Tajemnica Thota

Jeden z bocznych stolików La Liberte

Image

Tajemnica Thota

#1
Po pożegnaniu się z panną Harper, Alexander dalej był pobudzony nową wiedzą którą mógł otrzymać, nie zamierzał odpuścić tej sprawy, chciał zajrzeć do notatek, ale miała go czekać dzisiaj jeszcze jedna rozmowa. Usiadł więc i spojrzał na zegarek oczekując niezbyt aktywnej ostatnio wampirzyczy Meredith de Vrees Braga była właśnie tą osobą z którą Doktor musiał jeszcze porozmawiać. Poprawił się na krześle i spojrzał na zegarek...Za chwilę powinna być. Wiedział dobrze o jej egipskich zainteresowaniach, a ona wiedziała o jego zainteresowaniach "nodysty" chociaż sam nigdy nie określił się tym słowem. Liczył, że jej zbiór ksiąg rzuci nowe światło na przepowiednie która stała się jedną z jego obsesji...Pozwoli mu zrozumieć źródło Gehenny.
Alexander podniósł wzrok i zaczął planować jak dokładnie poprowadzić tę rozmowę, de Vrees Braga doskonale wiedziała o co poprosi ją chicagowski Faust, wiedziała, że rozmowa wcale nie będzie aż tak łatwa, ale dwójka Ancilae na pewno będzie mogła połączyć siły w związku z nieubłaganą według Filozofa zagładą. Morri zamknął oczy i powtórzył w głowie słowa przepowiedni po czym ponownie je otworzył gotowy do przywitania swojej rozmówczyni.

Re: Tajemnica Thota

#2
Prawdą było, że łatwo było uznać, że Meredith niemalże zapadła się pod ziemię. Powód był bardzo prosty, nie przebywała na terenie Stanów Zjednoczonych. Wyruszyła na kolejną wyprawę po Egipcie i Iraku i spędziła tam zarówno w bibliotekach jak i wykopaliskach archeologicznych, część z nich wspomagając pewnymi sumami pieniędzy. Wszystko w poszukiwaniu wiedzy i kolejnych artefaktów z tak bardzo lubianego przez Meredith regionu.
Nadszedł jednak czas by wrócić do USA, chociażby po to by doglądać własnych interesów. Wracała z żalem, chętniej zostałaby dłużej, a to, że wypadła nieco z obiegu chicagowskich wampirów średnio jej przeszkadzało. Pogoń za starożytną wiedzą zawsze był dużo ważniejszy.
A właśnie, skoro mowa o zdobywanej wiedzy starożytnej, to właśnie udawała się na spotkanie z Alexandrem Howardem Morrim, który jak twierdził, posiada zainteresowania, które krzyżują się z jej własnymi. Nigdy nie zaszkodzi się spotkać i porozmawiać o przepowiedniach, które zdają się najbardziej mężczyznę interesować. A, rozmowa, cóż, łatwa może nie być, ale zobaczy się jak to wszystko się potoczy. Przekroczyła właśnie próg Elizjum i stanęła przed mężczyzną.
-Alexander Howard jak mniemam? zapytała i skinęła lekko głową. Już jej wygląd musiał przyciągać uwagę, bowiem nie zrezygnowała ze swojego stroju wzorowanego na staroegipskim.

Re: Tajemnica Thota

#3
Alexander dokładnie przyglądał się wchodzącej do Elizjum kobiecie, faktycznie była pełna wdzięku, a przy okazji bardzo dosadnie dała znać o swoich zainteresowaniach już w ubiorze czym bardzo zaintrygowała mężczyznę. Gdy podeszła i zadała pytanie ten wstał i odpowiedział
-Tak, Doktor Alexander Howard Morri herbu Corvus- uśmiechnął się i ukłonił w arystokratycznym stylu -Pani jak mniemam Meredith de vres Braga. Prawda?- po utrzymaniu odpowiedzi na pytanie kontynuował:
-Proszę niech Pani usiądzie. Pozwoli Pani, że przejdę od razu do rzeczy- powiedział, a jego oczy zabłyszczały z podniecenia-Nie umknęło mojej uwadze, że Pani interesuje się dziełami starożytnymi konkretnie egipskimi, z plotek zasłyszałem iż posiada Pani pokaźny zbiór, a ja...Jestem zapalonym historykiem- tutaj ściszył głos i rozejrzał się by upewnić się, że nikt go nie podsłuchuje po czym kontynuował: -Konkretnie nodystą i interesuje mnie ile o naszym gatunku z tamtych lat możemy się dowiedzieć z takich zbiorów- w tym momencie jego źrenice były wielkości największej amerykańskiej monety, był w apogeum swojego szaleństwa, ale czego mogła się spodziewać Krzykaczka w rozmowie ze Świrem, prawda?

Re: Tajemnica Thota

#4
Właśnie takie wrażenie chciała wywoływać Meredith - wrażenie kobiety pełnej wdzięku, powabu, a jednocześnie o wyrazistych poglądach, która nie ma najmniejszych obaw w wyrażaniu siebie samej. W końcu, choć nie mówiła tego na głos zbyt często, była za tym by kobiety uzyskały jak najwięcej praw, również w środowisku Spokrewnionych.
-Doktor. Tak, proszę o wybaczenie. Meredith de Vrees Braga, do usług w odpowiedzi na kolejne słowa skinęła głową i usiadła w jednym z wolnych miejsc blisko Alexandra. Słuchając go dalej kiwała głową, pokazując, że rozumie.
-Ahh od razu, wprost do rzeczy. Urodzeni na północy, zawsze w pośpiechu. Ale tak ma Pan rację, interesuję się starożytnym Egiptem i Babilonią i posiadam dosyć pokaźny zbiór. Nie największy, ale pokaźny. I rozumiem, badanie samych początków naszego gatunku to fascynujący temat. Pozostaje jednak jedna kwestia. Co uzyskam na tym, że udostępnie swoje zbiory do Pana badań? cóż co by nie mówić, funkcjonowanie w każdej społeczności czy to ludzkiej, czy to Spokrewnionych wiązało się z kalkulacją zysków i ta sprawa nie była tutaj wyjątkiem w żadnym razie.

Re: Tajemnica Thota

#5
Zimny uśmiech nie schodził z twarzy Fausta, który właśnie miał przed sobą smakowity kąsek. Zaczął układać dłonie w najróżniejsze pozycje co zdradzało jego podekscytowanie jeszcze bardziej
-Czy nie sądzi Pani, Pani de Vrass Braga, ze sama taka wiedza jest ogromną potęgą? Pani posiada zasoby, a ja posiadam umiejętności by z tych zasobów korzystać. Oczywiście nie będę przed Panią ukrywał żadnego z wyników moich badań. Nawet Pani nie wie jaką to może dać przewagę w walce z- tutaj ponownie ściszył głos, a swoje czarne i przenikliwe oczy skierował bezpośrednio na źrenice swojej rozmówczyni -Sabatem, oni badają ten temat znacznie dłużej niż My- po czym kontynuował dalej. -Poza tym czysta ciekawość, czy nie interesuje Pani skąd u Malkavian szaleństwo? Skąd ta wyniosłość arystorkatów, albo namiętność Krzykaczy? To wszystko stoi przed nami otworem droga Pani o ile zawiążemy koterie... tutaj zamilkł oczekując odpowiedzi, liczył, ze będzie miał zielone światło do dalszych rozmów

Re: Tajemnica Thota

#6
Szybkie zmiany pozycji dłoni dowodziły wręcz o niezdrowym podnieceniu, cóż doktor najwyraźniej był naprawdę żywo zainteresowany tematem. Może to dobrze, może to właśnie jej okazja by jej hobby i zainteresowania przerodziły się w coś przełomowego przy pomocy obecnego tutaj mężczyzny. Istniało też prawdopodobieństwo, że popełnia ogromny błąd. Jednak przesadna ostrożność nigdy nie należała do silnych stron Meredith, była w końcu Brujah, nawet jeżeli bardziej opanowana niż stereotypowa wizja o przedstawicielu tego klanu sugerowała, a oferta wydawała się być co najmniej na tyle ciekawa by warto było spróbować.
-Wiedza owszem, wolę jednak rzeczy bardziej praktyczne. Albo inaczej, chciałabym, żeby wiedza, którą posiądziemy jeżeli wszystko pójdzie dobrze, miała po prostu praktyczne zastosowanie. na kolejne jego słowa pokiwała głową, bo każda przewaga w walce z Sabatem była na wagę złota, jednak nie miała zamiaru dać się porwać złotym obietnicom, dopóki nie zobaczy konkretnych rezultatów.
-Propozycja zdobycia wiedzy o początkach każdego z klanów wydaje się fascynująca, założenie koterii prawdopodobnie również. Jestem skłonna się zgodzić, pod warunkiem, że swoje badania będzie Pan przeprowadzał jedynie u mnie, przynajmniej na początku, zobaczymy jak sytuacja rozwinie się z biegiem czasu odparła wzdychając lekko i czekając na odpowiedź.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości

cron