Image

Loża Regenta Domu i Klanu Tremere

#1
Powóz Regenta klanu Tremere zatrzymał się przed La Liberté, a on sam niespiesznie z niego wysiadł. Zwykle jego pamięć mimowolnie sięgała do rewolucji francuskiej i wielu okazji, jakie czas ten ze sobą niósł, a także o konfliktach i przemianach społecznych w środowisku Spokrewnionych jakie wtedy zaszły. Wspominał, do jakich napięć w strukturze samej rzeczywistości doprowadziła taka ilość umarłych, i jak posoką spływały ulice Paryża - istny raj dla tamtejszych Nosferatu. Dziś jednak, świeżo po posileniu się, nie miał głowy do takich rozważań. Szybko wydał dyspozycje swojemu woźnicy i dostojnym, niewymuszonym krokiem ruszył ku zamkniętej części klubu stanowiącej Elizjum.
W szatni, nie poświęcając żadnej uwagi służbie i ghoulom gospodarza - dał z siebie zdjąć płaszcz i okrycie, zatrzymując jednak okrycie głowy i swoją kunsztownie zdobioną w zapomniane symbole laskę. Kiedy odchodził do dalszej części klubu, jego płaszcz upadł na ziemię. Ghoul rzucił się by go podnieść, ale po chwili sytuacja powtórzyła się jeszcze parę razy.

Rogerius de Tassis szybkim wzrokiem omiótł pomieszczenie, lekko mrużąc oczy, tak jak generał ocenia pole walki. Kilka pomniejszych wampirów wymieniało swoje mizerne sekrety, targując szeptami jak kramarki miedziakami. Do jego nozdrzy napłynął też zapach krwi, jaką ktoś niedawno się raczył.
Jedyne warte uwagi osoby - jak to często bywało - siedziały przy jednym stole. Primogen klanu Torreador z gospodarzem elizjum, wraz z przyboczną Duclair, w otoczeniu mniejszego lub większego kręgu interesantów i łże-totumfackich.
W sytuacji w której pogrążeni byli w rozmowie, niezależnie od tego jak interesująca by ona nie była, nie wypadało przeszkadzać. Regent idąc przez salę wyraźnie skłonił głową w stronę stolika, okazując szacunek zarówno właścicielce sąsiadującej z jego Domeny jak i gospodarzowi elizjum. Lubił tu bywać także ze względu na niego - niewiele miał już okazji by powspominać czasy przed nadejściem bladych twarzy w takiej ilości jaką widzą tu dzisiaj.
Kiedy szedł przez salę, mniej znaczącemu wampirowi wypadł z ręki kieliszek, a kawałki szkła potoczyły się w stronę Regenta, lecz nie doleciały do niego. On sam zachowywał się, jakby nie zauważył zarówno samego zdarzenia, jak i dyskretnego chichotu który się rozległ.

Regent miał swoją dedykowaną lożę, w której lubił siadać. Atłasy, mahoń i namiastka prywatności jaką zapewniało położenie w rogu sali i drobny parawan, który stał obok. Miejsce to też oferowało spojrzenie na całą salę i możliwość spoglądania na rozmówcę i elizjum jednocześnie. Zwykle też czekała tam na niego, dzięki uprzejmości gospodarza, dzisiejsza gazeta.
Regent usadowił się, przejechał dłonią po atłasie siedzenia i drewnie stołu i najwyraźniej kontent, zaczął czytać gazetę. Bystre oko zauważyłoby, że po krótkiej chwili lektury zaczynał zwykle prowadzić cichą i dyskretną konwersację z kimś nieobecnym - albo po prostu gadał sam ze sobą, dziwak.

Re: Loża Regenta Domu i Klanu Tremere

#2
Ta noc była dla Primogen Toreadorów niezwykle zajmująca. Oto właśnie jeden ze Spokrewnionych sam zdecydował się wesprzeć ją w sprawie zaginionego ghula, a drugi popadłszy Starszej, musiał do niego dołączyć. Trudno powiedzieć jaki miała cel w nawiązaniu współpracy przez tych dwóch Spokrewnionych. Czy była znudzona i chciała zobaczyć jak współdziałają ze sobą Ventrue i Malkavian? A może taki miała kaprys? Czy raczej był w tym rzeczywisty cel? Można domniemywać na temat tego, co ostatecznie chciała osiągnąć Irène, ale jedno było pewne — ich działania pokażą czy potrafią się wywiązać z takiego zadania.
Zamieniwszy jeszcze kilka słów z Kurukiem skierowała się na tyły baru. Dokonawszy wyboru wydała stosowne zalecenia, a następnie skierowała swe kroki ponownie na górę. W pierwszej chwili możnaby pomyśleć, że pragnęła chwili ciszy w samotności przy swoim zwyczajowym stoliku, lecz nogi poniosły ją w nieco innym kierunku. Do loży Regenta Tremere. Rogeriusa de Tassis. Iąc wolno, aczkolwiek zdecydowanie, chciała dać Starszemu niewymówiony znak, że właśnie się zbliża.
A gdy już dotarła do jego loży, w zależności od tego czy zdecydował się od razu poświęcić jej swoją uwagę czy jednak dokończyć czytanie artykułu, Celeste wykazała się stosowną cierpliwością. Kiedy zaś ich spojrzenia się ze sobą zetknęły, posłała Regentowi lekki, serdeczny uśmiech. Niezależnie od relacji między nimi, zawsze doceniała tego Spokrewnionego. Był dla niej zagadką i tajemnicą. Choć znała go od lat, to jednak niewiele wiedziała o tym Tremere. To było niebezpieczne dla innych Kainitów, lecz również stanowiło o sile, pozycji i znaczącym statusie.
— Regencie. — Tym słowem dopełniła formalnego powitania. We francuskim, a jakże. — Czy mogę się dosiąść?

Re: Loża Regenta Domu i Klanu Tremere

#3
Po dłuższej chwili oczekiwania Irène udało się zamienić z Regentem kilka słów. Jak zwykle mało kiedy mówili sobie rzeczy wprost doskonale rozumiejąc aluzje i pewne sformułowania, które dla młodych Kainitów mogły się wydawać wręcz archaiczne. Primogen chętnie rozmawiała we francuskim nierzadko używając słownictwa już zapomnianego, który wyszedł z użycia przeszło kilkaset lat temu. W pewnym sensie wracała wówczas do korzeni, z pewnym sentymentem wspominając burzliwe czasy Francji.
Podjąwszy niezobowiązujące decyzje i zgodziwszy się na pewne kwestie, Toreadorka uprzejmie podziękowała za chwilę rozmowy i oddaliła się w głąb Elizjum.

| z tematu

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron