.Interesy Doktora

Biblioteka "Memento Mori", North Center

.Interesy Doktora

#1
Alexander wrócił do biblioteki nieco skołowany, jedyne o czym marzył po wydarzeniach ostatniego czasu to zatopić się na nowo w lekturze i rozpłynąć się na temat Historii Rodziny czy innej pasjonującej wiedzy która przykuła by go do notatek na najbliższe dni, tygodnie, a może nawet lata. Wymacał w kieszeni płaszcza ukrytego "Księcia", pochwycił mocniej swoją laseczkę i wziął głęboki oddech, chociaż wcale go nie potrzebował....W tym momencie pociągnął za klamkę i wszedł do biblioteki.
Pierwszy jego oczom ukazał się Frank. Mężczyzna od razu wyprostował się na widok swojego Mistrza, ale Alexander uspokoił go ręką.
-Przyjacielu, czy ten fotograf był tutaj z tym albumem ze zdjęciami? Jeśli tak, usuń zdjęcia na których widać "za dużo", a resztę wywołaj i przygotuj mu do oddania- mówiąc to Alexander zaczął przechadzać się między półkami pełnymi książek, zupełnie jakby czegoś szukał, każdy tytuł pochłaniał wzrokiem szaleńca, jakby zastanawiając się co więcej może tam znaleźć. Mruczał coś do siebie, ale był to raczej bełkot niż coś co powinno trafić do uszu słuchacza. W pewnym momencie zatrzymał się i znowu przeniósł wzrok na swojego Ghoula:
-Zostawię Ci również numer do pewnego jegomościa. Będzie chciał wpompować pieniądze w projekt badawczy, ale pamiętaj, że dla niego nazywam się "Doktor Diamond"- mówiąc to zbliżył się do stanowiska bibliotekarza i położył przed Coblestonem wizytówkę pozyskaną jeszcze w kasynie w czasie śledztwa w sprawie tego Ghoula.
Po tych słowach wszedł za ladę i zaczął wprowadzać odpowiednie hasło, gdy to zrobił regał z książkami znajdujący się za plecami Cobblestone'a zachował się niczym drzwi, a Morri zszedł po schodkach do swojego królestwa uprzednio zamykając "regał". Zaczął przeszukiwać swoje zbiory dotyczące Historii Spokrewnionych, wciąż jego główną fascynacją było to co nazywano "Gehenną". Miał nadzieje, że może coś przeoczył, że może czegoś nie doczytał, że może znajdzie coś co rzuci nowe światło na sprawę Kainitów. Może...Camarilla się myli? Nie, przecież nie mogła się mylić, ale z drugiej strony pamiętał jak Primogen Klanu Róży zareagowała na jego odkrycie...Ona musi coś wiedzieć, ale może to wiedza Starszych dla Starszych? Jeśli tak to on Alexander właśnie ją posiądzie!
Alexander Howard Morri, Wygląd | 
» Alexander jest mężczyzną przeciętnego wzrostu i szczupłej sylwetki,właściwie nikt nie widziałby w nim nic wyjątkowego, gdyby nie pewien błysk pasji, który jest idealnie widoczny w jego hebanowych oczach. Reszta jego ekspresji wydaje się raczej… pusta. Dopóki nie usłyszy o czymś, co go żywo zainteresuje, wydaje się być wyprany z emocji. Jego krótkie, ciemne włosy dobrze ukrywają się pod cylindrem. Cera jest dosyć blada nawet jak na Spokrewnionego, co pewnie wynika z jego brytyjskiego pochodzenia. Twarz jest długa i ostra, a uszy w pewien sposób “elfie”. Wokół średniej wielkości ust znajduje się niedbały, kilkudniowy zarost. Ubrany jest zawsze w “strój oficjalny”, ale jednak stanowiący pewien rodzaj awangardy. Nosi on bowiem czarny cylinder, a także bordowy frak z czarnymi akcentami i kamizelką. Jego krucze spodnie frakowe idealnie pasują do czarnej, zdobionej laseczki, w której ukrywa szablę, a na jej “główce” ukrywa się mały symbol łączący jego stary herb rodowy kruka siedzącego na czaszce i nowy “herb rodowy” symbol klanu Malkava. Warto też wspomnieć o jego bardzo chudych dłoniach i długich palcach, na których ewidentnie widać żyły. Jeśli chodzi o buty są to zwyczajne czarne pantofle. Przechodząc jednak do postawy, wydaje się do bólu zimny i pozbawiony emocji - do momentu gdy ktoś wspomni o jego prawdziwej obsesji. Gdy usłyszy o niej od razu ożywa, a jego oczy zaczynają świecić prawdziwym blaskiem. Przestaje być posępny i zgarbiony, automatycznie się prostuje i oddaje tematowi należytą cześć.

Dodatkowe informacje | 
"Potius mori quam foedari", mówi z wyraźnym brytyjskim akcentem

Legenda Kolorów Języka | 
Łacina, Greka, Hebrajski

Re: Interesy Doktora

#2
Minione noce były doprawdy pełne emocji. Malkavian dopiero teraz, po całym tym zamieszaniu z ghulem i spięciem z żółtodziobem, mógł rzeczywiście znaleźć czas dla siebie i zająć się swoimi interesami. Ghul Morriego był widocznie uradowany jego przybyciem. Dużo czasu wampir spędzał w końcu poza biblioteką, pracując dla nieumarłych o wyższym statusie i realizując dla nich zadania.
Gdy zadał Frankowi pytanie na temat jegomościa, z którym Alexander rozmówił się jakiś czas wcześniej w posiadłości Francisca Belmonte, neutralizując potencjalne zagrożenie Maskarady, ghul zdawał się być trochę zbity z tropu. Minęło parę sekund, nim poukładał sobie wszystko w głowie. Wspomniał o człowieku, który kontaktował się z biblioteką w sprawie zdjęć oraz aparatu fotograficznego, które miał odebrać, a przedstawił się jako Marceau De Rosier. Jako iż Frank nie był pewien o co chodziło, zapewnił francuza, że przekaże wiadomość i skontaktuje się z nim najszybciej jak to możliwe, zapisując przy tym jego numer. Minęło trochę czasu od tamtego spotkania i dopiero po chwili dotarło do Malkaviana, że zupełnie zapomniał zrealizować plan, który zakładał wywołanie zdjęć, pozbycie się tych naruszających Maskaradę, i przekazanie fotografii wraz z aparatem francuzowi. W rezultacie tego mógł pojawić się kolejny problem, jeśli fotograf spóźniony z realizacją swojego zamówienia dla Francisca Belmonte miałby wyjawić mu co się stało. Alexander musiał czym prędzej zająć się tą sprawą i dostarczyć mężczyźnie zdjęcia, nim miało być za późno. Co jednak zrobił z aparatem po tym, jak odebrał go od mężczyzny?
Druga kwestia była na szczęście nieco prostsza. Cobblestone odebrał od Morriego instrukcje oraz numer telefonu, zapewniając swego mistrza, że skontaktuje się z ów jegomościem w jego imieniu. Musiał jednak dopytać swego pana o szczegóły tego biznesu z panem Wrightem, żeby wiedzieć jak zająć się tą sprawą i co dokładnie powiedzieć. Frank nie posiadał wszakże żadnych informacji na temat wspomnianego projektu, a bez nich nie mógł służyć jako skuteczny łącznik między Alexandrem a Wrightem. Wampir musiał więc przekazać swemu słudze więcej informacji, mających pomóc mu zrealizować zadanie. Zależało od tego w końcu to, czy te fundusze uda się pozyskać.
Dopiero po tym nieumarły mógł ruszyć dalej, zaszywając się w swej małej fortecy pod biblioteką. Tam wykorzystał resztę tej nocy na analizowanie posiadanych przez niego zapisków, mogących pomóc zrozumieć mu naturę Gehenny. Nie posiadał tak naprawdę konkretnych informacji, gdyż był to bardziej mit, niż cokolwiek innego. Mit często odrzucany z resztą - przynajmniej publicznie - przez Camarillę i nieszczególnie znany pośród młodszych Spokrewnionych. Mało kto o nim mówił, a jeszcze mniej o nim wiedziało, zwłaszcza że temat samej Księgi Nod był dość kontrowersyjny. Szerszą wiedzę na temat jej zawartości posiadali tak naprawdę jedynie ci, określający się mianem Noddystów, jak i również - a może i przede wszystkim - wampiry Sabbatu. Nie zdawało się, by Morri na własną rękę miał szanse zdobyć zapiski z tej księgi. Jeśli rzeczywiście zależało mu na poznaniu jej zawartości i dowiedzeniu się więcej na temat mitu Gehenny, jedyną drogą do tego celu było znalezienie kogoś posiadającego wiedzę na ten temat i nie bojącego się o niej mówić.

Re: Interesy Doktora

#3
Gdy Malkavianin zobaczył zmieszanie swojego ghoula trochę się zawstydził i powiedział lekko zbity z tropu
-Zadzwoń więc najpierw do tego fotografa i powiedz, że mieliśmy problemy kadrowe, ale już jutro zdjęcia powinny być gotowe. Jeśli potrzebujesz więcej szczegółów, na tym przyjęciu doszło do złamania Maskarady co widać na paru zdjęciach, chciałbym żebyś je usunął i wywołał resztę. Przepraszam, zapomniałem Cię o tym poinformować...
Jeśli chodzi o projekt Morri był już dużo spokojniejszy. Uśmiechnął się do Franka i powiedział:
-Badanie dotyczy hazardu, a dokładnie tego co jest kluczowe w zwycięstwach hazardowych, prowadzi je doktor Diamond. Obecnie mamy kilka hipotez: szczęście, matematyka, a może umiejętność manipulacji. Chcemy znaleźć kluczowy aspekt, rozumiesz prawda? To naprawdę fascynujące, a ten jegomość chciał poprowadzić współpracę. Najlepiej umów go jeszcze na dzisiaj- tę część dialogu wypowiedział bardzo szybko i już miał odejść kiedy coś go tchnęło, odwrócił się jeszcze raz do Franka i powiedział:
-Nie muszę chyba podkreślać, że Diamond to ja prawda?
po tych słowach zaszył się w swojej "prywatnej bibliotece" i po większych poszukiwaniach zrozumiał. Jeśli chciał dalej zgłębiać swoją wiedzę musiał szukać nowego źródła wiedzy. Obecnie widział dwie opcje...Okradnięcie Sabbatu, a w tym celu musiałby się ryzykownie skontaktować ze swoim Primogenem albo....Katedra Tremere co było równie ryzykowne. Myśli zaprzątały jego głowę....Co wybrać? Co wybrać? Z jednej strony z Primogenem musiałby to rozegrać bardzo delikatnie w końcu wiedza której szuka jest nielegalna, z drugiej strony Tremerom nie można ufać, a bardzo możliwe, że wiedzę tę posiadają. Morri zaczął maniakalnie chodzić po swoim "lochu". Właściwie tylko zawołanie go przez Franka mogło go teraz wyrwać z przemyśleń połączonych z perypatetyką.
Alexander Howard Morri, Wygląd | 
» Alexander jest mężczyzną przeciętnego wzrostu i szczupłej sylwetki,właściwie nikt nie widziałby w nim nic wyjątkowego, gdyby nie pewien błysk pasji, który jest idealnie widoczny w jego hebanowych oczach. Reszta jego ekspresji wydaje się raczej… pusta. Dopóki nie usłyszy o czymś, co go żywo zainteresuje, wydaje się być wyprany z emocji. Jego krótkie, ciemne włosy dobrze ukrywają się pod cylindrem. Cera jest dosyć blada nawet jak na Spokrewnionego, co pewnie wynika z jego brytyjskiego pochodzenia. Twarz jest długa i ostra, a uszy w pewien sposób “elfie”. Wokół średniej wielkości ust znajduje się niedbały, kilkudniowy zarost. Ubrany jest zawsze w “strój oficjalny”, ale jednak stanowiący pewien rodzaj awangardy. Nosi on bowiem czarny cylinder, a także bordowy frak z czarnymi akcentami i kamizelką. Jego krucze spodnie frakowe idealnie pasują do czarnej, zdobionej laseczki, w której ukrywa szablę, a na jej “główce” ukrywa się mały symbol łączący jego stary herb rodowy kruka siedzącego na czaszce i nowy “herb rodowy” symbol klanu Malkava. Warto też wspomnieć o jego bardzo chudych dłoniach i długich palcach, na których ewidentnie widać żyły. Jeśli chodzi o buty są to zwyczajne czarne pantofle. Przechodząc jednak do postawy, wydaje się do bólu zimny i pozbawiony emocji - do momentu gdy ktoś wspomni o jego prawdziwej obsesji. Gdy usłyszy o niej od razu ożywa, a jego oczy zaczynają świecić prawdziwym blaskiem. Przestaje być posępny i zgarbiony, automatycznie się prostuje i oddaje tematowi należytą cześć.

Dodatkowe informacje | 
"Potius mori quam foedari", mówi z wyraźnym brytyjskim akcentem

Legenda Kolorów Języka | 
Łacina, Greka, Hebrajski

Re: Interesy Doktora

#4
Gdy wszystko wyklarowało się w głowie Malkaviana, ten przekazał swemu słudze pozyskane wcześniej urządzenie wraz z instrukcjami. Cobblestone przyjął wszystko do wiadomości i zapewnił wampira, że natychmiast skontaktuje się z fotografem i zajmie się wywołaniem zdjęć. Alexander mógł mieć jedynie nadzieję, że Marceau otrzyma zdjęcia na czas i nie będzie musiał niepokoić sprawą swojego pracodawcy. Na koniec zamknięta została na tę chwilę kwestia umówienia spotkania z potencjalnym inwestorem.
Morri spędził trochę czasu w swojej kryjówce, głowiąc się nad tematem heretyckiej księgi i możliwościami pozyskania kopii jej stron, lub jakichkolwiek zapisków traktujących o Gehennie, która była głównym tematem jego zainteresowania w danej chwili. Wszystkie opcje, które rozważał, zdawały się być równie niebezpieczne. Taniec z Sabbatem, czy uprawianie interesów z Tremere, to było prawie to samo, przynajmniej według tych, którzy pogardzali Czarownikami, bądź z jakiegoś powodu się ich obawiali. Nie zdawało się to jednak być czymś, co miało powstrzymać Malkaviana przed zdobyciem pożywienia dla swego głodnego umysłu.
Minęło trochę czasu, nim Frank dał o sobie znać. Zadowolony poinformował Alexandra o udanym kontakcie z francuzem, który rad był usłyszeć dobre wieści. Następnego dnia miał zjawić się, by odebrać aparat wraz ze zdjęciami, które miał dostarczyć do biura Belmonte. Jeśli zaś chodziło o Wrighta, to jakkolwiek zdawał się być zainteresowany badaniami Morriego, tak dał jasno do zrozumienia, że jest dość zajęty. Poinformował, że będzie miał czas porozmawiać w najbliższy weekend, kiedy będzie go można znaleźć w wieczorem w klubie dla vipów w Near North. Cobblestone zanotował nazwę klubu, adres oraz godzinę, kiedy będzie można się z nim tam spotkać.

Re: Interesy Doktora

#5
Morri spokojnie wysłuchał informacji swojego Podopiecznego i schował zapisany adres klubu w kieszeni płaszcza. Tej nocy miał w planie jeszcze dwie rzeczy: rozwinąć swoje oddziaływanie i politykę oraz zapolować. Przygotował sobie kartkę i pióro którym napisał krótką wiadomość:
"Pieniądze te są przeznaczone na dofinansowanie szkoły, a w szczególności jej biblioteki. Mam nadzieję, że przekaże je Szanowny Pan dyrektorowi i zostaną wydane w odpowiedni sposób, Podpisano: Doktor Morri", do koperty Morri dołączył pieniądze wygrane w kasynie, nie chciał trzymać tych "brudnych pieniędzy" dla siebie, postanowił więc wydać je na cel charytatywny. Zakleił kopertę i ogłosił Frankowi, że zaraz wróci i żeby przygotował mu jeszcze "Erystykę" Schopenhauera i "Retorykę" Arystotelesa po czym zarzucił cylinder bardziej na twarz i ruszył prosto do Pana Clarka. Jeśli go zastał wszedł do środka i uciął krótką rozmowę po czym w odpowiednim momencie pożywił się na nim, a następnie zostawił kopertę z pieniędzmi w jego ręku. Natomiast jeśli go nie zastał zostawił kopertę z pieniędzmi w odpowiedniej skrytce pocztowej i szukał odpowiedniego "posiłku" na ulicy.
Po tym wszystkim wrócił do biblioteki i zaczął czytać 3 przygotowane wcześniej książki. W jego mniemaniu: "Książę", "Erystyka" i "Retoryka" miały poprawić jego umiejętności Oddziaływania i Polityki które na pewno przydadzą się mu w dalszych przygodach. Na resztę nocy, zanurzył się w lekturze
Alexander Howard Morri, Wygląd | 
» Alexander jest mężczyzną przeciętnego wzrostu i szczupłej sylwetki,właściwie nikt nie widziałby w nim nic wyjątkowego, gdyby nie pewien błysk pasji, który jest idealnie widoczny w jego hebanowych oczach. Reszta jego ekspresji wydaje się raczej… pusta. Dopóki nie usłyszy o czymś, co go żywo zainteresuje, wydaje się być wyprany z emocji. Jego krótkie, ciemne włosy dobrze ukrywają się pod cylindrem. Cera jest dosyć blada nawet jak na Spokrewnionego, co pewnie wynika z jego brytyjskiego pochodzenia. Twarz jest długa i ostra, a uszy w pewien sposób “elfie”. Wokół średniej wielkości ust znajduje się niedbały, kilkudniowy zarost. Ubrany jest zawsze w “strój oficjalny”, ale jednak stanowiący pewien rodzaj awangardy. Nosi on bowiem czarny cylinder, a także bordowy frak z czarnymi akcentami i kamizelką. Jego krucze spodnie frakowe idealnie pasują do czarnej, zdobionej laseczki, w której ukrywa szablę, a na jej “główce” ukrywa się mały symbol łączący jego stary herb rodowy kruka siedzącego na czaszce i nowy “herb rodowy” symbol klanu Malkava. Warto też wspomnieć o jego bardzo chudych dłoniach i długich palcach, na których ewidentnie widać żyły. Jeśli chodzi o buty są to zwyczajne czarne pantofle. Przechodząc jednak do postawy, wydaje się do bólu zimny i pozbawiony emocji - do momentu gdy ktoś wspomni o jego prawdziwej obsesji. Gdy usłyszy o niej od razu ożywa, a jego oczy zaczynają świecić prawdziwym blaskiem. Przestaje być posępny i zgarbiony, automatycznie się prostuje i oddaje tematowi należytą cześć.

Dodatkowe informacje | 
"Potius mori quam foedari", mówi z wyraźnym brytyjskim akcentem

Legenda Kolorów Języka | 
Łacina, Greka, Hebrajski

Re: Interesy Doktora

#6
Alexander zrealizował w bibliotece na tę chwilę wszystko, co miał w planach na tę chwilę. Jego sługa skontaktował się z kim trzeba, umówił spotkanie, a następnie wrócił do pomieszczenia, w którym wywoływane były fotografie zrobione minionej nocy. Wampir nie miał powodów do wątpliwości na tym etapie co do sprawnego zrealizowania zamówienia i dostarczenia go do zdominowanego wcześniej śmiertelnika.
Wreszcie nieumarły przygotował się do wyjścia, gdyż ostatnie noce kosztowały go trochę jego cennej vitae, którą musiał teraz uzupełnić. W trakcie drogi do celu mógł oddać się swym przemyśleniom. Jego głowę zaprzątały w końcu tematy jego biznesu, Gehenny, a także głośnych w mieście wydarzeń, skupiających uwagę wielu Spokrewnionych.
O tej porze nie było problemu ze znalezieniem Pana Clarka w jego mieszkaniu. Nie prowadził szczególnie aktywnego życia towarzyskiego, a do alkoholu zabierał się jedynie z rzadka. Większość czasu zabierała mu, niestety, praca. Na szczęście dla wampira, gdyż to właśnie pozwalało Morriemu na bezproblemowe pożywienie, bez desperackiej potrzeby szukania obcych ludzi na ulicach. Po chwili wciągającej rozmowy, którą skutecznie zajął uwagę śmiertelnika, mógł wreszcie zatopić w nim swoje kły, biorąc jak zwykle na tyle, by pozyskać jak najwięcej vitae, ale jednocześnie nie wyłączyć go z życia na dłużej, niż jedną noc. (Uzyskano 3 Punkty Krwi). Gdy mężczyzna przysnął po pocałunku, nieumarły wsunął w jego dłoń kopertę z pieniędzmi i opuścił mieszkanie, powracając do swojego leża pod biblioteką.
Przysiadwszy nad uprzednio przygotowanymi książkami, wampir mógł skupić się na nauce. Skupił się na zdolnościach i wiedzy, które zdawały się być niezbędne w tym miejscu i czasie, jak i również przy samym zaangażowaniu Malkaviana w lokalne sprawy Spokrewnionych. Jego nieumarłe ciało nie odczuwało zmęczenia, to też mógł pozostać skupiony przez długie godziny, aż do samego rana. Dopiero gdy słońce zaczęło wschodzić, wampir począł swoje skupienie tracić, co przekładało się na jego skuteczność pochłaniania informacji zawartych w tekście. Jednak dzięki swemu inteligentnemu, bystremu umysłowi, zdołał przez tę noc nie tylko poszerzyć swoją wiedzę, ale również w pełni zrozumieć treść przeczytanych książek. Dzięki temu nieco lepiej pojmował teraz działanie machiny politycznej, jak i również posiadł głębsze zrozumienie tego, jak skutecznie wpływać na ludzi poprzez mowę i gesty. (Rozwinięto Oddziaływanie oraz Politykę)
Malkavianin nie forsował się przez ostatnie noce, zajmując się jedynie interesami za pośrednictwem ghula, żywieniem oraz nauką w swoim domowym zaciszu. Skutkiem tego było stopniowe odzyskiwanie przez wampira jego wewnętrznego hartu ducha, który był niedawno poddawany testowi. (Odzyskano Siłę Woli)

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości