Poszukiwanie Misy (II)

Kontynuacja poszukiwań Misy Zbieżności

Poszukiwanie Misy (II)

#1
Alexander był w pełni zaczytany w dzieło które dał mu Cobblestone, Spokojnie pochłaniał nowe informacje o Fordzie i nie tylko. Powoli jego głwoa stałą się na tyle oczyszczona, że mógł skupić się ponownie na misji i to właśnie wtedy gdy wreszcie dojechali do magazynu Alistaira. Kazał Glenowi zaparkować i schował książkę ponownie w kieszeni marynarki, gdzie idealnie mieściły się pojedyncze książki, a następnie złapał za rodową laskę i przystawił ucho do drzwi, po usłyszeniu muzyki, która zapewne nie trafiała w gusta Spokrewnionego postanowił trzy razy puknąć główką laski w znajdujące się przed nim wrota:
-Przepraszam, jestem tu na zlecenie Hawthorna czy to Pan ma mi przekazać informacje dalej?- stał spokojnie czekając na odpowiedź, chociaż był w tym momencie znowu tym dumnym i zadufanym w sobie brytyjskim arystokratą którego myśli zaprzątała teraz zagadka tego kto otworzy mu po drugiej stronie

Re: Poszukiwanie Misy (II)

#2
Glen zajechał obok magazynu, zatrzymał się i wyłączył silnik. Jeśli otrzymał taki sygnał, to udał się wraz z Alexandrem do dalszej części budynku. Rozejrzawszy się dookoła można było zauważyć, że to miejsce było naprawdę wyludnione i idealne jako pomniejsza stacja magazynowa, będąca przystankiem granicznym, z którego przewożono towar dalej wgłąb miasta. Z drugiej strony, ten brak ludzkiej aktywności w okolicy powodował, że w razie czego było to też idealne miejsce do ograbienia przez rywali, czy innych bandziorów.
Stukot w drzwi sprawił, że coś w środku się poruszyło. Ktokolwiek był w środku, usłyszał dźwięk i zaczął kierować się w stronę drzwi, wyglądając wpierw przez okno. Klamka się jednak nie ruszyła, a zamiast tego z wnętrza można było usłyszeć głośny ton mężczyzny, pytającego o cel przybycia gościa. Po odpowiedzi wampira, ten dopytał się jeszcze o jego tożsamość, zapewne chcąc się upewnić, że ma do czynienia z właściwą osobą. Dopiero, gdy ten wyjawił swoją tożsamość, mężczyzna otworzył drzwi, wyglądając na zewnątrz i przyglądając się Morriemu, mierząc go od stóp do głów. Oczom wampira ukazał się niepozornie wyglądający, bo stosunkowo chudy, facet w koszuli z podwiniętymi rękawami, szarej kamizelce i kaszkiecie oraz z wykałaczką w gębie. Jego twarz była stosunkowo gładka, ale nie młodzieńcza.
ImageDobra, to ty. Szef mówił że przyjdziesz zbadać magazyn. — Odpowiedział, pomyślnie weryfikując z kim ma do czynienia. Ostrożność osobnika nie zaskakiwała w obecnej sytuacji. Facet na moment zajrzał jeszcze do środka, chwycił za klucze, po czym wyszedł na zewnątrz, zamykając za sobą drzwi na klucz i wciskając lewą rękę w kieszeń spodni.
ImageJestem Harvey. Ile w sumie wiesz na temat tej sprawy? — Nie marnował czasu i momentalnie ruszył w stronę bram magazynowych, rzucając pytanie odnośnie wiedzy Morriego, chcąc określić od czego zacząć.

Re: Poszukiwanie Misy (II)

#3
Alexander poprosił oczywiście Glena o pozostanie w wehikule żeby nie prowokować przypadkowego złamania maskarady. Alexander spokojnie przechadzał się po terenie zastanawiając się co go tym razem czeka i co on właściwie wie o całej sprawie, zaczął się zastanawiać, wie o tym czym jest misa, do czego może się przydać, ale nie wie co robi i skąd przybyła do Chicago.
Kiedy mężczyzna otworzył drzwi i wyszedł do Alexandra, doktor zbadał wzrokiem pozycję społeczną swojego rozmówcy, zastanawiał się czy ten "Harvey" jest świadom prawdziwej natury swojego Pana. Ruszył za nim swoim dostojnym i arystokratycznym krokiem odpowiadając na pytanie:
-Właściwie niewiele, wiem co skradziono, ale nie wiem co to robi, wiem skąd skradziono, ale nie jestem pewien kiedy. Nie wiem skąd przesyłka miałaby przybyć, wiem w czym miałaby pomóc i mam też swoje podejrzenia- krótko streścił swoją dotychczasową wiedzę, ale Harvey mógł zobaczyć, że w oczach Morriego pojawił się nowy obłęd Czy wiem coś więcej? Raczej nie, a może tak...Może wiem, nie... niestety nie. Dlaczego nie dopytałem? Dlaczego wciąż nie wiem co ona może robić, to na pewno nieetyczne co ona robi, ale może to powstrzymać sabbat z drugiej strony, ale właściwie to przecież moim celem jest dowiedzieć się co to robi. Obstawiam mimo wszystko manipulację umysłami. Primogen na pewno wynagrodzi to w jakiś sposób- głowa Alexandra jak zwykle była bardziej gadatliwa niż on sam

Re: Poszukiwanie Misy (II)

#4
Podchodząc do bramy magazynowej, mężczyzna chwycił za wiszącą, dużą kłódkę, skutecznie uniemożliwiającą otwarcie przez nieproszonych gości, wcisnął do środka klucz i przekręcił, odpowiadając przy tym na słowa nieumarłego detektywa.
ImageEhe, ehe. Ładunek przyjechał wczoraj z rana. Miał ruszyć dalej w nocy, ale ktoś między porankiem a wieczorem gwizdnął całą skrzynkę. — Metalowy brzdęk świadczył o pomyślnym otwarciu kłódki, której ściągnięcie umożliwiło pociągnięcie skrzydeł bramy i otwarcie magazynu. Harvey poprawiając wykałaczkę w ustach dodał.
ImageNajlepsze jest to, że niby nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał. Dobre, nie? — Parsknął z ironią wchodząc do środka. Mężczyzna całą drogę ani razu nie spojrzał nawet na Malkaviana prowadząc go do celu podróży. Panującą w środku ciemność Harvey rozświetlił włączając sufitowe lampy, pozwalające wampirowi zobaczyć zajmujące połowę pomieszczenia, ciasno ułożone obok siebie, drewniane skrzynki o różniącej się wielkości. Niektóre miały pół metra szerokości, inne były dwa lub trzy razy większe. Wszystkie zdawały się być szczelnie zamknięte i charakteryzowały się alfanumerycznymi, czerwono malowanymi, oznaczeniami.
ImageI to akurat w jeden dzień, kiedy załatwiałem dla szefa inne interesy i mnie tu nie było. Może i lepiej, bo jakby ma mojej warcie się to stało, to by mi powyrywał nogi z dupy. — Z jednej strony facet wydawał się być zirytowany tym co miało miejsce, z drugiej odczuwał wyraźną ulgę. Nic dziwnego. Primogen może tego nie okazywał, ale musiał być wkurzony całą sprawą, skoro zaginiony przedmiot ma tak dużą wagę. Ktokolwiek za tym stał lub się przyczynił do zniknięcia przedmiotu, miał po prostu przesrane.
Harvey odwrócił się i spojrzał na Alexandra, stając po drugiej stronie pomieszczenia, opierając się o stojącą jedna na drugiej skrzyni. Znów poprawił dłonią memłaną w gębie drewnianą wykałaczkę.
ImageNo to co, rzuć sobie okiem, może dojrzysz coś czego myśmy nie widzieli. — Dodał wzruszając przy tym ramionami jakby zrezygnowany. Jego słowa wskazywały na to, że szukano już śladów wcześniej, jednak bez skutków.

Re: Poszukiwanie Misy (II)

#5
Alexander gdy usłyszał o tym, że "oczywiście nikt nic nie wie" wcale nie był tak rozbawiony jak jego rozmówca. Mogło to wskazywać przecież na usunięcie pamięci i użycie zapomnienia, a to Alexander mógł sprawdzić więc szybko zapytał:
-Czy ludzie którzy byli tutaj w momencie kradzieży są jeszcze do znalezienia?- zapytał trochę od niechcenia, ale mógł to być ważny trop. Kiedy Harvey skończył opowiadać Alexandrowi wszystko co wie doktor zaczął spokojnie przechadzać się między skrzynkami.
Najpierw postanowił dokładnie obadać oznaczenia skrzyń, może tutaj jest ukryty jakiś matematyczny wzór, może złodziej jest Malkavianinem i planował tylko test na swoim primogenie? A może to Primogen testował Morriego, Alexander nie mógł tego wykluczyć gdy spokojnie analizował oznaczenia szukając brakującego wzoru. Jeśli tutaj nic nie zauważył zaczął dokładnie oglądać miejsce zbrodni, szukać śladów krwi, prochu. Dokładnie obserwował każdy najmniejszy punkt pokoju, znał się trochę na śledztwie więc liczył, że coś może zauważyć
-Cholera, że też Hobbes nie uczył mnie akurat nadwrażliwości- pomyślał, faktycznie dyscyplina ta mogłaby okazać się teraz bardzo przydatna. W tym momencie postanowił zadać Stróżowi jeszcze jedno osobliwe pytanie:
-Czy ktoś tutaj niedawno zginął? I co właściwie jest w tych skrzyniach?- pytania był dziwne, ale gdzie śmierć tam i duch, a znalezienie medium nawet śmiertelnego mogłoby być dużo łatwiejsze w ostateczności niż ekspresowe uczenie się nadwrażliwości, z drugiej strony dowiedzenie się także o potencjalnej śmierci kogoś tutaj całkiem niedawno mogłoby rzucić nowe światło na sprawę. Malkavianin plątał się teraz w pewnej spirali, starał się zbadać każdy trop. W tym momencie zaczął szukać możliwych dróg ucieczki z tego miejsca, przyglądać się czy jest możliwe inne wejście niż to którym weszli przed chwilą, jeśli nie to dokładnie przyjrzał się zamkowi, w takim razie powinien być uszkodzony, ale przecież kłódka dalej działała. Cała sprawa wydawała się Howardowi mocno podejrzana, ktoś tak po prostu wszedł, uniknął strażników, przedarł się bez zniszczenia kłódki i w dodatku nikt nic nie zauważył...Tu musiały być użyte dyscypliny, a może coś jeszcze innego. Po dokładnym przejrzeniu całego pomieszczenia spojrzał jeszcze raz na swojego towarzysza:
-Ktoś tutaj kręcił się wcześniej, badał teren? Albo czy przyjmowaliście kogoś świeżego do pracy niedawno?- spojrzał na Stróża swoim chłodnym i analitycznym spojrzeniem, nie chciał sobie pozwolić na zostanie okłamanym

Re: Poszukiwanie Misy (II)

#6
Potencjalnych powodów prawdopodobnej niewiedzy pracujących w magazynie ludzi mogło być naprawdę wiele. To, czy faktycznie pamięć ich opuściła, czy tylko zgrywali głupich, pozostawało tajemnicą. Wszakże nawet odpowiednio gruba sterta zieloniutkich dolarów mogła spowodować tymczasowe zaćmienie umysłu i niepamięć.
ImageCzy są do znalezienia? Mam cholera nadzieję. — Odparł unosząc nieco głos, wyraźnie zirytowany. Było jasnym, iż nie miał pewności co do szansy kontaktu z tymi, którzy pracowali za dnia.
ImageMój zmiennik, o ile nie dał nogi, to pewnie siedzi u siebie. — Pierwszy punkt zaczepienia. Szef zmiany, który odpowiadał za przyjęcie i rozładunek towaru? Na to wyglądało. Był on w tej chwili pierwszym na liście do przesłuchania w tej sprawie, jako nadzorujący przebieg prac w magazynie. Jeśli ktoś miał coś wiedzieć, to najpewniej musiał być to ten człowiek.
Analizując oznaczenia, Alexander nie dojrzał nic nadzwyczaj skomplikowanego. Litery zdawały się odpowiadać wielkości skrzyń; mała, średnia, duża. Były też oznaczenia dla bardziej nieregularnych rozmiarów gdzieś pomiędzy. Numery zdawały się nie mieć żadnego znaczenia prócz uporządkowania całości, co pewnie było by bardziej klarowne, gdyby mieć w ręce list przewozowy. Bacznie obserwując i analizując pomieszczenie, podłoże i skrzynie, na pierwszy rzut oka nie zauważył nic podejrzanego. Nie było nigdzie śladów krwi, śladów włamania, żadnych odłamków, ani innych wskazówek.
ImageJeśli szef ci nie powiedział, to jestem zobligowany trzymać gębę na kłódkę. — Stanowczo odmówił ujawnienia informacji na temat zawartości skrzyń, i zdawało się, że i potencjalnych trupów w okolicy. Niemądrym było się pchać tam, gdzie Alexandra nie chcieli. Oczywiście, mógłby spróbować omamić umysł mężczyzny, ale czy ryzyko byłoby tego warte, skoro Alistair zarządził, by Harvey milczał. Gdyby Primogen chciał, by jego podwładny wiedział, co znajduje się w pozostałych skrzyniach, to tę wiedzę z pewnością by mu przekazał. Nie było to jednak raczej coś niezbędnego w jego zadaniu.
ImageNikt nic takiego nie zgłaszał, więc raczej nie. Mnie tu w dzień i tak nie było, więc bladego pojęcia nie mam. A jeśli chodzi o ludzi to tylko stała ekipa. — Wzruszył ramionami podczas gdy wykałaczka powędrowała na drugą stronę jego ust. Standardowo, nikt nic nie widział, nikt nic nie wiedział. Zatrudnieni byli wedle jego słów stali ludzie. Pewnie unikano rotacji pracowników i trzymano się tych w miarę zaufanych. Pytanie jednak, czy oni faktycznie byli tak zaufani, jak by się zdawało.
Po dłuższej obserwacji nie zdawało się, by oczy nieumarłego miały wypatrzyć cokolwiek użytecznego. W pewnym jednak momencie, ku zaskoczeniu Malkaviana, kątem oka wychwycił on złożoną, nieco zmiętą, prawie niewidoczną kartę papieru wciśniętą między dwiema dużymi skrzyniami, dokładnie na samym dnie. To mogło być istotne, jednak fakt, że były to skrzynie wysokie i szerokie, jedna na metr a druga na półtora metra, o wadze proporcjonalnej do ich wielkości, znacząco utrudniał dostęp do znaleziska.

Re: Poszukiwanie Misy (II)

#7
Doktor kiwał głową na odpowiedzi Stróża ciągle rozglądając się po otoczeniu gdy usłyszał o obecności ówczesnego szefa zmiany dodał krótko:
-Świetnie, chciałbym z nim porozmawiać jeśli to możliwe. Na wszystkie inne odpowiedzi dodawał tylko krótkie "Rozumiem" bez zbędnego zagłębiania się, jeśli to były martwe tropy to nie musiał w nie dalej popadać, zresztą po co skoro właśnie zauważył kartkę. Zawahał się na chwilę i zastanowił czy to nie jest czasem skaza jego krwi, ale po chwili milczenia powiedział do swojego Towarzysza
-Tam jest jakaś kartka, pomóż mi ją wyciągnąć- mówił to wskazując laską miejsce zauważenia kartki. -Jeśli jej nie widzisz to nieważne i tak pomóż mi przesunąć te skrzynie- powiedział i zaczął brać się do tej czynności mając nadzieje na pomoc Harveya. Morri zaczął wierzyć w możliwość rozwiązania tej sprawy, kartka nawet jeśli widziana tylko przez niego mogła być ważną rzeczą. Sprawa była bardzo podejrzana i każdy trop powinien być brany pod uwagę. Wciąż oczywiście liczył na to, że odrobina hipnozy odświeży pamięć tamtego stróża, ale ta kartka...Ta kartka dawała nową nadzieję na nowe tropy i na to by nie utknąć w martwym punkcie...To było jego głównie zmartwienie w tej chwili....Sprawa kradzieży i zamierzał poświęcić się jej całkowicie właśnie teraz pchając razem ze stróżem skrzynie, no chyba, że tamten wpadł na inny pomysł dostania się do małego znaleziska

Re: Poszukiwanie Misy (II)

#8
Wstępnie zdawało się, że nie było konkretnych tropów, pomijając potencjalny kontakt z 'kierownikiem' poprzedniej zmiany, która przyjęła ładunek. Brak było jakiś nadzwyczajnych okoliczności czy wydarzeń, przynajmniej z tego co mówił Harvey. Ten brak jakichkolwiek śladów czy nieprawidłowości mógł być nieco niepokojący. Okoliczności zniknięcia ładunku były bardzo podejrzane, gdyż brak śladów i świadków mógł na pierwszy rzut oka wskazywać na potencjalną działalność Spokrewnionych.
Wreszcie pojawił się jednak wart uwagi ślad, który przez mniej wprawione oko zostałby niewątpliwie przeoczony. Ten kawałek papieru utknięty w miejscu, gdzie nikt normalnie by nie szukał, został zauważony przez wampirze ślepia. Przesunięcie skrzyni w pojedynkę, nawet dla niego, nie było szczególnie łatwe. Gdy jednak wezwał tego chuderlawego śmiertelnika, to z pewnym trudem udało się przesunąć obiekt o kilka centymetrów, odsłaniając zmięty kawałek papieru. Alexander mógł sięgnąć go z podłogi i sprawdzić jego zawartość.
Rozprostowując pognieciony, brudny od czasu spędzonego na ziemi papier, mógł zobaczyć coś, co przypominało fragment kopii listu przewozowego z oznaczeniami, jakie wcześniej badał. Widniała tam zaznaczona ołówkiem pozycja, skrzynia, którą jeśli Spokrewniony by się rozejrzał, nie znalazłby jej w magazynie. Niżej, na tej samej stronie, widniała treść, również nakreślona ołówkiem. Była to data i godzina. Ten sam dzień, a raczej jego początek, szósta trzydzieści rano. Tekst podkreślony był dwukrotnie, co oznaczało, że godzina ta była bardzo istotna. Czyżby moment przybycia ładunku? Albo Harvey albo szef tamtej zmiany mogli znać odpowiedź na to pytanie.

Re: Poszukiwanie Misy (II)

#9
Alexander przeglądając spokojnie kartkę nagle zwrócił się z nieudawanym entuzjazmem do swojego Towarzysza...
-Widzisz, tej skrzynki brakuje...- w tym momencie wskazał ręką oznaczenie na kartce, a następnie wskazał puste miejsce po ładunku -Jak mniemam to w tej skrzynce był nasz ładunek prawda? -Dał chwilę na odpowiedź swojemu Towarzyszowi po czym zaczął mówić dalej:
-Wiesz co miało miejsce o 6:30, ten kto to zgubił, albo celowo zostawił....- tu zatrzymał się na chwilę-Podkreślił tę godzinę kilkukrotnie, było bardzo ważne by zrobić coś dokładnie o tej porze. Wtedy mogło dojść do napadu- znowu poczekał na odpowiedź po czym uśmiechnął się i dodał:
-Raczej nic więcej tutaj nie znajdziemy, zaprowadź mnie do swojego zastępcy, spróbuję odświeżyć jego pamięć, a może nowy trop coś w tym pomoże- powiedział czekając na odpowiedź od Stróża

Re: Poszukiwanie Misy (II)

#10
Po przeanalizowaniu informacji na papierze i pokazaniu go mężczyźnie, ten przyjrzał się z zainteresowaniem. Nie był do końca pewien, czy był to ten sam list przewozowy, tak więc przeprosił na moment, by udać się do swojej budki, celem wydobycia i przyniesienia do rąk wampira oryginalnego, podpisanego z rana dokumentu. Jak się okazało, to, co znalazł Morri, było rzeczywiście kopią tego dokumentu. Jako iż szanse na to, by ktoś zdążył wykonać jej kopię po dotarciu ładunku do Chicago były nikłe z racji bardzo wąskiej ramy czasowej, oznaczało to, że najpewniej wykonano ją jeszcze w miejscu załadunku i wysłano do Chicago odpowiednio wcześniej. Były to jedyne wnioski, jakie nasuwały się w tej chwili i jakby się głębiej zastanowić, to nawet dość niepokojące.
ImageSzósta trzydzieści? Hmm, nie jestem pewien, ale to byłoby chyba już jakiś czas po dotarciu transportu, bo ten chyba zajechał tu jakoś niedługo przed szóstą, czy kilka minut po. Tony musiałby to potwierdzić. — Harvey odparł, poprawiając kaszkiet i drapiąc się po brodzie w zamyśle. Nie był pewien co do ram czasowych, aczkolwiek biorąc pod uwagę, że ciężarówka miała być na miejscu mniej więcej o szóstej, to co miało stać się o tej szóstej trzydzieści? Zmiennik Harvey'a, Tony, mógł dostarczyć odpowiedź na to właśnie pytanie, i lepiej dla niego było żeby był na miejscu, by to zrobić. Jego nieobecność mogłaby postawić jego lojalność pod znakiem zapytania.
ImageJasne. Wiem gdzie mieszka, więc możemy tam podjechać i z nim pogadać. To jednak kawałek stąd, więc odradzałbym pieszą wędrówkę. Mam tu zaparkowany wóz, więc możemy od razu jechać. — Bez oporu zgodził się na zaprowadzenie Spokrewnionego do miejsca, gdzie miał przebywać Tony. Zaproponował Alexandrowi przejażdżkę swoim automobilem, nie wiedząc, że ten miał swój wóz z szoferem zaparkowany nieopodal.

Re: Poszukiwanie Misy (II)

#11
Morri jeszcze nie wiedział co o tym wszystkim myśleć, lista wskazywała na to, że ktoś wiedział już o załadunku wcześniej...Mogło to oznaczać kreta, a jeśli na drodze ładunku był kret, to znaczy, że Primogen mógł mieć oddech kogoś niebezpiecznego na karku. Alexander zmartwił się i zimnym wzrokiem spojrzał na swojego Towarzysza:
-To bardziej niepokojące niż myśleliśmy. Ktoś musiał nakryć transport wcześniej, a to oznacza jakąś formę kreta- powiedział spokojnie do Harveya po czym dodał gdy zaproponował przejazd do Tony'ego
-Tony tak? Zapamiętam imię. Mam automobil z szoferem zaparkowany przed magazynem więc możesz pojechać z nami albo podać mi adres- zaproponował Harveyowi. Następnie pogrążył się w myślach....Kto mógł mieć kretów na tak dalekim dystansie:
-Gdzie był poprzedni przystanek ładunku? Możliwe, że w najgorszym wypadku tam będziemy tego szukać- rzucił z niepokojem -Może to Nosferatu, miałoby to nawet trochę sensu, antiributu z tego klanu są rzadkie, ale kiedy się pojawiają nie tracą przecież swoich umiejętności, wciąż podejrzewam głównie sabbat, ale praca jest wykonana bardzo dobrze co sugeruje użycie niewidoczności, z drugiej strony wcześniej podejrzewałem dominację, a zgubienie tej kartki moze sugerować raczej, że ktoś się w coś przemieniał i musiał to porzucić co znowu sugeruje nam bardziej kogoś z klanu La Sombra....Miejmy nadzieję tylko, że jeśli już to będzie to ktoś z ichniejszych Odszczepieńców, a nie Strażnik, bo jeśli wpadło to w ręce Sabatu- tutaj Morri wzdrygnął się na myśl o tym jak te Bestie mogłyby wykorzystać artefakt który prawdopodobnie wpływał na wolę myślących istot, nie było wiele więcej czasu na przemyślenia, musiał ruszyć do Zmiennika nieważne było teraz jak, ale był jedyną deską zaczepienia w tym smutnym śledztwie

Re: Poszukiwanie Misy (II)

#12
W istocie, ktokolwiek wiedział o zmierzającym do Chicagu towarze, musiał mieć pewne wpływy i kontakty. Primogen Malkavian działał przecież ostrożnie i z rozwagą. Można się było domyślić, iż ta właśnie ostrożność skutkowała stacjami przesiadkowymi, co miało potencjalnie utrudnić lokalizację ładunku potencjalnym zainteresowanym. W tym jednak przypadku nie powstrzymało to długich rąk wynurzających się gdzieś z cienia. Nieznane siły zdołały dobrać się do cennego artefaktu i sprzątnąć go Malkavianowi spod nosa, tuż przed ostatnim przystankiem.
ImageJak masz swój wóz, to czekaj. Zapiszę ci adres. — Harvey odparł, kiwając głową, po czym wychodząc z magazynu razem z wampirem, zgasił w nim światło i zamknął na powrót bramę, udając się następnie do swojej budki. Po chwili wrócił z kartką papieru, na której zanotowany był adres budynku w Washington Heights.
ImagePoprzedni przystanek? W Springfield, niecałe trzysta kilometrów na południowy zachód stąd. Ale nie wiem co chcesz tam znaleźć. — Wzruszył ramionami, nieszczególnie widząc raczej sens w rozważaniu badania tamtej miejscówki z racji sporej odległości. Było to co najmniej kilka godzin żmudnej jazdy, podczas której obecny trop miał spore szanse wystygnąć i stać się bezużytecznym. Alexander mógł łatwo wywnioskować, że skupienie się na zmienniku Harvey'a miało największy potencjał skutkować znalezieniem zaginionej skrzyni. Okoliczności jej zaginięcia rzeczywiście mogły wskazywać na aktywność nieumarłych, którzy często charakteryzują się szeroką gamą umiejętności, jak i również kontakty w świecie śmiertelników. Jeśli jego działanie było rzeczywiście takie, jak mówił Primogen klanu, to był on niezwykle cenny, a zatem i pożądany przez wielu.
Alexander mógł pożegnać się wreszcie z Harvey'em, który postanowił zostać na miejscu i zostawić wampirowi kwestię rozmówienia się z Tonym, będącym odpowiedzialnym za poranny rozładunek. Spokrewniony miał teraz przynajmniej strzępy informacji, które mogły pomóc mu dojść do tego, w jaki sposób skrzynia została skradziona oraz przez kogo.
Około dziesięć kilometrów dzieliło Morriego od następnego celu przeznaczenia. Tymczasowy szofer pokierował automobilem głównymi uliczkami między budynkami, sprawnie pokonując trasę. Ruch nie był szczególnie duży o tak późnej porze, to też w krótkim czasie udało dotrzeć się pod niewielki, murowany, parterowy domek w mieszkalnej części dzielnicy Washington Heights. Nie prezentował się okazale, ale jednak zwracał uwagę na posiadany, jakkolwiek niewielki, majątek mieszkańca. Na podjeździe stał czarny, zadaszony, nieduży automobil w dość dobrym stanie, a zza okien dobiegało światło. Wyglądało na to, że Tony był w domu.
Gdy Alexander wreszcie wszedł na teren posesji i zapukał w jasnobrązowe drzwi, minęła jedynie niedługa chwila, aż otworzył je dobrze zbudowany, szczupły brunet z zadbanym wąsem mający na karku z trzydzieści parę lat. Miał na sobie spodnie ze zwisającymi już szelkami i biały podkoszulek, a w dłoni trzymał butelkę otwartego piwa. Zza jego pleców dobywał się dźwięk odbiornika radiowego, gdzie dźwięczała przyciszona muzyka. Zmierzył Spokrewnionego od stóp do głów, pytając w jakiej sprawie przychodzi. Wydawał się dość wyluzowany, najwyraźniej odpoczywał po pracowitym dniu.

Re: Poszukiwanie Misy (II)

#13
Alexander ze spokojem odebrał kartkę z adresem i podziękował za dodatkowe informacje:
-Dziękuję Ci przyjacielu, mam do Ciebie składać raporty?- zapytał raczej spodziewając się odpowiedzi negatywnej.
Następnie Alexander wsiadł do swojego automobilu na tylne siedzenie po czym przekazał kartkę z adresem w stronę swojego szofera:
-Tam jest nasz następny przystanek- powiedział i zatopił się w swojej lekturze. Kiedy obaj wreszcie dotarli na miejsce Morri poprosił kierowcę by pozostał w pojeździe. W momencie gdy otworzono mu drzwi doktor ukłonił się ściągając cylinder po czym jego mina automatycznie ułożyła się w grymas, a ręka założyła cylinder gdy zobaczył swojego nowego "rozmówcę" po czym zaczął do niego mówić z typową liverpoolską flegmą:
-Dobry Wieczór, przepraszam, że niepokoję o takiej porze, ale...Jestem na zlecenie pańskiego szefa. Pan Alistair prosił mnie o zbadanie sprawy zaginionego ładunku. Mogę wejść żebyśmy mogli razem porozmawiać Panie Tony?- zapytał uprzejmie jednak Tony mógł odczuć poczucie wyższości Spokrewnionego co mogło zepsuć odrobinę pierwsze wrażenie jakie doktor na nim zrobił. Niemniej jeśli ten "robol" się nie zgodzi Morri miał zawsze w zanadrzu dominację o czym bardzo intensywnie myślał gdy patrzył wprost w oczy Stróża czekając na odpowiedź

Re: Poszukiwanie Misy (II)

#14
Słysząc o zaginionym ładunku, mina zrzedła wyluzowanemu śmiertelnikowi. Był co najmniej zaskoczony i najwyraźniej było to coś, o czym pierwsze słyszał. Sugerowało to, że cała sprawa rozkręciła się niedawno, a Primogen Malkavian zapewne nie dalej jak parę godzin wcześniej dowiedział się o problemie. Tony, zaciskając zęby i opuszczając lekko głowę ze wstydem, zaprosił Alexandra do środka, do głównego, niezbyt okazałego, prosto umeblowanego pomieszczenia, gdzie mogli usiąść przy stole i pogadać. Grająca w tle muzyka została przez gospodarza nieco przyciszona.
Mężczyzna siadając wyciągnął paczkę papierosów i odpalił jednego, proponując papierosa również swojemu gościowi. Wyglądał na zdenerwowanego zaginięciem skrzyni. Jeśli odpowiadał przed samym Hawthorne'em to nie było w tym nic dziwnego. Miał powód do nerwów. Spartolił sprawę i pozwolił, by ktoś podwinął mu spod nosa cenny dla jego przełożonego artefakt.
W trakcie rozmowy, Tony zrelacjonował cały roboczy poranek, kiedy miało miejsce przyjęcie towaru i jego rozładunek. Praktycznie cały czas miał piątkę swoich chłopców na widoku, od momentu przyjazdu ciężarówki, aż po fajrant. Nie zaobserwował absolutnie nic podejrzanego. Ciężarówka przyjechała na czas, bo nie dalej jak za piętnaście szósta, i od razu rozpoczęto prace. Dość szybko uporano się z rozładunkiem, choć oczywiście te cięższe skrzynie pochłonęły nieco więcej czasu. Do, mniej więcej, szóstej dwadzieścia ogarnięto inwentaryzację, podczas której nie wyszły żadne nieprawidłowości. Wszystkie skrzynie były na miejscu. Tony nie miał żadnych wątpliwości co do tego, bo sprawdził listę przewozową dwukrotnie.
Kolejne dziesięć minut miało być spędzone na porządkach i finalizowaniu pracy, by wreszcie się rozejść. Grupa była cały czas razem, a przez krótkie chwile, gdy Tony akurat nie patrzał co robią, nie było szans, by ktoś zrobił coś za plecami innych. Czy było coś jeszcze? Być może. Kiedy Morri pokazał mężczyźnie znalezioną przez niego kopię dokumentu, gospodarz domu zamyślił się mocno, skupiając się na liście i analizując ją dogłębnie. Raz jeszcze potwierdził, że na sto procent skrzynia była na miejscu. Gdy jednak zwrócił uwagę na godzinę szóstą trzydzieści, widniejącą na kartce, doznał olśnienia. Mniej więcej o tej właśnie porze miał telefon, przez co musiał na moment zostawić chłopców i pójść do swojej budki.
ImageNie było żadnych szans, by jeden z nich mógł zrobić coś bez wiedzy pozostałych. Nie ma bata. — Zapewniał wampira ze stanowczym, pewnym tonem. Głęboko wierzył w to, co mówił. Czyżby aż tak ufał swoim ludziom? Czy po prostu wierzył, że sytuacja nie pozwoliłaby nikomu z grupy się oderwać i zniknąć ze skrzynią? Po jego powrocie wszyscy mieli nadal być na miejscu.
Sytuacja była doprawdy intrygująca. Alexander jednak coś już wiedział. Miał dość dokładny obraz tego, jak przebiegały prace, ile było ludzi, kiedy skończono robotę. Najciekawszy był jednak ten telefon o szóstej trzydzieści, o godzinie oznaczonej na kopii listu przewozowego, który najwyraźniej przyjechał do Chicago przed samym ładunkiem. To najpewniej podczas tego telefonu coś się stało, właśnie wtedy, kiedy Tony nie pilnował akurat swoich ludzi.

Re: Poszukiwanie Misy (II)

#15
Alexander dokładnie wysłuchał słów Tonego od czasu do czasu przytakując głową, gdy tamten skończył doktor przyjął postawę detektywa i zaczął wypytywać, na razie nie wyglądało mu to na wpływ dominacji, a przynajmniej nie na Tonnym więc mógł spokojnie prowadzić rozmowę:
-Kto do Pana zadzwonił? Kobieta, mężczyzna, jaki miał głos i o co pytał, ponieważ dokładnie ta godzina widnieje na jedynej poszlace jaką znaleźliśmy na miejscu zbrodni.- powiedział bezemocjonalnie i stanowczo jak miał w zwyczaju, po otrzymaniu odpowiedzi oparł się mocniej o swoją laskę i kontynuował przesłuchanie:
-Masz pełne zaufanie do swoich ludzi? Jesteś pewien, że nie byliby gotowi za dobrą sumę sprzątnąć tak ważnego ładunku? Skoro żaden nie był w stanie działać bez wiedzy innych może działali wszyscy? W magazynie nie ma żadnych śladów włamania, kłódka była nienaruszona, wszelkie inne drogi wyjścia zabezpieczone, podkopu nie było. Jedyną rzeczą jaką udało mi się znaleźć poza pustym miejscem gdzie była wcześniej skradziona skrzynia był ten list, wetknięty między dwie skrzynie. Bardziej wyglądało to jakby ktoś go zgubił.- tutaj się zamyślił na chwilę -Nie ma innych wyjść z tego magazynu niż te blokowane kłódką i ewentualnie jakieś okna prawda?
Alexander zaczął mówić coraz to szybciej popadając powoli w trans, patrząc prosto w oczy swojego rozmówcy starając się wyczuć to co czuje odpowiadając, może w którymś miejscu zauważy drobny szczegół świadczący o zaniku pamięci?
-Poza tym ważne też jest czy Ty i oni wiedzieliście DOKŁADNIE co znajdowało się w skrzyni? Czy widzieliście zawartość przy sprawdzaniu towaru, czy może rozładunek był tylko wyciągnięciem skrzyń bez zaglądania do środka, bo ja wiem co tam było...Złodziej też na pewno wiedział w końcu wybrał tę konkretną skrzynię, ale czy Ci którzy mieli jej bronić wiedzieli?- pytanie mogło wydawać się retoryczne, ale w tym momencie sprawa była dla Alexandra kluczowa, wątpił by wprost zostało to nazwane artefaktem, ale wtedy śmiertelnik nie kradłby misy...Chyba, że nie jest zwykłą metalową czarą jak wyobrażał ją sobie doktor.
-Na koniec, mam do Ciebie jeszcze jedno ważne pytanie i proszę żebyś się nad nim dobrze zastanowił. Czy w czasie pracy byliście świadkami jakiegokolwiek dziwnego zjawiska. Niektórzy złodzieje starają się czasem rozpraszać swoje ofiary przed skokiem: wiesz...Śpiew ptaków których tu nie powinno być, lekkie ochłodzenie powietrza. Tego typu rzeczy- Alexander grał tutaj na granicy Maskarady, ale musiał tak zrobić, musiał mieć pewność o rodzaj nadnaturalności z jaką może ewentualnie się mierzyć i po czym poznawać, ze jest blisko.

Re: Poszukiwanie Misy (II)

#16
Gospodarz dobrze się zastanowił, po czym śmiało odpowiedział, że dzwonił do niego mężczyzna, przedstawiający się jako urzędnik z kontroli skarbowej. Dopiero po dziesięciu, może piętnastu, minutach dość ciężkiej dyskusji miało się okazać, jakoby była to pomyłka i nerwowa rozmowa się zakończyła.
ImageJak wróciłem, to moi chłopcy byli wszyscy razem tam, gdzie ich zostawiłem. Nie wyglądało na to, żeby mieli coś odwalić za moimi plecami. — Dodał, po czym podumał parę sekund, zastanawiając się nad kolejnym pytaniem swojego gościa.
ImageDostają tutaj niezły hajs, więc nie wiem jak grubą stertę zielonych ktoś musiałby im wyłożyć, żeby się sprzedali. — Wzruszył ramionami bezradnie, nie dając wiary temu scenariuszowi. Następnie zrelacjonował, że żadnych innych wyjść nie było, a okna były zdecydowanie za małe, by przepchnąć przez nie coś o takim rozmiarze. Wspomniał również, co istotne, że bramę magazynową zamknął dopiero po swoim powrocie. Tak więc, teoretycznie, jeśli faktycznie zamieszani w to byli podwładni Tony'ego, to mieliby na dobrą sprawę dość czasu, żeby pomóc interesującemu obiektowi zniknąć z terenu magazynu.
ImageDo środka nie zaglądaliśmy i nie wiedzieliśmy co się tam znajduje, bo szef sobie nie życzył, żeby ktokolwiek otwierał skrzynie. Mieliśmy się upewnić, że niczego nie brakuje i nic nie było otwierane, i tyle. Towar miał dalej jechać tej nocy do szefa. — Westchnął ciężko, trzymając w dłoni spalonego w jednej czwartej papierosa. Wyglądał na naprawdę zaskoczonego tą sprawą i nie wiedział co o tym myśleć. Był również widocznie zdenerwowany, żeby nie powiedzieć przestraszony. Hawthorne mógł domagać się jego łba. Diabli z resztą wiedzieli, jak on się rozprawiał z niekompetentnymi ludźmi pod jego kontrolą. Nie było wiadomym jak daleko sięgała jego wyrozumiałość. Był on jednak Malkavianem, więc tak naprawdę wszystko było możliwe. Może lepiej było nad tym się nie zastanawiać.
W reakcji na ostatnie pytanie Morriego, mężczyzna rozłożył ręce, nie do końca chyba rozumiejąc skąd się wzięło tak dziwne pytanie o ptaki i zimne powietrze. Zanegował oczywiście odczucia jakichkolwiek, opisywanych przez śledczego wampira, nietypowych, nadnaturalnych odczuć, dźwięków, zapachów, i tak dalej. Nie działo się nic dziwnego, niczego podejrzanego nie było słychać, czuć, a cała praca przebiegła płynnie i wszyscy się spokojnie rozeszli po jej skończeniu.
Ktokolwiek zaplanował ten skok, zadbał o to, by praktycznie nie zostawić śladów, oczywiście za wyjątkiem zgubionego zwitka papieru na miejscu. Pomijając ten jeden błąd, wszystko zdawało się być doskonale zaplanowane. Jakie jednak w obliczu tego były opcje? Jakie możliwości działania? Alexander musiał zaczepić kolejny trop, a ten urywał się na piątce podwładnych Tony'ego, którzy pomagali mu z rozładunkiem ciężarówki. Tak jak względnie on im ufał, tak wszystko wydawało się rozbijać o te kilka chwil, gdy cała grupa została sama, bez nadzoru. Może to właśnie tam trzeba było szukać kolejnych poszlak.

Re: Poszukiwanie Misy (II)

#17
Alexander spokojnie słuchał słów swojego rozmówcy od czasu do czasu kiwając głową by podkreślić, że go słucha:
-Zawsze można dostać większe wynagrodzenie lub walczyć o podwójne prawda?- zapytał patrząc na Tonego swoimi przenikliwymi hebanowymi oczami po czym znowu zamilkł i ze śmiertelnym spokojem zaczął przechadzać się z rękami splecionymi z tyłu razem z jego laseczką w której ukryte ostrze było gotowe na ewentualny atak śmiertelnika w pewnym momencie wzruszył ramionami i stojąc plecami do nieszczęśliwego "stróża" powiedział zimnym, martwym i wyniosłym głosem
-W takim razie chcę kontakt do twoich ludzi, tu chodzi o życie twoje i moje, zdajesz sobie z tego sprawę prawda?

Re: Poszukiwanie Misy (II)

#18
Sytuacja nie wyglądała zbyt kolorowo, a Tony zdawał w pełni zdawał sobie z tego sprawę. Widać to było po jego zmartwionej twarzy, która zdradzała strach i niepewność mimo usilnych starań mężczyzny, by je ukryć. Wiedział, że jeśli faktycznie dał ciała, to może mieć nie lada kłopoty, o tyle większe z resztą dla jego podwładnych. Problemy mógł mieć w razie porażki nawet sam Alexander, który przecież otrzymał to zadanie od samego Primogena. Mając zaufanie lokalnej głowy klanu Malkavian, Ancillae wiedział, że nie może tego schrzanić i musi znaleźć to co skradziono. Ludzie Tony'ego byli w tej chwili jedynymi, którzy mogli coś wiedzieć, nie mówiąc już o tym, że coraz większa była szansa, iż sami byli zamieszani w kradzież skrzyni.
ImageCholera. No nie chce mi się wierzyć, że mogliby się sprzedać, ale skoro tak to wszystko wygląda... — Pokręcił nerwowo głową z niedowierzaniem, przecierając wąsatą twarz, dumając przez moment.
ImageDobra... No dobra... — Ciężko westchnął, kiwając głową od niechcenia, jakby godząc się z faktami, z tą rzeczywistością, która uwzględniała sabotaż z rąk jego własnych, dotychczas zaufanych, ludzi. Wreszcie wstał, pokręcił się po pomieszczeniu szukając kawałka papieru, a gdy go znalazł, sięgnął także po długopis. Zasiadł z powrotem przed nieumarłym, zaczynając notować.
ImageOkej, to tak. Cała piątka jest rozsiana bliżej centrum miasta, więc jak zamierzasz jeździć od drzwi do drzwi, to chwilę to pewnie zajmie. Masz tu nazwiska i adresy całej ekipy. Ta dwójka wynajmuje pokoje w hotelach. Ci chyba mają nawet wykupione mieszkania, a ten gość koczuje u jakieś swojej kochanki w chacie na zachodzie. — Odwrócił w stronę Morriego opisaną kartkę, na której widniały kolejno nazwiska; Wilfred Lindh, Archie Griffith, Oliver White, Frank Hass oraz Jesse Cowell, a obok nich adresy. Cała piątka była, rzeczywiście, rozrzucona po całym West Side.
Tony zdusił wypalonego papierosa w stojącej nieopodal popielniczce, spoglądając zmartwiony na Spokrewnionego, analizującego informacje, jakie zostały mu przekazane. Nawet jeśli nie miał nic wspólnego z tą zuchwałą kradzieżą, to miał poważne powody do obaw, bo w końcu to on najpewniej najął tych ludzi i nadzorował ich pracę. Nawet jeśli zachowa głowę po tym wszystkim, to Hawthorne raczej nie powierzy mu żadnej odpowiedzialnej roboty, choć w zasadzie zależało to w dużym stopniu od tego, co ostatecznie zraportuje Primogenowi sam Alexander.
ImageJeśli jeszcze jakoś mogę pomóc to mów. — Dodał, składając nerwowo ręce przed sobą. Oferował się dalej z pomocą, choć prawda była taka, że raczej niewiele mógł zrobić na tym etapie, skoro był całkowicie ślepy na poczynania swoich ludzi. Pozostawało pytanie, czy była to skoordynowana akcja, czy być może ktoś zdołał zwinąć artefakt bez wiedzy kogokolwiek z całej ekipy. Pięć adresów, pięcioro mężczyzn do przesłuchania. Morri nie mógł marnować czasu. Każda godzina zmniejszała szanse na odzyskanie zguby.

Re: Poszukiwanie Misy (II)

#19
Alexander początkowo dalej stał plecami do swojego rozmówcy z rękami skrzyżowanymi w okolicach jego pasa, milczał obserwując pomieszczenie. W momencie gdy Tony zaczął przedstawiać mu adresy odwrócił się i patrzył na niego swoim zimnym i przenikliwym jak ostrza szaleństwa wzrokiem, nawet nie drgnął. Patrzył i słuchał, ale w jego głowie rozpoczynał się mętlik, Malkav odezwał się jak zwykle w nieodpowiednim momencie...-Ci co mają własne loka byliby raczej najmniej skłonni do korupcji, najbardziej skłonny wydaje się ten utrzymanek, ale z drugiej strony pozory mogą mylić, to wszystko jest jak dobrze napisana książka, a tam zawsze jest haczyk. Lokaj nie może być zawsze tym winnym, ale zaraz nazwiska...Nazwiska no tak: żadnego nie kojarzę, ale może litery, może tu jest jakaś zagadka?: "Lindth", "Griffin", "White", "Hass" i "Cowell" na razie mi się to nie składa, ale mam przeczucie, że coś w tym jest. Dobrze, pojadę do Cowella- w tym momencie zdał sobie sprawę, że jego źrenice prawdopodobnie nienaturalnie się poszerzyły więc znowu postarał się skupić uwagę na swoim rozmówcy, wzrok ponownie był zimny jak ciało trupa, bo tym właśnie Morri był, zwykłym trupem, który musiał szukać igły w stoku siana, ale właśnie to pobudziło jego krew na nowo. Gdy Tony zmartwiony spytał o coś czy może jeszcze pomóc Alexander uśmiechnął się z iście szatańskim błyskiem i powiedział zimno:
-Jeśli Pan w coś wierzy, to proszę się do tego pomodlić, żebym nie musiał płakać na Pana pogrzebie jeśli mi się nie uda....Dobranoc- po czym wyszedł bez słowa zostawiając "proletariusza" w prawdopodobnym lęku i konsternacji. Następnie wśród szumów własnej głowy, które ciągle starały się ułożyć nazwiska w pewien wzór wsiadł do swojego Overlorda i podał szoferowi adres Jessa Cowella
-To następny punkt wycieczki...Nie oszczędzaj silnika- powiedział równie zimno co przedtem, a potem spojrzał na miejsce gdzie leżała książka o motoryzacji i westchnął...Musiała poczekać, Morri schodził w hierarchii coraz niżej od szefa stróżów, po stróża, a teraz jego ludzi...Zaczął się obawiać, że w tym tempie do rana porozmawia nawet ze szczurami, a może one byłby inteligentniejsza niż ta hałastra? Nie był już pewien, a w jego głowie dalej można było usłyszeć tylko przestawiające się literki

Re: Poszukiwanie Misy (II)

#20
Zagłębianie się w listę i analizowanie każdej literki było zakorzenione w naturze Morriego. Jego umysł automatycznie wręcz próbował rozbierać treść na czynniki pierwsze, szukając wzorów, zagadek do rozwiązania, punktu zaczepienia. Na szczęście nie dumał za długo i wyznaczył sobie następny cel podróży. Miał nim być Jesse Cowell, ten który miał mieszkać niemalże na granicy miasta u swojej kochanki. I tak, pożegnawszy dość ozięble, i dokładając cegłę i tak już zestresowanemu Tony'emu, wyszedł nie dając mu nawet odpowiedzieć. Nie żeby był w stanie, gdyż mimo otwarcia ust, nie wydobyły się z wnętrza żadne dźwięki. Po słowach wampira, na mężczyznę padł blady strach i nie mógł z siebie nic więcej wydusić, zostając sam na sam ze swoimi obawami.
Tymczasowy szofer Alexandra przyjął do wiadomości nowy cel, a gdy Spokrewniony zasiadł na powrót na tylnym siedzeniu automobilu, maszyna ruszyła w stronę West Side, bardziej gęsto zamieszkanego rejonu Wietrznego Miasta.

| przejście do West Side, dalsza część "Poszukiwania misy (II)".

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron