coś innego. Tym razem czuła bardziej artystyczny zew. Naszła ją nagła i dosyć niespodziewana ochota na to, żeby wymyślić jakies specjalnie przygotowane cyrkowe przedstawienie, które zachwyciło by wszystkich zebranych i przeniosło ich w inny świat. Z każdą chwilą coraz bardziej wszystko się jej klarowało, jak mają wyglądać jeszcze lepsze i bardziej robiące wrażenie pokazy, jak mają wyglądać dekoracje i jak ogłosić się w gazecie, tak by przyciągnąć uwagę.
Kiedy ułożyła sobie wszystko mniej więcej w głowie i nawet zrobiła kilka zapisków najważniejszych momentów, wezwałą do siebie kluczowych cyrkowców, jak na przykład akrobatów, czy kobietę, która zajmowała się szyciem strojów. Chciała im przekazać bezpośrednio swoją wizję, tak by nie była przez nikogo zniekształcona. Dopiero później wezwała Adriannę, której przekazywała szczegółowe instrukcje co ma dopilnować i co ma się stać. Jednym z jej zadań było dostarczenie Marcusowi obiecanego w trakcie rozmowy zaproszenia.

Re: Najlepszy show w Circus of Horrors

#2
Hotel Majestic nie należał do najprzyjemniejszego miejsca w Wietrznym Mieście, do którego tłumnie przybywałaby klientela. Stały dwa konkretne powody, dlaczego hotel cieszył się złą reputacją. Pierwszym była miejska legenda o niewyjaśnionych zaginięciach osób, które nigdy nie opuściły swoich pokoi. Policja, w reakcji na te zdarzenia, rozpoczęła dochodzenie w trybie nadzwyczajnym. Funkcjonariuszom zapewne udałoby się dorwać seryjnego mordercę, gdyby nie pojawienie się siły, która skutecznie ochroniła zbrodniarza oraz zapewniła mu anonimowść. Niemniej konsekwencją tego było utrata klienteli i upadek hotelu. Sprawę zamknięto. Drugim powodem była renowacja budynku oraz przejęcie go przez Meredith, która później wprowadziła do niego swoją trupę, ale także sprowadzała typów spod ciemnej gwiazdy. Wyglądało na to, iż miejsce to przyciągało konkretny typ ludzi, a sami goście mogli wejść wyłącznie na specjalne zaproszenie właścicielki. Chicago nie było ślepe na ten precedens, a brak odpowiednich kontaktów sprawił, że de Vrees musiała użerać się z patrolami policji, które sprawdzały hotel. Czasami posmarowanie łapy gliniarza plikiem banknotów wystarczało, żeby zapomniał na jakiś czas o sprawie, jednak kobieta wiedziała, że prędzej czy później obserwacja budynku doprowadziłoby do zadania przez gliniarzy zasadniczych pytań: co tutaj robią cudzoziemcy i dlaczego wyglądają na chorych? Czy przebywali na terenie stanu Illinois leganie? Czy posiadali dokumenty, co mieli przy sobie, czy posiadali tutaj rodzinę? To tylko garstka pytań, na które ktoś z całą pewnością w przyszłości odpowie. Obecnie nie był to palący problem, jednak Meredith zdawała sobie sprawę, że kiedyś musiałaby się tym zająć.
Brujah myślała jednak o czymś innym. W celu utrzymania płynności interesów organizowała występy dla publiczności, a wyjątkową sławą cieszyły się spektakle nocne, znanego w całym mieście Circus of Horrors. Repertuar atrakcji przyciągał wielu spragnionych wrażeń, w szczególności mężczyzn napalonych na zakosztowania brazylijskiej egzotyki. Lecz również przychodzili tutaj ludzie, którym cyrk zapewniał odrobinę wolności, gdyż mogli sobie pozwolić tutaj na poluzowanie obyczajów. Żeńskie grono klientów przychodziło w strojach odważnych, łamiących konserwatywne zasady etykiety, a samo zachowanie pań często było bardziej brawurowe od mężczyzn. To one żwawym krokiem przekraczało próg wejścia domów strachu, gdzie wielu chłopów prawie zeszło na zawał; siłowały się na rękę z cyrkowymi gigantami; a przede wszystkim gromadziły się w wspólnotę, dzięki której mogły planować jako sufrażystki. Cyrk wyzwalał.
Zapewne Meredith zleciłaby swym pracownikom zorganizowanie show, nie musiała brać w nich bezpośredniego udziału, to zależało od jej upodobań, jednak plotka głosiła, że cyrkiem zachwycał się profesor z wydziału archeologii z uniwersytetu chicagowskiego, odpowiedzialnego również za wyprawy badawcze na Bliski Wschód. Sir William Cavendish, znany w środowisku za znakomitego badacza, filantropa i człowieka honoru, gnębiła kontrowersja na tyle uciążliwa, iż często potrafił z jej powodu zbesztać dziennikarzy prowadzących z nim wywiady. Dziesięć lat temu sir Cavendish odkrył w Wielkiej Piramidzie w Gizie, w grobowcu samego Cheopsa, wapienne tabliczki w bardzo dobrym stanie. Zawierały świetnie zachowane hieroglify, dzięki którym naukowcy usprawniliby proces rozszyfrowywania pisma starożytnych, a być może odkryliby także coś przełomowego. Angielski arystokrata obiecał, że wystawi artefakty w formie eksponatów w muzeum, ale nigdy do tego nie doszło. Nikt nie wiedział, dlaczego profesor nie spełnił obietnicy, ponieważ taka wystawa wyniosłaby go na piedestały chwały naukowej. Wkrótce pojawiły się teorie spiskowe: jedni uważali, że tabliczki skradziono. Drudzy mówili, iż profesor sprzedał je, a jeszcze inni uważali same tabliczki za mistyfikację.
Sir William Cavendish zamierzał wziąć udział w atrakcjach Circus of Horrors, dlatego Meredith domyślała się, że powinna zorganizować główny występ na tyle widowiskowy, aby móc złapać Williama w artystyczne sidła. W jaki sposób zamierzała to rozegrać? Nie gonił jej czas, nie ogłosiła jeszcze żadnego wydarzenia w gazecie, zatem mogła zaplanować całą akcję od a do z. Być może inne pomysły zrodziły się w głowie Brujah, jej kreatywność nie musiała ograniczać się wyłącznie do jednego człowieka. Być może... Znowu zapoluje?

Re: Najlepszy show w Circus of Horrors

#3
Hotel Majestic faktycznie nie sprawiał wrażenia najprzymniejszego, choć niezaprzeczalnie emanował pewnym urokiem mimionej już epoki, kiedy to poruszano się dorożkami czy powozami, a o samochodzie jeszcze nikt nie słyszał. Miał on odziaływać na wąską grupę ludzi, którzy szukaliby takiej atmosfery i nie mieli środków by zatrzymać się w najlepszych hotelach. Na tyle gości by uzasadnić jego działanie. Oczywiście penthouse należący do Meredith, tam wnętrza opływały specyficznym luksusem, nieco egzotycznym, wypełnionym antykami i brutalnymi obrazami w złotych ramach, ale standard był wysoki.
Odpowiednie postępowanie z policją, to zawsze było wyzwanie, ale odpowiednia mieszanka łapówek, zarówno na poziomie wyższym jak i zwykłych patrolujących posterunkowych, połączona z pomocą w łapaniu drobnych rzezimieszków, którzy sprawiali problemy, a nie byli w żaden sposób związani z Meredith, jak i aksamitnymi groźbami, że lepiej będzie dla wszystkich jeśli nie będzie się zbytnio przyglądać temu co się dzieje, okraszone zaproszeniem an cyrkowe występy, które wszak cieszyły się w tamtym czasie popularnością.
Meredith z rozmysłem naginała reguły, szczególnie te dotyczące wyzwolenia kobiet, sama będąc aktywną działaczką na rzecz równouprawnienia, zarówno w świecie Spokrewnionych, jak i dokładając się w ten czy inny sposób, czasem finansowo, czasem swoją obecnością do różnych ludzkich działań.
Plotki o obecności profesora Williama Cavendisha z pewnością motywowała ją do działania. Jej cyrkowa trupa musiała spisać się bez zarzutu co dano im do zrozumienia. Od akrobatów, przez magika i kobietę podnoszącą ciężary do rzucającego nożami. Wszystko w kostiumach, makabrycznych jak wskazuje nazwa cyrku, kobiety również w takich które odkrywają dużo ich ciała, z mocnym makijażem, mężczyźni w upiornych, do tego jeszcze więcej świateł i orkiestra na żywo. Oczywiście Meredith będzie osobiście prowadzić występ w cylindrze i upiornym kosiumie, z mocnym demonicznym makijarzem, oczywiście prezentując wszystkim swoje wampirze zęby i wkładając w to cała swoje doświadczenia i umiejętności. Miała zamiar wyłapać profesora już w trakcie występu, zachęcić by stał się wolontariuszem do jej sztuczek, a jeżeli nie wyjdzie to w trakcie przedstawienia, to złapać go po i zaprosić na kolacje po występie dla najważniejszych osobistości, które wyda tutaj, w swoim penthousie i nie będzie szczędzić wszystkiego co najlepsze.

Re: Najlepszy show w Circus of Horrors

#4
The Show Must Go On
Minęło kilka nocy. Personel wynajęty do przygotowania cyrku wziął się do pracy i, o dziwo, wyjątkowo dobrze sobie poradził, zważywszy na to, jak trudno było znaleźć kompetentnych ludzi do rozstawienia namiotów, przygotowania dekoracji, zawiadomienia właściwych urzędów miejskich, zorganizowania dostaw artykułów spożywczych czy opłacenia tresera zwierząt, aby przygotował zwierzyniec. Meredith znała się na swoim fachu, dopięła wszystko na ostatni guzik i nie zastała żadnych problemów organizacyjnych. Mogła być dumna ze swej trupy i wynajętymi przez nią zleceniobiorcami.
Od osiemnastej otwarto bramy lunaparku, zaś same wystąpienia cyrkowe zapowiedziano na dwudziestą drugą, żeby Krzykaczka zdołała się na nie przygotować. W międzyczasie tłumy gości cieszyło się pomniejszymi atrakcjami. W niektórych miejscach terenu imprezy dochodziło do zgiełku, gdzieniegdzie ludzie się przekrzykiwali z ekscytacji, ktoś karmił słonie, jakiś chłopak siłował się na rękę z cyrkowym gigantem ubranym w karnawałowy strój. Ludzie bawili się, dobrze spędzali czas i wydawali dolary, które trafiały na konto wampirzycy. Zdawała sobie sprawę, że jeżeli przeprowadziłaby jeszcze kilka następnych imprez o takim samym poziomie, to jej zasoby wzrosłyby.
De Vrees także zarejestrowała obecność znajomych policjantów, którzy brali od niej łapówkę. Wykorzystywali darmowe zaproszenia, niektórzy z nich przybyli z rodzinami, a paru samotnie zaznawało oferowanych rozrywek. Przybył również sam profesor sir William Cavendish w towarzystwie bladego mężczyzny arabskiego pochodzenia. Obaj ubrani byli w gustowne komplety garniturowe, ale cudzoziemiec podkreślił swoją stylizację drogą biżuterią pod postacią złotych pierścieni, na których zagnieżdżono karminowe rubiny wielkości ćwierćdolarówek. Wiele osób zerkało z ciekawością na tych panów, będąc pod wrażeniem ich aparycji, więc wykrycie ich w tłumie było wyjątkowo łatwym zdaniem. Jednak to, co przyciągnęło uwagę Spokrewnionej to dostrzeżenie, że jeden ze znajomych jej funkcjonariuszy chodził za profesorem oraz bogatym dżentelmenem niczym cień. Robił to umiejętnie, wzorowo wtapiał się w tłum, żeby śledzić, ale nie miał bladego pojęcia, iż był również śledzony przez uważne oczy Meredith, która odkryła tą szaradę z dogodnego punktu obserwacyjnego. Po jakimś Cavendish postanowił oddzielić się od kompana, a policjant udał się za majętnym jegomościem. Instynkt Brujah podpowiadał jej, że coś było nie tak, nos zwietrzył spisek. Jak zamierzała zareagować na to, co zobaczyła?
Powoli dochodziła dwudziesta druga, tłum wchodził do największego namiotu, żeby zobaczyć główne wydarzenie cyrku. Meredith zdawała sobie sprawę, że musiała kuć żelazo, póki jest gorące. Jeżeli zawiodłaby setki zaproszonych gości, z całą pewnością odbiłoby się to w przyszłości na jej budżecie oraz reputacji. Jak wyglądałoby finalne przedstawienie, na czym polegałoby, co działoby się na nim? Kobieta czuła wiatr w skrzydłach, przeczucie jej podpowiadało, że to była ta noc, aby uczynić coś spektakularnego.
Profesor usadził się w pierwszym rzędzie. Czas na działanie nastał.

Re: Najlepszy show w Circus of Horrors

#5
Wszystkie przygotowania przebiegły bezproblemowo i w dodatku spełniły jej oczekiwania. Meredith zdecydowanie lubiła takie wieczory, kiedy wszystko wychodziło na ostatni guzik zapięte. Wiedziała wtedy, że dobrała swoją trupę dobrze i jak na wylewną osobę przystało, nie szczędziła im komplementów.
Odkąd bramy lunaparku otworzyły się od osiemnastej, Meredith, kilka razy wyszła do ludzi, przechajdzając się między nimi przez kilka minut i życząc im udanego wieczoru, kilku dzieciom wręczyła nawet różową watę cukrową. Wszystko działało bardzo sprawnie, wobec czego Meredith mogła wrócić do przygotowywania się do własnego występu tego wieczoru. Była nastawiona dosyć pozytywnie, kilka podobnych imprez, takich jak ta, i jej imię będzie bardziej znane, a konto bankowe zostanie powiększone.
Jak tylko jej wzrok padł na policjantów, którzy przyczyniali się do gładkiego funkcjonowania jej interesów i jej samej, natychmiast wysłała jedną z dziewczyn, ubraną w brazylijskie pióra niczym na karnawał, która miała umilać policjantom czas, chociażby rozmową, a w trakcie przedstawienia przynosić im egzotyczne napoje i przekąski.
Pojawił się i profesor Cavendish w towarzystwie jakże oryginalnie wyglądającego cudzoziemca. W głowie Meredith urodziło się wiele pytań, jednak nie było teraz czasu by je zadać, szczególnie, że nie uszło jej uwagi, że policyjny funkcjonariusz wydawał się być żywo zainteresowany cudzoziemcem. Skinęłą na swojego ghula, Adriannę, której poleciła by dyskretnie obserwowała poczynania policjanta z widowni, a jeżeli zajdzie taka potrzeba, to by neizauważenie ruszyła za nim.
Sama miała przedstawienie do poprowadzenia. Stanęła na samym środku areny.
-Witajcie szanowni goście, panowie i panie. Zapraszam was wszystkich dziś na jedyną w swoim rodzaju wycieczkę do krainy horroru i egzotyki! rzuciła, a jak tylko skończyło dało się słyszeć dźwięk bębnów, a na scenę wyszło około 6 osób, zapaliło się czerwone światło, ludzie ubrani byli w upiorne maski, i zaczęli wykonywać niezbyt dobrze znany w Ameryce taniec, bądź też sztukę walki znaną jako capoeira. Wkrótce dołączyli do nich akrobaci, skacząc nad ich głowami. Tak wyglądał wstęp do przedstawienia.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron