Re: 10352 13th Ave NW, Reed Home

#61
Labrador był praktycznie pokonany, choć nie został wykonany ani jeden cios. Śmiertelnie przerażony, nie miał już żadnych szans. Od samego początku ich nie miał, ale wampir myślał, że zwierzę wykaże się większą wolą walki.
Goodman się odezwał. Coś musiało się stać. David miał jeszcze może minutę, może pół, na poradzenie sobie z psem. Rozejrzał się po domu w poszukiwaniu drzwi do innego pokoju, najlepiej otwartych. Następnie skupił się na obłoku i pchnął go przed siebie. Skoczył z miejsca w kierunku drzwi, starając się stale obserwować psa.

KARTA POSTACI: David Knightley
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: ?
Opis Postaci | 
?

Re: 10352 13th Ave NW, Reed Home 05/05/99

#62
To było zwierzę. Tylko zwierzę, zwyczajny psiak, nic więcej. W starciu z drapieżnikiem takim jak wampir nie miał najmniejszych szans - nic więc dziwnego, że kulił się teraz ze strachu, nie będąc w stanie zareagować w żaden sensowny sposób. Kiedy więc David pchnął nienaturalną chmurę żywej, namacalnej ciemności w stronę czworonoga, labrador wyszczerzył bezradnie zęby w desperackim odruchu obrony. Nic innego nie był w stanie zrobić. Usunięcie go z otoczenia było więc rzeczą dziecinnie prostą.
Drzwi, które wybrał Knightley, prowadziły do toalety. Maleńkie pomieszczenie, ciasne, z kabiną prysznicową i pralką wydawało się być stworzone w sam raz na potrzeby tymczasowej celi dla zwierzęcia. Pies nie oponował, przepełniony lękiem i grozą wzmocnionymi mrokiem kłębiącym się wokoło wampira. Nawet nie pisnął, gdy został tam wrzucony, choć - co trzeba przyznać - swoje ważył i drapał pazurami jak oszalały. Niemalże w tej samej chwili, gdy Spokrewniony zamknął za czworonogiem drzwi, do nieumarłych uszu dotarł charakterystyczny dźwięk silnika. Ktoś, w domyśle właściciel czy lokator tego domu, przyjechał. Światło reflektorów przebiło się przez nieliczne szczeliny w oknach, wolne od desek bądź gazet czy kartonów i rzucało długie, jasne plamy na ściany.
- Już jestem, mordo. - stłumiony głos należał do kobiety. - Przepraszam, że tak długo to trwało... znaleźć otwarty sklep... - była zmęczona, nawet bardzo sądząc po jej głosie, ale było tam coś jeszcze. Coś, czego David na ten moment nie był w stanie zrozumieć. Zgrzytnął zamek w drzwiach, skrzypnęły zawiasy. Lekki, sprężysty krok i szelest papierowej torby oznajmił przybycie kobiety, podobnie jak cichy szczęk kluczy. Chwilę później wszystko ucichło, tak, jakby w oczekiwaniu na pojawienie się czworonoga. Bo kogoż by innego? Wszystko wskazywało na to, że w tym domu mieszkał tylko psiak (teraz zamknięty w łazience) i właśnie ta kobieta.
- Mordo? - spytała po chwili. - Marvin? Gdzie jesteś, piesku? - w głosie dało się wyczuć lęk. Taki zwyczajny, ludzki, najbardziej podstawowy.
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

K o l e j k a | 
→ ?
 → ?
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?

Re: 10352 13th Ave NW, Reed Home

#63
Miał szczęście tej nocy. Wszystko szło nad wyraz dobrze. Lepiej byłoby tylko, gdyby mógł się jeszcze rozejrzeć po domu przed powrotem właściciela… ale i tak czuł, że w pełni kontroluje sytuację.
- Goodman, wszystko w najlepszym porządku, bawimy się tak, jak wcześniej mówiłem. - Oznajmił do telefonu. To wszystko co jego ghul musi wiedzieć. David uwolnił kłębiącą się ciemność spod swojej woli. Przeszedł przez pokój, w tym samym momencie, w którym kobieta zbliżała się do drzwi, i oparł się o ścianę naprzeciwko kanapy. Ponownie skupił się na ciemności żyjącej w jego krwi i poruszył cieniami dookoła siebie. Kiedy drzwi do domu się otworzyły, Lasombra był już skryty w mroku. Jedynie jego oczu nie przesłaniał cień.
- Morda zgodził się nam nie przeszkadzać. - odpowiedział, skupiając na sobie uwagę kobiety - Usiądź na kanapie. - Rozkazał. Stał w bezruchu, ze spojrzeniem wbitym w blondynkę. Oceniał ją. Nie sprawiała wrażenia osoby, która mordowała by bezdomnych, ale to wszystko mogło być grą pozorów, zwykłą maskaradą. Skoro ciało znaleziono całkowicie pozbawione krwi, to tylko głupiec wykluczył by udział istot nadnaturalnych. A ci, Knightley wiedział to doskonałe, ciągle udawali kogoś innego.
- Patrz na mnie i słuchaj! - David mówił stanowczym tonem - Zachowuj się cicho, spokojnie i odpowiadaj na moje pytania zgodnie z prawdą. Kim jesteś?

KARTA POSTACI: David Knightley
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: ?
Opis Postaci | 
?

Re: 10352 13th Ave NW, Reed Home 05/05/99

#64
Image
Westchnięcie ulgi.
Tyle usłyszał David. Tyle potrzebował. Tyle wystarczyło, by śmiertelnik mógł w spokoju siedzieć w samochodzie. Wampir wcielał w życie swój plan i, mimo drobnych potknięć tu i tam, wszystko szło bardzo sprawnie. Do czasu... manipulacja żywym mrokiem była łatwa. Prosta nawet, ale to już rzecz zwyczajna dla Spokrewnionych z tego konkretnego klanu. Problemy pojawiły się, gdy kobieta znalazła się tuż obok. Na widok Knightley'a wyszczerzyła się mocno, w obronnym, agresywnym niemalże geście, błyskając wyraźnymi kłami. Szybko jednak zrzedła jej mina, gdy z ust Spokrewnionego padły proste, acz dobitne słowa.
Zatrzymała się i spojrzała ze strachem na Davida. Potem przeniosła wzrok na kanapę, ale nie ruszyła się z miejsca. Ściągnęła tylko brwi i rozchyliła usta, chcąc coś powiedzieć - z jej gardła nie wydobył się jednak żaden dźwięk. Nic. Cisza, przerywana tylko nieśmiałemu drapaniu w drzwi łazienki nieopodal. Pies chyba usłyszał swoją panią i, mimo całej grozy jaka go dręczyła, chciał do niej dołączyć. Albo po prostu chciał uciekać jak najdalej, to równie prawdopodobna opcja. Kobieta rozejrzała się po pokoju, zatrzymała znowu wzrok na kanapie, lecz nie zrobiła żadnego kroku.
No cóż, nie można mieć wszystkiego.
- Reed. - odpowiedziała po chwili, z pewną dozą wahania. - Iloris Reed, jestem wampirzycą. Co się dzieje? Kim ty do cholery jesteś? Co mi zrobiłeś?! Gdzie jest Marvin?! - chwilę później jednak nie było już po tym śladu. Stała w progu, wyraźnie zagubiona i zdezorientowana. Przedstawiła się jednak, wyznała wprost, kim jest i chyba nie miała pojęcia, co się właśnie z nią stało. Na szczególną uwagę zasługiwał fakt, że więcej uwagi poświęcała czworonogowi, cicho popiskującemu za drzwiami łazienki, niż otulonemu płaszczem mroku Davidowi.
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

K o l e j k a | 
→ ?
 → ?
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?

Re: 10352 13th Ave NW, Reed Home

#65
Wygląda na to, że śledztwo zbliża się do końca. W dodatku z rozwiązaniem, którego w żadnym wypadku nie może podać policji. Cóż, od początku liczył się z taką opcją. Davidowi zostało już tylko wyciągnąć z Iloris tyle informacji, ile będzie w stanie, a później zobaczyć, co na tym wszystkim można ugrać.
- O psa się nie martw. Nic złego mu się nie stało. Trochę się wystraszył…. Ale od tego jeszcze nikt nie umarł. Uściskasz go kiedy stąd pójdę, kiedy odpowiesz na moje pytania. - David dał kobiecie chwilę na przetrawienie informacji. O sobie nie był łaskaw mówić. - W połowie lutego policja znalazła ciało bezdomnego, które było całkowicie pozbawione krwi i pokaleczone przez wilki. Co o tym wiesz?
W dalszym ciągu nie spuszczał z Iloris wzroku, w dalszym ciągu był gotów do walki.
KARTA POSTACI: David Knightley
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: ?
Opis Postaci | 
?

Re: 10352 13th Ave NW, Reed Home 05/05/99

#66
Image
Knightley trzymał się cały czas jednego, jedynego tematu. Nawet wzmianka o psie była krótka i rzucona od niechcenia, byle tylko rozmowa powróciła na właściwe tory. Co więcej, Spokrewniony dalej trwał otoczony częścią materialnej, żywej ciemności, kryjąc się przed wzrokiem kobiety. Był gotów zareagować, gdyby tylko Iloris zechciała go zaatakować, ale... nic na to nie wskazywało.
- Co? - spytała nieprzytomnym głosem, zaskoczona. - To ja... ja go wypiłam. Chyba. Nie wiem, nie pamiętam za bardzo co się stało... nie byłam chyba świadoma i... dlaczego ja ci to mówię?! Co mi zrobiłeś?! - walczyła. Chciała się oprzeć siły Davida, ale była po prostu za słaba. Nie aż tak słaba, by kompletnie nie rozumieć co się dzieje, ale nie wystarczająco silna, by to wszystko przezwyciężyć. Wiedziała, że David coś z nią zrobił. Nie miała tylko pojęcia co, jak i dlaczego. I to się jej nie podobało... nie panikowała, nie wpadała w histerię, ale zaczynała coraz mocniej tracić nad sobą panowanie.
Pies zaszczekał żałośnie.
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

K o l e j k a | 
→ ?
 → ?
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?

Re: 10352 13th Ave NW, Reed Home

#67
Bingo. Kobieta gładko przyznała się do zabójstwa pechowego bezdomnego. Fakt, że jest pod wpływem hipnozy tylko uwiarygadnia jej wyznanie. Sama Iloris zresztą wydawała się bardzo młodą wampirzycą. Skromne schronienie, ludzkie odruchy, brak obeznania z dyscypliną dominacji... Młoda wampirzyca, skazana na łaskę i niełaskę Lasombry.
- Policja bardzo się zainteresowała trupem Stephena. Tak miała na imię twoja ofiarą. – David rozpoczął zarzucanie haczyka. Zmienił ton na odrobinę bardziej przyjazny. – Twoje szczęście, że ja też poszedłem tym tropem, i że byłem od nich szybszy. Śledczy przyszliby raczej w trakcie dnia i jeśli wyważyli by drzwi, znaleźliby ciebie zimną i sztywną. A po zachodzie słońca, w kostnicy, byłabyś sensacją stulecia... Mogę ci pomóc i zatrzeć trop. Nam, wampirom, zależy na maskaradzie. Ty ją złamałaś kochana, nie miej wątpliwość. Nie zostawia się ciała od tak, w parku pod drzewkiem. Tak jak policją mogę się zająć, tak z łowczymi księżnej możesz mieć większe problemy. Zasady maskarady, jak już wspomniałem. Sama rozumiesz. – Krótka przerwa dla lepszego efektu. Knightley zsunął z siebie zasłonę cienia. Ciekawe co sobie myśli Goodman, o ile nie usnął – przeleciało mu przez głowę. – Mam na imię David. Marvin na prawdę jest cały i zdrowy, choć po tym jak go nastraszyłem, pewnie nie będzie chciał się dać pogłaskać. – Zrobił krok w stronę kobiety. Wolno, w końcu nie chce ją wystraszyć, a oswoić.
KARTA POSTACI: David Knightley
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: ?
Opis Postaci | 
?

Re: 10352 13th Ave NW, Reed Home 05/05/99

#68
Image
Goodman, jak przystało na człowieka nawykłego do wykonywania rozkazów, słuchał i czekał. Nie padło przecież żadne ze słów-haseł. Sytuacja była pod kontrolą, nawet, jeśli psiak zaczynał coraz bardziej dawać o sobie znać. Najwyraźniej wyczuł swą panią i teraz, nie bacząc na niebezpieczeństwo i zagrożenie, chciał być u jej boku. Lojalność i instynkt, ot co.
Wampirzyca - winna zarzucanych jej czynów, trzeba nadmienić - zerknęła przelotnie w stronę, z której dochodziło skamlenie i skrobanie.
Widać było, że rozważała podejście do swojego pupila, ale coś jej to uniemożliwiało. A raczej nie coś, a "ktoś". David, znaczy. Robił z nią co chciał. Miał też pewność, że Reed była bardziej ludzka, niż się to mogło wydawać. Z chwilą, gdy wspomniał, jak na imię miała jej ofiara, Iloris zacisnęła mocno powieki i odwróciła głowę. Był to gest mocny, wyrazisty, brutalny niemalże; tak, jakby Knightley ją spoliczkował. To jednak wystarczało. Spokrewniony miał ją w garści, znajdowała się pod jego wpływem, a przecież nie zdołał w pełni nad nią zapanować. Udało mu się to tylko w części (gdyż nie siadła na kanapie, tylko uparcie stała).
- Ja... - zaczęła niepewnym głosem. - Ja nie chciałam go zabić. Nie wiedziałam, że umiera. Nie mogłam nad sobą zapanować, to było... nie wiem, co to było. Widziałam wszystko, co się działo, ale nie mogłam nic zrobić. Nie chciałam... myślałam, że ona mi pomoże, że nauczy mnie jakoś... - urwała. Czuła się paskudnie, była przerażona i tak dalej, a na domiar złego ta ludzka część jej natury zaczęła brać górę. Choć była trupem, to wargi zaczęły jej drżeć. Zacisnęła dłonie w pięści, próbując jakoś nad sobą zapanować; nie chciała wybuchnąć płaczem, jeśli w ogóle jeszcze mogła płakać. Najważniejsze jednak było to, że wspomniała o kimś jeszcze.
O jakiejś kobiecie.
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

K o l e j k a | 
→ ?
 → ?
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?

Re: 10352 13th Ave NW, Reed Home

#69
- Mówisz o Bestii. Ona jest w każdym z nas. Wszyscy się z nią mierzymy i czasem też przegrywamy. Opowiadaj dalej. Chcę wiedzieć co się wydarzyło i kto ci miał pomóc. – Knightley dopytywał się o szczegóły, które były bolesne dla Reed, ale nie czuł praktycznie żadnych oporów. Poświęcił wiele czasu sprawie tego morderstwa i teraz po prostu chciał wiedzieć co dokładnie się wydarzyło. Kobieta była rozbita i David nie sądził, by miała jeszcze siłę się opierać. Została trafiona w bardzo czułe miejsce.
KARTA POSTACI: David Knightley
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: ?
Opis Postaci | 
?

Re: 10352 13th Ave NW, Reed Home 05/05/99

#70
Image
Bestia.
Niektórzy ze Spokrewnionych - z Rodziny - reagowali paniką na samą wzmiankę czy sugestię o tym mrocznym bycie. Inni tylko się uśmiechali, szczerząc swoje kły. Wszyscy jednak doskonale wiedzieli, czym grozi całkowite poddanie się tej paskudnej istocie, będącej przecież częścią każdego wampira. Sabat podobno witał Bestię z otwartymi ramionami i korzystał ze wszystkiego, co oferowała. Camarilla miała inne podejście do tego tematu, Anarchiści, wolny i niczym nieskrępowany ruch podobnie.
Iloris nie pasowała do żadnej z tych grup.
Sekt. Wyglądała, jakby miała się zaraz rozpłakać. Zwiesiła smutno głowę i powolnym krokiem ruszyła w stronę kanapy - raz tylko zerknęła do drzwi, za którymi siedział jej załamany pies. Ostatecznie usiadła i skryła twarz w dłoniach, próbując jakoś opanować emocje i nie poddać się histerii. Nie wyszło jej to za dobrze, jak się tak zastanowić... zaczęła coś bełkotać pod nosem, niewyraźnie i zbyt cicho, by David mógł zrozumieć. Chwilę później potrząsnęła głową i wbiła pełne nienawiści - ale i żalu - spojrzenie w nieumarłego.
- Blake mnie nauczyła wszystkiego co wiem. - wyrzuciła z siebie. - To znaczy... nie do końca wszystkiego. Zniknęła. Nie wiem co się z nią stało, wyszła z domu i tyle ją widziałam. To wampirzyca, moja... moja matka. Zabiła mnie i przemieniła. - znów skryła twarz w dłoniach, coraz bardziej zdenerwowana i zrozpaczona, że to wszystko mówi kompletnie obcemu mężczyźnie. Ale przynajmniej siedziała teraz, tak, jak na początku chciał David. Dobre i to.
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

K o l e j k a | 
→ ?
 → ?
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?

Re: 10352 13th Ave NW, Reed Home

#71
Lasombra słuchał uważnie młodej wampirzycy. Wyłapywał wszystkie wypowiedziane przez nią informacje i malował z nich obraz wszystkiego, co się wydarzyło. Brakło w nim wesołych kolorów. Iloris musiała być bardzo młoda, a więc Stephen był jedną z jej pierwszych ofiar. Kainitka nie znała jeszcze swojej nowej siebie, nie spodziewała się, że pragnienie krwi będzie miało tak drastyczne konsekwencje, nie umiała jeszcze walczyć z Bestią. Nie otrzymała od swojej stwórczyni pomocy, której bardzo potrzebowała. Zabiła w nieludzki sposób, będąc gościem we własnym ciele. Do dziś tego żałuje. Opuszczona i załamana, może sama chciałaby ze sobą skończyć, gdyby nie pies. Ten przynajmniej kocha ją bezwarunkowo. I jeszcze te pieprzone, ciche i spokojne osiedle. Sam był tym wybitnie zdziwiony, ale obraz sprawiał, że zaczynał darzyć kobietę czymś w rodzaju współczucia. Jej sytuacja przypominała mu inną, znacznie starszą historię. Wspólnych motywów było wystarczająco dużo, żeby dawna, niezagojona rana wewnątrz Davida zabolała ponownie. Myśli zaczynały mu uciekać w kierunku ciepłego, wschodniego wybrzeża. Czuł się z tym dziwnie i źle…
Na spojrzenie przepełnione nienawiścią nie zareagował w żaden sposób. Lubił na takie odpowiadać uśmiechem: przyjaznym, kpiącym czy pełnym samo zachwytu, a najlepiej takim, w którym było widać to wszystko jednocześnie. Dziś już jednak stracił ochotę na podobne zagrywki. Temu, że Reed usiadła, też nie poświęcił uwagi. Zgarbił się za to nieznacznie, jak gdyby cień wiszący nad nim stał się jego brzemieniem.
- To ważne Iloris, nie rób takich min. Kiedy ona zniknęła i jak długo cię uczyła? – Dał kobiecie czas na odpowiedź i zadał jeszcze jedno, możliwe że już ostatnie pytanie. – Utrzymujesz z kimś kontakty? Wampirem, bądź nie?
KARTA POSTACI: David Knightley
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: ?
Opis Postaci | 
?

Re: 10352 13th Ave NW, Reed Home 05/05/99

#72
Image
- Ona... - zaczęła cichym głosem. - Ostatni raz widziałam Blake po walentynkach. Dzień, może dwa po. Kazała mi poczęstować mordę moją krwią. Marvin niechętnie, ale się zgodził i... no, trochę się zmienił. Nie bał się już tak bardzo. - połowa lutego. Okolice walentynek. Kilka miesięcy temu, na początku roku praktycznie; kawał czasu, to prawda, ale chyba wszystko zaczynało pasować. Nawet to, czemu ten pies nie uciekał w panice; był ghulem. W jego żyłach krążyły pojedyncze krople vitae, zmieniając go nie do poznania.
- W każdym razie... czemu to cię tak interesuje? Blake wyszła, bo się z kimś umówiła, czy coś takiego. Nie wiem z kim i gdzie ani po co. - rzuciła zaczepnie. Najwyraźniej wspomnienie o kobiecie, która zrzuciła tak okrutne przekleństwo na biedną Iloris było bolesne. I chociaż Reed cały czas znajdowała się pod wpływem Davida, to widać już było, że moc wampira zaczyna słabnąć. Młoda, zagubiona nieumarła z wolna zaczynała odzyskiwać pełnię władzy nad swoim umysłem. Do rana pewnie wszystko przeminie. Noc póki co jest młoda. Czasu Knightley ma dużo.
Bardzo dużo.
Coś zatrzeszczało w komórce. Mark, siedzący na czatach kawałek drogi od domu, próbował coś przekazać Davidowi - nie było to jednak konieczne, jak się okazało. Ulicą przejechał bowiem samochód, dość duży, może jakaś furgonetka. Domostwo, w którym obecnie przebywała dwójka wampirów, zostało przelotnie zalane bladym blaskiem reflektorów. Snop światła przebijał się przez szczeliny w zabitych deskami i zaklejonymi kartonami oknach. Iloris nie zareagowała. Jej pies - owszem. Zaczął szczekać.
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

K o l e j k a | 
→ ?
 → ?
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?

Re: 10352 13th Ave NW, Reed Home

#73
David zmrużył oczy w odruchu ochronnym przed światłem. Jednocześnie przeklął się w myślach. Stracił koncentrację, a kobieta to wyczuła. Koniec. – Pomyślał – Dosyć wspominania, dosyć bezsensownego rozdrapywania ran. Nie miejsce na to. Należało szybko przypomnieć Reed, kto tu zadaje pytania.
- Odpowiadaj! – Warknął Knightley. – Z kim utrzymujesz kontakty?
Mark znów się odezwał, choć miał tego nie robić. Powrót Iloris do domu był dostatecznym powodem do złamania rozkazu, jednak co chciał powiedzieć tym razem? Tylko to, że na ulicy pojawił się nowy samochód? Może ta, a może nie. Ghul nie należał jednak do ludzi, którzy łatwo panikują, więc rozsądnie będzie się upewnić. David wsadził rękę pod kurtkę i wyciągnął telefon. Gdy wampirzyca skończyła mówić mruknął do niego.
- Powtórz.

KARTA POSTACI: David Knightley
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: ?
Opis Postaci | 
?

Re: 10352 13th Ave NW, Reed Home 05/05/99

#74
Image
Iloris nie miała szczęścia. Krótka chwila, gdy David stracił pełnię koncentracji, uzmysłowiła młodej wampirzycy pełnię grozy jej sytuacji. Zanim jednak zdołała cokolwiek zrobić, zareagować w jakikolwiek sposób, było już za późno. Spokrewniony na nowo wpłynął na nieumarłą, naginając jej wolę z dziecinną wręcz łatwością. w chwili, gdy David dzikim, zwierzęcym prawie warknięciem domagał się odpowiedzi, Iloris zacisnęła mocno powieki i skuliła się przerażona. Strach był potężną bronią, wszyscy o tym wiedzieli. Ale sam strach to za mało... niezbędne było coś jeszcze. Coś więcej.
Coś, co pozwalało dominować.
- Z nikim. Moja koleżanka nie żyje od dawna. Blake gdzieś zniknęła, a z resztą ludzi ograniczam i zrywam kontakty, bo tak... bo tak według Blake będzie najlepiej... - wydusiła z siebie. Widać było, że nie chciała nic takiego mówiąc; zacisnęła mocno dłonie w pięści, próbując jakoś nad sobą zapanować. Bez skutku. To David na nią panował. Iloris była zdana na jego łaskę i niełaskę, dlatego gdy skończyła mówić, skryła twarz w dłoniach, mrucząc coś do siebie samej.
- Radiowóz. - stwierdził krótko Goodman. - Suka, znaczy. Gdyby to była zwykła osobówka to nawet bym nie dotykał telefonu... wolałem ostrzec. - wyjaśnił i, jak można się było już domyślić, wszystko nabrało sensu. O ile faktyczny pojedynczy samochód z funkcjonariuszami policji można było uznać za rutynowy patrol, tak furgonetka pełna gliniarzy słusznie mogła budzić niepokój. Na szczęście zakończyło się dobrze, bo wóz ten tylko tędy przejeżdżał. Mark chciał dobrze, mówiąc prost. W końcu czasami zwyczajne ostrzeżenie, przekazanie jednej informacji, może naprawdę zmienić sytuację...
Reed znów spojrzała w stronę zamkniętego za drzwiami psa.
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

K o l e j k a | 
→ ?
 → ?
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?

Re: 10352 13th Ave NW, Reed Home

#75
Więc jednak fałszywy alarm. I dobrze. Telefon na powrót znalazł się w kieszeni.
- Bardzo rozsądnie. – Powiedział, po czym zamilkł na chwilę. Przyjrzał się kobiecie badawczo, spojrzał też na zaklejone papierem okna, i te zastawione meblami. Na koniec obrócił się w kierunku drzwi do łazienki, za którymi siedział pies. Raz jeszcze chwycił za telefon, ale zamiast przyłożyć go do ucha, umieścił tylko kciuk na otworze, za którym ukryty był mikrofon. Jego ghul nie powinien już nic słyszeć. Im mniej Goodman wie, tym lepiej Goodman śpi.
- Należysz już do innego świata. Jesteś nieumarłym potworem. – Jego głos znów się delikatnie zmienił. Agresja ustąpiła, jednak tym razem w jej miejscu nie pojawiła się melancholia. David chciał brzmieć jak surowy nauczyciel, który wytknie błędy, ale też pomoże je naprawić. - Nie będę cię oszukiwać Iloris. Jesteś wampirem, a zachowujesz się dziecko we mgle. Jesteś zagrożeniem, zarówno dla siebie, jak i dla innych Kainitów w Seattle. Zostawiłaś wyraźny ślad do siebie od tego biedaka z parku, nie będę nawet zgadywać czy to jednorazowe potknięcie, czy jedna z wielu wpadek. Nabałaganiłaś, a łowczy Camarilli nie mają wiele litości dla takich żółtodziobów jak ty. Stan tego domu jest mizerny i niedługo sąsiedzi mogą zacząć gadać. Ktoś może zacząć węszyć, zastanawiać się dlaczego już cię wcale nie widać w trakcie dnia. Przypominam, że wkrótce nadejdzie lato i długie dni. Wytłumacz mi jak… Nie, Rybko, inaczej. Chyba powinienem zacząć od początku. Vitae, Tradycje, Camarilla. Co mi możesz powiedzieć o tych pojęciach. Czym one dla ciebie są?
KARTA POSTACI: David Knightley
LEGENDA KOLORÓW JĘZYKA: ?
Opis Postaci | 
?

Re: 10352 13th Ave NW, Reed Home 05/05/99

#76
Image
Zasłonięcie choćby i palcem mikrofonu w telefonie komórkowym to doskonały i sprawdzony sposób. Lepszym wyjściem jest tylko dokładne zaklejenie taśmą klejącą, ale jako, że wampir obecnie nie mia nic takiego pod ręką... to i ręka musiała wystarczyć. Mark się nie obrazi. Był tylko człowiekiem. Sprawy nieśmiertelnych potworów tylko pośrednio dotykały jego życia. Iloris wysłuchała uważnie słów Davida. Nie odpowiedziała jednak od razu; ściągnęła brwi, zastanawiając się nad odpowiedzią. Choć mężczyzna mówił ostro i brutalnie, nie szczędząc przy tym bezpośrednich przytyków w stronę młodej nieumarłej, to nie było chyba innego wyjścia.
Jak sam wspomniał, "jest zagrożeniem".
- Vitae to klątwa w naszej krwi. Tradycje to nasze zasady. Prawa, kodeks. Hierarchia. Camarilla to... to my. - mówiła powoli, ostrożnie dobierając słowa. - To my. - powtórzyła w końcu trochę pewniejszym głosem. Wiedziała, o co David ją pyta; znała odpowiedź na zadane pytanie, a dzięki jednej z Dyscyplin Knightley'a nie mogła milczeć. Problem nie był zatem w tym, co Iloris wie lecz w tym, jak ma to wszystko przekazać dalej. Nie wyglądała na głupią dziewuchę przecież. Przygryzła wargę, przenosząc wzrok z wampira na drzwi, za którymi ukryty był jej pies i na odwrót.
- Nie zrobiłam nic złego. Staram się żyć na uboczu! Nikomu nie przeszkadzać! Atakuję tylko tych, za którymi nikt nie będzie płakał! Ja... ja po prostu sobie nie radzę bez Blake... - wybuchnęła, zaskoczona swoim zachowaniem. Cały czas była pod władzą Davida; Spokrewniony żądał odpowiedzi, więc odpowiedzi uzyskał. A czy były takie, jakich oczekiwał czy też nie, to już inna sprawa. Reed potrząsnęła bezcelowo głową, tak, jakby chciała pozbyć się dziwnego, nieprzyjemnego odczucia, którego pochodzenia nie była w stanie określić. Knightley oczywiście wiedział, dlaczego zachowuje się tak, a nie inaczej.
To jego dzieło.
S U I C I D E
I S
P A I N L E S S

K o l e j k a | 
→ ?
 → ?
  → ?
   → ?
    → ?
     → ?
      → ?
       → ?
        → ?
         → ?
Odpowiedz

Wróć do „Blue Ridge”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron