Image

Polowanie na Wilki (V)

#1
Zakończywszy rozmowę ze swoim pomocnikiem, Noah opuścił budynek, w którym zostawił go wraz z nieprzytomnym świadkiem. Tym razem jednak nie miał zamiaru korzystać z taksówki. Było to zbyt oczywiste i niewątpliwie wyłożyłby się potencjalnie śledzącym go agentom na srebrnej tacy. Ruszył pieszo, podejrzliwie się rozglądając i lawirując między budynkami w taki sposób, by utrudnić podążanie za nim. Początkowo miał wrażenie, że gdzieś w oddali poruszał się znajomy pojazd, acz nie mógł ocenić, czy była to dwójka, którą miał nieprzyjemność poznać chwilę wcześniej. Niemniej, zadbał o to, by nie być łatwym celem. Jednak nawet mimo tych usilnych starań, przez prawie pół drogi był w stanie odnieść wrażenie, że ktoś za nim podąża. Na szczęście, za sprawą nadnaturalnej zdolności, która pozwalała mu skutecznie się ukryć, zdawało się że pomyślnie udało mu się zgubić ogon i ostatecznie, przemierzając ciemne i ciasne uliczki, przemierzył parę sąsiedztw i dotarł do Lower West Side, pod schody klubu, gdzie mieściło się Elizjum. Zajęło mu to o wiele więcej czasu, niż normalnie, ale przynajmniej miał względną pewność, że nie doprowadził niepożądanych śmiertelników do klubu.
Będąc na miejscu skupił się na tym, by odnaleźć Księcia. Było to jedyne miejsce, w którym wiedział, że może go znaleźć, to też miał nadzieję, że będzie mieć szczęście. Loża była jednak w danej chwili pusta, a dopytując lokalne wampiry, Johnston dowiedział się, że Nosferatu zaplanował swoje przybycie tej nocy w ciągu najbliższej godziny. Parias wyczekał na pojawienie się głowy Chicagowskiej Rodziny, mając przyjemność, lub i nie, oglądać nieustające widowisko, jakim byli Spokrewnieni uprawiający gadki, plotki i politykę, i rzeczywiście, gdy zegar odliczył mniej więcej pięćdziesiąt minut od przybycia neonaty, do Elizjum wszedł najważniejszy Kainita w mieście, nosząc swoją bardziej ludzką twarz, będąc oczywiście w towarzystwie swojego ghula. Archibald porzucił maskę, gdy przekroczył próg Elizjum i nie musiał martwić się już o swoją aparycję, odsłaniając na powrót znajomą, zabandażowaną głowę ze spiczastymi uszami i nienaturalnie wychudzoną sylwetkę. Jego ghul pomógł mu zdjąć płaszcz, odbierając go i udając się na bok, by go umieścić na wieszaku. Nosferatu został przywitany w mniej lub bardziej subtelny sposób przez obecnych nieumarłych, odbywając w drodze do loży kilka krótkich rozmów z co bardziej prominentnymi członkami Rodziny. Dotarł wreszcie do schodów i udał się do swej loży. Johnston miał szansę, by być pierwszym jego gościem po przybyciu, to też nie marnował czasu i czym prędzej udał się na górę.
Przed wejściem do loży Księcia, został oczywiście zatrzymany przez jego ghula, który surowym tonem dopytał neonatę o jego cel. Dowiedziawszy się z czym przychodzi, udał się do środka, wychodząc po krótkiej chwili i dając werbalny sygnał, że może wejść. Lider społeczności Kainitów Wietrznego Miasta przyglądał się z zainteresowaniem niedawno mianowanemu przez niego neonacie, czekając na grzecznościowy rytuał, do jakiego młody wampir był zobowiązany stając przed obliczem Księcia.
Image Noah Johnston. Przychodzisz do mnie z wieściami na temat prowadzonego z Brujah - Riderem - śledztwa. Podziel się więc nowinami jakie przynosisz. — Wygodnie wciśnięty w oparcie, złączył przed sobą chude, długie palce, zakończone ostrymi pazurami, wyczekując wieści, jakiekolwiek by one miały nie być. Noah nie przychodził z pustymi rękoma, bo i nie ośmieliłby się marnować czasu tego wpływowego krwiopijcy, zwłaszcza mając świadomoć ile mu zawdzięczał i jak wiele od niego zależało, ale niestety miał też pewne niepokojące wieści, jakimi musiał się podzielić, nie mając przy tym zielonego pojęcia jaka okaże się jego reakcja.

Re: Polowanie na Wilki (V)

#2
Cienie podążały za młodym wampirem. Jego przeczucie okazało się słuszne, gdyż po raz kolejny był przez kogoś śledzony. Nie wiedział czy przez agentów, czy rozwścieczała bestie nocy, które zamierzały ostatecznie dopaść bezklanowca. Johnston uważał na każdy wykonywany krok, gdyż odnosił wrażenie, iż przypominał muchę zbliżającą się niebezpiecznie blisko do sieci pająka. Pułapka czyhała, lecz jaką konkretną miała postać? Nieuważne słowo wypowiedziane do wpływowego członka Camarilli? Jej wrogowie, Sabbat? A być może śmiertelnicy, którzy poznali świat mroku?
Dotarłszy bezpiecznie do klubu, neonata nadal pozostawał w cieniu. Nie zamierzał angażować się w rozmowy, przesłuchiwał się nim. Czuł, że dalej nie miał żadnej wartości, dlatego bezmyślne zaczepianie starszych mogłoby być nierozsądnym ruchem. Wolał dowiedzieć się, co kto potrzebował; jakie troski leżały na niebijących sercach Spokrewnionych; czy wydarzyło się coś szczególnego? W ten właśnie sposób Noah przeczekał godzinę.
Kiedy wreszcie stanął przed obliczem Archibalda, ukłonił się przed nim nisko jak na służącego przystało. Johnston doskonale rozumiał feudalną naturę ich relacji, dlatego musiał podkreślić, że znał swoje miejsce i nie miał problemów z demonstrowaniem uległości względem władcy. Prezentowanie etykiety również dawało mu czas na zastanowienie się, co konkretnie powiedzieć, a czego lepiej uniknąć.
— Książę — zaczął niską tonację, podkreślając z szacunkiem wagę tego tytułu i przepaść dzielącą pomiędzy nimi. — Wraz z Primogen Lévêque dokonaliśmy sekcji zwłok denatów. Drwale zostali brutalnie zamordowani. Obrażenia głównie szarpane, definitywnie osobnik o wielkiej sile pozbawił ich życia. Dzięki zastosowaniu nadnaturalnej metody pracy, dowiedziałem się, że chwilę przed śmiercią denaci przeżywali ubytków psychologicznych. Jakaś moc wpłynęła na ich postrzeganie rzeczywistości i zniekształciła pamięć — zakończył pierwszą część raportu. Zrobił krótką pauzę, aby Archibald miał sposobność się odnieść. Wkrótce młody Spokrewniony kontynuował.
— Śledztwo zabrało Primogen i mnie do tartaku, gdzie denaci pracowali. Zinfiltrowałem to miejsce. Udało mi się znaleźć kluczowy dla śledztwa przedmiot oraz informacje. — W trakcie przemawiania, Noah wyciągnął czek dla Stevena Smitha. Nadawcą było Biuro Śledcze. Neonata położył świstek na biurku przełożonego.
— W strefie wycinki znajduje się gatunek klonu, Acer Macrophyllum Rubrum. Przez rdzennych Amerykanów są uznane za święte. Z nieznanego mi powodu Biuro zleciło drwalom wycinkę tych drzew. Chcę również dodać, że w samym biurze tartaku doszło do sabotażu danych. Informacje o zabitych zostały usunięte, a także informacje odnośnie samej ich pracy.
— W dalszym toku śledztwa poprosiłem o pomoc pana Marcusa Gallowaya. Zaplanowaliśmy podstęp, dzięki któremu udało się nam pojmać świadka całego zdarzenia, Stevena Smitha. Został bezpiecznie przechwycony.
Tutaj zaczynała się mniej wygodna kwestia do poruszenia.
— Niestety, nie wszystko poszło zgodnie z planem. Od samego początku byłem śledzony przez agentów Biura Śledczego. Śledzili nas od momentu odwiedzenia prosektorium. Doszło również do konfrontacji pomiędzy nimi, a mną i panem Marcusem. Zwracali się do nas w taki sposób, jakoby wiedzieli czym jesteśmy. Nie mówili tego wprost, ale dali nam do zrozumienia, że są świadomi naszej natury. Także bali się przechwycić samego Smitha. Ewidentnie nie zamierzali otwarcie z nami walczyć. Zainteresowanie Biura terytorium Lupinów, śledzenie nas, próba likwidacji jedynego żyjącego świadka... Wygląda na to, że na planszy, poza Sabbatem, mamy również świadomych ludzi.
— Z przykrością również muszę poinformować, że pan Rider w żaden sposób nie przyczynił się do śledztwa. Wyruszył szukać srebra i ślad po nim zaginął.

Re: Polowanie na Wilki (V)

#3
Image

Swoje nieżycie Noah zaczął w bólu i niebezpieczeństwie, uwolniony tylko po to, by samemu, z własnej woli, pchać się ku zagrożeniu. Grał w bardzo niebezpieczną grę, angażując się w to śledztwo. Sprawa okazała się bardziej skomplikowana, niż zakładał to Rider, który gotowy był ruszyć prosto do walki z Lupinami, co mogło tylko spowodować całą lawinę dodatkowych kłopotów. Co prawda praca Johnstona pozwoliła na razie to tymczasowo powstrzymać, a także odkryć nieco informacji, ale jednocześnie zwrócił na siebie uwagę, której nie chciał.
Przebywając wewnątrz głównej sali Elizjum, przysłuchując się dyskusjom, miał okazję usłyszeć na temat ciągłych przepychanek między Ventrue a Brujahami, co nie było nowością, a przy tym kilka niepochlebnych słów na temat niejakiego Johna Raymonda, podczas gdy ktoś napomknął z szacunkiem o Phillipie Norwoodzie. Już z innej strony słychać było z kolei komentarze pod adresem Primogen Lévêque i Szeryfa Kimboltona. Primogen cieszyła się powszechnym szacunkiem, a o tym drugim opinie były, w najlepszym przypadku, rozbieżne. Jednym imponował jako skuteczny stróż prawa, inni się go bali, nazywając go nieludzkim potworem. Podobno niedawno unicestwił kolejnego, najwyraźniej pozbawionego instynktu przetrwania Neonatę, który złamał Trzecią Tradycję, bezprawnie tworząc potomka. Oboje mieli ponieść ostateczną śmierć, co byłoby lekcją dla tych, którzy mogli mieć takie pomysły. Groźną ciekawostką były plotki o krążącej po mieście Skadi. Wszyscy byli zgodni, że trzeba było jej unikać za wszelką cenę. Przy tym nie dało się nie wspomnieć o dwójce wampirów, która postanowiła wziąć w swoje ręce kwestie odnalezienia sprawcy zabójstwa Kuruka. Niecodzienne duo, Gangrelka Erika i Lasombra Niklas Drakenberg, mieli być tymi, którzy razem badali tę tajemniczą sprawę. Tyle zdążył zasłyszeć Parias przed przybyciem na miejsce lokalnej głowy Camarilli.
Młody wampir pokazał swoją uniżoną postawę, okazując należyty szacunek siedzącemu przed nim Księciu. To otwarło drogę do dyskusji, czy raczej raportu, jaki Johnston miał złożyć. Archibald słuchał z zainteresowaniem, rejestrując w myślach słowa Neonaty.
Image Mhm. Lupini w swej zwierzęcej formie intensywnie wpływają na umysły śmiertelników. Spotkania z tymi bestiami rzadko zapisują się w ich umysłach, co jest jednym z powodów, przez które większość śmiertelników nie jest świadoma ich istnienia. Ślady które znalazłeś sugerują iż, w istocie, mamy do czynienia właśnie z Wilkołakami. — Odniósł się do pierwszej części raportu, odkrywając przed Spokrewnionym strzępy wiedzy o odwiecznym wrogu Kainitów.
Nosferatu spojrzał na papier, który wylądował na jego biurku, podnosząc go po chwili swoimi kościstymi palcami i unosząc bliżej swoich ślepi, wczytując się w jego treść.
Image Hmm. — Mruknął pod nosem, odkładając czek i dając gestem sygnał, by bezklanowiec mówił dalej, dając mu doprowadzić swoje sprawozdanie do końca i dopiero wtedy skomentować.
Image Rozumiem. Zdaje się, że jesteś całkiem zaradny i cechujesz się niemałym sprytem, Panie Johnston. To konkretny zbiór informacji, układający się w pewną sensowną całość. — Skomentował pracę nieumarłego, który rzeczywiście nie przyszedł z pustymi rękoma, i zdołał nieco poszerzyć wiedzę Nosferatu.
Image Jeśli chodzi o tych agentów… — Uniósł wyżej łeb, patrząc z powagą w oczy Noaha.
Image Bądź świadom tego, iż ci śmiertelnicy, którzy o nas wiedzą i nie podejmują z nami bezpośredniej walki, są najpewniej niebezpiecznymi jednostkami. Najlepszym wyjściem jest unikanie kontaktu z nimi. — Ostrzeżenie jakie otrzymał Johnston sugerowało, iż problem mógł nie ograniczać się wyłącznie do tej dwójki. Ale potencjalne zagrożenie z ich strony było czymś, czego z pewnością Neonata był już świadom wcześniej.
Image Opierając się o informacje, jakie mi przekazałeś, mogę wywnioskować, iż tymczasowa nieaktywność pana Ridera jedynie się nam przesłuży. Ta sprawa wymaga bardziej delikatnego podejścia i szerszej perspektywy, których lufa rewolweru naładowanego srebrem nie zagwarantuje. Otwarta wojna z Lupinami to ostatnie, czego nam trzeba. Jedynie inwestor pana Ridera może być w tej kwestii… Hmm… Niepocieszony. — Podsumował kwestię braku odzewu ze strony narwanego Brujaha, który przecież wziął wcześniej zaliczkę od Arystarcha Galatisa.
Image Teraz to panu, panie Johnston, i panu koterii, przypada doprowadzenie tego śledztwa do końca. Ufam iż zdolności twojego umysłu, który doprowadził cię tak daleko, nie osłabną, i zapewnisz równie, o ile nie bardziej, satysfakcjonujące rezultaty następnym razem, gdy się spotkamy. — W tym momencie Książę umieścił ciężkie brzemię odpowiedzialności na barkach Noaha. Stał się głową całej tej operacji teraz, gdy zabrakło Ridera i był zmuszony samemu stanąć przed Archibaldem zdając raport z pracy, którą wykonał z pomocą innych Spokrewnionych. Z jednej strony, było to cholernie niebezpieczne. Potencjalna porażka mogła spaść na jego łeb niczym młot. Z drugiej jednak, sukces mógł w krótkim czasie wznieść jego, i jego pomocnika, na wyżyny, zyskując przysługę od samego Księcia.

Re: Polowanie na Wilki (V)

#4
Muzyka
Noah nie śmiał przerywać słów Księcia Wietrznego Miasta, dlatego z uniżoną postawą go wysłuchiwał. Neonata spodziewał się zakończenia tego śledztwa, bo co właściwie mógł czynić dalej? Istniały przesłanki o istnieniu lupinów, dostarczył niezbitych dowodów na uczestnictwie Biura w ten precedens, co jeszcze musiał odkryć, aby jego praca została uznana na zakończoną? Musiał poznać jasne oczekiwania przełożonego, aby kontynuować zadanie.
— Dobrze. Będę kontynuować śledztwo — potwierdził swoje stanowisko spokojnym tonem. — Co Książę chciałby jeszcze wiedzieć? Potrzebuję wytycznych, abym miał świadomość, z czym pracuję i co jest do zrobienia. Nie śmiałbym marnować czasu Księcia, dlatego pytam — wyjaśnił nieco zakłopotany.
Pozostała jeszcze kwestia samego Smitha. Archibald nie powiedział o nim ani słowa. Śmiertelnik wydawał się absolutnie kluczowym elementem w tej sprawie.
— Co mamy zrobić z Stevenem Smithem? To świadek całego zajścia. Jeśli przekazałbym Księciu tego człowieka, z całą pewnością zdradziłby więcej informacji. Z drugiej strony agenci z Biura Śledczego zapewne chcieliby się do niego dobrać. Co w tej sytuacji należy czynić?

Re: Polowanie na Wilki (V)

#5
Image
Wbrew oczekiwaniom Johnstona, sprawa nie została zamknięta. Z jednej strony, nie miało to sensu. Znalazł potencjalnie dość informacji, by śledztwo mogło zostać uznanym za zakończone. Archibald miał jednak inną opinię. Była to sprawa wciąż otwarta, wziąwszy pod uwagę to, że ktoś te ataki prowokował i istniała szansa, że to się powtórzy. Drwale byli martwi, a wycinka zatrzymana, to prawda, jednak błędem byłoby myślenie, że był to koniec problemów. Możliwość kolejnego ruchu ze strony Biura była realna. Pytanie było tylko gdzie i kiedy. Należało obserwować dalsze wydarzenia z bezpiecznego dystansu, skoro pojawiło się ostrzeżenie i sugestia, by trzymać się z dala od agentów.
Image W tej chwili istotnym jest, byśmy mieli możliwość obserwacji tego, co dzieje się tam na północy, w okolicach tego świętego miejsca. Chcę wiedzieć o wszelkich podejrzanych działaniach, które mają tam miejsce. — Książę odparł surowo. Nie przekazał konkretnych wskazówek neonacie, jednak powiedział mu dość, by ten mógł samodzielnie wydedukować co robić dalej.
Image Sugeruję współpracę z Szeryfem w tej sprawie. Chyba że ty i twój kompan jesteście w stanie sobie sami poradzić. — Przekrzywił nieznacznie zabandażowany łeb, mówiąc w taki sposób, jakby chciał się przekonać, czy młodzi Spokrewnieni są w stanie sprostać wyzwaniu, jakim było robienie za swoistych agentów wywiadu dla Księcia.
Image Jeśli zaś chodzi o waszego świadka i posiadane przez niego informacje, to najlepszym wyjściem będzie przekazanie go w ręce Arystokratom, by zmienili jego pamięć i zwrócili go na swoje miejsce. Wtedy Biuro może z nim robić co chce. Jeśli uda nam się z niego wydobyć przy okazji coś jeszcze, to dobrze. Jednakże, w tej chwili nie ma to już dużego znaczenia. — Machnął leniwie ręką wspominająć o Biurze, które bardzo chciało położyć swoje łapy na tym śmiertelniku.
Image Harpia Ventrue, Arystarch Galatis, bądź jego potomek, Alfred Leneghan, są oczywistym wyborem. Jeśli jednak nie uda ci się z nimi skontaktować, alternatywą będzie Bernard Jäger, bądź Dominique Provoost. — Wymienił imiona dwóch par Kainitów, którzy mieli być zdolni wykonać tę operację, po czym dodał.
Image Nie marnujcie czasu i zajmijcie się tym w pierwszej kolejności. — To zadanie z oczywistych względów wymagało pośpiechu. Następnego dnia Smith miał być dostarczony na komendę i przesłuchany. Do tego czasu należało pozbawić go pamięci o wydarzeniach minionej nocy, lub zniekształcić je na tyle, by Biuro nie miało możliwości zdobycia żadnych użytecznych informacji.
Image Czy masz jeszcze jakieś pytania, neonato? — Starszy uniósł brew w oczekiwaniu na odpowiedź. Noah otrzymał dość jasne instrukcje, więc mógł teraz powrócić do Gallowaya i zrealizować pierwszorzędne zadanie, które nie mogło czekać do następnej nocy.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron