(✓) Latafat Beyzade Murat Al-Hakim

#1
* * *


Opis Bohatera

Imię: Latafat Beyzade Murat Al-Hakim

Wygląd:

Murat Al-Hakim jest młodo wyglądającym, eleganckim i dostojnym mężczyzną o nieco ponadprzeciętnym wzroście i smukłej sylwetce, stale utrzymującym dumną postawę szlachcica. Wyprostowaną głowę czarownika zdobią zadbane, średniej długości, zaczesane do tyłu ciemne włosy, a jego twarz jest wyjątkowo gładka. Surowa ekspresja i grymasy jego twarzy potrafią być momentami wręcz przytłaczające. Jest to spowodowane głównie tym, że spojrzenie Al-Hakima jest nad wyraz przeszywające i zdawać by się mogło, że osobnik ten patrząc w oczy stara się dotrzeć do najgłębszych zakamarków duszy człowieka - lub wampira - czy też tego, co wypełnia po niej tę czarną otchłań. Odziany jest najczęściej w ubrania w dużej mierze przypominające strój tureckiego arystokraty, jednak z widocznym wpływem zachodniej kultury. Są to więc przeważnie zapewniające wygodę i swobodę ruchów jedwabne szaty i tuniki, nierzadko bogato zdobione. Zdarza mu się również z rzadka nosić eleganckie garnitury w ciemnej kolorystyce wzorowane na amerykańskim kroju. Murat jest oszczędny w ruchach i mowie, o bardzo płynnych, choć ograniczonych gestach, z rękami najczęściej trzymanymi za plecami lub złączonymi dłońmi z przodu na wysokości pasa. Droga biżuteria na jego dłoniach zdradza, podobnie jak ubiór, potencjalne zdolności finansowe czarownika. Gdy otwiera usta, mówi najczęściej krótko i na temat, a tematem tym prawie zawsze są wszelkiej maści znaleziska kulturowe i okultystyczne, mogące popchnąć jego badania dalej i dalej. Choć sam jego głos jest ciepły, to jego ton jest całkowicie odwrotny, zimny. Zawsze bacznie obserwuje i analizuje swoje otoczenie, sprawiając wrażenie, jakoby niewiele mogło ujść jego uwadze. Patrząc na niego nie jest trudnym wydedukowanie z jakiego klanu jest ten osobnik.

Osobowość:
Al-Hakim to utemperowany osobnik, dobrze wychowany i wykształcony, potrafiący odnaleźć się w każdej sytuacji. Potrafi kłamać i manipulować, aczkolwiek tego nauczył się w większości po przemianie. Za sprawą nauk swojego ojca, który przygotowywał swojego syna - następcę - wykształtował silny charakter i postawę o wyraźnym autorytecie, który utrzymywał na swoim dworze i aktywnie wykorzystywał. Cecha ta została tylko umocniona po Spokrewnieniu. Murat jest i zawsze był głodny wiedzy, choć powody tego głodu, dawno, dawno temu, były zupełnie inne. Niegdyś wiązały się one bezpośrednio z chęcią spełnienia życzenia ojca o staniu się głową rodu i kontynuowaniu pracy ojca oraz poprzednich pokoleń wpływowych tureckich dygnitarzy i arystokracji. Już lata przed Spokrewnieniem cel ten został zupełnie zapomniany, a Murata pochłonęła niezdrowa, toksyczna wręcz ambicja, która kieruje nim po dzisiejsze noce, przez blisko stulecie. Jedynym jego pragnieniem jest stały rozwój, stałe poznawanie świata i jego sekretów, nieustanne poszerzanie horyzontów, a także rozwijanie swoich umiejętności. Nie lubi biernie czekać, Jest to jednak rozwój dla samego rozwoju, to płytkie pragnienie, które można porównać ze zwyczajnym wampirzym głodem, gdyż w jego przypadku efekty obu są bardzo podobne. W rezultacie jest on w stanie posunąć się do wszystkiego, byle by osiągnąć cel. Wykorzysta wszystkie swoje atuty, wszystkie środki, kontakty i przysługi, a nawet przejdzie po trupach byle by zdobyć to czego pragnie, czyli wszelkiej maści rzadkie księgi, manuskrypty, artefakty i inne zapomniane lub skryte w ciemności znaleziska. Jako iż jest to w rzeczywistości jego jedyne zainteresowanie, jedyne co potrafi przykuć jego uwagę, to tak naprawdę nie widzi wartości w ludziach - ani wampirach - o ile nie mają dla niego użytecznych informacji lub przedmiotów wartych jego uwagi. Ocenia wszystkich przez pryzmat tego, co mogą mu zaoferować i co pomoże mu w jego studiach i rozwoju. Jest zimnym, głodnym egoistą, nie widzącym żadnego piękna w świecie ani ludziach, żadnej wartości w niczym, co nie pcha jego nauki do przodu. Mógłby zostać absolutnie sam i nie przejąłby się tym w zupełności tak długo, jak miałby coś, co stymulowałoby jego umysł. Murat Al-Hakim jest otarty na nowe doświadczenia, ale zamknięty na wszystko inne. Jest paradoksem samym w sobie, gdyż jego umysł jest bardzo otwarty, ale jednocześnie niezwykle ograniczony. Ten arogancki, pewny siebie osobnik prawdopodobnie ze swoim intelektem i mądrością mógłby zmienić świat, ale brak jakichkolwiek szerszych perspektyw - gdyż trudno spojrzeć mu dalej niż poza czubek własnego nosa - skutecznie temu zapobiega.

Zaburzenia Psychiczne:
Brak

Natura I Postawa:
Natura, Fanatyk: Murat Al-Hakim całkowicie zatracił się w swej pogoni za wiedzą, odkrywaniem sekretów, mogących poszerzyć jego horyzonty, zrozumienie świata - od czego jak na ironię jest coraz dalej z biegiem lat - oraz siebie samego. Samodoskonalenie i rozwój przez gromadzenie i pochłanianie wiedzy, jaką ma do zaoferowania świat, stałe przełamywanie barier i przekraczanie granic jest jego jedynym pragnieniem. Nic nie przeszkodzi w jego rozwoju i biada temu, kto stanie mu na drodze do celu. Jego silne ambicje i zapał do sięgania w mroczne zakamarki, tam gdzie inni nie patrzą lub nie mają odwagi sięgnąć, jest dokładnie tym, co uczyniło z niego tak doskonałego, prężnie rozwijającego się studenta w Piramidzie Tremere.
Postawa, Odkrywca: Każdy w kontakcie z Al-Hakimem może bez problemu dostrzec jak ten stale analizuje otoczenie i ludzi, jakby czegoś szukając. Tak samo w rozmowie zdaje się dogłębnie badać rozmówcę, starając się poznać jego sekrety i tajemnice, co powoduje szczególnie silny dyskomfort i niechęć do Czarownika. Jest powszechnie znanym fakt, że jego kontakty z wampirami i śmiertelnikami, pomijając to stałe drylowanie duszy i umysłu w poszukiwaniu intrygujących sekretów, ograniczają się właściwie wyłącznie do handlu informacjami i wysyłaniem ekspedycji w poszukiwaniu tajemnych ksiąg, manuskryptów i magicznych artefaktów.

Zalety I Wady:
Zaleta | Znajomość Języka: Łacina (1 pkt) - Przez długie lata studiowania starych artefaktów i ksiąg, które zdobył za swojego śmiertelnego życia, udało mu się dobrze poznać ten wymarły język jeszcze przed Spokrewnieniem, co ułatwiło mu prowadzenie studiów i badań przez kolejne dekady. Z biegiem czasu, w miarę prowadzenia swoich odkryć, opanował biegłe posługiwanie się tym językiem.
Zaleta | Znajomość Języka: Niemiecki (1 pkt) - Gdy za sprawą wydarzeń na krótko przed wejściem w XX wiek Murat wyruszył na zachód, spędził trochę czasu w Fundacjach leżących w Austrii i Niemczech, gdzie opanował język i poznał nieco tamtejszej kultury przed wyruszeniem w dalszą drogę.
Zaleta | Znajomość Języka: Francuski (1 pkt) - Po spędzeniu czasu w Austrii i Niemczech, Al-Hakim postanowił zostać przez jakiś czas we Francji, również podłapując trochę języka.
Wada | Niecierpliwy (1pkt) - Jest to Czarownik, który nie ma w zwyczaju czekać długo. Korzenie tego sięgają jego śmiertelnej egzystencji, gdzie jako wysoko urodzony możny nie musiał długo oczekiwać na możliwości pchnięcia swoich badań do przodu. Posiadał kontakty, wpływy i dość złota, by jego ludzie w stosunkowo szybkim tempie dostarczyli mu wszystkiego, czego potrzebował. Niewiele się od tego czasu zmieniło. Funkcjonuje w obecnych czasach podobnie, tak samo korzystając ze swoich funduszy i kontaktów, z tym, że używa kolejnego atutu, jakim jest magia krwi i dyscyplina Dominacji. Nie czeka, aż okazja się pojawi. Sam je sobie tworzy.
Wada | Magiczna Klątwa (1 pkt) - Gdzieś w trakcie jego wieloletnich badań i eksperymentów, coś poszło nie tak i skutkowało nałożeniem na Murata magicznej klątwy, która sprawia, że jego magia zostawia specyficzne ślady dostrzegalne przez innych Taumaturgów w świetle księżyca. Oznacza to, że każdy Tremere, który natknie się na te ślady pod światłem ziemskiego satelity, będzie w stanie bez żadnych wątpliwości określić, że to Al-Hakim odprawiał w danym miejscu magię. Z racji tej przypadłości, Murat unika używania magii krwi i rytuałów na otwartej przestrzeni, choć nie zawsze jest w stanie tego uniknąć. Mimo iż jest lojalny wobec Piramidy, woli nie zostawiać śladów swojej aktywności, które wampiry mogłyby przeciw niemu użyć.
Wada | Słabe Trawienie (2 pkt) - Murat był urodzony w rodzinie tureckich arystokratów i jeśli już miał z ludźmi styczność, to były to kręgi wysoko urodzonych ludzi. Za sprawą majątku rodziny, za życia kosztował tylko tego co najlepsze i nie mógł znieść chociażby próbowania jedzenia biedoty. Po Spokrewnieniu ten trend się utrzymał, i tak samo teraz ma problemy z utrzymaniem w sobie vitae ludzi z niskich warstw społecznych, biedoty i tym podobnych. W rezultacie zawęża to nieco jego możliwości w polowaniach i wymusza żywienie się prawie wyłącznie na ludziach z wyższych sfer.
Wada | Związany przez Klan (3 pkt) - Ze względu na swoje badania, stawiając naukę i rozwój na pierwszym miejscu, podjął dobrowolną decyzję o poddaniu się całkowitemu związaniu z klanem Tremere. Ta absolutna niemożność działania w jakiejkolwiek formie przeciwko Piramidzie dla Murata nie była dużym kosztem, zwłaszcza, że jego lojalność wobec klanu i tak była już niepodważalna, a pełna więź z klanem zapewniła całkowitą odporność na zostanie związanym przez inne wampiry w toku jego działań. Ochrona przed niepożądanymi więzami krwi była tym, czego potrzebował, zarówno w badaniach krwi Spokrewnionych, co było częścią rozwoju jego zdolności Taumaturgicznych, jak i również w handlu i negocjacjach z innymi wampirami, dla których koszt pozyskania przez Al-Hakima pewnych informacji, tajemnej wiedzy czy dóbr materialnych w postaci ksiąg i artefaktów uwzględniał właśnie, choć nieczęsto, związanie taumaturga krwią, która w tym przypadku nie miała prawa zadziałać, co pozostawało tajemnicą.

Historia:
Urodzony w czasach początków wojen napoleońskich jako syn Tureckiego dygnitarza, utrzymującego niemałą fortunę i wpływy w Konstantynopolu. Było wielkim marzeniem Latafata uzyskanie godnego, męskiego potomka, mającego w przyszłości odziedziczyć wszystko to, na co zapracowały przeszłe pokolenia tego wpływowego rodu, i na co miał zapracować on sam przez następne parędziesiąt lat. Murat od młodzieńczych lat miał zapewnione wszystko, czego potrzebował. Ojciec zadbał o to, by Murat rozwijał swój umysł i ciało. Edukacja pod okiem najlepszych nauczycieli i mędrców, a także treningi kierowane przez doskonale wyszkolonych żołnierzy sprawiły, że mając naście lat był to chłopak mogący poszczycić się dużą wiedzą, elokwencją i sprawnością fizyczną. Był dumą ojca, którego ambicją było, by Murat poszedł w jego ślady. Podczas gdy wiedzę i zdolności oraz znajomość dworskiej etykiety pozyskiwał od nadwornych mistrzów, tak jego charakter ojciec kształtował osobiście, nadając synowi formy twardego osobnika o klarownym, bystrym umyśle i silnym autorytecie, gdyż były to cechy kluczowe dla przyszłego dowódcy, głowy domu. Przez wiele lat zdawało się, że jego droga rzeczywiście doprowadzi go tam, gdzie widział go Latafat, jednak w którymś momencie coś się zmieniło. Murat zgłębiając nie tylko nauki ścisłe i humanistyczne, ale też ogólną historię, wiedzę o świecie, wojnie, podbojach i nieustannym przelewaniu krwi, w młodym wieku zdając sobie sprawę z tego, jak kruche jest to życie i jak śmierć może zapukać do drzwi w najmniej oczekiwanym momencie, dotarło do niego, że może nie starczyć mu czasu na zgłębienie całej tej wiedzy. Latafat z racji swojej pozycji miał równie wielu przeciwników co sprzymierzeńców, a zamachy na jego życie miały już miejsce. Naturalnie, sprawcy tych nieudanych doczekali swojej egzekucji, ale co jeżeli któryś z tych zamachów w końcu by się powiódł, Latafat i jego rodzina zostaliby unicestwieni i całe jego dziedzictwo ległoby w gruzach? Te myśli sprawiły, że Murat również stawał się coraz bardziej ostrożny i czujny, co by nie sprowadzić na siebie ani ojca niepożądanej uwagi.
Murat był głodny wiedzy, głodny życia i poznawania świata. Świadomość bliskości śmierci sprawiła, że w jego sercu pojawiło się nowe pragnienie, w jego umyśle nowy cel, mający zapewnić mu dość czasu, by ten świat poznać w pełni. Zapragnął nieśmiertelności. Nie chciał się zestarzeć, nie chciał zostać zniszczonym, nie chciał też by dziedzictwo jego rodu przepadło. Doskonale wiedział, że nie powstrzyma mrocznego żniwiarza mieczem ani szablą, a jedynie zakazaną, niedostępną, czy nawet zagubioną wiedzą. Chciał żyć, egzystować, pochłonąć wszystko, co biblioteki Konstantynopolu oferowały i wiele więcej. Miał niemalże nieograniczone możliwości za sprawą bogactwa i wpływów rodziny, co pozwoliło mu na zdobycie trudnych do znalezienia ksiąg traktujących o śmierci i okultyźmie. Kontaktował się z różnymi, nierzadko podejrzanymi kupcami i kolekcjonerami zarówno z jak i z poza imperium osmańskiego. Wysyłał liczne ekspedycje w dalekie, a także mroczne i niebezpieczne zakątki świata. Koszt w złocie - a czasem i w ludziach - był nierzadko ogromny, jednak Murat wierzył, że wiedza ta była warta swojej ceny. Pragnął za jej sprawą otworzyć drzwi dla wielu daleko poza zasięgiem. Ta obsesja była niemalże toksyczna dla rodziny Murata i budziła ogromne zaniepokojenie u Latafata, który widząc jak jego potomek zatraca się w swoim świecie, poddawał stopniowo wątpliwości jego zdolności do poprowadzenia tej rodziny w kolejną epokę, gdy ten zejdzie z tego świata. Murat spędził wiele długich lat zgłębiając zawartość i mądrość setek ksiąg skrytych w bibliotekach Konstantynopolu, jak i również tajemniczych ksiąg i manuskryptów sprowadzanych z całego świata, stając się w swoim stosunkowo młodym wieku wybitnym uczonym, podziwianym przez wielu, w tym przez swojego zmartwionego ojca. Pozostawał jednak w swoim świecie, utrzymując pogoń za zakazaną wiedzą i coraz bardziej oddalając się od rodziny, całkowicie porzucając treningi i oddając się w pełni swym szaleńczym studiom. Mając nieco ponad trzydzieści lat, będąc znanym i respektowanym w pewnych kręgach Konstantynopolu, choć jednocześnie pogardzanym za charakter i poglądy uczonym, zyskał tytuł mędrca, a jego pełne imię od tego momentu brzmiało Latafat Beyzade Murat Al-Hakim. Przez wiele lat swoich studiów, Al-Hakim zdobył wiele rzadkich ksiąg okultystycznych sprowadzonych z różnych zakątków świata, starając się odkryć dzięki nim sekret nieśmiertelności. Badał dzięki nim zagadki, często zapomniane lub po prostu nierozwiązane przez innych. Z czasem stał się doskonałym badaczem, któremu niewiele mogło umknąć. Co więcej, w sekrecie przed ludźmi, również przed ojcem, zaczął praktykować rytuały okultystyczne, choć bez jeszcze widocznych rezultatów. Miało to jednak inne, z pewnością niespodziewane przez Murata skutki.
Jego pogoń za tą zakazaną wiedzą i nowe, tajemne praktyki przykuły uwagę pewnej wysoce zaintrygowanej Muratem osoby. Mężczyzna imieniem Efraim nadesłał gońcem wiadomość, wyrażając w niej widoczne zainteresowanie studiami Al-Hakima i informując o posiadanym księgozbiorze, który może go zainteresować. Murat był bardzo zaintrygowany ofertą i zgodził się na to, by przybyć do jego tymczasowej siedziby po zachodzie słońca, gdy Efraim miał mieć dla niego czas. Efraim był bardzo specyficznym osobnikiem o postawie europejskiego arystokraty. Był dumny, pewny siebie, z głową uniesioną do góry i bacznie obserwował swoje otoczenie w taki sposób, jakby widział prawdziwą naturę wszystkiego co go otacza. W jego oczach widać było doświadczenie, mądrość i ambicję. Sam siebie nazwał podróżującym poszukiwaczem wiedzy i pokazał młodemu uczonemu swoją pokaźną kolekcję, gdzie były księgi, których próżno było szukać w największych bibliotekach Konstantynopolu. Nie pozwolił mu jednak zbliżyć się do swojego księgozbioru. Wybrał samodzielnie jedną, konkretną księgę i pozwolił Muratowi przeczytać ją na miejscu. On sam usiadł na przeciwko i obserwował z zainteresowaniem wędrujący po stronicach książki wzrok Al-Hakima oraz ekspresję jego twarzy, gdy zaczął rozumieć z czym ma do czynienia. Księga ta poruszała temat Spokrewnionych, zawierając ogólne opisy rasy krwiopijców, sekty Camarilli czy poszczególnych jej klanów. Czytając kolejne kartki, turecki arystokrata wykazywał jednocześnie oznaki zaniepokojenia, jak i dziwnego spełnienia. Jeśli to, co opisywała trzymana w jego dłoniach księga było prawdą, to byłoby to odpowiedzią na jego modły. To miał być sposób na osiągnięcie nieśmiertelności, który zapewniłby mu nieograniczony czas na dalsze studia sekretów znanego człowiekowi świata, a nawet więcej. W końcu ta księga miała być dowodem istnienia kurtyny, za którą znajduje się jeszcze więcej tajemnic, niż Murat mógł sobie wyobrazić. Było to dla niego jednocześnie przerażające i ekscytujące. Gdy skończył czytać, siedział przez chwilę w milczeniu, spoglądając na Efraima, co do którego nie miał wątpliwości, że jest jedną z nieśmiertelnych kreatur opisywanych w książce. Jego przyspieszony oddech i bicie serca zdradzało jego zmieszane emocje, tę ekscytację zmieszaną ze strachem przed nieznanym.
Wampir wiedział o Al-Hakimie wszystko, co musiał, by pokazać mu te sekrety i dać mu możliwość spełnienia jego ambicji, dlatego nie wahał się już przy pierwszym spotkaniu, gdyż wybadał teren i dowiedział się o młodym uczonym wszystkiego na długo przed swoim przybyciem. Efraim wysunął wobec Murata ofertę nieśmiertelności, zdradzając mu przy tym więcej informacji na temat swojego klanu, klanu Tremere, mającym być tym, który zrzesza poszukiwaczy wiedzy o głodnych i bystrych umysłach. Jeżeli Murat pragnął uzyskać nieśmiertelność i wyruszyć wraz z Efraimem w dalszą drogę, musiał jednak zerwać wszelkie więzi i kontakty ze swoją rodziną, w ten czy inny sposób. Nie miał możliwości opuszczenia posesji wampira przed dokonaniem tego wyboru. Zgoda oznaczała przemianę, stanie się umarłym krwiopijcą, jednym ze Spokrewnionych, a odmowa wyczyszczenie pamięci i odesłanie do domu. W przypadku tej drugiej opcji, Murat nie byłby świadom tego co zaszło tej nocy i wciąż, bezskutecznie, szukałby nieśmiertelności zza biurka w swojej rezydencji. Syn tureckiego dygnitarza nie miał zamiaru przepuścić tej jedynej w swoim rodzaju okazji i zgodził się właściwie bez wahania. Więzi z jego rodziną na tym etapie i tak były już kruche, o ile nieistniejące. Al-Hakim siedząc stale z nosem w książkach nawet nie zauważył, kiedy Latafat przyniósł na świat kolejnego potomka, chcąc dać swojemu rodowi szansę na egzystencję przez kolejne pokolenia, będąc świadomym, że jego pierworodny nigdy nie będzie człowiekiem odpowiedniego kalibru i nie będzie mógł być głową rodziny. Uczony przez ostatnie lata kompletnie zapomniał jaki był powód, dla którego szukał tego daru, lecz to tylko miało ułatwić jego przemianę i zapewnić lojalność wobec klanu, a także brak obaw o potencjalne próby kontaktu z rodziną.
Tej samej nocy Latafat Beyzade Murat Al-Hakim został Spokrewniony i stał się członkiem klanu Tremere, choć jak się wkrótce dowiedział, był to dopiero początek i nie był jeszcze pełnoprawnym członkiem klanu. Wedle wyjaśnienia Efraima, każdy nowy członek klanu Tremere musi złożyć przysięgę, a także przejść rytuał Transsubstancjacji Siedmiu. Więcej jednak miał dowiedzieć się później, gdy mieli dotrzeć do celu podróży. Nim Al-Hakim opuścił jednak Konstantynopol na dobre, po swoim pierwszym żywieniu na ofierze, którą wybrał dla niego Efraim, przyjął od niego pierwsze nauki dyscypliny Dominacji, będącej jedną z trzonowych zdolności Czarowników obok magii krwi. Wraz ze swoim stwórcą udał się do swojego już dawnego domu, gdzie Efraim zademonstrował mu użycie tej wampirzej dyscypliny, dominując Latafata i sprawiając iż od tego momentu wierzył, że jego pierworodny najpewniej zginął w swojej pogoni za wiedzą. Nowo Spokrewniony Czarownik korzystając z okazji, za namową Efraima, zabrał z posesji ilość złota na tyle dużą, by zapewnić sobie dobrobyt gdziekolwiek się uda, ale jednocześnie na tyle małą, by zniknięcie nie zwracało uwagi Latafata.

W trakcie długiej podróży, której celem była jedna z Fundacji Tremere na Słowacji, Efraim wyjawił swojemu potomkowi nieco więcej na temat tego, co na niego czeka. Przedstawił mu Kodeks Tremere, będący przysięgą, jaką Murat miał wkrótce złożyć. Młody wampir przestudiował kodeks, co pozwoliło mu na zrozumienie zasad, jakimi kierował się jego klan. Jego stwórca objaśnił mu także strukturę Piramidy, przywileje i obowiązki na kolejnych stopniach, wspominając o swojej prestiżowej pozycji Magistra czwartego stopnia. Nim dotarli do celu, nowo Spokrewniony Czarownik był doskonale przygotowany. Jego znajomość etykiety oraz świadomość funkcjonowania hierarchii bardzo mu się przysłużyły, gdyż zrobił pozytywne wrażenie przed Regentem. Nie było to jednak jedynym, co przykuło uwagę lokalnego Regenta. Młody Czarownik wykazał się niepospolitą zdolnością adaptacji i pojmowania. Po złożeniu przysięgi, przyszedł czas na Rytuał Transsubstancjacji Siedmiu, który polegał na wypiciu krwi siedmiu starszych Tremere, wiążąc wampira z klanem, zapewniając tym samym jego lojalność i posłuszeństwo. Od tego momentu był pełnoprawnym członkiem Domu Tremere, Akolitą wspinającym się w górę Piramidy. Za sprawą swojego intelektu, szybkiej nauki, a także wstawiennictwa swojego stwórcy, który był pupilem Regenta, udało mu się w krótkim czasie awansować do stopnia Nowicjusza. Prawda była taka, że Efraim już wcześniej zapewnił swemu potomkowi szczyptę wiedzy, którą oferowały nauki na tym stopniu.
Spędził wiele lat wewnątrz murów Fundacji, pochłaniając dostępne dla niego materiały z biblioteki. Musiał awansować na coraz to wyższe kręgi, by mieć dostęp do szerszej gamy tomów. Było to dla niego doskonałą motywacją. Z zapałem uczył się podstaw Taumaturgii, opanowując Ścieżkę Krwi. Gdy osiągnął sukces i był w stanie w podstawowym zakresie władać magią krwi, otworzyły się dla niego nowe możliwości, wszak oprócz wielu ścieżek, jakie istniały, Taumaturgowie uczyli się również użytecznych rytuałów ułatwiających nieumarłą egzystencję, chroniących wampiry przed zagrożeniem, czy pomagające w badaniach i nauce. I to właśnie wokół tego ostatniego Murat skupił swoje nauki, ucząc się rytuału, pozwalającego wyczuwać mu magiczne efekty. Był to pierwszy rytuał jaki opanował, ale możliwe, że najbardziej pomocny. W kolejnych nocach był wyjątkowo użyteczny, gdyż pozwolił mu na znacznie skuteczniejsze poszukiwanie magicznych obiektów, i nie tylko. Zdolności Nowicjusza okazały się wyjątkowo pomocne nie tylko jemu samemu, ale również samej Fundacji. Jako Adept nie miał takich przywilejów, ale jako Nowicjusz mógł nie tylko uczyć się na własną rękę ale również opuszczać mury Fundacji, choć do momentu osiągnięcia trzeciego kręgu jedynie za pozwoleniem przełożonych. Był więc od czasu do czasu wysyłany celem przeprowadzenia badania lub śledztwa w terenie z polecenia swoich nauczycieli lub samego Regenta.
Z biegiem czasu Al-Hakim zyskiwał coraz większy szacunek w oczach swoich przełożonych, jak i również Efraima, jego stwórcy. Był pilnym, ambitnym uczniem. Jego głód i pragnienie wiedzy, nowych doświadczeń oraz rozwoju zdolności były niemalże niezrównane. W ciągu kolejnych lat opanował kolejny poziom Taumaturgii, a jego stwórca pomógł mu w opanowaniu zdolności, którą zademonstrował nocy, gdy Murat został Spokrewniony i wiele razy później. Dyscyplina Dominacji była użytecznym narzędziem podczas pracy w terenie, w interakcjach ze śmiertelnikami, a oprócz tego naturalnie ułatwiała wampirowi żywienie. Jak się przekonał lata wcześniej, dawny arystokrata miał problemy z przyjęciem krwi jakkolwiek nieczystej, pochodzącej od ludzi biednych, niespełnionych życiowo. Mógł pić ich krew, ale z ogromną trudnością. Preferował vitae od ludzi wysoko urodzonych, z wyższych klas społecznych.
W temacie krwi pojawił się u Al-Hakima pewien przełom. Nie miało to jednak nic wspólnego z vitae śmiertelników w tym przypadku, a vitae Spokrewnionych. W trakcie interakcji z przedstawicielami innych klanów, do których dochodziło coraz częściej w trakcie jego badań, poszukiwań i zadań zleconych przez przełożonych, przekonał się, że wampiry czasami za formę zapłaty za swoje przysługi i pomoc wybierają więzy krwi. Czarownik wiedział już wtedy jakie są tego efekty i nie miał zamiaru dać się zniewolić w taki sposób. Byłoby to katastrofalne w skutkach. Nie miał zamiaru jednak rezygnować z tego typu wymian, gdyż można było tą drogą zyskać naprawdę wiele. W jego umyśle wykiełkował idealny plan, który miał mu zapewnić niewrażliwość na potencjalne więzy krwi. Postanowił poddać się pełnemu związaniu z klanem Tremere. Podczas rytuału Transsubstancjacji Siedmiu dochodzi do związania wampira na pierwszym stopniu, chyba, że rygorystyczny Regent w jakiejś Fundacji miał postanowić inaczej, co raczej rzadko miało miejsce. Pełne związanie krwią odbywało się raczej w formie kary, dlatego prośba wysunięta przez Murata była ogromnym zaskoczeniem dla Regenta, a także Efraima. Naturalnie, lokalny przedstawiciel Domu Tremere nie miał nic przeciwko, a wręcz był zadowolony z takiej inicjatywy, znając już Murata dobrze i wiedząc czym się kieruje. Jego lojalność wobec klanu była niezbita, a ta prośba była tego największym dowodem. Została spełniona, a młody Taumaturg mógł uprawiać teraz handel ze Spokrewnionymi kompletnie nieświadomymi tego, że Al-Hakim był niewrażliwy na więzy krwi. Skutecznie udawał symptomy więzów z wampirami, z którymi dobijał targu właśnie w ten specyficzny sposób, uzyskując od nich dokładnie to, czego pragnął. Jak się później okazało, te więzy okazały się użyteczne również poza handlem, w badaniach vitae i rozwojem swoich zdolności.
Lata później, pracując nad opanowaniem rytuału drugiego poziomu, czy raczej stworzeniem nowego, bo jego pragnieniem było wzmocnienie swych zdolności magicznych, próbując wykorzystać do tego energię pochodzącą od księżyca, odniósł pewną porażkę. W wyniku rytuału odprawionego właśnie w świetle księżyca, który miał zagwarantować, że w takie, w dużej części bezchmurne noce, jego zaklęcia i rytuały będą znacznie potężniejsze, a było to bezpośrednio związane z jego badaniami nad krwią Spokrewnionych, na które pozwoliła mu niewrażliwość na więzy krwi, coś poszło nie tak. Zamiast zyskania dodatkowej energii za sprawą wpływu księżyca, nałożył na siebie magiczną klątwę, której efekty były widoczne w jego blasku. Zaklęcia i rytuały odprawiane przez Murata na otwartej przestrzeni zostawiały od tego momentu specyficzne ślady widoczne w świetle ziemskiego satelity. Każdy Taumaturg badając takie miejsce mógł bez problemu określić, że ślady należą do tego właśnie ambitnego Nowicjusza. Był lojalny, był związany krwią, ale nie był głupi ani naiwny. Wiedział, że zostawianie takich śladów może spowodować dla niego wiele problemów. W końcu w Fundacji nie brakowało wampirów równie, o ile nie bardziej ambitnych od niego samego, nastawionych na otwartą rywalizację i walkę o względy przełożonych. Wiedział, że o ile nie chce paść ofiarą swoich rywali, już od dawna zazdrośnie patrzących na efekty jego działań, musi unikać używania magii w miejscach, gdzie może dojść światło księżyca. Było to dużą niedogodnością z racji, że przez pewien czas dość często prowadził badania oraz śledztwa, używając magii na otwartej przestrzeni. Nigdy nie podzielił się z nikim tą porażką, nawet własnym stwórcą. Nikomu nie powiedział o tym, jak jego próba wzmocnienia swojej magii skutkowała tym, że musi ukrywać swoją aktywność. Nie miał zamiaru tracić ciężko budowanej reputacji i szacunku u swoich przełożonych oraz rówieśników szerzeniem informacji o własnych potknięciach. Pragnął czerpać pełnymi garściami ze swoich przywilejów, jakie otrzymywał za sprawą swoich osiągnięć. Pozwalały mu one na sprawny i szybki rozwój, między innymi z racji dostępu do coraz rzadszych ksiąg, których Nowicjusze niższego kręgu nie mogli dostać w swoje ręce. Wkrótce po tym zdarzeniu dołożył wszelkich starań, by opanować inny, użyteczny rytuał. Tym razem taki, który pozwalał mu na tworzenie zaklętych przedmiotów nasyconych krwią, którą można użyć do różnych celów. Nie było to nic nadzwyczajnego, nic o randze rytuału, który próbował stworzyć, ale był to użyteczny rytuał, nie należący do najtrudniejszych do opanowania, a także kolejne osiągnięcie na jego liście, którym chętnie podzielił się z innymi, by po raz kolejny zwrócić uwagę Regenta zaciekawionego postępami Al-Hakima.
Spędziwszy w Fundacji w Bratysławie ponad pół wieku, młody Tremere stale pokazujący swój zapał, talent i ambicje, stał się poniekąd pupilem samego Regenta. Otworzyło mu to drzwi do bogatych możliwości i wielu kolejnych tomów wiedzy, które pragnął pochwycić w swoje nieumarłe dłonie od długiego czasu. Ta uwaga lokalnej głowy Domu Tremere przyniosła też negatywne skutki w postaci gniewnie patrzących w stronę Murata rywali. Niektórzy z nich studiowali w Fundacji znacznie dłużej niż on sam, pozostając nadal daleko w tyle. Ten kolejny krok do przodu pomógł mu w opanowaniu kolejnego poziomu ścieżki Taumaturgicznej, co umożliwiło mu naukę znacznie potężniejszych rytuałów. Nie było to jednak łatwe, gdyż był to zupełnie inny kaliber magii, do której opanowania potrzebował więcej, niż tylko księgi je opisujące. Potrzebował do tego pomocy kogoś, kto dobrze znał te rytuały w praktyce, a kto lepiej mógł wesprzeć wampira w tej nauce jak sam Regent. Z racji swojej pozycji w Fundacji, miał możliwość wnieść do niego prośbę o pomoc, którą ten zaakceptował. Al-Hakim stał się uczniem swojego Regenta, co jeszcze bardziej pobudziło zazdrość u rywali Nowicjusza, osiągając niemalże szczyt, gotując vitae w ich chłodnych, pozbawionych koloru życia ciałach. Murat wybrał rytuał, który doskonale wiedział, że okaże się użyteczny w wielu sytuacjach, również w przypadku zagrożenia. Rytuał Porzucenia Ciała był ciężkim do opanowania, wymagającym doświadczenia i umiejętności, a także precyzji i skupienia. Wszakże jego działanie było znaczące, czyniąc wampira niematerialnym. Dzięki demonstracjom i naukom Regenta jednak, młody Tremere zdołał z biegiem czasu w pełni zrozumieć jego działanie i go w pełni opanować.
Stosunkowo niedługi czas po zakończonej nauce pod okiem Regenta, Al-Hakim uzyskał informację o rzadkiej okultystycznej księgę, znajdującej się najpewniej w starym, zamkniętym budynku, którego adres otrzymał. Była to pierwsza okazja, by wykorzystać swoje nowe umiejętności poza murami Fundacji. Pewny siebie, głodny wiedzy i chętny, by po raz kolejny przypodobać się przełożonym, wyruszył samotnie do odosobnionego miejsca, by je zbadać. Przez te wiele dekad nie wykorzystał swoich środków materialnych, które czekały na niego w banku od czasu jak za radą Efraima zdeponował tam całe swoje złoto jeszcze przed pierwszą wizytą w Fundacji po przybyciu do Bratysławy. Pierwotnie zbyt zaabsorbowany nauką, a później stał się tak pewny siebie, że nie czuł potrzeby wysługiwać się innymi, by osiągnąć swój cel. Tak samo teraz, przekonany o swoich zdolnościach oraz o swojej wartości jako Czarownik, zdecydował się sam zbadać to miejsce. Budynek będący starym, opuszczonym domem rzeczywiście był zamknięty, wejścia zabite deskami i nie wyglądało na to, by można było wejść inaczej niż przy użyciu siły. Murat wykorzystał jednak rytuał, by przejść przez ściany i dostać się do środka bez brudzenia swoich rąk. Przeszukując domostwo natrafił na piwnicę, w której spotkał coś, czego się nie spodziewał. Mimo iż był czujny i ostrożny, to przez swoją pychę opuścił gardę i dał się podejść. Czekał tam na niego jego rywal, drugi po nim najbardziej prominentny Nowicjusz w Fundacji, który zaskoczył Murata i z pomocą dwójki swoich ghuli schwytał go i wbił mu kołek w serce. Wszystko trwało jedynie krótką chwilę. Nie trzeba było słów ani wyjaśnień, by wiedzieć o co chodziło. Wykorzystał jeden z nielicznych momentów, gdy Al-Hakim popełnił błąd i pozbył się go, chcąc najpewniej zająć jego miejsce jako pupil Regenta. Zostawił go sparaliżowanego w piwnicy tego opuszczonego domu.
Po paru latach jego stwórca, Efraim, podążając tropem ambicji i badań Murata, odnalazł go i wybudził z letargu, zapewniając mu dość vitae, by mógł wrócić do pełni sił. Razem wrócili do Fundacji, by wyjawić prawdę na temat tego, co się stało. W końcu niewyjaśniona, dziesięcioletnia nieobecność Nowicjusza musiała znaleźć jakieś odpowiedzi. Regent tego wymagał. Sprawa została jednak zamieciona pod dywan, a Nowicjusz odpowiedzialny za zakołkowanie Murata nie został w żaden sposób ukarany. Jego koneksje najwyraźniej sięgały zbyt wysoko sprawiając, że Regenta były związane. Była to mało komfortowa sytuacja, która zmusiła Al-Hakima do przemyślenia swoich dalszych działań. Za namową swojego stwórcy postanowił opuścić Słowację i wyruszyć na zachód. Mimo iż był zdolnym studentem, jego dalszy rozwój w tym miejscu nie był możliwy. Zostałby na stale w cieniu swojego rywala, nie znając nocy ani godziny, kiedy ta trwająca już od wielu dekad rywalizacja sprowadziłaby na niego kolejne kłopoty. Ostatecznie, po wielu dekadach odmroził swoje środki i spieniężył część swojego złota, które znacząco zyskało na wartości przez ostatnie blisko siedemdziesiąt lat. Najął służbę, transport i wraz z całym swoim majątkiem wyruszył w drogę, kończąc swoją karierę w Słowacji jako Nowicjusz piątego stopnia. Nowe możliwości rozwoju i awansu czekały na niego gdzie indziej. W drodze na zachód, na przestrzeni kolejnego dziesięciolecia odwiedził Austrię, Niemcy i Francję, aż w końcu dotarł drogą morską do Stanów Zjednoczonych około 1910 roku, znajdując swoje miejsce w mieście Chicago, gdzie w pierwszej kolejności upewnił się, że lokalny Książę, Nosferatu Archibald, wie o jego obecności i planach pozostania w mieście na dłużej, by następnie wyruszyć do fundacji Rogeriusa de Tassis, lokalnego Regenta i przedstawiciela klanu w radzie Primogenu. Przedstawiając mu swoje doświadczenie i dotychczasowe osiągnięcia, zrobił na nim stosunkowo dobre wrażenie i mógł kontynuować swoją pracę.
Pierwszym ważnym ruchem Al-Hakima, obok nauki lokalnego języka, było znalezienie śmiertelnika znającego się dobrze na finansach i zrobienie z niego swojego osobistego ghula. Tym szczęściarzem okazał się być pięćdziesięcio-kilku letni Thomas Krause niemieckiego pochodzenia, mający bogate doświadczenie w finansach. Był to doskonały i w istocie majętny analityk i makler, będący doskonałym narzędziem mającym zapewnić Muratowi stałe przychody, mnożąc jego majątek poprzez mądrze zaplanowane inwestycje.
W obecnych czasach, przez ostatnie dziesięć lat, Murat Al-Hakim utrzymuje cichą egzystencję, unikając wampirzej polityki, skupiając się na swoich studiach i aspirując do rangi Magistra, pragnąc rozwijać dalej swoje zdolności i badać nowy grunt. Jego ghul służy mu lojalnie, dba o jego dzienny byt, a także o zarządzanie papierami, funduszami i wszystkim tym, czym za życia tureckiego arystokraty zajmowała się jego służba. Murat jest tym razem bardziej wyczulony oraz podejrzliwy i stara się unikać nieprzyjemności, jakie mogą zafundować mu rywale Domu Tremere i inni nieumarli, którzy nie darzą Czarowników sympatią. Korzysta jednak w pełni ze swojego arsenału celem zdobycia upragnionych ksiąg i artefaktów, manipulując innymi tak, by zyskać to czego chce.

Schronienie:
Murat Al-Hakim posiada dwa schronienia. Jednym z nich jest komnata wewnątrz murów Fundacji Chicago, a drugim dobrze zabezpieczony pokój w bogatym apartamencie w centrum miasta. Sam apartament zarejestrowany jest na nazwisko Thomasa Krause, ghula Murata, który zadbał o to, by nikt nie przeszkadzał swojemu panu gdy spędza tam dni. Apartament wystrojony został w taki sposób, by przypominał nieco dom, który opuścił w noc jego przemiany. Jest więc tam obecny luksus pośród artefaktów, obrazów i mebli przypominających wystrój domu tureckiego arystokraty. Oprócz tego, najważniejszym akcesorium były specjalne żaluzje w oknach, zabezpieczające wnętrze przed światłem słonecznym. Pracownia Al-Hakima została wykonana tak, by mogła przechować znaczący księgozbiór, a także by było dość miejsca do odprawiania magicznych rytuałów.

Posiadany Dobytek:
To co posiada to fortuna, będąca rezultatem pomnożenia majątku, jaki zabrał ze swojej posiadłości w Konstantynopolu. Obecnie ten majątek egzystuje częściowo w formie złota, a częściowo w formie pieniężnej. Gotówka obracana jest przez ghula Murata, stale pomnażana za sprawą inwestycji, zapewniająca ciągłe przychody Al-Hakimowi. Złoto z kolei trzymane jest w banku, czekając na dalszy wzrost jego wartości. Wampir, prócz zdobionych, szytych na miarę, zdobionych ubrań oraz drogiej biżuterii, utrzymuje, wynajęty na nazwisko swojego ghula, apartament w centrum Chicago, pięknie i bogato wystrojony wewnątrz w tureckim stylu i dobrze zabezpieczony. Stara się nie zwracać na siebie uwagi, to też również auto, które zakupił, 1918 Overland Model 90 B Touring Car, było zapisane na ghula, który nim go wozi, gdy zachodzi taka potrzeba. Technicznie rzecz biorąc, Murat Al-Hakim sam wiele nie posiada na papierze oprócz oszczędności i nikt nie może mu udowodnić, że jest inaczej. Fakt, że nosi bogate ubrania i biżuterię na szczęście niczego nie udowadnia. Utrzymuje dzięki temu spokojną egzystencję, podczas gdy lojalny ghul, Thomas Krause, zajmuje się wszystkimi sprawami finansowymi i papierkowymi, starając się trzymać głowę nisko, wiedząc że jego egzystencja jest znacznie bardziej krucha niż jego pana.

Znane Języki:
Językiem ojczystym Murata Al-Hakim jest język Turecki / Osmańskoturecki. Łacinę poznawał na przestrzeni wielu lat swojego życia, studiując stare manuskrypty i księgi, kontynuując tę naukę po przemianie. Niemiecki oraz Francuski nauczył się dopiero kilka dekad po Spokrewnieniu, gdy przemierzał zachód Europy, a Angielski poznał po przybyciu do Ameryki. Technicznie Angielskim posługuje się w obecnych czasach najczęściej, czyniąc go faktycznie drugim językiem Murata.



Mechaniczna Karta Postaci

▪ Gracz: Caine
▪ Wiek: 117 (32)
▪ Pochodzenie: Konstantynopol
▪ Natura: Fanatyk
▪ Postawa: Odkrywca
▪ Rola: Uczony
▪ Klan: Tremere
▪ Pokolenie: 10
▪ Stwórca: Efraim

ATRYBUTY

Fizyczne (3)
▪ Siła: ●●
▪ Zręczność: ●●
▪ Wytrzymałość: ●●
Społeczne (5)
▪ Charyzma: ●●
▪ Oddziaływanie: ●●●
▪ Wygląd: ●●●
Umysłowe (7)
▪ Percepcja: ●●●
▪ Inteligencja: ●●●●
▪ Spryt: ●●●

ZDOLNOŚCI

Talenty (9)
▪ Czujność: ●●
▪ Wysportowanie: ♦ (2 PW)
▪ Przeczucie: ●
▪ Bójka:
▪ Empatia:
▪ Ekspresja: ●●
▪ Zastraszanie:
▪ Autorytet: ●●♦x (2 PW, 6 PD)
▪ Znajomość Półświatka:
▪ Przebiegłość: ●●
Umiejętności (5)
▪ Oswajanie Zwierząt:
▪ Rzemiosło:
▪ Prowadzenie:
▪ Etykieta: ●●●
▪ Broń Palna:
▪ Cwaniactwo:
▪ Walka Wręcz:
▪ Występy Publiczne: ●
▪ Krycie Się:
▪ Sztuka Przetrwania: ●
Wiedza (13)
▪ Wykształcenie: ●●●x (6 PD)
▪ Enigmy: ●●♦x (2 PW, 6 PD)
▪ Finanse:
▪ Śledztwo:
▪ Prawo:
▪ Medycyna: ●●
▪ Okultyzm: ●●●♦ (2 PW)
▪ Polityka:
▪ Nauka: ●●●
▪ Technologia:

ATUTY

Dyscypliny
▪ Taumaturgia
Ścieżka Krwi: ●●♦ (7 PW)
Rytuały:
Wyczucie Mistycyzmu (Poz. 1)
Zaklęcie Vitae (Poz. 2)
Porzucenie Ciała (Poz. 3)
▪ Dominacja: ●x (5 PD)
▪ Nadwrażliwość:
Cechy Pozycji
▪ Pokolenie: ●●●
▪ Mienie: ●♦♦♦ (3 PW)
▪ Status: ●
▪ Świta: ♦ (1 PW)
Cechy Charakteru
▪ Sumienie: ●●
▪ Samokontrola: ●●●
▪ Odwaga: ●●●●●

INNE

▪ Zalety:
Znajomość Języka: Łacina (1 PW)
Znajomość Języka: Niemiecki (1 PW)
Znajomość Języka: Francuski (1 PW)
▪ Wady:
Niecierpliwy (1 pkt)
Magiczna Klątwa (1 pkt)
Słabe Trawienie (2 pkt)
Związany przez Klan (3 pkt)
▪ Człowieczeństwo: ●●●●●
▪ Siła Woli: ●●●●●♦♦ (2 PW)


WYKOŃCZENIA

Wykorzystano 22 z 22 (15 + 7) Punktów Wolnych.
Wykorzystano 23 z 25 Punktów Doświadczenia


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość